Lombardo zmęczony Slayerem

Dodano: 24.09.2014

A właściwie zmęczony odpowiadaniem na ciągle powtarzające się pytania dotyczące opuszczenia szeregów Slayera. Perkusista dał temu wyraz w jednym z ostatnich wywiadów.

Zapytany o odczucia związane z faktem, że nigdy nie zagra już na żywo żadnego z utworów Slayera, Dave Lombardo odpowiedział: "Odpowiem na to pieprzone pytanie, a potem taki Blabbermouth wrzuci nagłówek "Lombardo nie wyobraża sobie, że kiedykolwiek zagra jeszcze utwory Slayera" i wyciągnie z tego wywiadu tą jedną pieprzoną kwestię. Dlatego nie mam zamiaru odpowiadać. Robi mi się słabo i jestem już zmęczony tym tematem. Bez urazy, ale to naprawdę zbyteczne. Ale wiesz co? Piszą dobrze, czy źle, mam to w dupie. Byleby nie pomylili się w nazwisku (śmiech). To wszystko jest w porządku, ale nie zamierzam brać w tym udziału."

Wcześniejsze liczne wypowiedzi Lombardo wskazują raczej, że bębniarz zamierza wciąż brać udział w telenoweli związanej ze Slayerem, jednak na własnych warunkach. Zaledwie kilka dni temu stwierdził na przykład, że powstająca właśnie nowa płyta zespołu nie przyniesie "niczego nowego" i że cały materiał powstał z jego udziałem, a jedynym zadaniem Paula Bostapha jest jedynie ponowne zarejestrowanie partii perkusji.

Oddajmy jeszcze głos Lombardo, który, rypodobnie jak Mike Portnoy, przyznaje, że z muzycznego punktu widzenia rozłąka ze Slayerem okazała się korzystna. "Nie jesteś już częścią wielkiej machiny, która wyrusza w trasę na 90 czy 100 dniu w roku. Dzięki tej wolności możesz robić co chcesz i na tym oprzeć własną kreatywność. Możesz wyraziś się na wiele różnych sposobów i jest to zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące i stanowi większe wyzwanie. Nie musisz już pracować cały czas z tymi samymi ludźmi i działać o obrębie jednego schematu. Możesz za to zmierzyć się z wyzwaniem pracy z innymi artystami, na zasadzie "w porządku, jak zamierzam tym razem wykonać swoją robotę". To świetna sprawa i zgadzam się z Mike."