Tym razem na jazzowo. Stylistyka ta jest bardzo obszerna, a co za tym idzie, osiągnięcie zaawansowania w jazzowym graniu wymaga naprawdę dużego zaangażowania.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.25 Jazz, jazz, jazz

Tym razem na jazzowo. Stylistyka ta jest bardzo obszerna, a co za tym idzie, osiągnięcie zaawansowania w jazzowym graniu wymaga naprawdę dużego zaangażowania.

Dlatego też, w szeroko rozumianym graniu na bębnach, mamy różne specjalizacje. Są perkusiści rockowi, latynoscy, gospelowi oraz typowo jazzowi. Ciężko ogarniać wszystko (ze względu na wielką ilość stylów, stopień trudności i czas, którego brak). Dlatego tylko nielicznym udaje się umiejętnie poruszać w wielu stylach i swobodnie je ze sobą łączyć.

Dziś skupimy się na perkusistach jazzowych, którzy swój muzyczny entuzjazm, czas i talent zainwestowali w zgłębianie tego stylu. Jazz jest stylem, który daje muzykowi chyba najwięcej wolności w graniu m.in. dzięki improwizacji. Ważna tu jest wyobraźnia i umiejętność słuchania partnerów na scenie. Oczywiście nie ma nic za darmo. Granie jazzu, jak żadna inna stylistyka, zmusza perkusistę do używania szarych komórek. Tu po prostu trzeba wiedzieć, w którym miejscu w utworze się jest, trzeba znać tematy, formy utworów, trzeba czytać nuty, często grać improwizację po formie, zaznaczać w utworach różne akcenty, unisona, często znać harmonię, grać muzykalnie, wręcz melodycznie na bębnach… itd.

Grając przez wiele lat muzykę rockową czy popową zauważyłem, że stylistyki te są dość mocno zaaranżowane. Dzięki temu, grając tę samą piosenkę na różnych koncertach, przeważnie gramy ją tak samo. Oczywiście, czasami mamy z tego radość, a czasami ten stan rzeczy może stać się nużący. Z kolei w jazzie (dzięki duchowi improwizacji), możemy dany utwór zagrać na wiele sposobów. Jest to charakterystyczne dla jazzu i odróżniające go od innych stylistyk. To jest właśnie ten duch wolności. Czujecie, o co mi chodzi?

Dla przykładu: ktoś zapytał kiedyś Tony’ego Williams’a: "Tony, jak zagrasz dzisiejszy koncert?". Odpowiedział: "W taki sposób, w jaki zagrają go muzycy, którzy ze mną zagrają." Chciał przez to zaznaczyć, że jego gra będzie wypływać ze słuchania innych muzyków na scenie, że będzie próbował podążać za swoimi kolegami, nawiązując z nimi muzyczny dialog.

Jazz jest taką formą muzycznej rozmowy. Słuchamy, co do powiedzenia mają inni i odpowiadamy, kiedy jest na to właściwe miejsce i czas. Wchodząc w stylistykę jazzową (z rockowego grania), nie tylko musiałem popracować nad pulsacją, inną dynamiką, akcentacją, swingowaniem… itp. Ważne było też to, aby nie grać tzw. patternami. Granie patternami może wynikać z małej ilości godzin spędzonych na graniu z żywymi muzykami. Dlatego idea tzw. "jam sessions" w "jazzowym świecie" jest fundamentalną sprawą. Trzeba jak najwięcej grać z różnymi muzykami. Wtedy zaczniemy słuchać, nasza gra nabierze wrażliwości, muzykalności i będzie dążyła do tego, aby stanowić całość z muzyką tworzoną przez zespół.  Co ciekawe - wracając do rockowej czy popowej stylistyki - wcale się nie zdewaluowała przez to, że dodałem do mojego wachlarza różnych stylów "świat jazzowy".

Teraz trochę teorii i praktyki. W muzyce jazzowej linia hi-hatu lub ride’u (ósemki) - swingują.







Zwróćcie też uwagę na przykład drugi. Chodzi o rozumienie swingu w metrum 4/4 i odpowiednie akcentowanie. Nie muszą to być bardzo mocne akcenty, ale delikatne zaznaczanie tego akcentu. W ogóle charakter tej pulsacji należy mieć z czasem w głowie. Jest to pomocne, aby wytworzyć jazzowy puls. Dodatkowo ważny jest duży luz, element "falowania" przegubu, spuszczanie pałek (technika Moellera) oraz… jazzowy ride. Na początku warto poćwiczyć grę swingu na samym ride. Potem możemy też dodać hi-hat nogą (w miejscu, w którym mamy nasz drobny akcent na ride).



Ważne! W szybszych tempach nasz swing ulega "zaokrągleniu", a w wolniejszych nasza nutka z akcentem bliżej jest ćwierćnuty. Popatrzcie na przykład pod spodem (swing - wolne tempo).



Teraz powoli przejdziemy już do przykładów muzycznych (praktyka).

Ważne w tym wszystkim jest słuchanie muzyki. Warto zaznajomić się z listą podstawowych standardów jazzowych. Podaję kilka z nich:
- All The Things You Are
- Alone Together
- Giants Steps
- On Green Dolphin Street
- Yes Or No
- You Don’t Know What Love Is
- 26-2
- In Your Own Sweet Way
- Moments Notice
- Body And Soul
- Old Folks
- Solar
- I Fall In Love Too Easily
- Stella By Starlight
- My One And Only Love
- Oleo

Na początek proponuję standard "All The Things You Are" w wykonaniu wybitnego pianisty Keitha Jarreta. Nagranie pochodzi z koncertu z 1989 roku. Na kontrabasie gra tu Gary Peacock, a na bębnach Jack DeJohnette, który jest nie tylko bardzo znanym perkusistą jazzowym, ale też świetnym pianistą. Współpracował m.in. z Johnem Coltrane, Milesem Davisem, Herbie Hancockiem i wieloma innymi wspaniałymi artystami jazzu.

Jego styl to puls, "Afryka", niesamowita finezja wsparta bajeczną kontrolą i techniką oraz wielka muzykalność w graniu na bębnach. W standardzie "All The Things You Are" zwróćcie uwagę, że Jack z dość dużą swobodą używa hi-hatu nogą. Wplata go w różne struktury (grane rękami). Nie jest to proste i wymaga "wyższego wtajemniczenia", jeżeli chodzi o grę jazzową. Jack wraz z perkusistą Charlie Perry wydał kiedyś swoją szkołę nutową, którą szczerze polecam. Znajdziecie tam dużo bardzo fajnych ćwiczeń w oparciu o styl jazzowy.

Podam wam kilka pomocnych przykładów, aby używać w ten sposób hi-hat (grany nogą).

Przykład pierwszy oparty jest o proste ósemki (szybsze tempa). Prawa ręka prowadzi pochód na ride. Hi-hat jest uderzany nogą co trzecią nutę. Pozostałe nuty (lewa ręka) - tworzą na werblu akompaniament (w dynamice ghostów).



Kolejny przykład. To samo ćwiczenie - ale w swingu (wolniejsze tempo).



Następny przykład - pewien układ, który bardzo się przydaje w różnych sytuacjach "swingowych". Często wykorzystuje to m.in. Steve Gadd. Na początek prosto (w oparciu o ósemki)



Oraz w wersji bardziej swingowej:



Teraz jeszcze krótkie nagranie audio w oparciu o wyżej omawiany utwór. Nagrania audio to krótkie propozycje, które mają zachęcić was do posłuchania oryginałów. Ścieżka nr 5 na załączonej do magazynu płycie.

Kolejny wielki standard - "On Green Dolphin Street" i wielki bębniarz - Tony Williams. Jest legendą jazzu, współpracował m.in. z Milesem Davisem, tworzył też swoje projekty. Energia i siła to główne składowe jego stylu. Oprócz tego, że grał z samymi "wielkimi", nagrywał też swoje solowe projekty. Był też jednym z prekursorów stylu "fusion". Sposób jego gry (bardzo otwarty, odważny, mocny, niezwykle kreatywny) wywarł wpływ na wielu późniejszych mistrzów perkusji. Vinnie Colaiuta powiedział niegdyś, że kiedy pierwszy raz usłyszał, jak gra Tony Williams, poraziło go tak, jakby spadła na niego tona cegieł. Proponuję posłuchać "On Green Dolphin Street" w jego wykonaniu. Utwór pochodzi z płyty pt. "Young At Heart". Ścieżka nr 6 na załączonej do magazynu płycie.

Następna płyta to również kultowy standard i wybitny bębniarz. Płyta Wayne Shortera pt. "JuJu", standard "Yes or No" (na bębnach Elvin Jones). Elvin, tak, jak wcześniej wspomniani przeze mnie perkusiści, współpracował w swojej karierze z największymi tuzami jazzu: Paul Chambers, Miles Davis i Charlie Parker. Był członkiem kwartetu Johna Coltrane`a. Oto jaką opinię zostawił po sobie wśród muzyków, grających z nim: "Elvin Jones był nie tylko jednym z najbardziej oryginalnych, nowatorskich i wpływowych perkusistów. Był również geniuszem muzycznym, który znacznie wyprzedził swój czas. W jego wczesnych latach był często krytykowany za niekonwencjonalne podejście do grania na perkusji. Czas jednak pokazał, że ta kreatywność i niekonwencjonalność to była jego wielka siła. Jego gra była bardzo oryginalna i muzyczna. Na zawsze zapisał się w historii muzyki."

Temat standardu "Yes or No" jest bardzo melodyjny. Dzieli się na część bardziej latyno - fusion oraz swingową. Obie części się przeplatają. Proponuję posłuchać. Ścieżka nr 7 na załączonej do magazynu płycie.

Teraz czas na sposób swingowania Steve Gadda, który (co ciekawe) w dużej mierze oparty jest o pochód ćwierćnutowy. Gdzieniegdzie Steve podkreśla poprzez pojedynczą "trójkę" swingowy charakter całego groovu.



Proponuję też posłuchać koncertu składu "The Manhattan Jazz Quintet" - Live in Tokio z 1986 roku. Od razu grany jest standard pt. "Mr. P.C.", gdzie Steve w temacie gra właśnie w taki sposób. Co charakterystyczne - dość mocno podbija różne akcenty na werblu i stopie (w trakcie prowadzenia linii swingu). Jako przykład audio zagrałem temat "Mr. P.C.", zbliżony do charakteru, z jakim gra Gadd. Ścieżka nr 8 na załączonej do magazynu płycie.

Teraz kilka słów o wybitnym jazzowym perkusiście naszego pokolenia. Brian Blade jest bodajże najczęściej zapraszanym współczesnym sidemanem jazzowym. Współpracuje z obecną elitą amerykańskich muzyków jazzowych. W jego grze słychać wielką inwencję twórczą, wspaniałe dopasowywanie się do muzyki, słuchanie, niesamowity time, pomysły, wielki zakres dynamik, świetne brzmienie, niewiarygodną kreatywność - słowem - ideał współczesnego, jazzowego drummera. Wzorzec dla wielu perkusistów.

Do posłuchania proponuję płytę saksofonisty Kenny Garretta pt. "Trilogy" i utwór "Night and Day". Brian fajnie zmienia i przekształca pochód swingowy. Takie granie to tzw. modern jazz i adresowane jest do osób, które już trochę "siedzą" w jazzowym graniu. Ścieżka nr 9 na załączonej do magazynu płycie. W następnym przykładzie powiem, co trzeba robić u podstaw (pierwsze kroki w jazzie).

Max Roach, uważany za jednego z najlepszych perkusistów gatunku, wywarł olbrzymi wpływ na kształtowanie metody i techniki gry na jazzowej perkusji.

Proponuję płytę pt. "Clifford Brown Sonny Rollins Max Roach Quintet-Complete Studio Recording" i pierwszy utwór pt. "Gertrude’s Bounce". Ścieżka nr 10 na załączonej do magazynu płycie. Max swinguje tutaj w "tradycyjny sposób". Tak, jak pisałem wcześniej - trzeba dość długi czas poćwiczyć sam ride z hi-hatem (hi-hat grany nogą pokrywa się z uderzeniem w ride z akcentem).

Na późniejszym etapie (grając ride z hi-hatem), dodajemy akompaniamenty w postaci ciągów rytmicznych. Najpierw na werblu (dynamika ghost notes), a potem na stopie (również dość cicho). Na dalszym etapie możemy, korzystając z wyobraźni, łączyć w różne inne kombinacje stopę z werblem. PAMIĘTAJMY! Podstawą jest ride z hi-hatem. Stopa z werblem tworzą akompaniament. Kiedy gramy różne struktury na werblu czy stopie - NIE ZMIENIAMY struktury ride’u czy też hi-hatu!



Na deser jeszcze kilku jazzowych drummerów. Proponuję posłuchać drugiego utworu z płyty genialnego bębniarza Art’a Blakey - album "Indestructible". Art Blakey obok Kenny’ego Clarke’a i Maxa Roacha był współtwórcą nowoczesnego, bebopowego stylu gry na bębnach. Uważany jest również za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli amerykańskiego hard bopu. Jego styl, pełen bluesowych i funkowych inspiracji, wywarł olbrzymi wpływ, zarówno na współczesnych mu, jak i późniejszych twórców jazzowych. Przykład, który wam podałem, jest mieszanką swingu i bluesa. Pamiętać należy, że jazz ma korzenie bluesowe.



Kolejny legendarny jazzowy bębniarz to Al Foster. Współpracował z największymi jazzmanami. Z samym Milesem Davisem grał ponad dekadę. Proponuję płytę kwartetu Scofi eld, Lovano, Holland, Foster (ScoLoHoFo) pt. "Oh!" i dziewiąty utwór pt. "Brandyn". Zwróćcie uwagę na bardzo ciekawe zmiany "kolorów" i rytmów. Na początku Foster prowadzi swing na hi-hacie, a potem na ride. Później przechodzi ze swingu w "latynę"… Polecam! Ścieżka nr 12 na załączonej do magazynu płycie.

Roy Haynes to następny wielki perkusista jazzowy. Wystarczy rzucić okiem na jego dyskografię - nagrywał ze wszystkimi wielkimi jazzmanami. Proponuję wpisać w YouTube: Roy Haynes at Jazz Baltica - 3. Bud Powell (with Chick Corea)

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posłuchajcie, jak pięknie swinguje Roy, który gra wraz z Chickiem Coreą. Sound bębnów ma bardzo otwarty (przeciwieństwo np. Steve Gadda, którego brzmienie jest dość suche). Jest to genialna sytuacja "w przyrodzie" - każdy brzmi inaczej, niepowtarzalnie i dla każdego jest miejsce. Ścieżka nr 13 na załączonej do magazynu płycie.

Teraz BUDDY RICH! Geniusz, ikona bębnów… Zaczął on swoją przygodę (mowa o scenicznym debiucie), kiedy miał… półtora roku. Gdyby wymyślono określenie "Mozart perkusji" to moim znaniem należy się ono właśnie jemu. Buddy Rich miał wpływ na niezliczoną rzeszę perkusistów. Znany jest z doskonałej techniki, niesamowitej prędkości oraz improwizacji. Stworzył swój legendarny Big Band. Znany był też z poczucia humoru. Oto dwa jego wyśmienite teksty: "Nie ma złych zespołów. Są tylko źli perkusiści", czyli perkusja może wszystko "uratować" albo wszystko zepsuć. Kiedy umierał w szpitalu, jedno z jego ostatnich zdań (odpowiedź na pytanie siostry, czy jest na coś uczulony) brzmiało: "Tak - na muzykę country".

Był bardzo wymagający i surowy jako szef Big Bandu. Nie lubił, kiedy jego muzycy mylili się na koncercie. Kilka razy publicznie wyrzucił jakiegoś muzyka (za pomyłki) z zespołu. Kiedy przedstawiał zespół, mówił przez mikrofon np. "A dziś, po raz ostatni z nami, na basie zagrał Mr. John…" Proponuję posłuchać "Buddy Rich Big Band - Montreal Jazz Fest Pt 1" (YouTube).

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Zwróćcie uwagę na fragment (ok. 13 minuta), w którym Buddy swinguje (nieprawdopodobna dokładność i kontrola). Jego gra jest bardzo zaawansowana "technicznie", co nie ujmuje nic ze sfery muzycznej. Na zawsze wpisał się w historię muzyki rozrywkowej. Ścieżka nr 14 na załączonej do magazynu płycie.

Podam wam teraz jeden bardzo fajny przykład, który jest pomocny w ćwiczeniu tego typu grania.



Na koniec Peter Erskine - wybitny muzyk i nauczyciel (bardzo lubię jego styl gry). Proponuję pierwszą solową płytę Johna Patitucciego pt. "John Patitucci" i utwór pt. "Searching Finding". Erskine nie tylko genialnie tam swinguje, ale ma również niesamowite wstawki solowe. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz tego słuchałem - spadła mi szczęka. Ścieżka nr 15 na załączonej do magazynu płycie.

Podsumowując - świat muzyki jazzowej jest bardzo rozległy i różnorodny. Stylu tego nie stworzył jeden człowiek. Jazz rodził się i kształtował przez wiele pokoleń. Jest to wielka tradycja i kawał historii muzyki. Obecnie jest wiele nowoczesnych nurtów jazzowych i wielu wspaniałych, młodych muzyków takich, jak Miguel Zenon, Robert Glasper, Danilo Perez, Mark Shim, Brad Mehldau, Avishai Cohen, Chris Dave!... Analizując różne stylistyki - w tym jazz - warto zawsze słuchać wielu perkusistów i próbować zrozumieć ich styl gry. Bardzo dobrze jest próbować naśladować i ćwiczyć te stylistyki, różne opcje i warianty groove’ów, swingowania. Dzięki temu zdobywa się wiedzę, świadomość w graniu oraz wchodzi na drogę rozwoju własnych pomysłów, a także - co jest w sztuce najważniejsze - rozwoju własnego stylu. Ćwiczenia i słuchanie muzyki to pierwszy krok - następnym jest szukanie muzyków do wspólnego grania, bo jazz nie jest teorią, tylko żywą muzyką.

Reklama