Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Paweł Raab (Tester Gier)

Dodano: 19.02.2016
Rozmawiamy z Pawłem Raabem, perkusistą zespołu Tester Gier.
Nim do Polski dotarła druga fala retro thrash metalu, na Śląsku, a dokładniej w jego stolicy, działalność rozpoczął zespół Świniopas. Twór ten, łączący w sobie wszystko co najlepsze w thrash/crossover, szybko zaskarbił uznanie słuchaczy, ceniących sobie przede wszystkim, dobrą dawkę szybkiego metalowego grania, a po drugie, ironicznego opisu rzeczywistości. Tuż obok punkowego Castet, to właśnie Świniopas, a dziś Tester Gier, są znakiem rozpoznawczym południowej sceny i nie zanosi się na to, aby miało się to zmienić. Kto nie śpiewał nigdy piosenek o KZK GOP,  jeżdżeniu na desce, tego ominęło coś więcej niż jeden z najciekawszych zespołów krajowego undergroundu. Poniżej zapis rozmowy z perkusistą formacji - Pawłem Raabem.

Witaj Paweł! Prawdę mówiąc, dawnośmy ze sobą nie rozmawiali, a faktem jest, że znamy się nie od dziś. Już na studiach omawialiśmy pukanie w ukochane bębny, ale stało się tak, że Tobie to jednak wychodzi lepiej i udało Ci się z graniem wyjść nie tylko poza Polskę i Sosnowiec. Zacznijmy jednak od początku. Twój pierwszy zestaw i dlaczego nie było to Amati? (śmiech)


Cześć i czołem! Od razu muszę sprostować, jedyne co mieliśmy wspólnego z Sosnowcem, to próbownię, ale to było dawno i nieprawda. Żaden z nas nie jest z Sosnowca, cała kapela prócz mnie i Owca (voc) to rdzenni Ślązacy. Pierwszy mój secik to był taki malutki Basix Junior, kupiony zresztą na próbę, żeby sprawdzić czy złapię bakcyla. Statyw pod hi-hat i sam talerz był z Polmuza, koszmar! Amati co prawda nie miałem na własność, ale grywało się na tym kiedyś próby. Do dziś pamiętam tę żarówiastą "morską" okleinę (śmiech). Oddałem go kumplowi za free, bo chciał się uczyć a nie miał na czym. Jedyne co zostało z tego zestawu, to mój customowy timbales, który zrobiłem z werbla. Doskonale sprawdza się w miejscu toma 12.


Co ciekawe, jesteśmy z pokolenia, które miało/ma i będzie mieć dostęp do sprzętu, co więcej, dziś nietrudno nawet o w pełni wyposażoną salkę, których w Katowicach nie brakuje. Zmienił się dostęp do instrumentu, ale za to, jakby brakuje chęci aby z niego korzystać. Pamiętam, że jeszcze zanim dołączyłeś do Świniopasa/Testera Gier, byłeś raczej mocno zakręconym zajawkowiczem, niż perkusistą ściśle związanym ze sceną thrash/crossover.


No, dziś raczej półki sklepowe uginają się pod sprzętem, przez co chyba nie docenia się posiadanych gratów. Pamiętam jak walczyłem ze wspomnianym wcześniej statywem pod hi-hat, zeżartym przez rdzę i zielonymi talerzami pod hh z Polmuza. Zajawka była, chodziłem na koncerty Świniopasa w okolicy, grałem z moją poprzednią kapelką, a wiesz, punka się słuchało od podstawówki. Zawsze gdzieś tam się przewijał.


Ostatecznie to thrashowe granie stało się Twoim chlebem powszednim. Nie chcę tutaj gloryfikować wkładu Świniopasa, a obecnie Testera w rozwój naszej sceny crossover, ale faktem jest, że gdyby nie ci ludzie, wielu słuchaczy nie miało by okazji przypomnieć sobie o lubianych dźwiękach sprzed lat po linii Verbal Abuse, Nuclear Assault czy D.R.I - zespołu, który nie ma specjalnie dobrych wspomnień z występów w Polsce. Początkowo zastanawiałem się, czy Twój angaż w tak prześmiewczy band nie spaczy Cię na dobre (śmiech).


Miło kiedy możemy zaznajomić ludzi z inną muzyką, niż znali do tej pory. Jednym z przypadków to numer Grażdanskiej Oborony i kawałka Strzelba, który zrobiliśmy po swojemu. Co do DRI, nasz ostatni wspólny gig we Wrocławiu będzie dla nich raczej dobrym wspomnieniem, dzieciaki na tym koncercie dosłownie latały po ścianach. Super się wtedy grało, zresztą doceniono nas w Metal Hammerze, wg redaktorów tego czasopisma podobno zagraliśmy jeden z najlepszych koncertów minionego roku. Co do spaczenia... grając taką muzę, z takim humorem, trzeba mieć jednak nie tak pod kopułą! (śmiech)


Mimo wszystko zespół działa całkiem poważnie, i choć w żaden sposób nie walczycie o promocję u największych, odżegnujecie się od pay-to-play możecie pochwalić się… choćby własnym piwem. To większy sukces niż trasa Terrordome w Brazylii? (śmiech)


Wiesz, od początku wyznajemy zasadę, że nie mamy zamiaru nikogo o nic prosić, wolimy po prostu działać w duchu DIY. Z piwkiem fajna historia wyszła. Kiedyś kupiłem sobie koszulkę od Browaru Kingpin, zagrałem w niej koncert i ktoś tam uchwycił to na fotce, więc wysłałem ją do chłopaków, a w odpowiedzi otrzymałem wiadomość, że bardzo im się podobał nasz występ na targach piwnych Beer Geek Madness we Wrocławiu i tak małymi kroczkami doszło do kooperacji. W rezultacie powstało nasze wspólne piwko czyli Headbanger. Chłopaki są bardzo w klimacie, nieobce są im dokonania Bad Brains czy Suicidal Tendencies. Co do Terrordome i ich trasy, powiem tyle, że taki wypad na drugi koniec świata to zapewne cel i marzenie każdego kto gra w kapeli. Ja sam przez Testera zacząłem podróżować i gdy nic nie gramy to pakuję się i ruszam sam w Polskę bo po prostu mnie nosi.


Wróćmy do perkusji - nie jesteś zwolennikiem dużych zestawów. To przywiązanie do punkowej estetyki czy pragmatyzm?


Zaczynając grać na perkusji jarałem się strasznie Larsem i jego wielką czarno-białą Tamą, zawsze chciałem mieć tak duży zestaw, jednak rzeczywistość to zweryfikowała. Powiedzmy sobie szczerze, mało jest scen, które by pomieściły tak rozbudowany zestaw. Obecnie mam wszystko wygodnie pozawieszane na clampach i szybko się rozstawiam z gratami. Ustawienie bębnów 12, 16, 22 spokojnie wystarcza, zresztą sam kiedyś mówiłeś że nie trzeba do takiej muzy zbyt wielu gratów. Graliśmy kiedyś w Poczdamie z kapelką Turtle Rage, gdzie perkusista posunął się nieco dalej i wywalił z zestawu tomy i zostawił floora. Co do estetyki, to czerpię z wielu różnych gatunków, chyba przez nauczyciela, który starał się jak mógł aby poszerzać moje horyzonty.


Nie trzeba wielu gratów, i najlepiej wiedzą o tym hardcore’owcy, którzy ostatnimi czasy grają na podobnym zestawie jak ten Basix, o którym wspominałeś. Nie wiem, czy to kwestia braku funduszy, a może próba wykorzystywania sprzętu do maksimum możliwości, a przy okazji test samego siebie. Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego ekstremalni perkusiści, nie mam tutaj na myśli typowych pałkerów, ale tych, którzy grają punka, core czy inne powerviolence, boją się… Chiny. Te blaszki są, przynajmniej w moim odczuciu, absolutnym must have w każdym zestawie.


Ja używam mniejszego zestawu w Testerze z racji tego, że nie chce mi się tego wszystkiego nosić. Stąd wykombinowałem takie a nie inne ustawienie, ponadto wkurza mnie, że gitarzyści tylko wepną kabel i zaczynają grać, podczas gdy ja dopiero wnoszę to wszystko (śmiech). A tak na poważnie, mniejszy zestaw sprawia, że nie chcesz zagęszczać utworu przejściami, tylko zaczynasz skupiać się na muzyce, przynajmniej w moim odczuciu. China to podstawa! Jak brakuje statywów, a gram na czyimś zestawie, to wolę zrezygnować z crasha na rzecz chiny. Może punkowcy i core'owcy olewają chinę, za to nadużywają crash'owanego ride'a (śmiech). A raczej kompletnie olewają podstawowe brzmienie ride’a - przynajmniej, po raz kolejny, ja tak to widzę.


Wspomniałeś, że gry uczyłeś się pod okiem nauczyciela, a to wymusza samodyscyplinę, kreatywność i chęć zaimponowania mentorowi. Pojawia się jednak pytanie, czy rzeczywiście warto. Nie mówimy tutaj o ludziach, którzy ewidentnie mają predyspozycje muzyczne i jegomość ich ukształtuje, a o tych, dla których żmudne ćwiczenie rudymentów pod okiem starszego muzyka, prędzej zniechęci niż zachęci do gry na instrumencie.


Uważam, że warto, miałem trzech nauczycieli, którym jestem bardzo wdzięczny za to, że pokazali mi drogę, którą należy iść, no i pilnowali żebym sobie nie powybijał oczu pałkami (śmiech). Moim głównym nauczycielem jest Pan Adam Polachowski, jemu najwięcej zawdzięczam, jeśli chodzi o technikę werblową (bo w tym się specjalizuje). W tej kwestii nie ma na niego mocnych. Pokazał mi dużo technicznych zagwozdek, piłował podstawy, jego książka to cenne źródło naukowe dla wielu perkusistów. Dużo zawdzięczam też Ząbkowi, znanemu kiedyś dzięki Yattering. Pokazał mi jak prawidłowo używać rim shota i to, że prawdziwa potęga jest w podstawowych patentach. Pojechałem do niego do Gdańska niczym uczeń do mistrza, zabrawszy tylko parę pałek oraz zeszyt do notowania patentów. Super doświadczenie.


Ząbek nie kazał Ci grać blastów? Chociaż, dziś jest bardziej kojarzony z jazzem niźli z łamanym death metalem.


Ząbek odciął się od blastów i tej stylistyki, ale na moją prośbę przyje*bał konkretnego blasta na chinie. Prawdziwa moc. Obecnie gra już dla przyjemności. Mieszanie deathu z jazzem to jest dokładnie to, o co chodzi w ekstremie. Każdy z nauczycieli jako jedną z nauk kazał mi słuchać wielu różnych gatunków i tak mi do dziś zostało, to bardzo dobra nauka. Oczywiście to co mówię to nic nowego, ot przemyślenia gówniarza (śmiech)


Jak obecnie wygląda Twój zestaw?


Obecnie gram na starym Pearlu Exporcie (chyba nawet starszym niż my), Tomy 12, 13, 16, stopki DW 5002, hardware Tama i Pearl. Do tego blaszki Sabian AAX (crash 16, crash 18, hi hat 14 ride 20, china AAXtreme 17), naciągi Remo Pinstripe na tomy, CS coated na werbel a na centrale Aquarian Super Kick II czy też Super Klik (śmiech). Czasem robię sobie eksperymenty i zamiast toma 12" daję wspomnianego wcześniej timbalesa. Obecnie zakochany jestem w "turasach" i kiedyś pewnie poeksperymentuję z jakimiś tureckimi blaszkami.


Jeszcze w czasie studiów na rynku pojawiły się nowe stopy jak Demon Drive czy Czarcie Kopyto. Wiele razy rozmawialiśmy na temat Axisa, jako że nadal nie jest to specjalnie popularny u nas sprzęt. Wybór DW to w twoim przypadku kwestia….?


Direct Drive jest bardzo specyficzny, "sztywniejszy" niż łańcuch, co nie znaczy że "najszybszy" bo nie ma czegoś takiego jak najszybsza stopka, wszystko jest w nogach. Czarcie jest ok, choć na pewno musiałbym dużo pograć, aby się przyzwyczaić. Nie wykluczam go w przyszłości, trzeba wspierać polski rynek! Mój ówczesny wybór oscylował między Iron Cobrą, Eliminatorem i DW. Wybrałem DW bo wydawało się najbardziej wytrzymałe. Teraz wiem, że dobrze wybrałem, stopkę mam od 2009 a nadal hula.


Zaraz po Owcu, stanowisz w Testerze chyba najbardziej charakterystyczny fundament kapeli. Mocno i precyzyjnie kładziony rytm to domena muzyków thrash/crossover, a ty, starasz się wychodzić poza znane od dekad schematy. Zdarza się, i nie zaprzeczaj, że zerkasz w stronę metalcore’owych rytmów.


A gdzie Ty tam słyszysz metalcore? Akurat oldskulowy metalcore typu Nostromo jest git, prócz tego nie bardzo mi jakiekolwiek kapele pasują, więc nie mam skąd czerpać stricte metalcore'owych przebić, ale nie twierdzę, że nie robię pewnych rzeczy podświadomie. Jeśli chodzi o partie perkusyjne to czerpię z wielu źródeł, mimo że to punk (a raczej techniczny punk, jak ja to lubię nazywać), jest i hip hop, jest i funk, rock, death, samba też się pojawiła. Po kryjomu przemycam, co mogę.


Zatem mogę wnioskować, że w zespole masz swoje do powiedzenia? Jak wygląda u was proces komponowania?


Jeśli chodzi o komponowanie kawałków to prym w tej materii wiedzie Stafar (gitarzysta). On robi szkielet utworu (żebym wiedział gdzie szybko, a gdzie wolno (śmiech), a reszta to już moja brocha. Generalnie warto słuchać sugestii (delikatnych, bo nie o narzucanie woli tu chodzi, a z tym się spotykałem w niektórych składach), gdyż czasem słuchając gitarzysty, który nie ma umysłu skażonego paradiddlami ani rollami, można czasem dzięki niemu stworzyć coś ciekawego.


Wydaje mi się, że trochę umniejszasz swoją rolę, sprowadzając ją wyłącznie do okazyjnego wychodzenia poza thrash/crossoverowy schemat, a przecież, słychać, że właśnie w sekcji drzemie potencjał aby grać nie tyle dojrzalej i mniej buńczucznie, a w ogóle kompletnie niemetalowo. Nie kusi was, aby spróbować zagrać, no, po prostu inaczej?


Jak już wcześniej wspomniałem, dostałem kiedyś radę od starszego kolegi, żeby grając dany gatunek nie inspirować się nim i czerpać z innej szuflady. Właśnie to staram się robić. Co do grania w innym klimacie, zmieniamy przecież nastroje, czasem jest groźnie (Nic do Stracenia) a zazwyczaj śmiesznie. Póki co nasz przepis sprawdza się tak studyjnie jak i koncertowo.


Cóż, w tej wypowiedzi zawiera się chyba clue naszej rozmowy jak i samego zespołu. Ma być śmiesznie, czasem prowokująco, ale przede wszystkim, imprezowo. Taki Tankard tylko wyśmiewający naszą scenę!


Nie wiem, czy Tankard, ale lubimy Tankard. Lubimy też piwo.


Jak kształtują się wasze plany na najbliższe miesiące?


Całkiem niedawno podpisaliśmy kontrakt z wytwórnią Bad Look Records, która puści nam winyla z całą naszą dyskografią. Obecnie promujemy piwny singiel Headbanger, plus mamy w planach podbić na kilka większych letnich festiwali. Dzięki za wywiad i pozdrówka


Rozmawiał: Grzegorz "Chain" Pindor

Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama