" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Per Möller Jensen (The Haunted)

Dodano: 09.03.2011

Z okazji premiery siódmego studyjnego albumu The Haunted "Unseen", rozmawiamy z perkusistą kapeli - Perem Möllerem Jensenem.

Cześć Per! W przyszłym miesiącu wydajecie nowy album, ponownie dzięki życzliwości Century Media. Chciałbym cię jednak zapytać co takiego jest ''niewidocznego'', czego nie możemy dostrzec?


Szczerze, nie zdradzę ci konceptu tekstowego, musiałbyś spytać o to Petera (Dolving - wokal), ale z pewnością opowiem o tym, jak ''Unseen'' wygląda muzycznie. Z czasem, co zresztą jest oczywiste, nasza muzyka ewoluuje, i byłbym niespełna rozumu gdybym tego nie dostrzegał. Na przestrzeni lat zmieniało się samo brzmienie, jak i proces pisania utworów. Uważam, że ''Unseen'' to w pewnym sensie bardzo rockowy album - ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Wiesz, ma w sobie tą zadziorność, chwytliwość... sam wiesz (śmiech). Mniej szybkości i ostrego riffowania, a więcej groove i melodii.


Kilka dni temu Peter w wywiadzie do francuskiego magazynu powiedział, że rozmawianie o nowych albumach z muzykami jest strasznie nudne, sztampowe, i generalnie zawsze mówi się to samo. Myślę jednak, że mimo wszystko masz własne zdanie na temat tego, czym dla ciebie osobiście jest ''Unseen''?


Wiesz co, sprawa wygląda tak, że najczęściej nie ma się nic szczególnego do powiedzenia odnośnie tego, co wpływało na proces twórczy. Szczerze mówiąc, mało który zespół nas inspiruje, jeśli nie żaden. Gdy tworzyliśmy materiał na ''Unseen'' wyszliśmy z założenia, że powinniśmy nagrać album, którego sami chcielibyśmy słuchać. Wiem, że brzmi to jak tendencyjna wypowiedź, ale tak rzeczywiście jest. Tak jak już wcześniej wspominałem, postanowiliśmy położyć nacisk na inne elementy niż szybkość, czy ilość dźwięków na minutę. Nie o to nam chodziło. Nie tym razem. Uważam, że przeszliśmy naprawdę długą drogę, by stworzyć ten materiał. Odbieram go jako coś całkiem nowego, bardziej elastycznego, pełnego harmonii, co mi, jako perkusiście, sprawiało szczególną radość.


Dzięki regularnym update'om na profilu Petera wasi fani mieli wgląd w proces powstawania płyty. Zastanawiam się czy i w ogóle odbywacie próby? Jeśli to tak, to jak często? Miks i mastering plus cała sesja nagraniowa zajęły wam pięć tygodni... cholera, musieliście być nieźle przygotowani!


Zgadza się. Wersje demo były gotowe na miesiąc przed wejściem do studia, a ja sam miałem miesiąc czasu dla siebie w Kopenhadze. Cała sesja wyglądała następująco: bębny - trzy dni, gitary i bas też coś koło tego. Najwięcej czasu spędziliśmy nad wokalami, ale mogliśmy sobie na to pozwolić. Komponowanie zajęło nam rok i mam tutaj na myśli cały proces twórczo-aranżacyjny, włącznie ze spotykaniami w celu omówienia całości. Tak więc, masz rację, byliśmy dobrze przygotowani i każdy znał materiał już od wczesnego etapu produkcji.


Jesteś perkusistą z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, więc domyślam się, że regularne próby z zespołem nie są ci jakoś specjalnie potrzebne. Mimo to, jak wygląda twój dzień za bębnami?


Racja, naprawdę rzadko gramy wspólnie. Mieszkamy daleko od siebie... ale przyznam ci się, że nigdy nie mieliśmy tego w zwyczaju. Sam nie wiem dlaczego akurat tak jest. Ostatnie dwa lata były dla mnie sporym krokiem naprzód. Spędziłem dużo czasu za zestawem i postanowiłem mocniej zagłębić się w jazz. Na dzień dzisiejszy dużo ćwiczę z książek - Syncopations 2, i kilku z pozycji Johna Raileya. Świetne rzeczy jeśli się interesujesz jazzem.


Kto wpadł na pomysł nagrywana bębnów w basenie? Domyślam się, że było to całkiem interesujące przeżycie...


Antfarm ma jedno takie pomieszczenie. Co prawda, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, czy to dziwne, czy nie! Po prostu takie jest, a w rezultacie uzyskaliśmy bardzo fajne, ciepłe brzmienie.


Przez lata grywałeś w różnych zespołach - począwszy od deathmetalowego Konkhra, thrashowego Artillery, czy metalcorowego Nightrage. Nigdy nie kusiło cię by opuścić braci Björler i zająć się czymś innym, lub też kontynuować zabawę z jednym z tamtych projektów? Jak wspominasz tamte czasy?


Wiesz co... (chwila ciszy). Nie. Szczerze, to nigdy nie przeszło mi to przez myśl. Jasne, że chciałbym częściej współpracować z różnymi ludźmi, to niesamowicie rozwija. Grałem sobie z paroma osobami, ale nie mieliśmy żadnego materiału gotowego do zarejestrowania. Ot, po prostu zabawa. Jestem za to gotowy by udzielać się jako muzyk sesyjny zarówno na żywo jak i w studio. Czuję, że jestem bardziej twórczy niż kiedyś i sprawia mi to wielką przyjemność. Odnośnie tamtych zespołów - z każdego kontaktu wyniosłem sporo doświadczenia, często pokory, a przede wszystkim motywacji do dalszego działania.


Myślałeś kiedyś o tym, by prowadzić własne kliniki? Nauczać?


Jasne. Aktualnie uczę w Kopenhadze. Również prowadziłem serię klinik w Szwecji.


Podziwiam twój styl bębnienia. Jesteś bardzo zrelaksowany w trakcie gry, a przede wszystkim okropnie skupiony. Co więcej, podoba mi się to w jaki sposób grasz lewą ręką, bardzo precyzyjnie, równo. Dostrzegasz jakieś słabości w swoim stylu?


Myślę, że mam wiele słabości. Cały czas się uczę i pracuję nad sobą i tak jak mówiłem, mocno wszedłem w jazz. Ta muzyka oferuje wiele ciekawych polirytmicznych rozwiązań, wymaga kontroli, opanowania no i ma ten groove... A co najważniejsze, w jazzie wszędzie są triole. Kocham je, są niczym studnia bez dna!


Na dzień dzisiejszy jesteś sponsorowany przez Tamę, Twój zestaw to Starclassic Maple, nie myślałeś nigdy o zamówieniu sobie customowego? Albo o korzystaniu z bębnów innej firmy? Jak wygląda Twój zestaw na chwilę obecną?


Mam dość skromny, ale całkiem zadowalający mnie zestaw. 18 calową centralkę, 12 calowy tom-tom, 14 i 16 calowe floor tomy. To mały zestaw, i w głównej mierze na nim ćwiczę, ale chciałbym wyciągnąć z niego jak najwięcej się da - i chodzi mi o samą grę, nie o sprzęt.


Najlepszy I najgorszy koncert?


Najlepszy, to ostatnia sztuka w Busam w Korei Południowej. To była jedna z tych magicznych nocy. Zdecydowanie! Najgorszy? Cóż, jeden z koncertów w Czechach, gdzie grałem na zestawie złożonym z trzech różnych, w dodatku z dwoma zupełnie innymi centralami, nie mówiąc już o tym, że miałem tylko jednego toma na ramie a był czwartym ze wszystkich!! Zagraliśmy cztery utwory po czym wpadła policja i zakończyła ten ''festiwal''. ''Sukces'' jakich mało. Naprawdę... (śmiech).


W tym roku wybieracie się na tournee po Australii i Japonii. Do tego kilka letnich festiwali w Europie - ale Polski brakuje w rozpisce. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy! Dzięki za wywiad!


I ja mam taką nadzieję! Również dziękuję!


Grzegorz "Chain" Pindor


Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama