Witam w odcinku wakacyjnym! Przypominam, że w tym okresie należy ostrożnie obchodzić się z lupą, zwłaszcza na terenach leśnych i silnie nasłonecznionych, tak, by… nie wywołać pożaru.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - Porcupine Tree - Time Flies

Witam w odcinku wakacyjnym! Przypominam, że w tym okresie należy ostrożnie obchodzić się z lupą, zwłaszcza na terenach leśnych i silnie nasłonecznionych, tak, by… nie wywołać pożaru.

Na początek krótkie wyjaśnienie. Cieszy mnie zainteresowanie cyklem COVER’owym, czego dowodem są maile, które otrzymuję. Szczególnie ciekawą wiadomość otrzymałem od jednego z kolegów, który zarzucił mi, że znęcam się nad nim, ponieważ opisując jedynie główne podziały omawianej piosenki zawsze zostaje ta część niepoznana, tak, jakbym częstował kogoś lodami nie pozwalając zjeść ich do końca… Myślę, Michał, że twoje porównanie może zostać mottem tego cyklu!

Dlaczego tak? Ano właśnie… Ograniczenia wynikające z przestrzeni wydawniczej to jedno, ale z drugiej strony celowo i z premedytacją pobudzam twój muzyczny apetyt. To tak ma być, że dostajesz coś, co możesz usłyszeć, rozłożyć na "atomy", zagrać samemu, ale tak naprawdę sam musisz rozpakować do końca…

Dzisiejszy prezent to… Uwaga… Jeżozwierz, czyli Porcupine Tree - brytyjska grupa założona w 1987 roku w Londynie. Utwór, którym się zajmiemy, pochodzi z płyty "The Incident" wydanej w 2009, a piosenka z tego albumu, która jednocześnie została singlem, nosi tytuł "Time Flies". Ten prawie 12-minutowy kawałek, zawierający mistrzowskie partie Gavina Harrisona, łączy w sobie klasykę z nowoczesnością. Mocna rockowa sekcja wspierana przez wykwintnie dobrane podziały triolowe daje naprawdę niezłego kopa!

Tak przy okazji, mamy tu ciekawy przykład piosenki rockowej, w której główne partie opierają się na ridzie, a nie hi-hacie. Główną część utworu uświetnia bardzo energetyczny podział w metrum 6/8 - Przykład 1:


Schemat może wydawać się banalny i oklepany, ale na pewno nie w wykonaniu Gavina. Doskonałe brzmienie i precyzja sprawiają, że rytm pompuje jak trzeba!

Zwróć uwagę na ghosty, zwłaszcza w drugiej części taktu. Są one często zamieniane na inne instrumenty - tomy, hi-hat. Zdarza się też, że pojedyncze duchy Gavin zagęszcza do dwójek. Ciekawym i bardzo efektownym zabiegiem jest zamiana 3 ostatnich uderzeń szesnastkowych (ghost-ride-ghost) na 6 uderzeń 32jkowych na werblu. Trzy ostatnie uderzenia obu rąk zagęszcza się do uderzeń dwa razy drobniejszych, co daje bardzo efektowny ciąg ghostów. Usłyszysz to zwłaszcza w Przykładzie 3, w którym modyfikuję oba rytmy, wzorując się na partiach Gavina. Wartym uwagi szczegółem jest akcent na ridzie w miejscu akcentowania werbla, jednak grany na krawędzi talerza (tak bardziej crashowo). Można też usłyszeć pojawiający się miejscami drobny "szmer", tuż po akcencie na werblu, który sugeruje użycie jeszcze jednego ghosta w drugiej części taktu (pomiędzy czwartym a piątym uderzeniem w ride). Jest to jednak trudniejsze technicznie, więc przyjmujemy rytm bazowy bez tego ghosta.

Zdecydowanie godnym uwagi jest podział pojawiający się w spokojniejszej, bardziej mrocznej części instrumentalnej utworu (od 5:45) - Przykład 2:


Finezyjne przeniesienie akcentu na werblu o ósemkę później tworzy efekt niezwykły. Co ciekawe, podział jest dalej stabilny, między innymi dzięki wyraźnym akcentom na każdą pierwszą z triol (tym razem już na bell’u rida). Ciekawy jest też układ ghostów (przesuniętych tak, jak i akcent "o jedną ósemkę w prawo" w stosunku do P.1). Zapisałem schemat dwutaktowo, gdyż świetnie obrazuje on zamianę jednego ghosta (po szóstej ósemce) na stopę. W sekwencji dwutaktowej brzmi to całkiem zacnie, a jednocześnie zachowuje stały szkielet podziału. W Przykładzie 3 także przekładam ghosty na inne instrumenty, jak też czyni to Gavin (ścieżka nr 19 na załączonej do magazynu płycie).

Wiem doskonale, że o muzyce Porcupine Tree można by pisać wiele, ale mam nadzieję, że narobiłem ci dziś sporego apetytu.

Zapraszam na moje lekcje online: www.drummaster.pl

Paweł Ostrowski

Reklama