Adam Tkaczyk - okiełznujący brzmienia

Dodano: 09.09.2021
Autor: Maciej Nowak, Kajko

Muzyk zaprezentował się w bardzo ciekawy sposób na najnowszej płycie Kombii, formacji Grzegorza Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka. 

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Adam Tkaczyk wciąż się muzycznie rozwija, wyszedł z cienia samych bębnów i zajął się komponowaniem, brzmieniem, aranżacją. Kilka odważnych kroków poczynił na najnowszej płycie zespołu Kombii, gdzie gra przecież wspólnie z dwoma absolutnie genialnymi muzykami jakimi są gitarzysta i wokalista Grzegorz Skawiński oraz tata naszego gościa, basista Waldemar Tkaczyk.
Płyta „5” ma w sobie wiele ciekawostek produkcyjno-realizatorskich i warto się jej przyjrzeć także z tego powodu.

Kombii „5”, co to jest?

Wydaliśmy w tym roku nową płytę Kombii o tytule „5”, ponieważ jest to faktycznie piąta płyta naszej grupy. Materiał na nowy album zaczęliśmy tworzyć już w 2017 roku, także po 4 latach nareszcie ujrzał światło dzienne. Płyta podzielona jest na dwie części, a za każdą z nich odpowiada inny producent. Pierwszą część zaczęliśmy robić z Sir Michem, producentem najbardziej znanym w środowisku hip-hopowym, najczęściej kojarzonym ze współpracy z Tede. O ile dobrze liczę, to zrobiliśmy z nim siedem utworów, może więcej, ale nie wszystkie też weszły na płytę. Druga część jest zrobiona we współpracy z Marcinem Limkiem i Piotrem Matysiakiem, wyszły nam z tego cztery utwory.

Jak zawsze w przypadku muzyki zespołu powstaje pytanie – czy były nagrywane żywe bębny?

W pierwszej części płyty z Sir Michem używaliśmy bębnów programowanych. Układaliśmy w programie klocki, szukaliśmy sampli i brzmień, ale dogrywaliśmy żywe blachy, np. hi-haty, żeby nadać temu takiego żywego drive’u. Przejścia i różnego rodzaju przebitki nagrywałem na padach, ale samo serce tych rytmów jest elektroniczne. Wszystko jest zaprogramowane.

Druga cześć miała koncepcję studyjną, bo wszystkie instrumenty są zagrane i nagrane w studio, na żywo. Każde uderzenie zostało zarejestrowane w Studio Maska u Grzegorza Skawińskiego. Spędziliśmy tam dwa dni na nagrywaniu samych bębnów, a to dlatego że Marcin i Piotrek to aptekarze (śmiech). Absolutnie nic nie pozostawiają przypadkowi. To niesamowite doświadczenie, bo nigdy nie spotkałem się z tym, żebym musiał stroić werbel 3-4 razy w trakcie jednego utworu. Nagle słyszałem: „Stop! Werbel trochę się rozstroił.” i stroiliśmy go od początku z tunerem.

Partie tworzyłeś z myślą o zagraniu ich na żywo?

Oczywiście, dzisiaj to nie jest żaden problem. Na scenie używam triggerów Rolanda i SPDS-X’a, także połączenie tych soundów z żywymi bębnami to jest pięć sekund, wystarczy ustawić próbki, tym bardziej, że mamy próbki ze studia i z łatwością możemy podłożyć je pod bębny i grać.

Czyli na koncercie nie grasz wyłącznie na padach tylko akustyku z triggerami?

Tak! Podoba mi się jak na scenie słychać jednak te żywe bębny, jak one oddychają. Można zauważyć u wielu zagranicznych artystów (np. u Beyonce), że mają zaprogramowane bębny, ale na żywo słychać, że gra to faktycznie perkusista. Wiadomo, że słychać też te próbki, dodane między innymi na werbel, ale on tam jest, jako instrument i gra. U mnie jest właśnie tak, że jak gram, to żywe bębny są na pierwszym planie, ale są dodane też te smaczki w postaci próbek. Taka jest moja koncepcja grania live.

Wymaga to zwiększonej dyscypliny?

Z pewnością. Większość utworów, które wykonujemy, gramy z klikiem, bo często mamy podkłady w różnych kawałkach, które włączam z SPDS-X’a. Takie rzeczy wymagają pracy z klikiem, trzeba być czujnym. Może zabrzmię trochę nieskromnie, ale u mnie wychodzi to już trochę z automatu, gram do klika od paru lat, także nie ma to dla mnie większej różnicy, czy on jest czy nie. Niektóre rzeczy są już dla mnie oczywiste, jak gramy z podkładami, to wiadomo, że klik musi być. To zdecydowanie wymaga dyscypliny.
Ja, jako perkusista, podchodzę do gry na bębnach trochę jak producent, ponieważ nie lubię odbiegać od wersji nagranej w studio. Jeżeli są jakieś charakterystyczne zagrywki na perkusji – przejścia czy konkretne brzmienia tomów – to lubię je odegrać na żywo. To jednak jest istotna część kompozycji.

Czy mnie słuch nie myli i słyszę cię w chórkach?

Tak, ten dźwięk przypominający kozę na sygnale, to właśnie ja (śmiech). Grzesiu zawsze mówi: „Dobra, to niech Adam zaśpiewa te chórki”, już wie, że jakby co, to nie ma problemu. Śpiewałem też piosenki na demówkach, bo miałem wizję całości i chciałem ją przekazać, tak że siłą rzeczy musiałem to zrobić, no bo kto miałby to zrobić? Padło na mnie (śmiech). Teraz nagrywa się wokale w taki sposób, że jest główny wokal, a w tle trzeba dobarwić i jest pełno nałożonych wokali. Nagle masz pięć głosów w refrenie, później sześć w zwrotce i przy słuchaniu tego się tak nie zauważa, ale tak się robi, bo to buduje całość odbioru. Jakby się tak dokładnie wsłuchać, to można usłyszeć, że tych wokali pod spodem jest więcej, ale to już grubsza analiza.

Co do sprzętu mamy tu DW i Sabian, tak?

Tak, jak nagrywaliśmy te numery studyjne z Limkiem i Matysiakiem, to używałem DW Collectors z centralą 24”x14”, tomem 13”x9” i floor-tomem 16”x14”. Używałem też mniejszej centralki 20”, ale ona należała do Limka i nawet nie pamiętam jakiej firmy. Jeżeli chodzi o blachy to oczywiście Sabian HHX z hi-hatem Artisan 14”.

Jak dobierałeś barwami talerze?

Co ciekawe, poza swoimi HHX’ami, używałem też blach Igora Faleckiego, ponieważ trzyma swoje bębny w studio Maska, więc były dokładnie za szybą. Zauważyłem, że ma pełno fajnych Sabianów, jak na przykład ride HH, bardzo ciemna blacha. Użyliśmy jej w jednym kawałku i producenci byli zachwyceni. Limek i Matysiak mieli bardzo jasną wizję, od początku wiedzieli czego chcą. Moje Sabiany HHX to pewniaki, zawsze zabrzmią, jak trzeba, a w razie czego, chłopaki zawsze mogą sobie coś zequalizować i robić z tego cuda. Jednak chcieliśmy się trzymać w tym temacie prostoty, dodając tylko kilka smaczków, jak ten ride Igora.

Na okładce są jednak tylko artyści – twój ojciec Waldek Tkaczyk oraz Grzesiek Skawiński. Jaki jest twój wkład twórczy w album?

Mieliśmy taki układ, że jak zaczynaliśmy pracę nad tym albumem w 2017 roku, spotykaliśmy się prawie codziennie przez pół roku, od godziny 11 do oporu i każdy z nas wkładał w to ile mógł. Graliśmy próby, pracowaliśmy nad kompozycjami, ogólna burza mózgów, tak że każdy z zespołu miał spory wkład twórczy. Ja korzystając z okazji, postanowiłem coś skomponować. W książeczce dołączonej do płyty jest dokładnie rozpisane „kto, co i gdzie” przy poszczególnych utworach. Utwór „Zabierz mnie ze sobą” wymyśliłem z Sir Michem od deski do deski, każdy takt i każdy wokal.

Pachnie mi to wizją twojego solowego projektu w przyszłości…

Chyba do tego dojrzewam, bo zawsze marzyłem o czymś takim. Oczywiście dużo ćwiczę na perkusji, ale ostatnio gram coraz więcej na pianie, gitarze, a nawet trochę na basie. Jednak łatwo się mówi „Zrób płytę!”, ale myślę, że najpierw muszę stoczyć wewnętrzną walkę z samym sobą. Sprawa wygląda prosto, jeżeli ktoś ma zrobić coś takiego, to mu się to wreszcie uda. Staram się dociskać i motywować, ale każdego dopada czasem niemoc i wszystko jest problemem, a innym razem jest super i nie ma rzeczy niemożliwych. Dużo siedzę przy komputerze i staram się lepić jakieś pomysły, a co z tego wyniknie, to jeszcze nie wiem. Okaże się.

Czekasz na naturalny moment.

Absolutnie tak! Nie chcę się do tego zmuszać, lepiej podejść do tego na luzie. Różne rzeczy się w życiu zdarzają, czasami ktoś znajomy potrzebuje utworu i załóżmy, że akurat będę coś miał, może się tak zdarzyć i biorę takie ewentualności pod uwagę. Może być też tak, że wreszcie zbiorę się w sobie i zrobię tę płytę. Poważnie się nad tym zastanawiam, szczególnie, że teraz człowiek ma więcej czasu na takie rozmyślania.

Adam Tkaczyk korzysta z:

Talerzy Sabian - (profil Facebook)
Bębnów DW Drums - (profil Facebook)

Dodajmy, że w sekcyjnej rodzinie Tkaczyków jest sumiennie obijany jeszcze jeden zestaw bębnów za którym siedzi Ania, siostra Adama. 

 

Quiz - MORE REMO
1 / 12
Jak nazywają się naciągi do cichego grania?
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"