Kontynuujemy temat z poprzedniej lekcji - "Improwizacje, perkusyjna gra solowa".

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Warsztaty z T. Łosowskim cz. 2 odc. 10 - Improwizacje, perkusyjna gra solowa c.d.

Kontynuujemy temat z poprzedniej lekcji - "Improwizacje, perkusyjna gra solowa".


W końcówce mówiłem o tzw. "double time", prezentując w wolnym tempie przykład. Teraz podkręcimy tempo. Cały ciąg "solowych wydarzeń" składa się często z pomniejszych zagrywek i paternów, połączonych później razem w jedną całość. Na koniec ostatniego odcinka zaproponowałem poćwiczenie w wolnym tempie prostego groovu (np. przez cztery obiegi) przeplatanego z graniem improwizacji w "double time" na bazie szesnastek. Teraz podam Wam kilka przykładów takich zagrywek, które możemy później łączyć i wykorzystywać w naszej partii solowej.



W tym ćwiczeniu robimy akcenty na dwóch talerzach (mogą to być dwa crashe lub też crash i ride). Akcenty gramy ze stopą. Werbel uzupełnia akcenty grane na blachach. Wszystko na bazie szesnastek. Kolejność rąk jest naprzemienna - raz prawa, raz lewa (możemy potem poćwiczyć odwrotnie - zaczynając od drugiej reki).



Jest to bardzo charakterystyczna i często pomocna zagrywka - osiem razy werbel (jedynki) i osiem razy stopa (również jedynki). Kiedy gramy na stopach, możemy też dodać blachy (ręce).



To jest bardzo ciekawa kombinacja z dwoma kotłami i werblem. Te ghost?y (grane lewą ręką) oczywiście warto grać nieco ciszej.



To również jest bardzo ciekawa zagrywka - lewa ręka "podróżuje" po werblu i tomach, a prawa (ride ze stopą) wszystko przedziela.

To są niektóre z kombinacji, których używam w "double time". Pamiętajcie, że warto samemu szukać, drążyć i wymyślać własne zagrywki i systemy. Wiąże się to ze sporą ilością czasu, który trzeba poświęcić na pracę (ćwiczenie), słuchanie muzyki i uruchomienie wyobraźni ;).

Oczywiście sekretem szybkiej i sprawnej gry jest ćwiczenie tych zagrywek przez dłuższy czas, w wolnych tempach. Ważna jest też sfera dynamiki. Warto na to zwrócić uwagę, aby dynamizować swoją grę (w tego typu sytuacjach) i nie grać wszystkiego na jednym poziomie (np. tylko głośno). Co innego przy nagrywaniu w studiu popowego groovu, gdzie musimy np. w werbel uderzać z taką samą dynamiką. Widzimy tu, że w różnych sytuacjach muzycznych stosuje się inne prawa, dotyczące sposobu grania, artykulacji oraz dynamiki. Na dynamikę możemy zwrócić baczniejszą uwagę ćwicząc nasze przebiegi w wolniejszych tempach (mamy więcej czasu na to, aby ćwicząc zastanowić się co i w jaki sposób chcemy zagrać). Poprzez dynamizowanie, różne akcenty i ghosty nasze solo staje się bardziej finezyjne, ciekawe, muzyczne i kolorowe.

Ćwiczenie partii solowych w różnych tempach

Wielokrotnie podkreślam, jak bardzo ważne jest dla nas granie w wolnych tempach. Na płycie podałem szereg przykładów w oparciu o podkład z mojego utworu "Song for M.". Na końcu tego utworu mamy część, w której jest solo bębnów. Ćwicząc to "przechodzę" przez różne tempa. Zaczynam od wolnego i poprzez średnie dochodzę do oryginalnego (szybkiego).

Teraz uwaga!

Ćwicząc coś w różnych tempach, nie musicie przełączać metronomu po jednej działce szybciej lub wolniej - bo tak można ćwiczyć jedno ćwiczenie przez całe życie (a doba ma 24h ;)). Proponuję zmieniać tempo o 5-10 działek lub też ustalić sobie, że dane ćwiczenie gram w tempie bardzo wolnym, wolnym, średnim, szybkim i na koniec w bardzo szybkim.

Na płycie powtarzam często, że warto wiele czasu poświęcić na ćwiczenie wolno. Mówiłem też o tym, aby ćwicząc z metronomem w wolnych tempach nie oszukiwać, tzn. kiedy jest wolny clock - pilnujemy, aby nieświadomie nie przeskakiwać do tempa dwa razy szybszego. Chyba, że robimy to celowo i chcemy poćwiczyć grę w tzw. "double time".

Jeżeli pogramy chwilkę w wolnym tempie, a potem nieświadomie przeskakujemy i gramy dwa razy szybciej - to ćwiczymy znowu tylko szybko i to jest koniec z pracą w wolnych tempach. Wtedy należy zapomnieć o znaczących postępach w graniu?

Kilka słów o pauzach

Pauzy to też muzyka - i warto o tym pamiętać. W niektórych sytuacjach bardzo pożądane jest, abyśmy w grze solowej zastosowali pauzy. Warto wdrażać do naszej gry właśnie pauzy. Jeżeli nie znajdziemy czasu, aby to przetrawić i włączyć do repertuaru - będziemy grać tylko gęsto i wypełniać każdą muzyczną przestrzeń (jak pies zerwany z łańcucha). Dla słuchaczy po pewnym czasie taka gra może stać się NIEZWYKLE MĘCZĄCA.

Solówki - ćwiczenie w sposób bardziej lub mniej muzyczny.

Jest to trochę podchwytliwy tytuł. Starajmy się, na ile to jest możliwe - grać muzycznie. W wariancie bardziej muzycznym słuchamy wnikliwie tego, pod co gramy - zespołu, jakiegoś riffu czy też podkładu i próbujemy nawiązać swoją grą do sytuacji rytmicznej lub też muzycznej w tymże podkładzie. Nawet jakiś improwizowany riff, grany przez kolegów gitarzystów pod twoje solo, ma jakąś rytmikę, pauzy. Możemy śmiało nawiązać swoją grą do tej sytuacji i budować na tym swoją solówkę.

Granie mniej muzyczne wygląda tak, że ćwiczymy do podkładu różne patenty, paterny nie przejmując się za bardzo tym, jak przebiega tło muzyczne. Podkład jest nam potrzebny tylko po to, abyśmy sobie coś tam pograli, poćwiczyli... Swego czasu używałem różnych podkładów do takiego grania. Obecnie wolę jednak (zwłaszcza przy improwizacjach) ten pierwszy wariant (muzyczny) - moją grą nawiązuję do tego, co jest w podkładzie. Tym się charakteryzuje dojrzałość muzyczna i wszyscy powinniśmy w tę stronę zmierzać. Świat będzie wtedy lepszy? a przynajmniej świat dźwięków ;)



Reklama