Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Piotr Piecak (Iscariota)

Dodano: 31.01.2011

Przedstawiamy rozmowę z Piotrem Piecakiem, perkusistą Iscarioty.

Dobry wieczór Piotr! Jak tam sklejanie modeli? Znajdziesz chwilę cierpliwości i dla mnie? (śmiech)


Cześć! Grzegorz! Dla ciebie zawsze.


No więc, skoro już Ci mam poprzeszkadzać, to od razu z grubej rury. Po rozstaniu z Grażyną, co jest już raczej zamierzchłą przeszłością, drogi muzyków Iscariota rozeszły się w bardzo różnych, można by powiedzieć diametralnie odmiennych kierunkach. Wszystko to jednak do czasu, bo Iscariota wraca w nowym, jeszcze nie do końca ustabilizowanym składzie oraz (pra)premierowym, materiałem. Mam nadzieję, że w trakcie rozmowy opowiesz trochę o perturbacjach personalnych, o tym co tak naprawdę zaszło w waszych szeregach oraz o tym, czy Iscariota ma jeszcze cokolwiek wspólnego ze swoim poprzednim wcieleniem...


Dla mnie kluczowym momentem była informacja, że Junior musi nas opuścić z powodu kontuzji dłoni. Wtedy klimat w kapeli wyraźnie siadł, dotarło do mnie, że pozostali muzycy mentalnie są mi obcy, a jak wiadomo trudno jest robić coś fajnego tylko z wyrafinowania. Zbieram teraz ludzi chętnych do współpracy i kiedy będą już wszyscy, zastanowimy się jaką formę będzie miał zespół.


W jednej z naszych poprzednich rozmów, już spory kawałek czasu temu, wspominałeś o tym, że chciałbyś pójść w nieco bardziej klimatyczne i jednocześnie połamane oraz progresywne rejony. Kilka nazw padło, jeśli wciąż kłębi Ci się po głowie takie granie myślę, że sam tutaj zaraz co nieco o tym pomyśle wspomnisz. Mimo to jednak od kilku dni fani thrash metalowej Iscarioty mogą cieszyć się nowymi nagraniami, jeszcze z Tobą za beczkami i z Twoimi wokalami, tak? To ten sam materiał, który został zarejestrowany u Tomka Zalewskiego?


Tak, to materiał, który był nagrywany od 2008 roku u Tomka Zalewskiego. Większość kawałków pochodzi jeszcze z lat 90-tych i miało to być rozwinięciem ''Cosmix Paradox''. Teraz trudno mi powiedzieć w jakim kierunku pójdzie zespół, ponieważ nowi ludzie mają bardzo różne gusta muzyczne.


Więc ta demówka to tak naprawdę odświeżenie starego materiału, który wtedy nie miał okazji być ani dobrze wypromowany ani dobrze nagrany, bo mówimy również o numerach zarejestrowanych na kasetach. A co zresztą materiału, to ''demo'', zawiera tylko trzy kompozycje. Nie korciło Cię by odświeżyć, a może mówiąc dosadniej - wykorzystać taki hit jak ''Publiczny Wróg''?


Nie miał okazji w ogóle być nagrany, ponieważ drogi muzyków z tamtego okresu rozeszły się, a zależało mi by kawałki te były kiedyś zarejestrowane, bo to szmat historii zagórskiego bytu metalowego.


Mówisz o tym, że drogi muzyków się rozeszły, niektórzy odeszli z całkiem sporym bagażem doświadczeń oraz cudzej muzyki. Debiutancki materiał Formis, choć nie w całości, to w głównej mierze stare utwory Iscarioty. Przypadek? Czy kryje się za tym coś więcej...?


To prawda. Już po rozstaniu z Markiem i Hubertem, przeprowadziłem z nimi rozmowę co dalej z materiałem, który nagraliśmy w Zed Studio z Tomkiem Zalewskim. Chłopcy stwierdzili, że każdy bierze co swoje i koniec tematu. Potem okazało się jednak, że bez porozumienia ze mną przywłaszczyli sobie na swoja debiutancką płytę utwory, których jestem współautorem i autorem tekstów.  Powtarzam to jeszcze raz: kawałki takie jak ''Social Status'', ''The Round Table'', ''R.I.P''. i ''The Priest Of Fate'' są własnością Iscarioty.


I nie chcesz dochodzić roszczeń z tego tytułu? A gdyby tak zarejestrowali ten materiał w ZAIK-sie - byłbyś dosłownie okradziony z własności intelektualnej. Sami muzycy przez długi okres czasu nie przyznawali się do tego, że te utwory mają coś wspólnego z osobą Piotra Piecaka. Jak myślisz dlaczego?


Mam wielki żal do Marka i Huberta, że zachowali się w ten sposób i nie dlatego, że jestem zawistny, ale dlatego, że utwory te są dla mnie wspomnieniem przyjaciół, z którymi wtedy żyłem i tworzyłem. Były odbiciem naszego buntu, walki z systemem, armią, całego tego gówna które nas otaczało. To nie była walka Marka, dla którego nigdy nie liczył się tytuł numeru czy nazwa zespołu, tym bardziej Huberta (był wtedy dzieckiem). Nie chce wnikać dlaczego pominęli mnie przy starcie, ale pewnie tak było dla nich wygodnie. Co do Zaiksu pracuję nad tym.


Uraza jednak pozostanie, a życie będzie się toczyć dalej. Myślisz, że wasze drogi mogłyby się jeszcze kiedykolwiek skrzyżować? To samo tyczy się Grażyny i jej zespołu. Gdybyś miał możliwość zagrania wspólnego koncertu, z racji na animozje personale odmówiłbyś?


Tak jak powiedziałem wcześniej: nie czuję urazy tylko żal, życie toczy się dalej, przyszłość jest w ruchu. Nie jestem pępkiem świata. W kapeli też są inni, a wojny prowadzą słabi.


A Iscariota będzie w stanie wojować na polskiej scenie? Konkurencja jest przecież spora, niezależnie od tego jaki gatunek będziecie uprawiać. Jest sens ciągnąć ten wózek dalej, wciąż z tą samą nazwą?


Myślę, że jestem już w takim wieku, że nie muszę z nikim konkurować. Zresztą, zawsze walczyłem z takimi zakusami. Muzyka to nie sport, żyj i niech ci się wiedzie, oto prawdziwe motto. Co do nazwy, nie widzę powodów by ją zmieniać, no chyba, że tak sobie zażyczą muzycy, którzy teraz ze mną grają.


Grasz od ponad dwudziestu lat, obserwowałeś rozwój całej rodzimej, a przede wszystkim śląskiej sceny metalowej. Kto według Ciebie zachował twarz, kto miał szansę się wybić i dlaczego tak się nie stało? Gdyby Iscariotą zajęli się odpowiedni ludzie, czy w tym wszystkim byłoby miejsce dla Twojego zespołu, zwłaszcza za granicą?


Jest wiele wspaniałych kapel i znakomitych muzyków udzielających się w nich, a grając mają zawsze szanse na wybicie. Co by dla nich nie znaczył fakt, że ich ktoś zauważy i doceni. Co do twarzy wszyscy je mają (śmiech). Muzykowanie to subtelna więź między instrumentami a duszą. Ma też ciemną stronę, jak wszystko. Może brzmi to dość filozoficznie, ale tak uważam (śmiech). A co do Iscarioty, może gdyby ktoś zajął się nami wcześniej, nie wykluczone, że coś by z tego wyszło (śmiech). Przez lata sporo się tego przewinęło, wiele formacji, tak jak mówiłeś, już nie istnieje, ale by sięgnąć po najprostsze przykłady - hard rockowy Kruk, również sosnowiecki Frontside, który uparcie kroczy własną ścieżką na przekór wszystkim. Poza tym parający się death metalem Never, koledzy po ''fachu'' z Horrorscope, bardzo nowoczesny Totem, czy już rzeczone Formis jak i Eier. Byłbym zapomniał o The No-Mads!


Spora część nazw, które wymieniłeś jest mocno zakorzeniona w thrash metalu, lub też z tegoż nurtu wyszło. Mniej więcej trzy, no góra cztery lata temu obserwowaliśmy niemały boom na retro thrash. Coś przyciągnęło Twoją uwagę? Śledzisz w ogóle współczesną scenę muzyczną? A może zaintrygowało Cię coś spoza metalu?


Szczerze powiedziawszy słucham cały czas tych samych starych kapel. Nie wynika to z bycia ignorantem, co to, to nie. Ucieszył mnie powrót Testament, Exodus, ale najbardziej wzruszył mnie powrót grupy Cynic z kapitalnymi koncertami w Warszawie, a potem w Krakowie. To była dla mnie prawdziwa inspiracja duchowa. W pewnym sensie współczesna scena metalowa zmusiła starych tuzów do powrotu do korzeni lub paradoksalnie do odświeżenia własnego muzycznego wizerunku. Niestety, boom jaki by nie był chyba do mnie nie dotarł, ale obiecuję, że postaram się co nieco nadrobić! Z poza muzycznych kwestii mocno zaintrygował mnie film Avatar, Jamesa Camerona. Dla mnie mistrzostwo świata.


Czekasz na kolejne odsłony tej produkcji? Kiedy zakończy się trylogia będziesz już przed pięćdziesiątką - nie za stary na takie bajki? (śmiech)


Coś Ty (śmiech). Na te nigdy!


A patrząc z perspektywy fana Gwiezdnych Wojen, twórczości Tolkiena, to prócz fenomenalnego obrazu, wartkiej akcji, to chyba ten film wiele ze sobą nie niesie. No chyba, że Cameron rozwinie fabułę w książkach...


Zacznijmy od tego, że Avatar jest wielkim krokiem technicznym kina... I to chyba tyle! (śmiech) Zaś odnośnie fabuły - nie jest to nic nowego. Plemię Indian zawieszone w kosmosie i żyjące w zgodzie z naturą, wsłuchane w nią, i tak dalej. Ten schemat znamy doskonale z teksańskich prerii (śmiech). Pewnie doczekamy się kiedyś ''Gwiezdnych Wojen'' i ''Władcy Pierścieni'' w 3D. Osobiście nie mam nic przeciwko. Co więcej, nawet dorzuciłbym kilka filmów, zwłaszcza tych, których akcja dzieje się w kosmosie. Ale to już będzie pewnie kolejny etap - hologramy.


Co do tych ostatnich, w Japonii odbywają się eventy, na których komputerowo wykreowane wokalistki, głównie bohaterki tamtejszych seriali anime wykonują ''swoje'' utwory. Nie wiem czy miałeś możliwość widzieć taki pokaz (oczywiście na youtube), ale jest to wprost niesamowite.


Gdyby Japończycy dostali któryś z mundiali w piłce nożnej zdaje się, że ten w 2022 roku, to możemy wyrzucić do kosza wszystkie telewizory (śmiech). Jak widzisz Grzegorz, ''Gwiezdne Wojny'' to nie do końca bajki. Wiele fenomenalnych pomysłów z tego filmu ludzkość zrealizuje, pod warunkiem, że świat będzie nadal istniał...


A sądzisz, że do tego czasu może nie istnieć?


Nie daj Boże... wiele spraw jest niepokojących. Jako rasa dążymy do samozagłady, Rudy z Megadeth od dawna o tym śpiewa (śmiech). Do tego dochodzą jeszcze zjawiska naturalne, kwestia patologii społecznych, brak poszanowania do wody, surowców nieodnawialnych...


Do optymistów raczej nie należysz (śmiech). Dobra Piotr, ostatnie słowa dla Ciebie, a ja od siebie dodam, że mam nadzieję, że wkrótce przyjdzie nam wszystkich cieszyć się z nowej, sprawnie działającej Iscarioty!


Dzięki Grzegorz za rozmowę! Pozdrawiam wszystkich fanów metalu! Niech moc będzie z Wami! (śmiech)

Grzegorz "Chain" Pindor



Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama