Witam cię z lekkim utęsknieniem po długo oczekiwanych i krótko odczuwalnych dla wielu wakacjach!

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - Clawfinger - Do What I Say

Witam cię z lekkim utęsknieniem po długo oczekiwanych i krótko odczuwalnych dla wielu wakacjach!

Liczę na to, że udało ci się zaznać dobroczynnych uroków lata, aczkolwiek dla nas - bębniarzy jest to zwykle intensywnie wzmożony czas pracy - równie absorbujący, co i przyjemny. Jedni jeżdżą w niekończące się trasy letnich występów, inni mają w końcu czas, by w wakacje wziąć się za ćwiczenia, jeszcze kolejni przy użyciu dwóch patyków i wiader po farbie upiększają turystom rytmiczne walory nadmorskich kurortów. Są też wreszcie i tacy, którzy czas zaplanowany na opalanie mocno uszczuplili ze względu na redakcyjne zobowiązania wobec czasopism muzycznych, np. takich, jak "Perkusista"… Bądźmy jednak szczerzy - NIKT ANI NIC - nawet wakacje - nie jest w stanie zabrać nam przyjemności walenia w bębny!

Tak się składa, że ludzie w różny sposób reagują na słońce, ja osobiście zawsze "pływam" gdzieś myślami, gdy już przyjdzie mi czasem poplażować nad wodą. W tym roku, obserwując wzburzone fale Bałtyku, uporczywie powracał w mojej głowie dziwny nakaz wewnętrzny - chcę do Szwecji, muszę do Szwecji... Nie bardzo wiedziałem jednak dlaczego, bo przecież za daleko "na pieszo", czyli co? Dopłynąć wpław... Co mnie tam tak ciągnęło? Volvo? Ikea? Tym razem czułem dużo głębszą fascynację… Tylko jak się tam dostać, nie ruszając się z koca? Nagle błysk, olśnienie, eureka! Słuchawki na uszy i szczery uśmiech na twarzy, bo oto w jednej chwili już tam jestem, czuję ten zapach Skandynawii, przypominając sobie stare dobre granie Made in Sweden, którego początki datuje się na rok 1989. Okazuje się, że Szwecja to kraj, w którym udaje się połączyć bez trudu heavy metal z rapem i taka chemiczna mieszanka, zwana rapcore’m, jest w stanie z powodzeniem przetrwać nawet i 24 lata! Oficjalnie rozwiązany 24 sierpnia 2013 r. zespół Clawfinger gościł wielokrotnie na naszej rodzimej scenie muzycznej, tak więc zacznijmy nasz perkusyjny rok szkolny z grubej rury utworem "Do What I Say" tak, żeby pokazać wszystkim nauczycielom, że nie tylko dzieci, ale i perkusiści mają swój głos.

Ciężkie, soczyste riffy gitar i mocne, skupione brzmienie beczek… Oto przepis na solidny łomot - bez zbędnych pytań, bez słowa niedopowiedzenia, ten nakręcający rytmiczny hałas od lat jest wizytówką szwedzkiej grupy.

Po chwytającej za serce dziecięcej zaśpiewce pojawia się natychmiast wbijające w ziemię intro. Omówimy sobie najpierw charakterystyczny podział, który pojawia się nie tylko na początku utworu, ale także później - w refrenach, jak i dalszych fragmentach instrumentalnych (Przykład 1).

Podział wbrew pozorom dosyć niewdzięczny, bo gdy już przejdziemy do fazy wykonawczej, okazuje się, że stopa wydaje się trochę za gęsta, by ugrać ją tylko jedną nogą, a jednocześnie jakby za rzadka, aby traktować ją dwunożnie.

Precyzyjnie zagrane ósemki w drugim takcie to nie lada wyzwanie w oryginalnym tempie utworu. Gęsto upakowane synkopy (takt 1, 2, 4) także wymagają punktualności, ale by podkreślić ciężar gatunku, nie obędzie się bez napędzających szesnastek, które już trudno jest zagrać bez użycia drugiej kończyny (ósemka + dwie szesnastki wymagałyby już ogromnej sprawności tak, by w szybkim tempie wyartykułować je jedną nogą).

Kiedy specyfika groovu jest mocno napędzająca (szybkie tempo, synkopy, gęsto upakowana stopa), jedną z niewielu rzeczy, które można jeszcze zrobić to… zagęścić stopę o drobniejsze wartości tak, jak w takcie 4. To, w jaki sposób to zrobisz, zależy od ciebie. Jeśli nie jest ci obce granie na dwie stopy to na pewno wiesz, jak u Ciebie to zadziała najlepiej (mnie osobiście najwygodniej jest zagrać w czwartym takcie na 3 drugą stopą, a dwie szesnastki przed cztery tą główną, moją lewą, bo jestem leworęczny).

Oczywiście można dalej budować ekspresję, co zresztą słyszymy w utworze poprzez przeniesienie w powyższym podziale ręki z hi-hatu na crasha. Całkiem interesująca muzycznie wydaje się też zwrotka - mocno rytmiczna, rapowa partia wokalu, którą można doskonale i z finezją podbijać stopą w rytm linii melodycznej, no ale… Nie wiedzieć czemu, stopa gra zupełnie ascetycznie i najprościej jak można - na 1 i 3 - PRZYKŁAD 2.

No właśnie… Tak, jak już nieraz przekonaliśmy się, analizując utwory na łamach "Lupy", takie celowe ograniczenie środków wyrazu działa w efekcie dużo bardziej napędzająco niż oczywiste podkreślanie rytmu innych instrumentów czy wokalu. Zwrotka jest bardzo powoli rozbudowującą się energetycznie formą, nawet użycie crashy jest mocno uszczuplone. Dopiero pod koniec zwrotki pojawia się triolowe wypełnienie (werbel+talerze, werbel+tomy), które przychodzi w utęsknieniu, niczym dłuuuugo wyczekiwany w upalny letni dzień schłodzony i idealnie pieniący się… sok malinowy.

Na koniec zachęcam cię do bliższego zapoznania się z muzyką dzisiejszych bohaterów, każdy z pewnością znajdzie tu coś dla siebie.

Pełne energii kawałki działają mocno stymulująco i silnie pobudzają, ale muzyka Clawfinger to nie tylko niezły doping do biegania, to nie tylko świetny sposób na wrednych sąsiadów - to przede wszystkim porządna klasyka, którą z czystym sercem mogę ci polecić, mimo, że nie jestem zwolennikiem muzyki ekstremalnie mocnej.

Paweł Ostrowski

Reklama