Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Adam Gray (Texas in July)

Dodano: 24.03.2011

Niedawno rozmawialiśmy z perkusistą August Burns Red, teraz czas na zaprzyjaźnionego z nim pałkera Texas in July. Przed Wami Adam Gray.

Cześć Adam! Przedstaw się, i opowiedz nam o swoich muzycznych początkach. Wiem, że dorastałeś w chrześcijańskiej rodzinie, i grałeś w chórze kościelnym, prawda?


Hej! Nazywam się Adam, mam 19 lat, i kocham grać na perkusji (śmiech). Gram na bębnach odkąd skończyłem roczek, serio (śmiech). Mieszkaliśmy w lesie, i kiedy tylko nauczyłem się chodzić zacząłem zbierać gałązki, a następnie uderzać nimi o konary drzew. Pierwszy zestaw dostałem gdy miałem cztery latka. Niestety, nie pamiętam co to były za bębny. Od tamtej pory grałem mniej lub bardziej regularnie, ale zawsze traktowałem to jako hobby. Kiedy dojrzałem, mając czternaście lat dostałem swój pierwszy porządny zestaw - Yamaha Stage Custom. Od tamtej pory mocno pracowałem nad sobą za bębnami. Następnie, tak jak mówiłeś, grałem w kościelnym zespole, ku czci Pana. Pamiętam, że strasznie się bałem grać nawet przed kilkoma znajomymi, a co dopiero przed większą publicznością. To były zdecydowanie dobre czasy (śmiech).


Ciągle jesteś w liceum, czy już zakończyłeś naukę? To niesamowite, że na tym etapie już tak dobrze grasz, w dodatku wyglądasz bardzo dojrzale jak na 19-sto latka.


Skończyłem szkołę rok temu. Dwa dni po tym jak opuściłem progi mojego liceum ruszyłem w trasę. I tak po dziś dzień.


Jesteś samoukiem czy brałeś lekcje?


Samoukiem. Miałem może trzy lub cztery lekcje w moim życiu, ale szczerze nie sprawiały mi radości. Pamiętam jak miałem czternaście lat i w ramach lekcji chciałem się nauczyć jak obracać pałkami (śmiech). Uważam, że lekcje tak naprawdę nie mają większego sensu. W głównej mierze polega to na tym, że ktoś wpaja ci swoje techniki gry, zabijając w tobie kreatywność i pomysł na siebie.


Twój zespół często porównywany jest do August Burns Red. I to nie tylko ze względu na twój i Matta (Greinera) styl gry. Nie traktuj tego jak obrazę, ale zastanawiam się jak to jest możliwe, że obaj gracie niemalże identycznie i w dodatku na tych samych zestawach (śmiech). Dowodem jest filmik na którym wspólnie gracie w twojej piwnicy.


Właściwie to na chwilę obecną Matt jest tylko przyjacielem. Nie jest już dla mnie taką inspiracją jak kiedyś. Kiedy zaczynaliśmy byłem pod ogromnym wpływem jego osoby. Jednakże z biegiem czasu stałem się wypracować własny styl. Gram to co chcę, a może przede wszystkim to, co chcę usłyszeć. Nie przeszkadza mi jeżeli ktoś robił już coś podobnego. A co do zestawu - używam takiego, na którym gra się komfortowo. Razem z Mattem często przerażamy samych siebie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To dziwne, ale i zarazem śmieszne, gdy nie widzimy się dłuższy czas, aż nagle spotykamy się przypadkiem i mamy tą samą fryzurę czy ubrana (śmiech). Wtedy sami zwracamy uwagę na to jak wiele nas łączy. W zespole gram metal, i nic więcej. Poza Texas in July staram się ćwiczyć i opracowywać własne kliniki. Podsumowując: razem z Mattem mamy podobny styl gry jeżeli chodzi o metal, ale biorąc pod uwagę całokształt powiem wręcz, że dzieli nas stylistyczna przepaść.


Jesteście świeżo po trasie z We Came as Romans i For Today. Co do tych ostatnich, są jedną z najbardziej wpływowych formacji na chrześcijańskiej scenie, ale jest coś co nie daje mi spokoju. Mianowicie fakt, że nauczają i dość sporo mówią o wierze na koncertach. Co o tym sądzisz? Jak ważnym elementem twojego życia jest wiara, I czy łatka ''chrześcijański'' w stosunku do zespołów pomaga podpisać kontrakt?


Uwielbiam For Today. Wszyscy w zespole są naprawdę niesamowitymi ludźmi. Szanuję ich i z powagą odbieram teksty, których się nie wstydzą. Zapytałem kiedyś Matta właśnie o to nauczanie. Wiesz, okazało się, że to człowiek naprawdę głębokiej wiary, który dąży w życiu do jednego - do zbawienia. Wiem jak to brzmi, ale tak jest. Matt zrobi wszystko by nakierować, nie nawrócić ludzi w stronę Boga. Co do wytwórni - w naszym przypadku chyba było inaczej. Nie wiem. Nie przywiązuję do tego wagi. Jesteśmy religijnymi ludźmi, ale nie epatujemy naszą wiarą na prawo i lewo.


Cornerstone Festival to świetna okazja by wypromować swój zespół w dodatku na chrześcijańskiej imprezie. To niesamowite jak Amerykanie radzą sobie z metalem i wiarą jednocześnie. Zabawa przy mocnych dźwiękach w imię Boga - świetna sprawa. Mieliście już okazje tam zagrać?


Zgadza się. Rok temu graliśmy na Cornerstone, i było to nie lada przeżyciem. Zresztą, nawet gdy tam nie gramy, to i tak jedziemy tam jako widzowie.


W kwietniu szykujecie się do wydania nowego albumu ''One Reality''. Czy wniesie on jakieś znaczące zmiany do waszej muzyki?


"One Reality" będzie bardziej emocjonalnym i dynamicznym albumem w porównaniu do wcześniejszego materiału. Napisaliśmy ten album od serca - choćby nie wiem jak tendencyjnie to brzmiało, to zarówno pod względem muzycznym jak i lirycznym jest to krążek w który włożyliśmy ogromne pokłady pasji. Co do tekstów, będą poruszające ale i wściekłe. Tematyka porusza zarówno religię, jak i takie momenty w życiu, gdy nasze marzenia zostają zniszczone, a wiara w ich spełnienie przepada. Wiele partii różni się od typowych kawałków Texas in July, gdzie gramy szybko i bezkompromisowo. Mam jednak nadzieję, że ludzie to docenią, i ''One Reality'' będzie albumem, nad którym będą się skupiać i go analizować - ale z własnej perspektywy.


Opowiedz nam o swoim zestawie perkusyjnym. Masz jakiś zestaw marzeń lub firmę, której chciałbyś być endorserem?


Gram na bębnach Truth, a moim marzeniem jest secik podobny do tego, na którym gra Travis Barker. Bez bellów, splashy i tym podobnych. Zwykła 22' centrala, masywny ride, i jakieś ładne blaszki (śmiech). Będę dążył do tego by maksymalnie wykorzystywać taki mały zestaw, ale to dopiero wtedy, gdy zakończę karierę z Texas in July i rozpocznę kliniki.


Jesteś straight edge? Jeśli tak, to dlaczego?


Powiem tak. Nie lubię imprezować, ale nie powiem też, że jestem edge. Mimo wszystko dobrze byłoby to osiągnąć.


Jak wygląda Twój dzień ćwiczeń?


Nie powiem Ci jak to dokładnie wygląda, bo za każdym razem jest inaczej, ale mam pewną rutynę, schemat, którego staram się trzymać. Mam własny zestaw technik, który pozwala mi ćwiczyć zarówno na zestawie jak i na obręczach. Sporo czasu poświęcam na trening kondycyjny i budowę masy mięśniowej. Za każdym razem staram się nauczyć czegoś nowego. Po prostu nie ma próby, czy zwykłego jammu, żebym nie opanował czegoś nowego. Uważam, że jest to podstawowy wymóg rozwoju. Brak systematycznej pracy nad sobą to jedynie strata czasu. Lepiej dać sobie wtedy spokój z graniem.


Najlepsze i najgorsze doświadczenie na scenie?


Zacznę od najgorszego. Kiedy graliśmy w klubie Chamionship w Harrisburgu w stanie Pensylwania, w czasie jednego z utworów pokusiłem się o to by zrobić sztuczkę z pałkami. Przerzucić ja na krzyż i złapać w przeciwnej ręce. Jak łatwo się domyślić - nie udało mi się, a co gorsza, zestaw zapasowych pałek przewrócił mi się tuż po wykonaniu owego tricku. Udało mi się podnieść tylko jedną i dokończyć utwór. A raczej - spróbować to zrobić (śmiech). Innym razem, w trakcie gry pokazałem akustykowi by ściszył gitary w moim odsłuchu. Idiota zrobił dokładnie na odwrót i wierz mi lub nie, ale pierwszy raz w życiu nie słyszałem własnych myśli. Nie mówiąc o tym, że kompletnie zjebaliśmy cały kawałek i wszyscy mieli do mnie pretensje. Normalnie nie korzystam z odsłuchów, albo inaczej - nie dodaję tam niczego innego prócz ścieżek bębnów. Wtedy jednak zdecydowałem się spróbować. Nigdy więcej. Żebyś widział tylko moją minę... Boże (śmiech).

Najlepsze doświadczenie to w trakcie tasy po Europie, gdy graliśmy pierwszy w pełni wyprzedany koncert. Świadomość tego, że jesteś tyle tysięcy kilometrów od domu, a dzieciaki krzyczą teksty twoich utworów - coś niesamowitego. Również gig, który zagraliśmy w ramach tej samej trasy na jakimś festiwalu. Wystąpiliśmy dla ośmiu tysięcy ludzi. Więcej w życiu nie widziałem!


Cele które masz zamiar osiągnąć w ciągu następnych miesięcy?


Może krótkie trasy w Australii, Japonii i... Warped Tour w 2012 roku. To by było coś.


Dzięki za rozmowę! Ostatnie słowa dla ciebie!


To ja dziękuje! Fajnie było! Do zobaczenia na koncertach!


Grzegorz "Chain" Pindor



Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama