Prog-rockowy Michał „Malina” Maliński

Jest to jeden z ciekawszych „transferów” na polskiej scenie perkusyjnej ostatnich lat. Zapraszamy na krótką rozmowę z Maliną.
Mariusz Duda kilka miesięcy temu ogłosił odejście z Riverside — naszego eksportowego zespołu sceny prog-rockowej. Nie oznaczało to jednak u niego zawieszenia działalności artystycznej. Wręcz przeciwnie. Odejście argumentował między innymi potrzebą nowej przestrzeni twórczej, a to z kolei wiązało się z zebraniem odpowiednich muzyków do składu Lunatic Soul, czyli solowego projektu artysty. W interesującym nas najbardziej temacie pojawiło się jakże nieoczywiste nazwisko Michała „Maliny” Malińskiego — wybitnego polskiego perkusisty o nieprzeciętnej wyobraźni muzycznej i ogromnych możliwościach, ale kompletnie niekojarzonego ze stylistyką, w której operuje lider. Jak do tego doszło?
Wiele osób zaskoczył fakt twojego dołączenia do Lunatic Soul. Jak to się stało?
To ciekawe, bo głównym winowajcą całego zamieszania jest… a jakże — naczelny magazynu „Perkusista” Maciej Nowak. Ale po kolei. Mariusz Duda szukał perkusisty do projektu Lunatic Soul i skontaktował się w tej sprawie właśnie z Maćkiem. Z jakiegoś bliżej nieznanego mi wtedy powodu zaproponował właśnie mnie! Zdziwienie moje było spore, bo doświadczenie w świecie progresywnym mam praktycznie zerowe, ale stwierdziłem, że zdzwonimy się z Mariuszem i porozmawiamy, jak on widzi moją rolę w zespole, jakie on i ja mamy wobec siebie muzyczne oczekiwania i jaką rolę jako perkusista mam pełnić w tej sytuacji. Finalnie pomysł na to, czym jest ten projekt, przypadł mi do gustu i jesteśmy w tym momencie w procesie tworzenia tego materiału. Tak więc dlaczego ja? Myślę, że Mariusz szukał nieco innego profilu bębniarza, mniej kojarzonego z progresywnym nurtem, i Maciek w ten sposób podsunął delikatnie moją kandydaturę, za co bardzo mu raz jeszcze dziękuję.
Rock progresywny, eksperymentalny to w ogromnej mierze perkusiści o dużych umiejętnościach. Jak wygląda twoja orientacja w tego typu scenie perkusyjnej?
Na myśl przychodzą mi m.in.: Mike Portnoy, Virgil Donati, a wcześniej Bill Bruford, Carl Palmer, Neil Peart czy Phil Collins. W czasach szkolnych miałem okazję i przyjemność posłuchać wielu z nich na żywo. To są totalni „kozacy”! Wow! Przez lata, szukając swojej perkusyjnej przestrzeni, zdałem sobie sprawę, że każde z tego typu wydarzeń, koncertów, bardziej lub mniej świadomie budowało i nadal ma wpływ na mój perkusyjny język. Te doświadczenia przenoszę teraz na grunt zespołowy w Lunatic Soul.
Wiemy wszyscy, na jakim oryginalnym ustawieniu grasz. Czy po pierwszych wspólnych próbach musiałeś coś zmieniać celem dostosowania?
Właściwie to nie. Myślę, że gdyby tak było, to nie wiem, czy widziałbym sens funkcjonowania w zespole, gdzie w jakimś sensie musiałbym zrezygnować ze swojej muzycznej tożsamości. Myślę, że tym również kierował się Mariusz. Zaprosił muzyków, którzy w zespole dadzą mu inny, może mniej standardowy kolor.
Jak się zapatrujesz na występy na scenie pod kątem nowego materiału, ale zapewne także starszych piosenek?
W skład zespołu Lunatic Soul wchodzą muzycy reprezentujący różne style i gatunki. Po pierwszych próbach dało się odczuć, że każdy z nas może wyrażać siebie i grać po części w swoim stylu. Dla każdego z nas jest to przygoda trochę w nieznane i sami jesteśmy ciekawi, gdzie nas muzycznie ten projekt poniesie.
Ale myślicie już o koncertach?
Na razie skupiamy się na nagraniu nowej płyty. Nie rozmawialiśmy jeszcze na temat konceptu koncertów, ale już rozmawialiśmy o próbach, z materiałem, który będziemy grali na koncertach. Trasa jest w trakcie planowanie, więc lada chwila jakieś informacje się pojawią.
Lunatic Soul: Michał „Fox” Król – klawisze, Mariusz Duda – wokal i bas, Mateusz Owczarek – gitary, Michał “Malina” Maliński – bębny.
Lunatic Soul – WWW
Lunatic Soul – FB
Malina – Instagram
Rozmawiała: Salemia

