DRUM SET LEGENDS - Galeria Sław

Dodano: 07.06.2021
Autor: Magazyn Perkusista

Sprzęt, który słyszymy na tysiącach nagrań, sprawdził się na niezliczonej ilości koncertów. Legendy rocka, jazzu oraz popu, tworzyły ponadczasowe kompozycje w akompaniamencie tych właśnie instrumentów. To także sprzęt, który pomógł rozwinąć sztukę perkusyjną i propagować grę na bębnach.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Amerykanie zwykli nazywać takie zestawienia Hall Of Fame, czyli miejsce, gdzie zamieszczane są największe sławy w danej dziedzinie. Na przestrzeni niemal stu lat istnienia nowoczesnej perkusji pojawiło się wiele różnych instrumentów i akcesoriów, które trwale wryły się w świat bębnów tworząc kolejne epoki. Niezależnie czy była to kwestia mody, wymogu stylistycznego, użyteczności czy faktycznie ponadprzeciętnej jakości lub innowacyjności, sprzęt ten był i jest symbolem budzącym konkretne skojarzenia. W wielu przypadkach stał się swoistym punktem odniesienia dla kolejnych produktów. Dość uroczym faktem jest też to, że często samo wykorzystanie danego sprzętu podnosi podświadomie jakość odbioru, co jest ewidentną oznaką zdobytej renomy, mimo że w testach porównawczych nie zawsze ma to swoje odzwierciedlenie. Każda stylistyka i okres w historii muzyki niósł ze sobą kolejne sprzętowe „sławy”, które w ogromnej większości przypadków przetrwały do dziś.

Zaczynamy od pięciu pozycji i stopniowo będziemy dodawać kolejne w ramach wprowadzania do galerii. Obserwujemy, słuchamy i rozpatrujemy kolejne propozycje!

1. Ludwig Supraphonic 400

Niepozorność tego werbla jest wprost proporcjonalna do jego możliwości. Prosta konstrukcja, która uległa modyfikacjom na przestrzeni bez mała 60 lat swojego istnienia. Werbel był absolutnym liderem u perkusistów jazzowych i rockowych lat 60 i 70, a i teraz mimo tłoku na rynku cieszy się uznaniem. Jest jednym z najczęściej nagrywanych werbli w historii i znajduje się w arsenale chyba każdego perkusyjnego zawodowca.

Nieco bliżej: Nazwa Supraphonic 400 pojawiła się w 1963 roku w chwili, gdy werbel był już od dwóch lat robiony z aluminium – najogólniej mówiąc, ponieważ spotyka się też nazwę Ludalloy, która oznacza po prostu mieszankę aluminium z różnymi dodatkami. Historia werbla sięga jednak troszkę dalej, do końca lat 50 i nazwy Super Ludwig (później Super Ludwig 400). Werble wykonywane były wtedy z mosiądzu i stanowią kolekcjonerski rarytas. Co ciekawe w sieci znajdują się artykuły, które pomagają w określeniu czy posiadany stary egzemplarz jest mosiężny czy aluminiowy, co wbrew pozorom nie jest tak proste na pierwszy rzut oka. Supraphonic przechodził różne zmiany, zarówno pod kątem wizualnym (np. badge), ale też konstrukcyjnym, które dotyczyły, m.in. sprężyn, tłumienia, łoża oraz obręczy. Wielokrotnie był też deską ratunku, kiedy to plan werbli na sesję nagraniową brał w łeb, sięgało się po Supraphonica, który nie zwykł zawodzić. Specyfika tego werbla polega na świetnym paśmie, które doskonale sprawdza się pod mikrofonami.

Status: Oferowanych jest obecnie 8 wersji - dwa rozmiary głębokości, lugów i stylu korpusów.
Dystrybucja w Polsce: Music Media

 

Supraphonic oferowany obecnie przez Ludwig. Wersja klasyczna 14”x5”.

2. Yamaha Recording Custom

Bębny, które obrosły legendą i są mile wspominane przez perkusistów, którzy są związani kontraktami z innymi firmami. W latach 80 i na początku 90 były absolutnym obiektem westchnień perkusistów, którzy chcieli pracować w studio. Korzystali z nich (a niektórzy wciąż korzystają) m.in.: Peter Erskine, Dave Weckl, John Jr Robinson, Vinnie Colaiuta, David Garibaldi, Tommy Aldridge, Sheila Escovedo, Mickey Curry, Carter Beauford, Cozy Powell, Ian Mosley, Larry Mullen Jr, a w Polsce Michał Dąbrówka i Tomek Łosowski.

Nieco bliżej: Korzenie serii Recording sięgają roku 1975, kiedy to firma poszerzyła swoją ofertę o profesjonalny zestaw YD9000. To, co wyróżniało 9000, to w 100% brzozowe korpusy oraz długie podwójne lugi wzdłuż bębna. Seria przechodziła wiele transformacji, łącznie z bardzo rzadką, kolekcjonerską wersją tajwańską z końca lat 70 z pojedynczymi lugami. Wreszcie pojawił się model YD9000R. Ze względu na wykorzystanie zestawu i literę R na końcu nazwy modelu, zaczęto tytułować bębny mianem Recording, co stało się oficjalną nazwą od 1985 roku. Dodajmy, że oprócz wspomnianych wyróżników, są to jedne z pierwszych lakierowanych bębnów, w odróżnieniu od oklein, które były wówczas w powszechnym użyciu. Recording przyczynił się też do zwiększenia świadomości wśród perkusistów w kwestii rozróżniania drewna do budowy korpusów i ich wpływu na brzmienie. Sam Steve Gadd mówił: „Wiedziałem o rozmiarach bębnów i typach naciągów, ale tak naprawdę nie wiedziałem, jaka jest różnica między drewnem.”

Status: Recording Custom po kilkuletniej przerwie wrócił do katalogu bębnów Yamaha.
Dystrybucja w Polsce: Yamaha

 

Zestaw Steve’a Gadda, ambasadora marki Yamaha i wielkiego wielbiciela Recordinga.

3. Remo Ambassador

Tworzywo zwane Mylarem o grubości zaledwie 10 mil (1 mil to 1/1000 cala), które zmieniło świat perkusji. Chyba nikt sobie nie wyobraża, by grać wciąż na membranach wykonanych ze zwierzęcej skóry. Siła Remo tkwi nie tylko w samym naciągu, ale też sposobie mocowania w obręczach, o czym często się zapomina. Ambassador to najpopularniejszy naciąg perkusyjny na świecie i to właśnie on jest punktem wyjściowym brzmienia, które dopiero później jest układane przez korpusy i obręcze bębnów.

Nieco bliżej: Geneza współczesnych membran perkusyjnych sięga połowy lat 50 i z pewnością nie były one oznaczone nazwiskiem Remo D. Belli, ponieważ taka firma miała dopiero powstać. Historia powstania mylarowych skór jest dość zawiła i wiąże się z wieloma prototypami wykonanymi przez różnych konstruktów. Teoretycznie pierwszym, który sprzedawał takie naciągi był „Chick” Evans, ale jakość i skala produkcji była na fatalnym poziomie. Dopiero Remo razem z chemikiem Samem Muchnickem opatentowali sposób układania Mylaru w alumi­niowe obręcze, zalewane żywicą epoksydową i ostatecznie rozkręcili na dobre cały biznes. Te wszystkie wydarzenia działy się na przestrzeni raptem kilkunastu miesięcy. Zbierając to do kupy mamy odpowiedź, dlaczego ani Evans ani Remo nie grają mocniej kartą pierwszeństwa, ponieważ każdy ma swoje argumenty za i przeciw. Faktem niezaprzeczalnym jest, że to Remo odniosło nieporównywalnie większy sukces i stało się symbolem wytrzymałych i świetnie brzmiących naciągów. Ostatecznie stając się punktem odniesienia dla innych.

Status: Remo Ambassador, w różnych wykończeniach, robione są w USA.
Dostępne rozmiary to: 6” – 40”.
Dystrybucja w Polsce: Gewa Drums

 

Remo u swoich początków. Firma bardzo szybko opanowała światowy rynek membran.

4. Gretsch Broadkaster - Round Badge

Mimo, że bębny o na­zwie Broadkaster sięgają swoim istnieniem lat 30, to cała legenda Broadkastera jest udziałem ze­stawu z lat 50. Udział w rozwoju serii mieli tacy mistrzowie, jak Elvin Jones, Art Blakey, Max Roach, Roy Haynes czy Philly Joe Jones, a w 1954 powstał słynny slogan „That Great Gretsch Sound”, który oczywiście wykorzystywany jest przez firmę także dziś.

Nieco bliżej: W latach 50 XX wieku zestaw Broadkaster przeszedł przeobrażenie i m.in. otrzymał okrągłą blaszkę znamionową, która stała się charakterystycznym elementem rozpoznawczym, ale najważniejsze było, rzecz jasna, wprowadzenie zmian, które idealnie wpisały się w bardzo popularny na świecie nurt bepop. Bębny zmieniły swój rozmiar, stały się bardziej poręczne i mieściły się na ciasnych scenach nowojorskich klubów jazzowych, no i oczywiście brzmieniowo odnajdowały się doskonale w improwizowanych formach. Prym bębnów Gretsch trwał do roku 1964, kiedy to na scenę wszedł Ringo Starr i zmienił świat perkusji, ale to już inna historia. Prawdziwy powrót Gretscha do formy nastąpił w 2016, gdy stosunkowo młoda firma DW Drums wpompowała sporo energii i funduszy, by odbudować pozycję legendar­nej marki, oczywiście z Broadkasterem w katalogu, opartym na konstrukcji korpusów z lat swojej świetności. Pomimo początkowego sceptycyzmu większości fanów, DW zrobiło to dobrze i w zaledwie 3 lata Gretsch wybił się na pułap, na jakim z pewnością nie był od lat 60 zeszłego stulecia.

Status: Gretsch Broadkaster jest wciąż produkowany przez firmę w amerykańskiej fabryce.
Dystrybucja w Polsce: Gewa Drums

 

Współczesny Gretsch doskonale nawiązuje do czasów, gdy zmieniał oblicze gry na bębnach.

5. Paiste 2002

Talerze, które stworzyły historię muzyki rockowej. W latach 70 i 80 były najczęstszym kompanem największych tuzów mocnych brzmień. John Bonham, Ian Paice, Cozy Powell, a później Nicko McBrain, Dave Lombardo, Charlie Benante czy wreszcie Danny Carey. Do tego Jeff Porcaro, Bill Bruford lub Ndugu Chancler. A to tylko część wielkiej rodziny, która korzystała lub wciąż korzysta z tych talerzy. 

Nieco bliżej: Wszyscy, którzy interesują się nieco bliżej tematem blach wiedzą, że najbardziej popularnym i pożądanym stopem do wyrobu talerzy jest brąz B20, czyli najogólniej mówiąc składający się w 80 procentach z miedzi i 20 cyny, daje to olbrzymie możliwości kreowania ciepłych brzmień w różnych odcieniach. Tymczasem Paiste 2002 to talerze wykonane ze stopu B8, gdzie czystej miedzi mamy aż 98 procent przez co instrumenty są bardziej dźwięczne i szkliste. Większość firm wykorzystuje ten stop w niższych, tańszych seriach, ponieważ nie cieszy się tak dużym uznaniem wśród perkusistów. Skąd więc fenomen Paiste 2002? Powstały w odpowiednim momencie historii muzyki, czyli w chwili eksplozji hard rocka. Ich siła, ale przede wszystkim pasmo, idealnie miksowały się z brzmieniem gitar. O ile grane same i do tego pojedynczo nie są specjalnie pieszczotliwe, to w kontekście sprawdzają się doskonale. Poza tym Paiste bardzo starannie podeszło do procesu tworzenia tych talerzy, wyciągając obróbkę B8 na zupełnie inny poziom.

Status: Paiste 2002 są produkowane do tej pory w szwajcarskiej, głównej fabryce firmy.
Dystrybucja w Polsce: Gewa Drums

 

Ian Paice z Deep Purple to jedna z wielkich legend rocka, która od dziesiątek lat korzysta z 2002.

Quiz - MORE REMO
1 / 12
Jak nazywają się naciągi do cichego grania?
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"