stdClass Object
(
    [id] => 4183
    [categories_id] => 2002
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 1247
    [ulubionykiosk_id] => 3136
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Meinl TMSTCP-2 Direct Drive Cajon Pedal
    [alias] => meinl-tmstcp-2-direct-drive-cajon-pedal
    [introtext] => 

Otwieracz do konserw. Takie było moje pierwsze skojarzenie z tym akcesorium, niezbędnym dla każdego cajonera, który pragnie ze swojego „karmnika” uczynić porządny bęben basowy, zarządzany stopą, a nie – jak Afrykańczycy z Peru przykazali – dłonią.

[fulltext] =>

O ile testowany przeze mnie dwa lata temu pedał Meinla z linką okazał się z czasem awaryjny, tak ten wydaje się być równie ciekawą, choć tańszą alternatywą, za to denerwuje na inne sposoby...

Wspomniana awaria pedału z linką zmotywowała mnie do poszukiwań alternatywnej, prostszej konstrukcji. Stwierdziłem, że dam producentowi szansę jeszcze raz. Postanowiłem przetestować pedał TMSTCP-2. Czy był to dobry wybór?

BASIK Z PIĘTY

Konstrukcja jest banalna. Szyna mocująca do cajona oraz kawałek blachy, do którego przymocowany jest mechanizm z bijakiem, znany z konwencjonalnych stopek perkusyjnych. Ciut nietypowy, bo żegnamy się z footboardem, jaki dobrze znamy. Lekki model TMSTCP-2 został zaprojektowany do grania piętą. Służy do tego specjalnie wyprofilowana dźwignia, w którą uderzamy piętą. I to była pierwsza rzecz, która zgodnie z moimi przewidywaniami, zaczęła mnie trochę wkurzać w tym urządzeniu. Nie umiałem grać piętą, zwłaszcza gęstych nut i zwłaszcza na cajonie, który piętą przesuwaną po tapie, dotychczas zwyczajnie tłumiłem, zmieniając brzmienie pudła.

Po jakimś czasie okazało się, że zupełnie niepotrzebnie się uprzedziłem, bo po pierwsze – większość rzeczy, które dotychczas grało się ślizgiem podeszwy na footboardzie, nie gorzej wychodzą grane z pięty. Po drugie – wystarczy ciut głębiej usiąść na pudle i można obsługiwać ten „otwieracz do konserw” śródstopiem. Może nie od razu wygodnie gra się piętą, bo trzeba się przez jakiś czas przyzwyczaić do nowej techniki budowania brzmienia i najważniejsze – popracować nad nią. Pomaga w tym zdecydowanie to, że mamy do czynienia nie z linką, tylko bardzo czułym, choć niestety nie monolitycznym mechanizmem.

Co zabawne, po około dwóch tygodniach bardziej polubiłem granie piętą niż śródstopiem, które jak wspomniałem – choć na upartego jest możliwe, to nie do końca wygodne. Głównie dlatego, że wąska szyna napędzająca bijak, nawet nie przypominająca klasycznego footboardu, nie jest na dłuższą metę wygodna do opierania na niej śródstopia.

MILE WIDZIANY WŚRÓD GITARZYSTÓW

Podobnie, jak w stopkach perkusyjnych, kąt nachylenia bijaka możemy w TMSTCP-2 swobodnie regulować. Tak samo napięcie sprężyny oraz długość samego bijaka i punkt ataku w tapę. Bijak, tak samo jak w poprzednim modelu pedału do cajona z linką, wykonano z miękkiej pianki, która w relacji z tapą (zwłaszcza cajonu basowego, pozbawionego strun lub sprężyn), daje bardzo ciepły, klarowny bas. Nie polecam wam odchylać się, siedząc na cajonie z przymocowanym do niego modułem TMSTCP-2. Rzeczywistość wówczas bardzo mocno skrzeczy i grozi uszkodzeniem skrzynki.

W tym miejscu docieramy do tego, że nie jest to jedynie akcesorium dla perkusjonisty, ale także dla osamotnionych gitarzystów, którzy nie zachowują się na skrzynce tak, jak cajonerzy – nie odchylają się, do tyłu, by wygodniej tłuc w tapę. Oni, z braku kolegi ze świata rytmu, zamiast pusto tupać nogą o dechy, mogą sprawić sobie karmnik z takim pedałem i najzwyczajniej dbać o puls. Mają wówczas stołek z funkcją perkusjonisty. Warto wspomnieć, że identyczna konstrukcja w nieco innych barwach, sprzedawana jest pod marką Ortega.

PODSUMOWANIE

O ile po dwóch tygodniach grania udało mi się opanować gęstsze nuty wybrzmiewane przy użyciu TMSTCP-2, to bardzo mocno przekonałem się, że jest to świetny pedał dla muzykantów, grających bardzo stabilną pulsację basu. Wirtuozerię stopki, trochę stety-niestety, ta konstrukcja wyklucza. Zdecydowanie jej plusem jest bardzo dobry atak, dynamiczne przełożenie akcji pięty (czy śródstopia) na reakcję bijaka, jednak do grania gęstych nut trochę mnie zniechęcał. Na zakończenie warto wspomnieć, że w ofercie producenta dla cajonerów jest nowa, monolityczna konstrukcja Direct Drive Cajon Pedal HN170911, o której więcej napiszę niebawem. Jeśli będzie to produkt bardziej udany niż TMSTCP-2, a tak wynika z informacji o nim, być może „otwieracz do konserw” podaruję jakiemuś samotnemu gitarzyście…

Zdjęcia: archiwum Meinl Percussion

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2019-03-22 09:24:15 [date_created] => 2019-03-21 12:21:23 [date_publish] => 2019-03-22 09:21:23 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => MEINL [firmId] => 1247 [firmAlias] => meinl [firmWww] => [categoryTitle] => Perkusjonalia [link] => /sprzet/testy-sprzetu/perkusjonalia/4183-meinl-tmstcp-2-direct-drive-cajon-pedal [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/perkusjonalia )

Meinl TMSTCP-2 Direct Drive Cajon Pedal

Dodano: 22.03.2019
Rodzaj sprzętu: Perkusjonalia
Dostarczył: MEINL
Wojciech Andrzejewski

Otwieracz do konserw. Takie było moje pierwsze skojarzenie z tym akcesorium, niezbędnym dla każdego cajonera, który pragnie ze swojego „karmnika” uczynić porządny bęben basowy, zarządzany stopą, a nie – jak Afrykańczycy z Peru przykazali – dłonią.

O ile testowany przeze mnie dwa lata temu pedał Meinla z linką okazał się z czasem awaryjny, tak ten wydaje się być równie ciekawą, choć tańszą alternatywą, za to denerwuje na inne sposoby...

Wspomniana awaria pedału z linką zmotywowała mnie do poszukiwań alternatywnej, prostszej konstrukcji. Stwierdziłem, że dam producentowi szansę jeszcze raz. Postanowiłem przetestować pedał TMSTCP-2. Czy był to dobry wybór?

BASIK Z PIĘTY

Konstrukcja jest banalna. Szyna mocująca do cajona oraz kawałek blachy, do którego przymocowany jest mechanizm z bijakiem, znany z konwencjonalnych stopek perkusyjnych. Ciut nietypowy, bo żegnamy się z footboardem, jaki dobrze znamy. Lekki model TMSTCP-2 został zaprojektowany do grania piętą. Służy do tego specjalnie wyprofilowana dźwignia, w którą uderzamy piętą. I to była pierwsza rzecz, która zgodnie z moimi przewidywaniami, zaczęła mnie trochę wkurzać w tym urządzeniu. Nie umiałem grać piętą, zwłaszcza gęstych nut i zwłaszcza na cajonie, który piętą przesuwaną po tapie, dotychczas zwyczajnie tłumiłem, zmieniając brzmienie pudła.

Po jakimś czasie okazało się, że zupełnie niepotrzebnie się uprzedziłem, bo po pierwsze – większość rzeczy, które dotychczas grało się ślizgiem podeszwy na footboardzie, nie gorzej wychodzą grane z pięty. Po drugie – wystarczy ciut głębiej usiąść na pudle i można obsługiwać ten „otwieracz do konserw” śródstopiem. Może nie od razu wygodnie gra się piętą, bo trzeba się przez jakiś czas przyzwyczaić do nowej techniki budowania brzmienia i najważniejsze – popracować nad nią. Pomaga w tym zdecydowanie to, że mamy do czynienia nie z linką, tylko bardzo czułym, choć niestety nie monolitycznym mechanizmem.

Co zabawne, po około dwóch tygodniach bardziej polubiłem granie piętą niż śródstopiem, które jak wspomniałem – choć na upartego jest możliwe, to nie do końca wygodne. Głównie dlatego, że wąska szyna napędzająca bijak, nawet nie przypominająca klasycznego footboardu, nie jest na dłuższą metę wygodna do opierania na niej śródstopia.

MILE WIDZIANY WŚRÓD GITARZYSTÓW

Podobnie, jak w stopkach perkusyjnych, kąt nachylenia bijaka możemy w TMSTCP-2 swobodnie regulować. Tak samo napięcie sprężyny oraz długość samego bijaka i punkt ataku w tapę. Bijak, tak samo jak w poprzednim modelu pedału do cajona z linką, wykonano z miękkiej pianki, która w relacji z tapą (zwłaszcza cajonu basowego, pozbawionego strun lub sprężyn), daje bardzo ciepły, klarowny bas. Nie polecam wam odchylać się, siedząc na cajonie z przymocowanym do niego modułem TMSTCP-2. Rzeczywistość wówczas bardzo mocno skrzeczy i grozi uszkodzeniem skrzynki.

W tym miejscu docieramy do tego, że nie jest to jedynie akcesorium dla perkusjonisty, ale także dla osamotnionych gitarzystów, którzy nie zachowują się na skrzynce tak, jak cajonerzy – nie odchylają się, do tyłu, by wygodniej tłuc w tapę. Oni, z braku kolegi ze świata rytmu, zamiast pusto tupać nogą o dechy, mogą sprawić sobie karmnik z takim pedałem i najzwyczajniej dbać o puls. Mają wówczas stołek z funkcją perkusjonisty. Warto wspomnieć, że identyczna konstrukcja w nieco innych barwach, sprzedawana jest pod marką Ortega.

PODSUMOWANIE

O ile po dwóch tygodniach grania udało mi się opanować gęstsze nuty wybrzmiewane przy użyciu TMSTCP-2, to bardzo mocno przekonałem się, że jest to świetny pedał dla muzykantów, grających bardzo stabilną pulsację basu. Wirtuozerię stopki, trochę stety-niestety, ta konstrukcja wyklucza. Zdecydowanie jej plusem jest bardzo dobry atak, dynamiczne przełożenie akcji pięty (czy śródstopia) na reakcję bijaka, jednak do grania gęstych nut trochę mnie zniechęcał. Na zakończenie warto wspomnieć, że w ofercie producenta dla cajonerów jest nowa, monolityczna konstrukcja Direct Drive Cajon Pedal HN170911, o której więcej napiszę niebawem. Jeśli będzie to produkt bardziej udany niż TMSTCP-2, a tak wynika z informacji o nim, być może „otwieracz do konserw” podaruję jakiemuś samotnemu gitarzyście…

Zdjęcia: archiwum Meinl Percussion