Behemoth - I Loved At Your Darkest

Dodano: 15.10.2018
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

80 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

90 /100

Behemoth się rozwija i ta płyta jest wręcz przerażającym tego potwierdzeniem. Recenzja "I Loved At Your Darkest".

NAPĘD: Inferno

TYP SILNIKA: black/death metal

TRASA: Rozwój muzyczny Behemoth był słyszalny z każdą kolejną płytą. Szczególnie ostatni album The Satanist był dużym skokiem i mimo wciąż okrutnej formuły daleko było do podziemnego jazgotu. Nic dziwnego, ta konwencja ma swoje limity i jeżeli nie traktuje się grania w zespole czysto hobbystycznie to wymagana jest otwartość i praca nad rozwojem. Nie każdemu się to udaje. Często w kapelach gaśnie iskra i gubią drogę. Czy jest tak też w przypadku Behemoth? O ile The Satanist można uznać za badanie bardziej czytelnego gruntu, to niniejszy album jest w pełni świadomym rockowym materiałem (oczywiście w tej… ekhm… mocniejszej formie), bardzo melodyjnym i pełnym rozjazdów, co czyni złudzenie cody! W zasadzie już od Wolves… odnosi się wrażenie, że zaraz polecą napisy końcowe. W rezultacie mamy bardziej niepokojącą atmosferę, pełną mistycznego, katedralnego tła.

Partie bębnów Inferno są niezwykle pozytywnie zaskakujące. Dużo tu mocnych rockowych groove’iących partii i kilka rytmów, które nieczęsto można usłyszeć w Behemoth (If Crucifixion…). Mamy tu też dużo wytrawnego werblowania. Blasty oczywiście są, ale bardzo mądrze rozłożone i pełnią już nie tylko rolę stylistyczną, ale ważny element aranżacji, jak np. pod koniec Ecclesia... Wspaniałe rozwiązanie! Poza tym świetne, pełne, naturalne, donośne brzmienie instrumentu jako ważny element brzmienia płyty. Słychać to np. przy wstępie do Sabbath Mater, czy też przejścia w środku Ecclesia… W ostatnim utworze gęba sama się cieszy do zawieruchy, jaką robi Inferno..

WRAŻENIA Z JAZDY: Jedna z najlepszych płyt zespołu, jeśli nie najlepsza z racji dojrzałości, czytelności, dynamiki i świeżości treści. W nowo obranym kierunku przy okazji The Satanist zespół bardzo szybko poczuł się jak ryba w wodzie. To bardzo „koncertowy” album. Ortodoksyjni fani black metalu będą kręcić nosem, ale hej, dorośnijmy, Behemoth się rozwija i ta płyta jest wręcz przerażającym tego potwierdzeniem.

ODCINKI SPECJALNE: Inferno wykonuje tu świetną robotę! Kilka przykładów to groove God = Dog, grany w końcowej części pod dziecięcy chór. Groove pod solo w Angelus XIII. Aranż bębnów If Crucifixion… Wielki finał w Coagvla, rewelacyjny wicher.

 

Powiązane artykuły