TU PRZEJRZYSZ BIEŻĄCE WYDANIE Perkusista ULUBIONYKIOSK.PL - PRZESYŁKA GRATISUlubiony kiosk
Wywiady

Christian Bass (Heaven Shall Burn)

Dodano: 22.12.2016
Heaven Shall Burn przeżywał ostatnimi laty mocne zawirowania na stołku perkusisty. Ostatecznie regularną robotę w kapeli dostał Christian Bass, który wcześniej udzielał się koncertowo z zespołem.
Prawdziwym chrztem bojowym była wizyta w studio i nagranie nowego materiału. Jak to wszystko wyglądało? Opowie nam sam muzyk.

Heaven Shall Burn to bardzo specyficzny zespół. Dość brutalne brzmienie i nazwa kapeli sugeruje mocno plugawe treści, tymczasem kapela skupia mocno swoją uwagę na zupełnie innym przekazie. Tak, jakby ten melodyjny pierwiastek, jaki przecież często mają prezentowany w swoich utworach, był tym właściwym drogowskazem i kluczem do treści. Tematy polityczne, społeczne, wątki historyczne, a biorąc pod uwagę, że jest to zespół niemiecki o lewicowych zapędach, to możemy oczekiwać sporych kontrowersji. Nie zmienia to faktu, że zespół swój fach zna i swoje poglądy wykrzykuje nie z kamieniem w ręku, a z gitarami i bębnami. Jak w tym wszystkim odnalazł się nowy perkusista zespołu?

Christian Bass, a nie Drums?


No tak, znowu ten dowcip… (śmiech) Cóż, mimo, że moje nazwisko podsuwa co innego, to jestem perkusistą. Zaczynałem około 1989 roku, gdy miałem 12 lat. Mam 5 lat starszego brata, który także gra na garach, dlatego zawsze mieliśmy bębny w domu. Spróbowałem raz i okazało się po chwili, że jakoś to idzie. Słuchałem wtedy Iron Maiden, Slayer, D.R.I., Cro-Mags, The Misfits, Suicidal Tendencies itp., dlatego nic dziwnego, że takich garowych, jak Dave Lombardo, Nicko McBrain, Mackie, Lars Ulrich, R. J. Herrera uznaję za swoje inspiracje. Wciąż wolę ich bardziej od współczesnych perkusistów, bo mają naturalny "feeling“. Można rozpoznać, który z nich gra daną partię.


Celujesz zatem w "feeling". Jakimi sposobami chcesz to osiągnąć? Masz jakąś receptę?


Nie ma recepty. Staram się utrzymywać radość z grania i nie być jakimś "mózgiem“. Nie gramy piosenek z klikiem, więc mogę dorzucić więcej czucia, zmieniać tempo w zależności od nastroju i mieć więcej adrenaliny (śmiech).


Jakbyś opisał swoje silne i słabe strony?


Nie chcę zabrzmieć buńczucznie, ale myślę, że gra na dwie stopy to moja silna strona. Jednocześnie muszę pracować nad lewą ręką i nogą, które są wciąż słabsze w porównaniu z prawą stroną. Walczę z tym nieustannie.


Opowiedz, jak trafiłeś do Heaven Shall Burn?


Od początku lat 90 grałem w wielu zespołach. W roku 1996 będąc w Night In Gales podpisaliśmy kontrakt z Nuclear Blast. Opuściłem ich w 2001 roku i bujałem się po różnych zespołach jako bębniarz do wynajęcia. Pewnego dnia w 2009 roku Matthias (Voigt) z Heaven Shall Burn zapytał mnie, czy bym go nie zastąpił na koncercie. Później często go zastępowałem i w momencie, gdy jego problemy z plecami narosły, zastąpiłem go na stałe w 2013 roku. Mimo to, jak możesz zobaczyć na mojej stronie (christianbass.de), w międzyczasie nagrałem sporo innych rzeczy.


Jak wygląda życie niemieckiego perkusisty metalowego? Da się z tego wyżyć? U nas jest ciężko, a u was?


Granie ekstremalnej muzyki to zawsze ciężki chleb. Nie jesteśmy zespołem, który jest cały rok w trasie, dlatego musimy mieć regularne prace poza zespołem. I tak jestem nauczycielem w zawodówce, uczę niemieckiego i technologii medialnej. Nie żyję więc z grania. Obecnie zespół działa bardzo dobrze i zarabiamy pieniądze. Uznajemy to jako ekstra dodatek i cieszymy się z tego, co robimy, jest to coś, co robimy, bo chcemy, a nie, bo musimy.


Jak wygląda twoja znajomość wschodnich sąsiadów czyli Polski?


Mój dziadek od strony mamy jest z Kołobrzegu. Przeniósł się do Niemiec po wojnie. Mam zatem faktyczne powiązania z Polską. Odwiedziłem Szczecin, Gdańsk, Świnoujście (Christian w każdym przypadku użył polskich nazw miast - red.), a w Międzyzdrojach byłem ze swoją klasą na zakończenie roku. Pierwszy raz odwiedziłem Polskę jakieś 20 lat temu i świetnie widzieć zachodzące zmiany. Podobało mi się i większość ludzi wydawała się w porządku. Troszeczkę nie podoba mi się to, że wszędzie są nawiązania do wojny. Z pewnością jest to interesujące, ale trzeba by zostawić to bardziej za sobą i myśleć o przyszłości. Do tego obserwuję i zaniepokojony jestem tym, co robi wasz prezydent w Unii, ale wydaje mi się, że czas wszystko pokaże na spokojnie.


Zostawmy to, skupmy się na bębnach i tym, jak zagrałeś swoje partie na najnowszym albumie Heaven Shall Burn.


Heaven Shall Burn zawsze miało prostą i jasną drogę dla bębnów: intensywnie i do przodu. Tak naprawdę ta sesja nie jest pierwszą moją sesją z zespołem. Nagraliśmy już razem split z Napalm Death i przeróbkę jednego utworu niemieckiej kapeli punkowej, dlatego miałem trochę doświadczenia z nagrywania z chłopakami. Na najnowszej płycie większość partii było zaprogramowanych przez Alexa i Maika, a ja musiałem je zagrać i w niektórych miejscach dodać to i owo. Wyjątkową rzeczą jest to, że podczas tej sesji poświęciliśmy sporo czasu na ustawienie brzmienia bębnów. Dwa dni próbowaliśmy różne naciągi i korpusy, a następne pięć dni nagrywaliśmy cały materiał. Różniło się to od typowych współczesnych sesji, gdzie dominuje edycja, a bębniarz jest jedynie statystą. Graliśmy tak długo, aż uzyskaliśmy odpowiednie brzmienie i czucie. Moim zdaniem warto było.


W They Shall Not Pass masz specyficzny werbel. Co to jest?


To odgłos maszerujących butów, możesz to wywnioskować, gdy zagłębisz się dokładniej w tekst piosenki.


Jaki dokładnie sprzęt miałeś do dyspozycji w studio?


Oczywiście Tama Starclassic w wersji klonowej, 12“ i 14“ tomy, 16“ i 18“ floory z werblem Warlord. Ciekawostką są tu te duże tomy, które sprawdziły się wyśmienicie. Kolejną rzeczą, którą można uznać za niespodziankę, jest dobór naciągów. Miks Evans Onyx i G2 nadspodziewanie dobrze sprawdził się w studio. Mają idealne brzmienie, mocny dół i dużo ataku. Próbowaliśmy wiele różnych talerzy Meinl. Na żywo gram głównie na MB20, ale zakochałem się teraz w Byzance. Sprawdzają się nawet w tak ekstremalnym graniu jak nasze, dlatego teraz będę grał na nich koncerty.


A jak z twoją wytrzymałością?


Wiadomo, że w studio robimy przerwę wtedy, kiedy jest to potrzebne. Na trasie wszystko zależy od dyspozycji dnia. Robię mały trening wytrzymałościowy, będąc w domu, więc nie jest źle. Z pewnością 90 minut takiej jazdy to ciężka sprawa i na trasie z 25 koncertami zdarzają się słabsze momenty.


Jak wyglądają piosenki na płycie z twojego punktu widzenia?


Dla mnie Bring The War Home to jedna z najlepszych piosenek, napisanych przez Heaven Shall Burn. Nie chodzi mi tu o bębny, ale utwór sam w sobie, jest bardzo dobry, aż mam gęsią skórkę. W kwestii bębnów mamy ekstremalne kompozycje, jak Prey To God lub Extermination Order. Są całkiem szybkie i bardzo heavy. Przyznam jednak, że pracowało mi się łatwiej niż się spodziewałem. Najcięższymi momentami dla mnie były te sytuacje, gdy trzeba było zmienić klimat w utworze. Posłuchaj np. Save Me, zaczyna się mocno do tyłu i po 2:15 nagle pojawia się zupełnie inny klimat, muszę grać do przodu i ciężej. Spędziliśmy chyba więcej czasu na tym, by uzyskać odpowiedni klimat niż nad konstrukcją samych partii.


Biorąc pod uwagę duży wysiłek - czy układacie piosenki na koncercie pod tym kątem?


Nie za bardzo. Patrzymy na listę utworów i sprawdzamy, które piosenki ze sobą współgrają. Mam więc czasami przechlapane (śmiech). Obecnie jedna z najcięższych piosenek jest na samym końcu listy. Dla mnie najtrudniejsze jest wejście w koncert z odpowiednią energią. Wolę mieć utwór, dzięki któremu wyczuję brzmienie i klimat koncertu, dlatego, kiedy zaczynamy z czymś trudniejszym, jest to dla mnie wyzwanie.


Czy możemy pójść z Christianem Bassem na piwo czy raczej na wegańskie żarcie?


Póki co sprawdziłem kilka wegańskich knajp w Szczecinie, Gdańsku i Świnoujściu, zatem chodźmy! (śmiech) Zawsze jestem gotów na dobre wegańskie żarcie. Jest tam też kilka kraftowych pubów. Możemy wyskoczyć na jedno lub dwa, ale trzymajmy fason (śmiech). Powiedz tylko, gdzie i kiedy!


Rozmawiał Artur Baran, Kajko
Zdjęcia: Michael Laur de Manos

Wywiad ukazał się w numerze wrzesień 2016






Galeria

Pozostałe

Piotr Kozieradzki (Riverside)

Dodano: 07.12.2017

Perkusista zespołu Riverside to doskonały przykład pracoholizmu i to niemal w takim wydaniu: "nieważne pieniądze, oby robota była".

czytaj dalej

Michał Jędras (Zacier, Zuch Kazik)

Dodano: 23.11.2017

Nie każdy młody zdolny ma szansę grać na jednej scenie z legendarnymi muzykami.

czytaj dalej

Marek Wawrzyniak (Kwartet ProForma)

Dodano: 09.11.2017

Kwartet ProForma to nie tylko muzyczna ekipa, wspierająca Kazika Staszewskiego, ale pełnoprawny i wielobarwny byt muzyczny, w którym za puls i rytm odpowiada nasz dzisiejszy bohater - Marek Wawrzyniak.

czytaj dalej

Kornel Kondrak

Dodano: 26.10.2017

Kornel Kondrak, jedna z nowoczesnych postaci polskiego perkusyjnego rynku, udowadnia, że bębny to nie instrument dla mięczaków, tylko dla prawdziwych facetów z krzepą w łapach.

czytaj dalej

Phil Rudd

Dodano: 17.10.2017

To były ciężkie dwa lata dla legendarnego perkusisty AC/DC. Kolosalne problemy z prawem, podupadające mocno zdrowie, usunięcie ze składu zespołu, który zresztą i tak przeżywa wielki kryzys personalny.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama