PRZEJRZYJ ONLINE WAKACYJNE WYDANIE Perkusista Zamów z przesyłką GRATIS >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Gerald Heyward

Dodano: 23.02.2017
To bez wątpienia postać, którą każdy perkusista ceniący gospelowe granie pragnie zobaczyć na żywo. W świecie R&B to wciąż jeden z najbardziej znanych i pożądanych artystów.

Współpracował z najważniejszymi przedstawicielami tego gatunku oraz muzyki R&B - Michael Jackson i jego siostra Janet, Missy Elliott, Mary J. Blige, Puff Daddy, Coolio, Beyonce i wielu innych. Karierę zaczynał w kościele, a dzisiaj tłusto groove’i na największych scenach świata. Na rozmowę z Geraldem umówiłam się w dzień jego warszawskiej, smutnie pustej, jak na takie wydarzenie, kliniki. Ci, którzy przyszli, sprawili jednak, że Gerald opuszczał Warszawę z szerokim uśmiechem na twarzy. Powitajmy ciepło tego jegomościa - Gerald Heyward!

Wspaniale, że tu dzisiaj jesteś! Europejska trasa twoich klinik perkusyjnych - świetny pomysł! Czyja to była idea?


Zildjian, czyli jak wiadomo najlepsza firma na świecie zajmująca się produkcją i dystrybucją blach (ha ha), skontaktował się ze mną w tej sprawie. To ich pomysł na zwiększenie sprzedaży i generalnie promocji firmy przez tego typu pokazy. Wiesz, moim celem jest mówienie do jak najmłodszych dzieciaków i uświadamianie ich. W tym biznesie jest wciąż wiele nieporozumień. Kiedy jesteś profesjonalnym perkusistą musisz nie tylko wiedzieć, jak grać, ale też wiedzieć, jak się zachować, kiedy nie grasz akurat na bębnach. Dużo młodych ludzi tego po prostu nie wie. Staram się, żeby to był motyw przewodni moich warsztatów i żeby każdy, kto mnie słucha wiedział, że bycie dobrym człowiekiem to jest absolutna podstawa. To, kim jesteś jako osoba, to jest twoje prawdziwe CV!


W Europie masz ustalonych 8 dat. Co później?


Od razu po europejskiej trasie ruszam do Chin. Czeka mnie tam dziesięć występów.


Czym się aktualnie zajmujesz? Jak wygląda teraz muzyczne życie Geralda Heywarda?


Wciąż dużo pracuję z Chrisem Brownem. Ostatnio pracowałem też sporo z Puffem Daddy i jego projektem reaktywowanym po latach. Uczestniczyłem też w wielu różnych sesjach. Jedną z rzeczy, którą aktualnie robię, to bębnienie w popularnym show "Empire". Sporo produkuję z wybitnym Rodneyem Jerkinsem (Darkchild - przyp. red.), który jest autorem wielu wspaniałych utworów i współpracował między innymi z Michaelem Jacksonem, Patti LaBelle, Beyonce, Destiny’s Child, Whitney Houston i wieloma innymi. Do tej pory udało nam się razem zrobić dwa numery. Pracuję także nad innymi fajnymi rzeczami, ale robienie klinik to dla mnie duże wyzwanie i ekscytacja. Spotykanie ludzi, którzy piszą do mnie w social media i możliwość interakcji to świetna rzecz! Bycie dla niektórych bohaterem, inspiracją - to jest to. Wiesz, nigdy bym nie chciał, żeby ktoś powiedział, że spotkanie mnie to było dla niego złe doświadczenie. Chcę, żeby dla każdego była to podróż - przygoda, którą zapamiętają na długo.


Zaczynałeś, jak wielu gospelowych perkusistów... W kościele. Jakie to uczucie, gdy grasz na niedzielnych mszach i nagle okazuje się, że masz szansę zdobyć naprawdę duży gig? Dzwoni telefon i jest to nazwisko z pierwszych stron plotkarskich serwisów…


Zaczynałem w kościele od gry na condze, to był początek mojej przygody perkusyjnej. Najpierw grałem ze słynnym wokalistą gospel - Hezekiah Walker, który jest również pastorem w moim kościele. W naszym chórze był wokalista zespołu GUY, Aaron Hall. Ten chórzysta właśnie przesłuchał album, który nagrałem z Hezekiahem Walkerem. Puścił tę płytę swoim kumplom z zespołu i oni zapytali: "Kim są ci dwaj kolesie, którzy grają tam na bębnach?". Na co Aaron odpowiedział: "To jeden facet, to Gerald Heyward!". Ja miałem wtedy jakieś 16 lat. Zaproszono mnie na przesłuchanie, usiadłem przy zestawie i zagrałem, słuchał mnie Teddy Riley. Był zachwycony i powiedział, że bierze mnie na trasę, co skomentowałem słowami: "Nie, chyba się do tego nie nadaję, nie umiem grać z drum maszyną, sorry". Lata mijały, w międzyczasie byłem technicznym perkusisty zespołu GUY, czyli montowałem bębny, nosiłem kejsy itd. Pewnego dnia byliśmy w jakiejś sali przed koncertem na próbie i usłyszałem drum maszynę, więc wskoczyłem na bębny i zacząłem grać. Myślałem, że jestem jedyną osobą na tej sali. Jak skończyłem sobie jamować, zza bębnów wyskoczył Teddy Riley i powiedział "Jesteś naszym nowym garowym". I tak zdobyłem swój pierwszy gig. Potem było już coraz lepiej i coraz ciekawiej: Mary J. Blige, Janet Jackson, Blackstreet, Beyonce i wielu, wielu innych…


Prawdziwie imponująca lista artystów. Przejdźmy do muzyki gospel - w Stanach to wciąż wielki gatunek, żyjący swoim życiem i mający się naprawdę dobrze. Osobiście boleję nad tym, że w Polsce ta muzyka nie zyskała tak wielkiej popularności jak inne gatunki. W jakim kierunku twoim zdaniem idzie ta muzyka? Jak i gdzie widzisz gospel i muzyków gospel w najbliższej przyszłości?


Ciekawe pytanie! Różnica między muzyką gospel a muzyką niezwiązaną z żadną religią, czyli muzyką popularną, jest taka, że gospel ewoluuje. To muzyka, która każdego dnia ewoluuje. Mam przyjaciela Calvina Rodgersa. Fantastyczny drummer, dla którego gospel to jego żywioł. On dominuje w świecie gospel jako muzyk. Muza gospel a muzyka pop różni się na przykład tym, że jeśli w popie jeden producent robi utwór z komputerem to staje się to hitem i potem każdy to robi. Potrzeba kogoś, kto przyjdzie i powie: "Ja bym tu werbel wrzucił i zrobił ten bit z werblem", ale to się nie dzieje, bo każdy chce wydać hitowy album/utwór, więc wciąż robią to samo. Potrzeba kogoś, kto przyjdzie i odważy się coś zmienić, urozmaicić to. W muzyce gospel każdy dokłada coś od siebie i dzięki temu ten gatunek ciągle ewoluuje, samo się nakręca i inspiruje. Tak to widzę. Kocham muzykę gospel, wprawdzie nie gram teraz jej aż tak dużo, jak kiedyś, ale staram się grać co najmniej raz w miesiącu w swoim kościele. Wiesz, to są moje korzenie. Od tego zaczynałem.


Świetnie. Co byś powiedział perkusistom z Polski, którzy lubią i chcą grać gospel? Wiesz, tu jest wiele osób, które inspirują się tą muzyką, słuchają tego typu perkusistów i chcą tak grać. Jaką dałbyś im radę wiedząc, że w Polsce nie ma za bardzo możliwości grać tego typu muzyki na porządku dziennym?


Rozumiem. Myślę, że powinniście znaleźć kościół, który będzie otwarty na tego typu sztukę. W moim przypadku wielką pomocą byli rodzice, którzy prowadzali mnie do kościoła regularnie. Wujek grał na organach, każdy się jakoś angażował w to artystyczne życie kościoła, bycie częścią wspólnoty. Musicie znaleźć swój lokalny kościół i zaangażować się w jego działania! W którymś momencie, jak będziecie tego mocno chcieli, zaczniecie grać na bębnach i ludzie będą to doceniać. Uczestnicz, angażuj się. Bądź aktywny. Zobaczysz, jak wiele drzwi zacznie się przed tobą otwierać. Muszę też to dodać - nie potrzebujesz czopsów, żeby być perkusistą gospelowym i żeby grać gospel. Możesz być znakomitym bębniarzem, którego gra jest osadzona, możesz to podkręcać i dodawać smaczków. Nie potrzebujesz czopsów, żeby grać dobrze w kościele.


Bardzo interesująca perspektywa!


Jak ja zaczynałem, to nie wiedziałem przecież, co to są czopsy, nie było tego pojęcia, to wszystko ewoluowało stopniowo. Próbowałem nowych rzeczy i czasem myślałem: "O, to jest fajne, to mi wchodzi’. Ważne jest, aby nie robić niczego na siłę.


Grałeś w swoim życiu z naprawdę wielkimi nazwiskami. Która postać była najbardziej inspirująca, które doświadczenie nazwałbyś fantastycznym, jedynym w swoim rodzaju i dlaczego?


Tak naprawdę to wszystkich. Wszystkie były bardzo inspirujące, bo jak wiesz, każdy muzyk, każdy artysta ma swoją drogę i ma swoje doświadczenie, które zdobywa latami. Każdy z nich mnie czegoś nauczył, z każdym miałem świetną zabawę. Na przykład Beyonce to taki typ szefowej, która ciągle cię pcha do przodu, do następnego poziomu. Występowałem z nią wielokrotnie, zawsze miała dla nas jakieś wyzwanie, chciała robić coś innego. Powiem ci, że często się nawet tym stresowałem, ale to wychodziło zwykle bardzo dobrze. Graliśmy między innymi z orkiestrą i było wspaniale. Ale to jest taka osoba, która zawsze pcha cię do przodu. Potrafi powiedzieć po koncercie: "Gerald, wszystko z tobą w porządku dzisiaj? Nie grałeś dzisiaj, jak ty". Ona wie wszystko, bo ogląda swoje występy każdej nocy po każdym koncercie i analizuje wszystkie detale w autobusie. Beyonce jest też cudowną osobą z wielkim sercem. Wiesz, czasem na trasie było 45 występów. Przy trzydziestym zawsze możesz coś schrzanić, a ona jest na tym punkcie wyczulona i zawsze to usłyszy. Raz kompletnie zwaliłem koncert, poszedłem do jej pokoju hotelowego i zwyczajnie ją przeprosiłem, było mi głupio. Beyonce powiedziała mi wtedy, że wszystko jest jak najbardziej ok, to jest show nr 35, jesteśmy tylko ludźmi. Ona zawsze jest bardzo wyrozumiała i zawsze stara się otoczyć cię opieką, masz poczucie bezpieczeństwa. Nigdy tak naprawdę nie doświadczyłem z jej strony zachowań typowych dla diwy. Gdy czasem czegoś zapomnę zrobić, ona zawsze mi przypomni, ale w bardzo miły i kulturalny sposób - to nigdy nie są ekstremalne czy brzydkie zachowania. Praca z nią była naprawdę przyjemnością. Kocham też pracować z Mary (Mary J. Blige - przyp. red.). Z Chrisem Brownem pracuję, odkąd skończył 15 lat, więc jestem z nim w zespole od bardzo długiego czasu. To dzieciak, robi błędy, ale wciąż go kocham i mam do niego wielki sentyment, szczególnie, że mój syn jest w jego wieku.


Zanim wylądowałeś w Polsce, czyli wczoraj, wiedziałeś coś o naszym kraju? Słyszałeś coś o nas?


Tak, słyszałem. Od mojego serdecznego przyjaciela Aarona Spearsa, którego zaprosiłaś tu kilka lat temu (ha ha). Powiedział mi, że to super miejsce i że ma tu dużo przyjaciół i że świetnie spędził tutaj te kilka dni. Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz to ja mogę tu być. To mój pierwszy raz w Polsce i jest tu naprawdę fajnie.


Domyślam się, że cały czas obserwujesz rynek muzyczny. Czy widzisz aktualnie kogoś z młodego pokolenia, o kim myślisz: "Wow, ten facet/babka jest naprawdę dobry/a i będzie z tego coś wielkiego pewnego dnia"? Czy widzisz kogoś z muzyki gospel lub po prostu jakiegoś innego gatunku, kto naprawdę robi na tobie wrażenie?


Mam grupę takich dzieciaków, których nazywam swoimi bratankami, a oni nazywają mnie wujkiem. Jest ich kilku: Devon Harris, Sherrick Tucker, Jamal Moore, Isiah Johnson, Shajuan Andrews, Cedric Marshall. Wszyscy ci goście przychodzą do mnie do domu co najmniej dwa razy w tygodniu, żeby grać na bębnach. Widzę wielkość i niezwykły potencjał w nich wszystkich. Oni ewidentnie zaczęli swoja wielką przygodę z muzyką. Wujek Gerald pomaga im się otworzyć w tej podróży. Potrafimy grać na perkusji przez długie godziny - później idziemy coś razem zjeść, dużo rozmawiamy. Gadamy o życiu, gadamy o wielu sprawach. Jeszcze jedną taką osobą jest Josh Keys, jest to kolejna osoba, która przychodzi do mnie do domu grać - jest fenomenalny! Jestem dla nich trochę takim mentorem. Wiesz, kiedy ja zaczynałem, nie było NIKOGO, kto by mnie poinstruował. Uczyłem się wszystkiego metodą prób i błędów. Ludzie tacy, jak Aaron (Spears - przyp. red.), Brian Frasier Moore i wielu innych to osoby, którym ja pomagałem dostać się do tego biznesu. Dobrą rzeczą jest to, że oni słuchają i stosują się do pewnych rad. Wiesz, czasem to młode pokolenie próbuje wymyślić koło na nowo - nie zmieniaj tego, co dobre. Zostaw tak, jak jest. To jest, jakie jest z jakiegoś powodu. Ja kocham to, co robię i kocham ludzi, którzy robią to samo - na YouTube jest tylu fenomenalnych perkusistów!


Zaskakujące pytanie na koniec… Kto jest twoim ulubionym perkusistą?


Moim ulubionym perkusistą? Steve Gadd. Dużo rozmawiam z nim przez telefon. To mój absolutnie ulubiony perkusista od wielu, wielu lat. Ale tak, jak mówiłem - ci, których wspomniałem, jak Aaron Spears, Teddy Campbell, wszyscy moi przyjaciele są dla mnie inspiracją. Ja im pomagałem, ale teraz oni są w takiej sytuacji, że mogą pomóc mi, mogą mi coś pokazać, czegoś mnie nauczyć. Mogą też zwyczajnie podziękować mi za mój wkład i wpływ, jaki na nich miałem przez lata. Chcę wiedzieć, że moje skromne dziedzictwo przetrwało i żyje swoim życiem. Kiedy umrę, chcę, żeby ludzie z Polski czy innego miejsca, w którym byłem, uczyłem, miałem kontakt z publicznością, przyjechali na mój pogrzeb. Chcę, żeby inni wiedzieli, że próbowałem wam coś dobrego przekazać.


Jesteś bardzo skromny i masz w sobie dużo pokory.


To jedyna, właściwa droga! Dziękuję za wywiad.


Materiał przygotowała: Emilia Benedykcińska aka Zofia Dyrma
Foto: Ada Music/Zildjian Polska

Wywiad ukazał się w numerze listopad 2016






Galeria

Pozostałe

Brooks Wackerman (Avenged Sevenfold)

Dodano: 11.08.2017

Avenged Sevenfold doczekał się chyba wreszcie perkusisty na lata, z którym w pełni może się dalej rozwijać.

czytaj dalej

Adam Mikołajewski (Farben Lehre)

Dodano: 20.07.2017

Ponad trzydzieści lat na scenie, koncerty w kraju i za granicą, status legendy polskiego punk rocka, a mimo to nie zwalniają ani na trochę i nadal czują ogień na scenie.

czytaj dalej

Jakub Sochacki (Pro Drum)

Dodano: 28.06.2017

Sklep Pro Drum jest pierwszym polskim sklepem stricte perkusyjnym, który oprócz odwiedzin targów NAMM obejrzał linie produkcyjne fabryk Remo i DW Drums.

czytaj dalej

Lester Estelle

Dodano: 21.06.2017

Popowa Kelly Clarkson i chrześcijańsko - rockowy Pillar. Co może łączyć te dwa bandy? Oczywiście ten sam perkusista!

czytaj dalej

Ray Luzier (Korn)

Dodano: 14.06.2017

Zdaje się, że taka rocznica w terminologii ślubnej nazywa się cynową. Cóż, nie brzmi to może zbyt imponująco, tym bardziej, że czasami wydaje się, że Ray z Kornem gra od zawsze.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama