Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Vita (Ufomammut)

Dodano: 22.02.2011

Twierdzi, że nie jest prawdziwym perkusistą, co jednak nie przeszkadza mu być rytmiczną podporą jednego z najlepszych okołodoomowych zespołów na świecie.

Na bębnach zaczął grać późno, do tego z nudów, bo nie było ciekawszego zajęcia na squacie, w którym spędzał wówczas sporo czasu. Nie interesują go nowinki ze świata perkusji, a mówiąc o swym zestawie nie zawraca sobie głowy markami czy logami; przecież w muzyce najważniejsze są emocje, a tych w jego twórczości nie brakuje. Rozmawiamy z Vitą - bębniarzem włoskiego Ufomammut.


Jak zaczęła się twoja przygoda z perkusją? Ile miałeś wtedy lat?


Pierwszy raz zagrałem na bębnach w 1987 r. Miałem wówczas już 18 lat, ale szczęśliwym posiadaczem własnego zestawu perkusyjnego stałem się dopiero cztery lata później. Nie grałem wtedy nigdzie na stałe, nie było łatwo zaczepić się w jakimś zespole...


Dlaczego wybrałeś właśnie bębny? Próbowałeś kiedyś grać na innym instrumencie?


Bywałem wtedy codziennie w pewnym squacie, gdzie między innymi grywały dwa zespoły. Udzielali się w nich moi kumple. Był tam pokój ze sfatygowanym zestawem perkusyjnym. Kiedy oni byli na próbach, miałem w zwyczaju siedzieć w tym pokoju i grać. Co tu kryć, prawda jest taka, że zacząłem grać na perkusji z nudów, (śmiech). Próbowałem też swoich sił na gitarze (wciąż mam nawet klasyka), bo cholernie chciałbym grać na basie i na gitarze, ale to jednak nie moja bajka...


Powiedz parę słów o swoim pierwszym zestawie.


To był tani, biały ?Century", który dostałem od ojca.


Twoi pierwsi perkusyjni idole?


Z początku nie miałem właściwie żadnych wzorców. Zacząłem grać dla zabicia czasu, w związku z czym nie miałem jeszcze wtedy świadomości, jak się sprawy potoczą. Jak większość bębniarzy na ziemi, uwielbiam Johna ?Bonzo" Bonhama i Keitha Moona, niestety nie ma ich już wśród nas. Jeśli chodzi o tych, którzy wciąż mają się nieźle, to za najlepszego uważam Dave'a Lombardo, ale na mnie osobiście największy wpływ wywarł nie kto inny, jak Nick Mason. Podoba mi się jego prosty sposób grania. Angażuje się w takim zakresie, w jakim wymaga tego dany utwór, nie szuka okazji do dodania bardziej skomplikowanych czy zakręconych partii. Nie przepadam za tymi muzykami, którzy grają przede wszystkim po to, by zaimponować wszystkim wokół posiadanymi umiejętnościami, samą muzykę zostawiając z boku. Ma się wrażenie, jakby mówili: 'hej, spójrz na mnie, jak zajebiście gram, jaki jestem świetny"...


Czy kiedykolwiek brałeś lekcje gry czy jesteś samoukiem?


Zdecydowanie jestem samoukiem. Brałem nieco lekcji przeszło 10 lat temu, dawno i nieprawda. Teraz jest już za późno na jakieś zmiany, mam określoną manierę, własny styl gry, wydaje mi się, że ciężko byłoby cokolwiek tu przemeblować profesjonalnymi lekcjami.


Grałeś w jakimś zespole przed dołączeniem do Ufomammut?


Tak, udzielałem się w kilku innych kapelach. Zresztą, odkąd jestem w Ufomammut, też od czasu do czasu zdarza mi się grać tu i ówdzie.


Jak trafiłeś do Ufomammut?


Poznaliśmy się w 1995. Razem z moimi kumplami spędzałem wtedy mnóstwo czasu we wspomnianym już squacie, w którym organizowaliśmy też sporo koncertów. Poia i Urlo mieli w tamtym czasie kapelę o nazwie ?Judy Corda". Zaproponowaliśmy im, żeby u nas zagrali. Przyjęli naszą ofertę i w ten sposób połączyła nas naprawdę wyjątkowa przyjaźń (a przy okazji stałem się fanem Judy Corda). W moje urodziny, w roku 1999, Urlo zadzwonił do mnie i powiedział, że opuścił ich perkusista, w związku z czym on, Poia oraz Fede (ówczesny keyboardzista) pracują nad nowym projektem o nazwie Ufomammut. Następnego dnia odwiedziłem ich w miejscu, w którym zbierali się na próby (zresztą, wciąż spotykamy się właśnie tam) i po prostu zaczęliśmy razem grać. Wyszło samo, zupełnie naturalnie. I tak to się toczy do dziś.


Jak powstają partie perkusji w Ufomammut? To wyłącznie twoja działka?


Żaden z nas nie przychodzi na próby z gotowymi pomysłami. Chodzi mi o to, że wszystkie nasze kawałki powstają z tego, co po prostu razem, wspólnie gramy. Nie jesteśmy prawdziwymi muzykami, ale zamiast tego wytworzyła się między nami jakaś przedziwna muzyczna alchemia, która sprawia, że razem jesteśmy w stanie stworzyć coś dobrego. Każdy wnosi do Ufomammut coś ważnego, cząstkę siebie, każdy jest w tym procesie tak samo ważny. Tworzyć, komponować możemy tylko wtedy, kiedy cała nasza trójka jest razem.


Na filmach dokumentujących proces powstawania "Eve" widać, że dogrywałeś niektóre partie korzystając tylko z fragmentu zestawu - samych talerzy lub wyłącznie werbla, bębna basowego i crasha. Często stosujesz takie metody?


Rejestrację materiału zwykle zaczynamy od perkusji, a ja jestem pierwszym, który kończy swoje partie w czasie sesji nagraniowej. Dokładnie w ten sam sposób postąpiliśmy przy "Eve", ale tu różnica, w porównaniu z poprzednimi płytami, polegała na konstrukcji nowego albumu. "Eve" to długi, 45-minutowy utwór, dlatego nie wiedzieliśmy, jak najlepiej będzie do niego podejść przy rejestracji. Przy okazji, nieco go skróciliśmy, pierwotna wersja liczyła 57 minut. Pod koniec sesji okazało się, że potrzebujemy dodatkowych partii talerzy, dlatego dograłem je z użyciem tylko części zestawu. Tak czy owak, mój sprzęt to nic skomplikowanego, do naszej ostatniej europejskiej trasy używałem dwóch floor tomów, stopy basowej i oczywiście werbla. Do tego talerze: crash 19", china 20" i rude crash 20", hi hat oraz dzwonki chimes. Niedawno zmodyfikowałem nieco mój zestaw i jeden z floor tomów ponownie zastąpiłem tom-tomem.


Grając koncerty podczas ostatniej trasy, odgrywaliście "Eve" w całości. Czy odtwarzanie jednego, trwającego 45 minut utworu sprawiało ci jakąś trudność jako perkusiście? Widziałem, że zwłaszcza na pierwszych koncertach promujących nowy album, często spoglądałeś na Urlo, który dawał ci odpowiednie znaki.


Nie, jeśli mam być szczery, nie widzę tu większej różnicy. Przede wszystkim dlatego, że utworów z jakiej płyty byśmy nie grali, wszystkie przenikają się nawzajem, jeden przechodzi w drugi, są częścią pewnego konceptu. Nie stanowią odrębnych piosenek. Kiedy gramy na żywo, działa ta sama zasada. Zależy nam na tym, by nie było przerw ani odstępów między kawałkami, dlatego zawsze odgrywamy je płynnie, jeden po drugim. W czasie koncertu, spoglądamy na siebie nawzajem dla pewności co do zmian tempa, pauz i takich tam. Utrzymywany kontakt wzrokowy to naturalna forma komunikacji, pewnie dlatego odniosłeś wtedy wrażenie, że Urlo daje mi jakieś znaki. Tak w istocie było. To samo dotyczy Poi.


Urlo i Poia, prócz Ufomammut, realizują się twórczo w Malleus Rock Art Lab, prowadzą też wytwórnię Supernatural Cat. Nie czujesz się trochę z boku tego wszystkiego?


Zupełnie nie. Nie jestem rysownikiem, nie maluję, nie mam w tym zakresie ani krzty talentu, więc nie mam naprawdę żadnego powodu czuć się wyłączony czy coś w tym rodzaju. Zresztą, skoro mówimy o Supernatural Cat, od czasu do czasu pomagam chłopakom na przykład w pracy nad drukiem grafik do płyt.


Czy gra w Ufomammut wyczerpuje twoje muzyczne ambicje? Nie myślałeś kiedyś o zaangażowaniu się w jeszcze jeden projekt?
 

Nie wiem, czy cokolwiek jest w stanie w pełni zaspokoić moje muzyczne potrzeby. To dlatego, nawet mimo gry w Ufomammut, udzielałem się również w innych projektach, całkowicie różnych pod względem gatunkowym, o zupełnie innych wpływach. Obecnie gram na bębnach we włoskim hard/metalcore'owym bandzie Execucao. To moi bliscy przyjaciele, zespół istnieje już przeszło 12 lat.


Twój zestaw nie jest szczególnie rozbudowany, ale na potrzeby grania w Ufomammut w zupełności wystarczający. Jak twoim zdaniem ważna jest perkusja w waszej muzyce?


W Ufomammut każdy instrument jest równie ważny dla całości. Nie da się szczególnie wyróżnić jednego, wskazać ten, który byłby ponad pozostałe, w jakikolwiek sposób je przyćmiewał. Poza tym, partie perkusji są bardzo ważne w każdej muzyce, niezależnie od gatunku.


Interesujesz się nowinkami, śledzisz, co obecnie dzieje się na perkusyjnym rynku?


Nic z tych rzeczy!!! Moje zainteresowanie w tym temacie kończy się na kupowaniu pałeczek, nie jestem przecież prawdziwym perkusistą (śmiech)


Często ćwiczysz? Masz jakiś wypróbowany system treningowy?


Zwykle gram kilka razy w tygodniu z chłopakami z Ufomammut, poza tym od czasu do czasu z Execucao. Regularne ćwiczenia czy inne treningi perkusyjnego warsztatu to nie dla mnie, jestem na to zbyt leniwy.


Jakich rad udzieliłbyś początkującemu perkusiście?


Powiedziałbym: Po prostu graj, to świetny sposób na podryw, chociaż kiedy już będziesz grać, to nie ty będziesz wyrywać babki, ale one ciebie, więc...


Projektujesz i wytwarzasz biżuterię. Czy to twoje główne zajęcie? Jak odkryłeś swój talent w tej dziedzinie?


Zgadza się, to moje główne zajęcie. Moje rodzinne miasto słynie właśnie z tego, że jest mekką projektantów i twórców biżuterii. Niemal każdy mieszkaniec działa w tym biznesie, wręcz trudno być poza.


Najlepsze show Ufomammut, twoim zdaniem?


Trudne pytanie, ale chyba Hellfest i Roadburn w 2009 roku.


Więc pewnie się cieszysz, że w tym roku ponownie zawitacie do Tilburga?


Pewnie, nawet bardzo! To najważniejszy stonerowy fest w Europie. Szczerze, już nie mogę się doczekać!


"Eve" zebrała bardzo pozytywne recenzje na całym świecie, spotkała się z gorącym przyjęciem fanów, była albumem roku w wielu mediach, znalazła się też w niejednym Top 10 na koniec 2010 roku. Spodziewaliście się takiego sukcesu?


Jeśli mam być szczery, to zupełnie nie. Po nagraniu płyty, kiedy album był już gotowy, byliśmy przekonani, że to co zrobiliśmy, jest całkiem dobre. Ale na pewno nie oczekiwaliśmy tego, co się później wydarzyło. Zaskoczyła nas taka a nie inna reakcja.


Co byś robił w życiu, gdyby nie biżuteria i Ufomammut?


Hmm... Tego nie wie nikt. Może na przykład szarpałbym struny i śpiewał w Hole, zamiast Courtney Love...


Czego słuchasz, kupiłeś ostatnio coś ciekawego, starego albo nowego?


Przede wszystkim hard rock z lat '70, psychedelia, heavy metal. Generalnie interesują mnie rozmaite gatunki, nie zamykam się w tej czy innej stylistyce. Lubię szukać, eksplorować nowe muzyczne obszary.


Jakie macie plany z Ufomammut na najbliższy rok?


Na pewno kilka koncertów we Włoszech pod koniec stycznia. Poza tym, powoli zaczynamy pracę nad nowym materiałem, który ukaże się pewnie w 2012. Mam nadzieję, że między Roadburn a trasą zaplanowaną wstępnie na jesień, pojawią się i inne okazje do grania na żywo.


Małgorzata Napiórkowska-Kubicka
Szymon Kubicki

Zdjęcia: Małgorzata Napiórkowska-Kubicka


Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama