Adam Łukaszek (Votum)
Adam Łukaszek, perkusista prog-rockowego zespołu Votum, odpowiada na nasze pytania o początkach bębnienia, ćwiczeniach gry na perkusji, planach na przyszłość oraz tym, co chciałbym zmienić na świecie.


To były czasy, jakaż tam była muzyka - a właśnie, bo ja o tej muzyce chciałem. Sztandarowe numery - "Heartbeat" Manna czy "In the air tonight" Phila Colinsa do końca pozostaną w mojej muzycznej bibliotece, bo to prawdopodobnie ON był całym winowajcą, od niego wszystko się zaczęło. Nie bez znaczenia pewnie był również fakt, że mój ojciec grał na gitarze i podśpiewywał, ale ja jednak wolałem wystukiwać rytm niż nucić czy próbować śpiewać. Z kolei Phil, a konkretnie jego werbel, był swego rodzaju katalizatorem. Ten charakterystyczny cios z ambientem, sprawiał, że wkręcałem się w rytm jak śruba w gwint często wystukując UWAGA!!! - ZĘBAMI!!! Dokładnie - ZĘBAMI !!! I tak mi zostało do dzisiaj. Dla tych, którym trudno ową przypadłość zrozumieć spróbuję wyjaśnić. Otóż uderzanie zęba o zęba sprawia, iż doskonale słyszę to co sobie mój rytmolotny umysł na poczekaniu wyprodukuje. Inni tego nie widzą, nie słyszą, oprócz mnie. Mało tego, operuję dynamiką uderzania zębów, co imituje odgłosy stopy i werbla, czyli wg. mnie najważniejszych elementów dla prawidłowego groovu. I tak, jak chce stopę uderzam słabiej, jak chcę werbel - MOCNIEJ. No, i teraz na myśli przychodzi mi dowcip o Jastrzębiu i kanapkach z masłem (śmiech).


Słuchałem jak idzie stopa, jak idzie werbel, jak idzie HH i wymachiwałem w powietrzu pałami "BOMBA 3", aż nadgarstki nie zaczęły się upominać. Nie miałem perkusji, więc uczyłem się grać na wyimaginowanym zestawie siedząc na łóżku. Pamiętam, że musiałem ostrożnie machać, żeby pałki przypadkiem nie uderzyły o siebie, bo to było równoznaczne z : "ADAM!! DO NAUKI!!!" Powiem Ci, że do tej pory jak słyszę dźwięk uderzanych pałek to, aż coś we mnie wzdryga. Każdy ma jakąś traumę z dzieciństwa <śmiech> Niemniej jednak te machanie wiele mi dało, potrafiłem uniezależnić kończyny w bardziej skomplikowanych groovach i jak wsiadłem w końcu pierwszy raz na bębny i zagrałem ENTER SANDMAN kolo obok zapytał: "Ile już grasz na bębnach?" ja mu na to: "Człowieku, pierwszy raz siedzę za garami!". Tak, było. Byłem wtedy w drugiej klasie liceum, dodam, że to były czasy jeszcze 8-letnich podstawówek i 4-letnich szkół średnich.
Po całkiem przyzwoicie zdanej maturze wyjechałem na studia do Warszawy. Tam pierwsze kroki skierowałem do sklepu muzycznego Hołdysa, gdzie znalazłem ogłoszenie o nauce gry na perkusji. Oczywiście niewiele myśląc zadzwoniłem i umówiłem się z kolesiem o imieniu Krystian. Parę razy widziałem go w telewizji, ale za cholerę nie wiem jak ma na nazwisko i co to za jeden. Zjechał mnie na pierwszej lekcji, ale dał też wiele wskazówek, które pamiętam do dziś. Jakkolwiek to nie zabrzmi, spotykaliśmy się jakiś czas, a później nie starczyło mi już środków na kontynuowanie nauki. Pamiętając wszystkie podstawowe wskazówki sam szukałem. Oglądałem mnóstwo lekcji ściąganych z netu (tylko ćśśś…) takich Panów jak Igoe, Mayer, Lang… i marzy mi się prawdziwa edukacja muzyczna, jednak patrząc na ceny chyba se jeszcze poczekam.






A tak poważnie to:
Tama Superstar Custom Titanum Fade w konfiguracji j.w.
Blachy: HH Sabian AAX top 14" bottom Sabian Paragon, Crash Zildjian A custom 16" oraz 18", ride Zildjian A custom 20", China: Wuhan 16",
Naciągi: Werbel - Evans Genera HD DRY coated, Tomy - Remo Ambasador Clear, Centrala - Remo Powerstroke 3 plus nakładka pod młotki firmy…jakiejś tam.
Pałki: Vic Firth 55A lub 5B, Miotełki Zildjian, Pałki do kotłów Zildjian sygn. Travis Barker (bo tylko takie były), Hot Rods Mat Max.
Stopa: Pearl Eliminator 2002c
Stołek: TAMA Hydraulix
Statywy: Tama pod HH, łamane Gibraltar, łamany EVELPLAY 800L (naprawdę solidny statyw) oraz Basix seria 600.








To z nimi straciłem sceniczne oraz studyjne dziewictwo. Pewnego dnia dostałem cynk od gitarzysty, że jest opcja normalnej sali, gdzie można wejść wrzucić graty i siedzieć do woli. Miałem to check it out, więc pojechałem. Sala okazała się idealna na nasze potrzeby, a obok na domiar dobrego urzędowali chłopaki z Votum! Spotkanie po latach! Uściskom i całusom nie było końca ! Z uwagi na fakt, iż w Mind Asylum nie działo się za dobrze, bo chłopaki nie kwapili się do grania koncertów na czym mi osobiście bardzo zależało, oznajmiłem, że odchodzę z zespołu. Zatrudnienia nie musiałem szukać daleko. W ten sam dzień okazało się, że Votum opuszcza perkusista Piotrek "Mumin" Umiński i Adam Kaczmarek dał mi już zmasterowaną wtedy "Time must have a stop" następnie zaproponował przyjście na próbę. Przyszedłem, zagrałem, wzięli mnie.














Rozmawiał: Marcin Kamiński








