Rozmawiamy z Fedorem - perkusistą czeskiego Apostate.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Fedor (Apostate)

Dodano: 20.12.2010

Rozmawiamy z Fedorem - perkusistą czeskiego Apostate.

Fedor to rosyjski perkusista czeskiego metalcore'owego zespołu Apostate. Co ciekawe, Fedor to nie jedyny członek pochodzenia innego niż czeskie. Cała formacja przywędrowała do Pragi między innymi z Chin i najdalszych zakątków Rosji. O debiutanckiej epce jego zespołu oraz innych ciekawych rzeczach rozmawialiśmy w paskudnie mroźny wtorkowy wieczór.

Cześć Fedor! Jak się masz? Zima w Pradze musi być śliczna... nie tak jak w zimnej Rosji, ale mróz wciąż może być ci ''znajomy'', prawda? (śmiech)


Siema stary! U mnie wszystko jak najbardziej w porządku. Masz rację, zima w Pradze dla wielu ludzi może wydawać się piękna, ale szczerze mówiąc nie jestem wielkim fanem śniegu. Więc, nie powiem żeby to była moja ulubiona pora roku. Nienawidzę zimna... (śmiech).


Ja również! Nie ma nic gorszego jak niemożliwy mróz i niekończące się pokłady śniegu na ulicach. Domyślam się, że prawdopodobnie wolisz chillout w domowym zaciszu z browarem jak i dobrą muzyką w roli głównej. A jak nie... to ja się przyznam, że taki lubię (śmiech). W każdym razie... na tą chwilę reakcja na waszą epkę jest chyba.. przytłaczająca, nieprawdaż? Zaskoczony?


Tak. Jesteśmy niezwykle mile zaskoczeni reakcją i wsparciem, jakie dostajemy od ludzi. Nie przywykliśmy do tego, by codziennie dostawać coraz to wylewniejsze i obfite w gorące słowa wiadomości z dosłownie każdego zakątku świata od USA po Indonezję. Tego typu wsparcie potwierdza tylko sens włożonego przez nas trudu i wysiłku, by ciągnąć ten wózek zwany kapelą.


Dokładnie, aczkolwiek ''Seaborne'' to nie do końca nowy materiał. Niektóre z utworów to już niemal hity sprzed dwóch lat. Mowa tutaj o ''Follow the Footsteps'' czy ''Raised in The Blood of Heroes''. Dlaczego nagraliście tylko epkę, i co skłoniło was do ponownego zarejestrowania tamtych utworów?


Cóż, nie jest to do końca prawdą. Owszem, większość z utworów ma już swoją brodę, jednak nigdy nie były profesjonalnie zarejestrowane. Więc dla tych wszystkich, którzy nigdy wcześniej nas nie słyszeli, paradoksalnie jest to nowy materiał. Zaś co do nagrania wyłącznie epki - powód jest prozaiczny: nie mieliśmy pieniędzy na dłuższą sesję nagraniową, a poza tym nie mieliśmy (i chyba wciąż nie mamy) na tyle wiele kontaktów by móc sami dystrybuować pełny album (a przynajmniej nie na taką skalę, na jaką powinno to być robione). Obserwuję różne wspaniałe zespoły, które wydają swoje płyty na własny koszt. Nigdy nie myślałem by było to dobrym posunięciem. Sądzę, że najpierw trzeba zbadać rynek, nałapać kontaktów i... co chyba najważniejsze, podpisać kontrakt przed wydaniem albumu. Ale to tylko moja, mocno ''tradycyjna'' opinia.


Więc nie jest prawdą, że Iron Island Records jest waszym labelem? Czy raczej zajmują się wyłącznie dystrybucją? Niestety z tego co wiem to chyba nie jest wytwórnia, która pozwoliłaby sobie na booking tras i koncertów dla was czy też zajmowała się kompletnym PR. Tuż po wydaniu ''Seaborne'' byłem, a nawet nadal jestem przekonany o tym, że powinno się Wami zainteresować Sumerian, Artery a nawet Bastardized Records, czy może, największy z możliwych, Epitaph. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu podpisaliście papiery z czeską wytwórnią. Co więcej, Czesi nie są nawet waszymi krajanami. Więc, powiedz, nie było żadnego konkretnego odzewu na ten materiał? Nie wysyłaliście go nigdzie czy tez pozwoliliście Czechom wykonać swoją robotę, gdyż robią to prosto z serca i traktują was priorytetowo?


Rzeczywistość jest nieco inna. Iron Island to mały label działający na zasadzie DIY, który został założony w Pradze przez naszego bardzo bliskiego znajomego Igora Brusowa, z hardcore/punkowej kapeli Slave Drive. Sam od siebie zaproponował nam pomoc przy wydaniu albumu, produkcji merchandise czy dystrybucji Ep, wszystko to dzięki jego kontaktom i dobrej woli do pomocy, bez narażania nas na większe koszta. Nigdy wcześniej nie mieliśmy kontaktu z taką działalnością, a tym bardziej z wydaniem fizycznej wersji płyty. Nie podpisaliśmy żadnych konkretnych umów, wszystko odbywa się polubownie, niemalże na przysłowiową gębę (śmiech). Po prostu to pomoc od przyjaciela dla przyjaciół i to wszystko. Co do innych wytwórni... zobaczymy co się stanie. Podchodzimy do tego wszystkiego z należytą rezerwą, gdyż przy wydaniu poprzedniej epki ''Traits'' nic konkretnego się nie wydarzyło. Uważamy, że tym razem, z nową, a raczej nowszą wersją możemy mieć więcej szczęścia. Na tę chwilę Apostate nie jest w barwach żadnej wytwórni, a Iron Island odpowiada tylko za dystrybucję.


Całościowa produkcja ''Seaborne'' wgniata w fotel. Gdzie nagrywaliście, kto był realizatorem dźwięku.... i nawet nie chce słyszeć, że to homemade! Nigdy w to nie uwierzę!


(śmiech). Cóż, był to długi i bardzo złożony proces. Bębny i wokale nagraliśmy w Pradze, w Faust Records, a gitary nagrywaliśmy we własnej kanciapie, by następnie wysłać je na reamping do Anglii, dokładnie do studia Mangled Audio w Manchesterze, gdzie niezwykle utalentowany inżynier w postaci Marka Jonesa pracował nad mixem i masteringiem całości. Mieliśmy wielkie szczęście mogąc z nim pracować, ponieważ to prawdziwy profesjonalista, który ma niemożliwe wręcz podejście do tematu, a kontakt z nim odbywał się na bardzo przyjacielskim podłożu. Mark był miły i niezwykle oryginalny w tym co dla nas zrobił. Współpraca z nim... była po prostu rozrywką. Tak więc, wszystkie zasługi odnośnie brzmienia należy kierować do niego.


Zdecydowanie ''Seaborne'' to jeden z najlepiej brzmiących debiutów w tym roku, a i jak mniemam w latach poprzednich również.  Możesz się ze mną nie zgodzić, ale odbieram Apostate jako taką odpowiedź na granie pokroju For the Fallen Dreams, The Eyes of A Traitor czy August Burns Red. Odpowiedź, która łączy wszystkie znamienne elementy dla wyżej wymienionych formacji z waszym własnym, unikalnym pierwiastkiem techniki. Jakieś  przemyślenia odnośnie tego porównania?


To wielki komplement, gdy porównuje się nas do tak uznanych nazw. Zwłaszcza, gdy starasz się jak tylko możesz podkreślić to, że próbujesz zrobić coś zupełnie unikalnego na całej scenie. To zawsze było jest i będzie celem dla tego zespołu. Oczywiście, że jesteśmy pod wpływem wielu znakomitych grup, ale nigdy nie myśleliśmy o tym, by kogokolwiek kopiować, a przynajmniej nie świadomie. Wszystkie te zespoły, które wymieniłeś, są dla nas ogromnym źródłem inspiracji. To wszystko.


Wydaje się, że jedna z tych kapel, a właściwie jej perkusista jest dla ciebie wzorem. Mowa tutaj o bębniarzu August Burns Red - Mattcie Greinerze (lub perkusiście Texas in July, obaj mają identyczny styl gry). Niektóre patenty jak choćby między talerzami odpowiedzialnymi za akcenty - splash, china, bell, grane przez ciebie w ''Omit The Words'' spokojnie mogłyby być zarejestrowane przez Matta. Nobilitacja dla ciebie? (śmiech) Jak długo grasz, i czy jesteś samoukiem, czy też miałeś nauczyciela?


Dzięki stary! Matt Greiner jest OGROMNYM źródłem inspiracji dla mojej osoby. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o wykorzystanie mini talerzy. Nie staram się jednak grac jak on. Wciąż pracuję nad wyklarowaniem własnego stylu. Nim wziąłem lekcje u nauczyciela, grałem trzy i pół roku. Zaczynałem jako totalny samouk. Początkowo starałem się grać jakieś szalone death metalowe rzeczy na twinie, ale jak raczej sam możesz się domyślić - nie wychodziło mi to zbytnio (śmiech). Kiedy jednak zacząłem traktować granie znacznie poważniej, postanowiłem popracować nad graniem równym, płynnym, czystym, bez szalonych szybkości, które tak mi imponowały. Przez dwa lata brałem lekcje, i dzięki nim dowiedziałem się jak prawidłowo trzymać pałki, ręce, czy też ostatecznie wykreowały się szczątkowe podstawy mojego stylu gry.


Jest coś, do czego dążysz jego perkusista? Co chciałbyś w sobie rozwinąć? Z samego oglądania Twoich filmików na portalu YouTube śmiało można wysunąć wniosek, iż jesteś bardzo uniwersalnym perkusistą i nie straszne Ci połamane rytmy The Eyes of A Traitor, solidne i raczej proste granie do przodu spod znaku The Ghost Inside, czy szalona intensywna blaściarnia w szybkich tempach pokroju Upon A Burning Body - a wszystko to, w ramach video-coverów utworów. Może czas na djent?


Więc jako perkusista zawsze chciałem rozwijać w sobie groove. Nigdy nie chciałem być po prostu metalowym perkusistą. Kiedy tylko mam możliwość i okazję staram się koncentrować właśnie na groove. Wciąż muszę pracować nad wieloma aspektami. Zmartwię Cię, ale nie jestem wielkim fanem djentu. Ogromnie szanuję i podziwiam choćby dla samego przykładu: Periphery, wszyscy w zespole to wspaniali muzycy, i mógłbym oglądać ich perkusistę bez końca, ale nie jestem w stanie wysłuchać dłużej jak dwóch utworów ich autorstwa. Dla mnie to po prostu nudne. To tylko moja opinia, i jestem świadomy tego jaki wpływ na inne zespoły ma Periphery.


Ale wiesz, Periphery djentu nie wymyśliło. (śmiech). Trochę to dziwne, że gdy pojawia się hasło djent, wszystkim od razu przychodzi do głowy Periphery i Bulb!. A jak zapatrujesz się na styl gry Franka Costanzy z Dagoba? Ma wystarczająco dużo groove dla ciebie?


Odnośnie Periphery, to chyba najlepszy przykład djentu - może dlatego ludzie tak często o nich mówią. Jasne! Franky to niesamowity perkusista. Uwielbiam jego widea kręcone z różnych ujęć kamery. Niestety, uważam, że nowy album Dagoba jest strasznie nudny. Obstawiałbym jednak, że to JP z Circle of Contempt jest większym, a może nawet największym zródłem inspiracji dla mnie. Ma swój unikalny styl korzystania z talerzy akcentowych i to u niego można by się doszukiwać początków mojego stylu, a nie u Matta z August Burns Red. (śmiech)


Ale Circle of Contempt nie jest tak popularne jak August Burns Red, i co więcej, nie tak wpływowe. Domyślam się, że gra perkusisty Sky Eats Airplane również mogłaby cię zainteresować. Swoją drogą, jakiego sprzętu używasz, dlaczego i czy chciałbyś kiedykolwiek zagrać na polskich stopach - Czarcie Kopyto?


Masz rację, Travis Orbin (perkusista Sky Eats Airplane) to istna maszyna. Gram na zestawie Domion Ash firmy Ddrum, i pomimo stosunkowo taniej sceny są wprost niesamowite. Jak dla mnie mają jedną z najlepiej brzmiących central w ogóle. Co do blach używam Zildjian. Uwielbiam dźwięk moich crasy z serii A Custom, a China Oriental Thrash to chyba mój ulubiony ze wszystkich. Strasznie agresywny. Zildjian zdecydowanie produkuje najlepsze belle na rynku, i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Używam również hi-hatu z serii Z Custom i taniego jak barszcz splasha ZBT (miałem orientala, ale pękł). Korzystam również z niezbyt dobrej mini chiny Wuham, ale jak za to niecałe 20 dolców robi całkiem sporo zamieszania. Jedyne na co mogę narzekać to na wytrzymałość blach w związku z moim stylem gry. Na dzień dzisiejszy kompletnie zniszczyłem dwie blaszki z serii A Custom, jedną chinkę Oriental, jednego crasha z serii Z Custom oraz jednego splasha Oriental i Meinla Soundcastera. Masakra (śmiech). Co do podwójnej stopy używam Iron Cobry z bijakami Axis. Zdecydowanie najlepsze rozwiązanie dla mnie.


Jakieś konkretne plany odnośnie przyszłego roku? Trasa po Europie? Sypianie z groupies, upijanie się w dziwnych miejscach? Czy raczej prosta, czysta i do bólu szczera postawa straight edge w trakcie jak i po koncertach?


(śmiech). Naszym głównym celem jest dać jak największą ilość koncertów. Zagramy kilka tras jedną na wiosnę, i drugą w lecie, aczkolwiek nie jestem w stanie się dokładnie określić. W każdym razie prace są w toku. I nie jesteśmy straight edge, także nie będziemy mieć problemów z życiem w cnocie (śmiech).


Dobrze wiedzieć! Jesteście cholernie mile widziani w Polsce! Pamiętaj o tym! Ostatnie słowa są dla ciebie. Dzięki za wywiad i do zobaczenia!


Wielkie dzięki za ten wywiad! To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Oczywiśćie, rónie wielkie dzięki dla wszystkich naszych fanów, dzięki za kupowanie naszego merchandise, i za przychodzenie na koncerty. Wasze wspiercie jest nieopisane! Mamy nadzieję poznać tabuny nowych ludzi w przyszłym roku, więc nie bójcie się do nas podchodzić, by potem szerzyć dobrą nowinę o Apostate! Dzięki!


Grzegorz ''Chain'' Pindor

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama