PRZEJRZYJ ONLINE WAKACYJNE WYDANIE Perkusista Zamów z przesyłką GRATIS >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Hiroyuki Nishi (Roland)

Dodano: 31.05.2016
O tym, jak powstał nowy instrument firmy Roland najlepiej opowie jego pomysłodawca, projektant i twórca. Specjalnie dla magazynu Perkusista pan Hiroyuki Nishi, jeden z głównych konstruktorów perkusji elektronicznych Roland.
Czy mógłbyś nam powiedzieć, jak wyglądało całe tło tworzenia EL Cajon?


Pracowałem w dziale rozwoju i marketingu Electronic Drums (czyli po prostu V-Drums) przez wiele lat. Przez ostatnie dwadzieścia lat stopniowo rozszerzaliśmy biznes bębnów elektronicznych, przez co V-Drums stały się bębnami, które uznawane są za czołówkę światowych bębnów elektronicznych. Tak czy inaczej, nawet dziś elektroniczne zestawy są używane głównie podczas ćwiczeń w domu jako zamiennik akustycznych zestawów (ze względu na głośność). Nie czułem się tym usatysfakcjonowany. Z drugiej strony Roland rozwinął temat bębnów hybrydowych i triggerów do perkusji akustycznych. W chwili, gdy wprowadziliśmy na rynek w styczniu 2015 roku serię triggerów RT-30, większa ilość bębniarzy akustycznych zaakceptowała nasze produkty i wielu perkusistów zaczęło używać triggerów, by stworzyć swoje własne brzmienie bębnów na scenie - niezależnie od wielkości obiektu, w jakim grają. W oparciu o ten fakt, zastanawiałem się, jaki pomysł i produkt możemy zaoferować, wykorzystując czułą technologię Hybrid Drums. Po globalnym badaniu rynku instrumentów perkusyjnych zauważyliśmy, że szczyt "cajonowego boom" właśnie przeminął. Mimo to cajon wciąż jest lubianym i popularnym instrumentem na całym świecie. W sklepach w Nagoi czy Tokio sprzedaje się ich średnio 1 dziennie, co oznacza, że w całej Japonii sprzedaje się ich ok. 50 tysięcy rocznie. Ponadto cajon nie wymaga aż tak bardzo specyficznej techniki gry, co oznacza, że wszyscy fani muzyki mogą się cieszyć z gry na tym instrumencie. Co jest jednak bardzo ważne, na rynku nie było żadnego cajonu, który łączyłby ze sobą brzmienie akustyczne z brzmieniem elektronicznym. W związku z tym zacząłem się zastanawiać: "Możemy stworzyć nowy biznes w postaci Electronic Layered (EL - w bardzo wolnym tłumaczeniu oznacza to "elektronicznie warstwowy")". W momencie, kiedy opowiedziałem o swoim pomyśle jednemu z moich kolegów, który pracuje w dziale Digital Piano R&D, dostałem od niego impuls, jaki potrzebowałem: "Dlaczego nie zrobisz jakiejś próbki zamiast się nad tym zastanawiać?". Kupiliśmy cajon znanej europejskiej firmy, produkującej te instrumenty i wstawiliśmy do środka głośnik oraz czujnik piezo. Testowaliśmy go poprzez podłączenie do modułu V-Drums. Tak rozpoczęło się budowanie EL Cajon.


Jak wyglądał prototyp EL Cajon?


Był koszmarny! Ciężko się na nim grało. Nie było rezonansu akustycznego nawet, jak się uderzało w niego bardzo mocno. Nie mogliśmy tego nawet nazwać cajonem. Tak czy siak czuliśmy komfort, gdy mieliśmy brzmienie elektronicznego tamburynu. Dodawało mi to pewności i zmuszało do myślenia: "Jesteśmy w stanie zrobić coś lepszego i jest możliwe, by stworzyć taki produkt, kiedy rozwiniemy warstwowanie elektroniczne, wymieszane z brzmieniem akustycznym."


Jaki był najtrudniejszy aspekt w procesie rozwoju pomysłu z fazy prototypu aż do finalnej wersji instrumentu?


Brzmienie akustyczne - pudło rezonansowe i dopasowanie stałości triggerowania.


Co masz na myśli poprzez otrzymanie dobrego brzmienia akustycznego? Nie mieliście go od początku?


Nie, nie mieliśmy. Brzmiał za bardzo wytłumiony, jak walizka wypełniona ubraniami. W momencie, gdy wycięliśmy dziurę na głośnik w płycie uderzeniowej i zainstalowaliśmy części elektroniczne, nie mogliśmy uzyskać dobrego brzmienia. Dopiero po zmodyfikowaniu pozycji i rozmiaru głośnika oraz jego elementów wewnątrz pudła, osiągnęliśmy typowe brzmienie akustyczne, które rozpoznawane jest i utożsamiane z brzmieniem, jakie ma cajon.


Czy próbkowanie EL Cajon jest inne od bębnów V-Drums?


Tak, jest inne. Nasze elektroniczne pady od V-Drums mają sensor umieszczony tuż pod siateczkową lub gumową warstwą uderzeniową, wyczuwa więc wibracje i taki sygnał trafia do modułu brzmieniowego. EC-10 potrzebuje specjalnie skonstruowanego mechanizmu, by wyczuć uderzenia w płytę i w krawędź, dając dwa różne źródła brzmienia. Oprócz tego mamy tu umieszczony wewnątrz mechanizm głośnika. Musimy go zneutralizować, by uniknąć fałszywego triggerowania, które może pochodzić z niespodziewanych drgań głośnika. Niezwykle ważnym było stworzenie odpowiedniego software’u w elektronice EC-10, by rozwiązać ten problem.


Rzeczywiście, było wiele elementów, nad jakimi musieliście się zastanowić, by uzyskać dobre brzmienie akustyczne. Czy było coś jeszcze, nad czym musieliście się pochylić podczas nakładania warstw elektronicznych?


EC-10 ma trzy grupy brzmień, co daje 30 różnych brzmień. Każda z grup ma inne zadanie. Grupa cajonów to 10 rodzajów, gdzie akustyczne brzmienie EC-10 jest najważniejszym składnikiem w momencie, gdy warstwa elektroniczna jest tylko drobnym dodatkiem powodującym, że EC-10 brzmi bardziej dynamicznie. Są brzmienia, które po dodaniu do brzmienia akustycznego dają efekt nie do rozpoznania, ale naszym celem było stworzenie jednego brzmienia z elementów akustycznych i elektronicznych. Dopiero, gdy po grze na brzmieniu hybrydowym czyli akustyczno-elektronicznym, wyłączysz warstwę elektroniczną, da się zauważyć wyraźną różnicę.

Grupa perkusjonaliów ma 10 brzmień, gdzie można nałożyć typowe perkusyjne instrumenty na brzmienie akustyczne cajonu tj. tamburyn, shaker, djembe. Normalnie nie da się grać na tych dwóch instrumentach jednocześnie. Dzięki EC-10 możesz grać swobodnie na kilku instrumentach jednocześnie bez noszenia ich razem z cajonem - to nowa propozycja od Rolanda dla cajonistów.

Grupa SFX, czyli efektów, także ma 10 zestawów, które mają w sobie różne elektroniczne brzmienia. Razem z akustycznym cajonem EC-10 istnieje możliwość stworzenia nowego sposobu wykorzystania cajonu, jakiego nie mieliśmy do tej pory.

Na dużej sali możesz uzyskać mocniejsze brzmienie poprzez podłączanie się do nagłośnienia. W takim przypadku byłoby najlepiej wykorzystać mikrofon, by zebrać akustyczne brzmienie EC-10 i zmiksować je na stole z brzmieniem elektronicznym.


Chciałbym cię zapytać o grafikę, jaka znajduje się na płycie uderzeniowej…


To dobre pytanie. Ta grafika ma wiele znaczeń. Najważniejszym jej zadaniem jest wskazanie grającemu linii, dzięki której będzie mógł swobodnie, wręcz nieświadomie ułożyć ręce na EC-10 we właściwej pozycji. W momencie ułożenia rąk nad tą linią uzyskasz prawidłowe triggerowanie EC-10.


Mówiłeś jednak, że grafika ma kilka znaczeń…


Chcieliśmy przedstawić tym wzorem "słońce i księżyc". Pomysł jest taki, by wycięcie z głośnikiem miało taką naturalną lub też domyślną konotację i nie było jedynie dziurą na głośnik. Słońce i księżyc oznacza też mężczyznę i kobietę, a muzycznie jest to powiązane ze skalą molową i durową. Wydało nam się, że będzie to miało sens, by ukazać EC-10 jako prawdziwy instrument muzyczny.


Na koniec - czy chciałbyś coś powiedzieć przyszłym posiadaczom EC-10 jako pomysłodawca i twórca tego instrumentu?


No cóż, chciałbym powiedzieć po prostu - dziękuję wszystkim klientom, którzy zdecydują się na zakup EC-10. Mam nadzieję, że zaprezentują EC-10 swojemu otoczeniu, rodzinie, przyjaciołom, muzykom - by poprzez grę na tym instrumencie dać ludziom radość. Liczę, że będą mieć dużo radości z gry na EC-10. Będę oczekiwał prezentacji na YouTube, Facebooku i innych mediach społecznościowych od ludzi z całego świata.


Materiał przygotował: Artur Baran
Foto: Roland

Galeria

Pozostałe

Adam Mikołajewski (Farben Lehre)

Dodano: 20.07.2017

Ponad trzydzieści lat na scenie, koncerty w kraju i za granicą, status legendy polskiego punk rocka, a mimo to nie zwalniają ani na trochę i nadal czują ogień na scenie.

czytaj dalej

Jakub Sochacki (Pro Drum)

Dodano: 28.06.2017

Sklep Pro Drum jest pierwszym polskim sklepem stricte perkusyjnym, który oprócz odwiedzin targów NAMM obejrzał linie produkcyjne fabryk Remo i DW Drums.

czytaj dalej

Lester Estelle

Dodano: 21.06.2017

Popowa Kelly Clarkson i chrześcijańsko - rockowy Pillar. Co może łączyć te dwa bandy? Oczywiście ten sam perkusista!

czytaj dalej

Ray Luzier (Korn)

Dodano: 14.06.2017

Zdaje się, że taka rocznica w terminologii ślubnej nazywa się cynową. Cóż, nie brzmi to może zbyt imponująco, tym bardziej, że czasami wydaje się, że Ray z Kornem gra od zawsze.

czytaj dalej

Ryan Van Poederooyen (Devin Townsend Project)

Dodano: 07.06.2017

Devin jest artystą nietuzinkowym. Świetny gitarzysta, wspaniały wokalista, nieprzeciętny talent z głową zawsze pełną pomysłów, taka metalowa wersja Franka Zappy.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama