Drumfest Slovakia 2018

Dodano: 28.08.2018

W momencie, gdy wielu perkusistów i basistów wybornie bawiło się w Polsce na warsztatach Hajer Level, na południu Słowacji w małym miasteczku wielkości Lubartowa, Mrągowa czy Polkowic odbył się wyprzedany pod sufit festiwal perkusyjny. Dlaczego o tym piszemy?

Festiwal organizowany jest przez Petera Bittnera, wielkiego propagatora bębnów w Słowacji. Peter zebrał ekipę ludzi, wykorzystał własne środki i możliwości, i stworzył imprezę godną pozazdroszczenia. W tym roku skład wyglądał następująco: Drum Line Click Hunters, David Hodek, Emil Fratrik, Milos Meier i Anika Nilles, dodatkowo było jeszcze Drumcircle. Za wyjątkiem dwóch nazwisk reszta jest dla naszych perkusistów anonimowa, ale podejrzewam, że tak samo byłoby, gdyby Słowacy zobaczyli listę artystów festiwalu Caban. Mimo to widać, że festiwal ma charakter międzynarodowy (Anika, Milos). Impreza, która odbywała się na zmianę w dwóch salach (obu zawsze wypełnionych!) miała także część wystawową, gdzie prym wiodły firmy Roland i Meinl Distribution.

Całość przebiegała bardzo płynnie w niesamowicie przyjaznej atmosferze. Mariusz Mocarski, który nadzorował stoisko Roland, biegał od zestawu do zestawu, gdzie szaleli dosłownie wszyscy, w każdym przedziale wiekowym. Za rogiem słychać było katowanie zestawów Tama i blach Meinl.

Kolejne występy na scenie miały swoje smaczki i nie obyło się bez takich dodatków, jak seria autografów czy też loterii, gdzie nagrody robiły duże wrażenie. Frekwencja oscylowała w okolicach 300 osób, bo takiej wielkości była główna sala. Komplet. A trzeba przyznać, że bilet w cenie 20 euro jest wydatkiem w Słowacji. Wracając do pytania z nagłówka. Wspominamy o Slovakia Drumfest, ponieważ była to druga edycja imprezy i jak zapewniał nas Peter, będzie organizował kolejną. A może któryś z polskich perkusistów chciałby pokazać się na przyjaznych słowackich deskach?

Podziękowania dla firmy Roland
Foto: Braňo Poláček