Burn The Priest - Legion XX

Dodano: 13.06.2018
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

75 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

70 /100

Burn The Priest czyli Lamb Of God pod nazwą z początków działalności zespołu nagrali album z coverami.

NAPĘD: Chris Adler

TYP SILNIKA: crossover thrash

TRASA: Niech nikogo nie zmyli nazwa. Oczywiście mamy tu zespół Lamb Of God, który wrócił do swoich korzeni i na potrzeby albumu z coverami przybrał nazwę, jaką się posługiwał w początkach swojej działalności. Razem z zawartością płyty spina się nam to w przyjemny wizerunek całości, ponieważ nie słyszymy tu autorskiego materiału, a przeróbki takich wykonawców, jak Bad Brains, Agnostic Front, S.O.D., Cro-Mags czy Melvins. Przy takim podejściu ma to naprawdę sens, tym bardziej, że zespół zagrał piosenki z wielką dawką energii i mocy. Z drugiej strony nie ma tu wielkich odchyłek od oryginałów i kompozycje mocno oddają charakter pierwotnych nagrań, dlatego też fani takich smaczków mogą być zawiedzeni.

Za to nie powinni być zawiedzeni fani Lamb Of God, podobnie fani kapel, których piosenki słyszymy. Jeżeli z takim podejściem potraktujemy tę płytę, to nic nas nie będzie kłuć w uszy. Nawet najbardziej awangardowe w zestawie Kerosene i I Against I brzmią spójnie w obie strony. Płyta powinna pojawić się w kilku miejscach niemal obowiązkowo, ponieważ hołd złożony na tym albumie jest doskonałą okazją do zaprezentowania młodzieży zestawu kilku kapel, które powoli odchodzą w zapomnienie, a swego czasu były ostrymi pociskami ostrej sceny. Za to należy się Lamb Of God duże piwo. Sam Chris Adler pracuje tu w swoim stylu, czyli rzetelnie i także bardzo przewidywalnie zważywszy na piosenki, jakie gra. Przejścia jak zawsze bardzo ładne, stopki wybite w punkt. Trzyma się mocno oryginalnych linii, ale bardziej w kwestii układu i charakteru, bo dodaje troszkę od siebie tego współczesnego mięsa i z często prostych wręcz punkowych podkładów powstają mocno thrashowe partie.

WRAŻENIA Z JAZDY: Album z coverami, które trzymają się mocno klimatu oryginałów, ale zagrane są w stylu i brzmieniu Lamb Of God, bez zbędnego siłowania się na jakąś przesadną oryginalność. Wpływ ma na to również dobór utworów, które nie zmuszały do dokonywania jakichś specjalnych zabiegów.

ODCINKI SPECJALNE: Chris ma mocne wejście w piosence Inherit The Earth. Trochę ciekawej mieszanki gonitwy ziemniaków i groove’u posłuchamy w Kill Yourself.