Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Travis Barker

Dodano: 20.01.2014
Jest perkusistą nietuzinkowym, który za "wielką wodą" stał się wręcz instytucją. Mnogość różnorodnych nagrań, okazyjnych koncertów oraz współpraca z ludźmi z branży, mającymi mocny wpływ na to, co dzieje się na amerykańskim rynku muzycznym, przeplata ze swoimi najbardziej znanymi projektami - Tranpslants i - oczywiście - Blink 182.

Podobnie, jak bohater naszej ostatniej okładki Joey Jordison, Travis Barker wzbudza niemałe kontrowersje. Jest przedstawicielem nowoczesnej fali perkusistów. Mimo, że dobija już powoli do czterdziestki, ma bardzo nowoczesne podejście do działań na rynku muzycznym. Wykorzystuje nowinki techniczne i nie boi się eksperymentować. Z drugiej strony wizerunek bojowego perkusisty, wytatuowanego od palców stóp po czubek głowy, który sprawia wrażenie typowego muzycznego awanturnika, podparty jest solidnym wykształceniem perkusyjnym. Travis nie jest naturszczykiem perkusyjnym, który nauczył się grać poprzez praktykę koncertową, jak to bywa w wielu przypadkach. Działał mocno w szkolnych orkiestrach i po dziś dzień regularnie ćwiczy oraz stawia sobie wyzwania za zestawem. Z pewnością jest to perkusista z dużą charyzmą i charakterystycznym stylem gry, dlatego też nie spodziewajmy się tutaj wyczynów pokroju Mike’a Mangini czy Virgila Donati. Co to, to nie. Wizerunek Travisa jest dobrze przemyślany i projekty, w których uczestniczy, też nie są przypadkowe.

Nie ma co się oszukiwać, ale fani Travisa chyba zdają sobie sprawę z tego, że ten drapieżny i szaleńczy wygląd nie ma nic wspólnego z prawdziwymi buntownikami rock and rolla. Jest to po prostu bardzo umiejętne połączenie wielkiej pasji muzyka z amerykańskim show biznesem. Tam trzeba bardzo umiejętnie i uważnie operować swoim wizerunkiem. Młodzież ma się podkręcać na punkcie muzyka, ale w bezpiecznych ramach, bo Amerykanie akurat na punkcie bezpieczeństwa swoich dzieci mają fioła. Marylin Manson jest chyba jednym z ostatnich artystów, który tak mocno jechał po bandzie, w innym przypadku bowiem artystę czeka muzyczny ostracyzm. Travis Barker operuje w klimatach mocno osadzonych w realiach przeciętnego Amerykanina. Działa i współpracuje z artystami, którzy często są głosem szarego obywatela. Dlatego też tak wielka popularność muzyka. Można rzec, że takich ludzi jest znacznie więcej.

A i owszem, ale Travis dba nie tylko o kontakt z fanami. Jest totalnym przeciwieństwem Larsa Ulricha, który zapomniał dawno, co to jest codzienna porcja ćwiczeń perkusyjnych. Travis ćwiczy sumiennie i rozwija się cały czas, wie, że musi być w formie. Tylko wtedy będzie mógł sobie pozwolić na swobodną współpracę z tyloma muzykami. Yelawolf, LL Cool J, Paul Wall, Hopsin to tylko kilku artystów, z którymi miał ostatnio do czynienia. Nie są to może wielkie nazwiska, jak na polskie realia, ale w Stanach mają swoją wagę i znaczenie. Mieszanka od rapu przez punk rock po hardcore jest dla perkusisty codziennością. Oczywiście rockowe (ale nie tylko) oblicze perkusisty mimo piekielnie energetycznych występów jest bardzo wygładzone i wyszlifowane do bezpiecznej formy, specjalnie pod amerykańskiego dzieciaka.

Travis nie stara się szokować tanimi zagrywkami, ciągle pracuje mimo, że nie ułatwia mu w tym lęk przed lataniem, jaki nabył w 2008 roku po katastrofi e lotniczej, z której ledwo uszedł z życiem. Lęk trzyma go do tej pory i koncerty Blink w Australii odbyły się z zastępstwem perkusisty.

Na wiosnę tego roku postanowił wrzucić na YouTube kilka filmów instruktażowych, chcąc podzielić się z młodymi perkusistami swoim doświadczeniem. Mimo, że minęło już sporo czasu i ciągle czekamy na kolejne części, właśnie od tematu filmów Crash Course zaczniemy naszą rozmowę. Rozmowę, która odbyła się tuż po premierze płyty Transplants w tegoroczne wakacje…

Dlaczego uruchomiłeś swoje szkoły video Crash Course?


Za każdym razem, gdy rozpoczynałem rozgrzewkę przed koncertem, jeden z gości pracujących tutaj w studio ze mną, mówił: "Pełno dzieciaków zawsze pyta o rozgrzewkę, powinieneś im pokazać, co robisz, zanim wyjdziesz grać. Niektóre z tych rzeczy, które robisz, by rozgrzać ręce, tę swoją rutynę." Kilka osób mnie namawiało, by zrobić jakieś aktualne video perkusyjne. Dlaczego więc nie wrzucić tego do Internetu, by dzieciaki miały to za darmo? Przynajmniej część z tego, żeby dać im zacząć. Może pomagam przez to jakiemuś dzieciakowi, który chce rozwinąć swoje "chopsy" lub zastosować to, co pokazałem na Crash Course, na swoim zestawie. Mamy zamiar to kontynuować. Daniel (Jensen - długoletnim techniczny Travisa) chciałby zrobić coś przed wyjazdem w trasę. Coś, dotyczące przygotowań do koncertów, żeby pokazać nieco rzecz zza kulis.


Czyli jest to rzecz "na przyszłość"?


Absolutnie tak! Jakby dać coś z trasy to byłoby to niesamowite! Wiele fi lmów nie jest do końca instrukcjami. Są bardziej: "Zobaczcie, jak błyszczę." W porządku są filmy, gdzie oglądamy, jak ktoś ćwiczy na bębnach, ale także fajnie jest, jak ktoś rozłoży pewne rzeczy na części pierwsze i pokaże innym perkusistom. Wydaje mi się, że powinieneś zawsze dzielić się swoimi pomysłami i patrzeć, jak inni przenoszą je na kolejny poziom.


Co zatem sądzisz na temat wykorzystania technologii tak, jak np. YouTube, by dzielić się zagrywkami i używać jako platformy instruktażowej?


Wydaje mi się to wspaniałe. Nie każdy ma wystarczająco pieniędzy, by brać prywatne lekcje, za to prawie każdy dzieciak ma dostęp do komputera. Możesz zdobyć stamtąd wiele informacji. Jeżeli chcesz się uczyć szóstek, wpisujesz po prostu "six stroke roll". Jesteś w stanie znaleźć kogoś, kto ci to wytłumaczy i zademonstruje. Kiedy ja byłem małolatem, musiałem pytać o to mojego instruktora. Z tymi wszystkimi informacjami, jakie uzyskujesz dzięki Internetowi, wydaje mi się, że to wspaniała sprawa. W szkole u mojego syna mają pewne rzeczy, które grają na werblu. Możesz je sobie zagrać razem z oryginałem, a później dostajesz wynik, czy zagrałeś to dobrze! Gdybym miał coś takiego wtedy, gdy uczyłem się grać, to byłoby niesamowicie! Uważam, że są to świetne narzędzia. Wykorzystuj Internet. Ucz się tak mocno, jak tylko potrafisz. Nie jestem jedynym, który daje darmowe lekcje video. Jest pełno takich ludzi.


Jak wyglądał twój okres kształcenia na bębnach, ale także edukacji muzycznej i nauki czytania nut?


Jako dzieciak, będąc 5 - czy 6-latkiem, miałem nauczyciela, który uczył mnie, jak czytać. Grałem na werblu i uczyłem się werblowych wprawek. Odbywały się konkursy czytania, w których szło mi całkiem nieźle. Przez całą szkołę podstawową uczyłem się jazzu. Nie było zbyt dużo nauczycieli od rocka. To było w stylu: "Tu są nuty do jazzu, wyłap wszystkie akcenty i wstaw akcenty. Chcę dwa takty z akcentem na "i" i 2, dwa takty stąd." To mnie zmusiło do czytania. Później musiałem zrobić to samo z moją lewą ręką, co robiłem z prawą. Tak też nauczyłem się grać lewą ręką. W średniej szkole byłem w zespole jazzowym, marszowym, orkiestrze, wszystkim, czym się dało. Później na serio zanurkowałem w muzyce. Moja mama odeszła. Miałem w szkole wspaniałego nauczyciela od linii bębnów, nazywał się Perry Hall. Pierwszy raz zasmakowałem, czym może być prawdziwa linia bębnów. Być w prawdziwej sekcji z sześcioma werblami, czterema bębnami basowymi, trzema perkusistami na tomach, to było świetne! Wtedy na dobre wsiąkłem w bębny. Zacząłem grać z zespołem, z którym lokalnie graliśmy wszędzie. Tak wyglądała moja edukacja. Nie poszedłem nigdy na studia. Nigdy nie starałem się dostać do zespołu perkusyjnego. Dwa lata po szkole zacząłem już jeździć w trasę. Podobało mi się to w pełni. Wszystko, czego chciałem to grać z zespołem. Potrafiłem wtedy świetnie czytać muzykę. Zagrywki z zespołu marszowego stały się rutynowymi w codziennych ćwiczeniach. Później była to kwestia tego, by wymyślić swoje własne ćwiczenia, które będą trzymać moje zagrywki w formie, gdy jestem w trasie. Czy to było siedzenie przy padzie treningowym, czy też gra bossa nova z nogami i próba budowy solówki na tym. Zawsze stawianie sobie wyzwań. Myślę, że w momencie, gdy masz podstawy, szybciej masz możliwość rozwinięcia się. To zawsze było czymś, co rosło na przestrzeni lat. Lubię wciąż ćwiczyć, naciskać na siebie i stawiać sobie wyzwania. Wychodzić z nowymi pomysłami i zagrywkami.


Spisujesz wszystko w nutach w momencie, gdy coś wymyślisz nowego?


Nie spisuję. Zapisuję to wszystko na swoim twardym dysku. (Travis wskazuje swoją głowę)


Przyłapujesz się na tym, że nie myślisz podczas rozgrzewki. Jest to coś, co wychodzi z ciebie po tym, jak wchłonąłeś te wszystkie książki podczas nauki?


Taaa! Bałaganię wszędzie ze swoim werblowaniem. Zazwyczaj paradiddle, diddle… Mogę to zrobić od nowa z moją lewą ręką. Tak, większość ćwiczeń wychodzi. Wydaje mi się, że większość ludzi zaczyna od swojej prawej i kończy na prawej. Nie lubię się zastanawiać podczas gry na bębnach. Lubię po prostu grać na bębnach, jest to bardziej kwestia wyczucia. Nie lubię kalkulować nad wszystkim, ponieważ odciąga to od naturalnej gry. Wolę być elastyczny i grać z serca. To jest to, w czym jestem dobry. Bardziej niż usiąść i mówić: "Zamierzam zagrać to wypełnienie tutaj." Przygotowywałem się do Grammy w tym roku, ja i Aaron Spears ćwiczyliśmy, po prostu bałaganiliśmy sobie na bębnach. Byłem ciekawy: "Czy powinienem wyjść z solówką?", ponieważ zaraz na kulminację występu na Grammy (razem z LL Cool J, Chuck D i Tom Morello), miałem solo po pierwszych ośmiu taktach. Pomyślałem: "Kto daje solo w takim miejscu na finałowej piosence podczas Grammy?" Część mnie stwierdziła, że powinienem mieć to ograne. Aaron powiedział: "Ani się waż, Travis. Grasz z serca. Nie waż się wychodzić i zagrać tak, jakbyś to specjalnie ćwiczył. Po prostu graj. Bądź sobą." I tak też zrobiłem. Mówiąc to do mnie przypomniał mi, że uwielbiam grać prosto z serca. Kocham to uczucie podczas gry zamiast mieć wszystko wykalkulowane. Chyba, że oczywiście czytam nuty i mam coś rozpisane, i jest potrzeba, bym uderzył konkretne akcenty. Jestem w tym cały, ale jak mam już to zagrać, to nie musi być to rozkalkulowane. Im więcej ćwiczysz, tym bardziej jesteś płynny ze swoja prawą i lewą ręką. Wszystko, co potrafi sz ze swoją prawą ręką, tak samo naucz lewą rękę. Nie będziesz miał żadnych restrykcji, jeżeli chodzi o myślenie o tym, co chcesz grać.


Powiedz nam tak w telegrafi cznym skrócie, czym się zajmowałeś przez ostatnie lata?


Zrobiliśmy z Blink świąteczną EP. Razem z Yelawolf wydaliśmy EP Psycho White. Nagraliśmy album z Transplants. Nagrałem bębny na album LL Cool J. Ostatnio pracowałem z Yelawolf nad jego nowym albumem, który nosi tytuł Love Story. Gram na bębnach w dwóch czy trzech numerach. Grałem w piosence Out Of Control i Gun In My Hand, które są mocno odurzające. W Gun In My Hand jest trochę marszowej perkusji. Coś w stylu takiego dziwnego backbeatu, taki Bonhamowsko brzmiąco refren. Druga kompozycja ma rytm kopiący tyłek. Ciekawe, czy to wciąż tu mam… (Travis wyciągnął swój telefon i odpalił wideo. Trójkowe schuffl e a’la Bonzo w Fool In The Rain). Zdecydowanie jest to inspirowane Bonhamem. Nagrywaliśmy teledysk, miałem swój telefon i grałem ten beat cały czas pomiędzy ujęciami w wideo. Yela zapytał: "Joł, co to jest?" Zagrałem mu to znowu, a on na to: "Stary, muszę napisać coś do tego. Jestem w połowie nagrywania nowego albumu, nagraj proszę tę zagrywkę w studio!" Tak więc to ja, grający na rimie mojej centralki, robiący te szalone trójkowe rzeczy ze stopą i 2 i 4 na werblu. Napisali całą piosenkę wokół tego. Później wróciłem i zrobiłem wszystko, pełen zestaw, przejścia, hi-haty i całą resztę. Wyszło naprawdę bardzo spoko. Grałem też kilka różnych sztuk. Grałem trochę ze Slashem ostatnio. American Idol z Keithem Urbanem i Randym Jacksonem. Powoli zacząłem proces tworzenia na swój solowy album, trochę tego było.


Jak doszło do twojej współpracy z Yelawolf?


Jest częścią ekipy Famous Stars & Straps. Sponsorujemy wielu muzyków. Za każdym razem, jak wpadnie do L.A. to wchodzimy do studia. Grałem mu kilka rytmów i jeżeli nie miałem napisanego niczego, co by lubił, to pisaliśmy wtedy razem, gdy był tutaj. Duża część EP Psycho White powstawała od marszowego werbla lub innych marszowych instrumentów. Na tej EP są prawdziwe bębny, co jest bardzo spoko.


Jak wyglądało wydanie twojego solowego albumu?


Uwielbiam mój album solowy. Uwielbiałem wyrzucać to wszystko ze swojego systemu. Ciężko było jechać w trasę, ponieważ miałem pełno gości, którzy stworzyli naprawdę w porządku album, ale naprawdę ciężko było szerzej jechać z tym w trasę. Grałem głównie z Mix Master Mike i była to prawdziwa zabawa. Zrobiliśmy fajny tour z Lil Wayne, Rick Ross i Nicki Minaj. Było to wszystkim tym, co miałem zaplanowane w tej kwestii.


Masz zamiar użyć podobnego formatu przy swojej nowej płycie?


Nie jestem pewny, czy wydam pełny album. Możliwe, że zatrzymam się przy EP, którą jest łatwiej i szybciej zrobić. Mam kolejną EP w produkcji razem z raperem Hopsin. Robisz sześć piosenek i wydajesz, po czym przechodzisz do następnej rzeczy. Mam kupę rzeczy, które chciałbym zrobić w tym roku!


Co sądzisz o takim sposobie publikacji nowej muzyki?


Dla mnie oznacza to przyszłość. Nie czekasz lat, by publikować nową muzykę. Dzięki temu mogę współpracować z wieloma artystami.


Kusiło cię, by wydać album Transplants w ten sposób?


Album był zrobiony w sześć miesięcy. Były takie momenty, gdzie mówiliśmy: "Wydajmy go jutro!" Stajesz się niecierpliwy. Siedzisz nad tymi piosenkami, słuchasz ich, miksujesz je. Chciałbym, żeby wszyscy je usłyszeli. Chciałbym się podzielić nimi ze wszystkimi naszymi fanami i zagrać im je na żywo. Połączyć się znowu z tłumem, być na show Transplants. To wszystko działa. Kończy się to w fajny sposób, jadąc w trasę z Rancid, którzy są jak nasi bracia.


Opowiedz nam trochę o tym nowym albumie.


Większość nagrałem u siebie w studio w North Hollywood. Trochę w studio u Flea (Red Hot Chili Peppers). Weszliśmy i pisaliśmy piosenki w studio. Zawsze mówiliśmy, że chcemy zrobić kolejny album. Przegrupowaliśmy się po mojej katastrofie samolotowej i powiedzieliśmy: "Musimy zrobić nowy album, zagrać trasę i spędzić dobrze czas." Skończyliśmy ten album szybko. Kwestią ustalenia było tylko, gdzie mamy zamiar to wydać. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Epitaph. Zrobiliśmy też video do Come Around. Panowała między nami świetna chemia w studio. Wydaje mi się, że pisaliśmy dwie, trzy piosenki dziennie i od razu je nagrywaliśmy. Rób swoje ujęcie i ruszaj dalej. To był bardzo spontaniczny, pełny energii, punk rockowy album. Wchodzimy do studia i możliwe, że zacznę grać jakiś rytm, a on (Tim Armstrong) zacznie pod to grać na gitarze albo on zacznie na gitarze, a ja zacznę pod to grać. Słuchamy tego, a Rob na to: "Chłopie, podoba mi się to, to mogłaby być zwrotka, a to refren."


Czułeś się zmuszony do nagrania bardziej hardcore’owego albumu z Transplants?


Niekoniecznie ja. Wydaje mi się, że Rob (Aston - wokalista) ma swoje korzenie w punk rocku i muzyce hardcore’owej. Na chwile wyskoczył i zrobił kilka innych rzeczy. Gościł na płytach innych raperów. Przez ostatnie lata nie byliśmy do końca jako zespół, on naprawdę wrócił do swoich korzeni. Jego inny zespół (Death March) jest punkowo super hardcore’owy. Wydaje mi się, że z tym albumem było to udane "pomiędzy" tego wszystkiego, czego słucha Rob. Podążaliśmy za nim. Tak to więc wyglądało, gdy wchodziliśmy do studia. Nie był to świadomy wysiłek w stylu: "Będziemy hardcore’owi!" To wyszło tak po prostu, gdy byliśmy w studio. Nic w świecie Transplants nie jest mocno przemyślane lub konkretnie skierowane. To najbardziej spontaniczny nietuzinkowy zespół, w jakim byłem i z jakim kiedykolwiek współpracowałem. Nie siadamy i nie piszemy piosenek przez pół roku. Cały album napisany był przez trzy lub cztery tygodnie w studio.


Będzie nowy materiał z Blink 182?


Trudno rzec. Zmagam się z przeciwnościami, jeżeli chodzi o Blink. Tranpslants to prosta sprawa, ponieważ wszyscy jesteśmy tutaj w L.A. Jesteśmy pod telefonem i widzimy się razem co tydzień. Jesteśmy wszyscy wielkimi kumplami. Przyjaźnię się z Markiem (Hoppus), ale on jest w Londynie. Rzadko kiedy spotykamy się w tym samym pomieszczeniu. Ustalimy cały grafik Blink dwa dni przed naszym pierwszym koncertem! Wejdziemy na próbę i powiemy sobie: "Czy jesteśmy w stanie nagrywać jeszcze w tym roku?" Myślę, że Blink powinno przerwać wakacje, musimy nagrywać. Robimy to wtedy, gdy wszyscy tego chcą. Każdy ma swoje oddzielne projekty. Teraz priorytetowe było dla mnie Transplants, ponieważ wyszedł album i jechaliśmy w trasę. Kiedy zespół Blink powie zgodnie: "Hej, chcemy nagrywać płytę!", wtedy to dla mnie będzie priorytetem. Aż do tego momentu moje priorytety się zmieniają na przestrzeni miesiąca w zależności od tego, co się będzie działo.


Materiał przygotowali: Maciej Nowak, Kajko, Chuck Parker
Zdjęcia: Alex Solca


Galeria

Pozostałe

Tommy Clufetos (Black Sabbath)

Dodano: 08.12.2016

Ostatni marsz Black Sabbath przez światowe stadiony i hale koncertowe. Najważniejszy zespół w historii muzyki metalowej przechodzi do historii i żegna się z fanami.

czytaj dalej

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama