Są takie chwile w życiu perkusisty, gdy stajemy się prawdziwymi odkrywcami.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - P.O.D. - Youth Of The Nation

Są takie chwile w życiu perkusisty, gdy stajemy się prawdziwymi odkrywcami.

Być może nawet czujesz się czasem jak Indiana Jones w poszukiwaniu zaginionej arki albo Ludwik Pasteur, wiedzący, że jest już o krok od wynalezienia szczepionki, która niemal dwukrotnie zwiększy długość życia ludzkiego. Ale jak wzniecić w sobie taką pasję poznawczą, dzięki której czujemy się twórcą muzyki i częścią tego, co ona nam daje, a nie tylko bezdusznym zegarem, mierzącym czas? Jak pokazuje życie oraz prawa fizyki, najpierw trzeba zanurzyć się głębiej w treść muzyczną, aby móc dopiero z większą siłą wyporu wypłynąć na powierzchnię. W tym odcinku "Pod Lupą" będzie wybitnie P.O.D., ale tylko dlatego, by móc później wznieść się w górę i z nowym doświadczeniem oraz możliwościami dumnie znaleźć się "nad".

Utwór Youth Of The Nation jest nie tylko świetną kompozycją, ale także głęboką młodzieńczą manifestacją wobec świata pełnego przemocy i braku miłości. Może bardziej profesjonalnie byłoby nam z lekarskim chłodem przejść do perkusyjnej analizy utworu, jednak to właśnie treści słowne rzutują tak bardzo na dramaturgię i "brutalność" formy instrumentalnej, chwilami dosadnej i ordynarnej, jakby świdrujący kilof kopalni w ekstremalnych warunkach wydobywał z prawdziwych głębin cenny nam surowiec.

Partia instrumentalna utworu nie jest przesadnie zdyscyplinowana. Wersja płytowa różni się nieco od wykonań koncertowych, które Wuv Bernardo traktuje dość luźno, niekiedy też pod względem tempa utworu. Dzięki temu mamy jednak swobodę, by na przykładzie tej piosenki ukazać różne możliwości budowania struktury podziału.

Zacznijmy od konstrukcji zwrotki, która opiera się na podanym schemacie - Przykład 1:

Dobrze osadzony, rockowy-funkowy podział bardzo wyraziście podkreśla budowaną w zwrotce dramaturgię. Nie jest konsekwentnie realizowanym, utartym od zawsze schematem frazowym (4/8/16 taktów). Słychać, że płynie, niosąc ze sobą całą muzyczną treść - a to akcent po dwóch taktach, to znów zatrzymanie na cztery... Zwróćmy jednak uwagę, jak są to napędzające zabiegi. Co ciekawe, napędzające jest właśnie urwanie groove’u w którymś miejscu (chociażby na cztery), by już ćwierćnutę później znowu ruszyć do przodu. Przypomina to trochę sytuację, gdy cieszymy się swoim nowym autem ze sportowymi osiągami i od świateł do świateł bawimy się jego mocą, rozpędzając się gwałtownie mimo, że za sto metrów znowu będzie trzeba stanąć na czerwonym…

Ostatecznie nie pojedziesz szybciej niż inne samochody, bo tempo ruchu miejskiego regulują światła drogowe, no, ale ta ekscytująca prędkość chwilowa... Na nic nam wtedy słowa rodziców: "Synu, spoważniej! Bębny, szybkie auta… a czy ty w ogóle odkładasz coś na emeryturę?". Po prostu w danej chwili wiemy, że to nas napędza, ładuje energią i tak to czujemy, realizując podział w ten sposób - czasem pojawi się jakiś ghost, urwanie, akcent, ale ważne, że "jedzie do przodu". Drugim, wartym uwagi motywem jest podział oparty na tomach - w wersji koncertowej jednym tomie, choć w studyjnej daje się usłyszeć różną wysokość dźwięków, co sugeruje użycie przynajmniej trzech. Różne transkrypcje podają nieco różniące się między sobą schematy, możemy jednak wyodrębnić najbardziej ogólny i pasujący do całości motyw.

Podział ten otwiera naszą piosenkę (intro), ale też buduje podstawę refrenów. Aby ukazać szersze możliwości wykonawcze, przedstawię go w trzech wariantach, korzystając z tego, że jest grany przez autora w nieco różniącej się szczegółami formie.

Na początek wariant pierwszy podziału - Przykład 2:


Bardzo wygodna forma "opałkowania". Zauważ, że użycie fragmentu paradiddle’a w prawej ręce (PLPP) daje większą swobodę w przeniesieniu ręki lewej z floor tomu na werbel (na 2), niż gdybyśmy zagrali schemat naprzemiennie (PLPL). Jakby tego było mało, tuż przed 4 użyliśmy stopy, która ułatwia nam zagranie flamu na 4 (łatwiej przenieść lewą rękę z tomu na werbel dzięki temu, że zamiast ostatniej szesnastki przed 4 zagranej lewą ręką, gramy ją stopą).

W wersji koncertowej jednak najczęściej słyszymy wariant drugi - Przykład 3:

W tym wypadku musimy wytężyć skupienie oraz uwagę, by precyzyjnie zagrać oba flamy - na 2 i 4. Schemat rąk na tomie zależy już od naszej preferencji - podobnie jak powyżej możemy użyć paradiddla (PLPP) przed werblem na 2 albo klasycznie naprzemiennego (PLPL). Paradiddle ma tę zaletę, że "uwolni" nam rękę lewą przed 2, co zwiększy jej swobodę, jednak kosztem tego będziemy musieli wykonać aż 3 uderzenia ręką prawą (PLPP + przednutka). Decyzja? Oczywiście należy do ciebie!

Chciałbym ci jeszcze pokazać wariant trzeci, który sprawi, że podział zabrzmi jeszcze potężniej - Przykład 4:

Jak widać (i mam nadzieję słychać), użycie flamów na tomie daje więcej "mięcha", co w tego typu stylistyce, jak nu-metal jest wyraźnie wskazane (przykro mi, tu na muzyczny weganizm raczej nie możemy sobie pozwolić). Tutaj z pomocą przychodzi nam inny paradiddle (PPLP), dzięki któremu także może być nam łatwiej wykonać przednutki (no, chyba, że ktoś woli PLPL...). Jeśli dodamy do tego ósemkowy hi-hat grany nogą, podział będzie cały czas napędzający, pomimo ciężaru, który wprowadzają nisko brzmiące uderzenia na tomie.

No cóż… Pozostaje mi już tylko zostawić cię z tą solidną porcją mięsa - nie będę cię przecież objadał z najbardziej apetycznych smakołyków! Pamiętaj tylko, by robić sobie przerwy w jedzeniu i nie spożywać zbyt dużych kawałków na jeden raz!

Paweł Ostrowski


Reklama