TU PRZEJRZYSZ BIEŻĄCE WYDANIE Perkusista ULUBIONYKIOSK.PL - PRZESYŁKA GRATISUlubiony kiosk
Wywiady

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016
Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.
O tym i nie tylko o tym rozmawiałem z perkusistą legendy polskiej sceny street punk - The Analogs - Szymonem Kanistrem Jędrolem!

Jak trafiłeś do Analogsów?


Hej! Na początku chciałbym pozdrowić wszystkich zajaranych bębnami! Znam gości z Analogs już kupę lat i przy ostatnich perturbacjach w składzie zadzwonił do mnie Paweł z propozycją gry. Nie zastanawiałem się długo. Jeżeli wiążesz z graniem byt to okazja koncertowania i zarabiania szmalu nie do przegapienia - szczególnie w Szczecinie, gdzie kapel jeżdżących i grających jest dosłownie kilka.


The Analogs to prekursorzy street punk w Polsce, na scenie od 20 lat. Jak się odnajdujesz jako ten nowy w zespole?


Szczególnie, że zmian składu - również za bębnami - zespół zaliczył niemało? Wskoczyłem na stołek na samym początku urodzinowej trasy. Kawałki znałem już wcześniej. Niezliczoną ilość razy widziałem ich na żywo (supportowaliśmy ich z O.D.C. niezliczoną ilość razy). Ciężko powiedzieć, że czuję się jak nowy z racji naszej długiej znajomości. Zrobiliśmy kilka prób i pojechaliśmy. Zmiany w składzie to częsta przypadłość kapel, grających dużo koncertów, w tym przypadku praktycznie w każdy weekend. Ludzie mają swoje inne zajęcia, które często powodują zgrzyt. Są też oczywiście jakieś personalne mini kłótnie, 5 gości w busie, 4 dni w tygodniu. Po jakimś czasie zaczyna cię denerwować wszystko po kolei, ale na razie dogadujemy się i wszystko odbywa się w pokojowej atmosferze.


Jesteście jednym z najczęściej koncertujących zespołów na naszym rynku. Grafik macie zaklepany już praktycznie do końca 2016 r. To wymaga sporego poświęcenia - a to przecież nie jedyne twoje zajęcie?


Podporządkowałem wszystko graniu na bębnach i na to mam akurat dużo czasu. Udzielam lekcji gry na perkusji, gram jeszcze w kilku zespołach w Szczecinie, ale czas na wyjazdy i próby znajduję. Koncerty to moim zdaniem wisienka na torcie całego tego zamieszania, związanego z graniem, ale uwielbiam też testować się w studio.


Analogs to zespół o bardzo określonym stylu. Czy ucząc się ich materiału miałeś możliwość własnej interpretacji, dodawałeś coś od siebie, czy też sztywno trzymałeś się oryginałów?


Jeżeli chodzi o to, czy mogłem dokładać coś od siebie, to zawsze szukam tego, co najlepsze dla kawałka. Przed Analogs grałem w zespołach troszkę więcej wymagających pod względem przejść, tempa i tego typu rzeczy. Nie uważam się za wymiatacza, ale w moich innych wcieleniach można było poszaleć. Tutaj mam do zagrania proste rytmy w fajnym, osadzonym tempie i na tym staram się skupiać. Przez to gram troszeczkę mocniej i z tego, co wiem, taka postawa wychodzi koncertom na dobre. Bębniarz powinien wiedzieć, gdzie jego miejsce, oczywiście bez zbędnych kompleksów - zakładasz kapelę, kombinuj, ile wlezie, przychodzisz do bandu, który od 20 lat gra swoje, nie staraj się nie wiadomo jak rzeźbić.


Opowiedz o swoim obecnym zestawie, zmieniałeś go jakoś dla potrzeb The Analogs?


Gram na klonowym Pearl Masters w konfiguracji 10" 14" 22". Nie musiałem specjalnie nic w nim zmieniać z racji tego, że obracam się w podobnej stylistyce od wielu lat. Czasem brakuje mi większego toma, ale jakoś sobie bez niego radzę. Jeżeli chodzi o hi-hat i crashe, to od dłuższego czasu gram na A Custom’ach. Bardzo uniwersalne blachy, robią dużo hałasu, do tego wszystkiego 21" sweet ride. Werbel to Masters MCX 14" na 6,5". Jeżeli chodzi o hardware to Pearl, stopa DW 9000. Przez wiele lat byłem wierny Cobrze i dalej uwielbiam ten pedał. Lubię się troszeczkę posiłować, do DW trzeba się przyzwyczaić.


Pracujesz w szkole gry na bębnach - opowiedz coś więcej.


Kilka lat temu zadzwoniła do mnie kumpela z pytaniem, czy nie pokazałbym dzieciakowi jej znajomej kilku rytmów. Zgodziłem się i po jakimś czasie ludzie zaczęli do mnie dzwonić w sprawie lekcji. Sam przez prowadzenie zajęć rozwinąłem swoje umiejętności: prędkość w rękach, troszkę więcej potrafię zagrać stopą. Wiecie, jak ciężko o motywację, żeby zamknąć się chociaż na chwilę w kanciapie i potrenować. Tutaj te kilka godzin dziennie z wprawkami dało mi naprawdę dużo. Jeżeli chodzi o to, w jaki sposób staram się prowadzić lekcje, to kładę duży nacisk na fun. Moim zdaniem początkowe granie na bębnach nie powinno się kojarzyć młodemu człowiekowi z obowiązkiem. Żeby nie było, pierwsze 20-25 min to zawsze wprawki, rozgrzewka rąk i nóg, ale później staramy się grać rytmy czy utwory. Sam wiem po sobie, że prawdopodobnie, gdybym uczęszczał do szkoły i musiałbym grać - to już bym nie grał na bębnach. Dlatego staram się podchodzić do tematu na wesoło i wiem, że moim podopiecznym to podejście się podoba.


Kto dla ciebie był lub jest wzorcem bębnienia?


Jest ich naprawdę dużo. Zacząłem przygodę w wieku 12 lat od Made in Japan Ian’a Paice’a. Później tematy związane z grungem, Dave Grohl z Nirvany i Matt Cameron z Soundgarden. W międzyczasie słuchałem ogromną ilość muzyki elektronicznej, niekoniecznie mającą coś wspólnego z żywym bębnem. Kiedy po latach usłyszałem, co robi Jojo Mayer, zatkało mnie. Gil Sharon ze swoimi bębnami na Ire Works Dillinger Escape Plan wgniata mnie w ziemię do tej pory. Ze starszych facetów to wiadomo, Bonham (młody też daje radę). Lubię też posłuchać Steve’a Gadd’a.


W The Analogs jesteś od niedawna. Gdzie jeszcze można cię było usłyszeć i zobaczyć?


Obskoczyłem dużą ilość kapel ze Szczecina, małe miasto, hermetyczne środowisko. Obecnie gram jeszcze w O.D.C., zespole, który zakładałem z kilkoma znajomymi 10 lat temu. Gramy melodyjnego punk rocka, wydaliśmy 3 płyty. Udzielam się też sesyjnie na płycie Marszałka Pizdudskiego i Koni - zapraszam zbadać temat w Google czy YouTube. Na pewno będziecie mieli okazję gdzieś jeszcze mnie usłyszeć, bo grania nie odmawiam (śmiech).


Powiedz coś więcej o płycie Ostatnia Kołysanka.


Ostatnią Kołysankę nagrywaliśmy metodą chałupniczą, bębny wklepałem za pomocą Rolanda TD-6. Użyliśmy próbek z Superiora i wysłałem tracki do FL Studio Konrada Wojdy z Farben Lehre. Chłopaki tam pojechali, nagrali i dośpiewali resztę. Nie było mnie z nimi, ale z tego, co widziałem, było wesoło (piwko zero procent, poranna siłownia i papieroski).


Słowo do naszych czytelników?


Chciałbym wam wszystkim życzyć wytrwałości w tym, co robicie, dużo samozaparcia i miłości do bliskich. Pozdrawiam!


www.oldschool.pl
Rozmawiał: Przemek Łucyan

Wywiad ukazał się w numerze lipiec-sierpień 2016



Galeria

Pozostałe

Chris Coleman

Dodano: 14.12.2017

Jedna z największych gwiazd tegorocznego Meinl Festival, człowiek wesoły, sympatyczny, pełen energii, która emanuje od niego na odległość.

czytaj dalej

Piotr Kozieradzki (Riverside)

Dodano: 07.12.2017

Perkusista zespołu Riverside to doskonały przykład pracoholizmu i to niemal w takim wydaniu: "nieważne pieniądze, oby robota była".

czytaj dalej

Michał Jędras (Zacier, Zuch Kazik)

Dodano: 23.11.2017

Nie każdy młody zdolny ma szansę grać na jednej scenie z legendarnymi muzykami.

czytaj dalej

Marek Wawrzyniak (Kwartet ProForma)

Dodano: 09.11.2017

Kwartet ProForma to nie tylko muzyczna ekipa, wspierająca Kazika Staszewskiego, ale pełnoprawny i wielobarwny byt muzyczny, w którym za puls i rytm odpowiada nasz dzisiejszy bohater - Marek Wawrzyniak.

czytaj dalej

Kornel Kondrak

Dodano: 26.10.2017

Kornel Kondrak, jedna z nowoczesnych postaci polskiego perkusyjnego rynku, udowadnia, że bębny to nie instrument dla mięczaków, tylko dla prawdziwych facetów z krzepą w łapach.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama