stdClass Object
(
    [id] => 2870
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Zestaw Mapex Mars (Rock)
    [alias] => zestaw-mapex-mars-rock
    [introtext] => 

W tym roku tajwański producent zaprezentował kilka bardzo atrakcyjnych nowości. Oprócz prezentowanej już na naszych łamach mocnej jakościowo serii Armory pojawił się także zestaw Mars, znajdujący się oczko niżej w hierarchii, ale...

[fulltext] =>


Szczerze mówiąc, ta hierarchia Mapexa została nieco zachwiana przez wspomniane dwa zestawy. Dlaczego? Firma wprowadziła kilka interesujących innowacji, które podniosły jakościowo modele z zaplecza bębnów w pełni profesjonalnych. Saturn IV oraz kolekcja Czarnej Pantery ma obecnie mocne wsparcie w bardzo dobrym sprzęcie Armory, a tuż za nim znajduje się opisywany Mars. Na ten stan rzeczy wpływ mają dwa elementy. Pierwszym z nich jest nowa konstrukcja korpusów w postaci prawnie chronionego SONIClear. Drugim elementem jest specjalnie skonstruowany dla obu serii hardware. Przypomnijmy jeszcze, że Armory ma dodatkowo bardzo przyjemną, chociaż wojowniczą serię werbli.

BUDOWA


Prezentowany zestaw przyszedł do nas w dwóch pudłach. Po otwarciu naszym oczom ukazał się klasycznie ułożony zestaw. Niestety, nie dotarł do nas hardware, dlatego też opisywać będziemy nasze spostrzeżenia jedynie w kontekście bębnów.

Zestaw jest w kolorze białym i jego konfiguracja reprezentuje wersję Rock. Składa się z: centrali 22"x18", tomów 10"x7" i 12"x8", floor tomu 16"x14" oraz obiecująco głębokiego werbla, jak na zestaw z tej półki, bo 14"x6,5". Widzimy zatem, że konfiguracja reprezentuje modny obecnie stosunek proporcji głębokości tomów do ich średnicy. Mars zaopatrzony jest w chińskie naciągi Remo, które zakładamy na sześciowarstwowe korpusy brzozowe. Tomy posiadają bezinwazyjny trzypunktowy system podwieszania, podobny do tego, który możemy znaleźć w Saturn IV. O ile tomy wiszą luźno to ich holder jest typowy, wchodzący w centralkę. Dużym plusem jest drobny dodatek, który potrafi bardzo umilić życie. Chodzi tu o miejsce w holderze na dodatkowe ramię np. do splashu. Obręcz centrali zaopatrzona jest w nakładkę chroniąca przed tarciem pedału.

Przypomnijmy jeszcze o systemie SONIClear., który opisywaliśmy już na styczniowych targach NAMM. Jest to nowy sposób profilowania krawędzi korpusów, mający na celu łatwiejsze dopasowanie naciągu. Membrana mocniej przywiera do korpusu, co ma ułatwić i przyspieszyć strojenie instrumentu, ponadto ma mieć wpływ na jakość brzmienia. Rzeczywiście, naciąg jest solidnie osadzony, pod warunkiem, że jest to naciąg przyzwoitej jakości. Tym sposobem poprzez SONIClear. Mapex manifestacyjnie wyciąga rękę do mniej doświadczonych perkusistów, jeżeli chodzi o strojenie bębnów, bo przecież to właśnie ta grupa bębniarzy jest grupą docelową w przypadku Mars.

Reasumując, po rozstawieniu zestaw wygląda bardzo estetycznie, szczególnie z mieniącą się płytką logo firmy na bębnach, a czarny osprzęt dodaje beczkom dostojnego charakteru.

W AKCJI


Pierwszą rzeczą, od jakiej powinniśmy rozpocząć naszą przygodę z instrumentem, to gotowość zmiany naciągów. Tzw. kratery powstają bardzo szybko i żywotność chińskich Remo może być niezbyt długa. Wzmiankowany wcześniej system podwieszania tomów jest odrobinę drażniący w momencie, gdy chcemy bębenki ustawić równo wzajemnie do siebie. System, opierający się na trzech punktach, ma dwa mocowania sztywne i jeden luźny, który ma służyć temu, by korpus swobodniej pracował. Dlatego też przy zakładaniu, na początku, może to być odrobinę denerwujące. Kwestia wyrobienia sobie wprawy. Przy składaniu zestawu da się wyczuć, że niektóre elementy są dość topornie dopasowane, ale rozstawienie bębnów nie powinno przynieść żadnych problemów nawet najmniej doświadczonym.

Bębny są wykonane z brzozy czyli już możemy mieć pewien zarys tego, co możemy usłyszeć w chwili, gdy usiądziemy za zestawem i ruszymy w bój. Ogólna charakterystyka zestawu to szybkie i jasne, ale dość ciepłe brzmienie z dużą ilością ataku. Bębny idą środkiem, więc fani głębokich, ciemnych, niskich brzmień mogą być zawiedzeni. Z drugiej strony grupa perkusistów, ceniąca sobie klarowność i przejrzystość, ale nie krzykliwość, powinna być zadowolona. Poszczególne bębny zestawu różnią się od siebie charakterem, dając nam instrument, dzięki któremu możemy odnaleźć się w wielu sytuacjach muzycznych. Tom 10 jest bardzo wyrywny z przeraźliwym wręcz strzałem "krak!". Tom 12 będzie najbardziej uniwersalnym instrumentem zestawu, dynamiczny, ciepły, także z dużym atakiem, ale bardzo przyjemny dla ucha. Floor to typowe niskie 16 cali. Łatwy w strojeniu, ponieważ bardzo szybko pozbyliśmy się "ogona", jasne, niskie, ciepłe brzmienie, dodające brzmieniu zestawu powagi. Centrali wystawiamy ocenę dostateczną z plusem. Nie wyróżnia się, ale też nie psuje ogólnego wrażenia. Wymaga drobnego kosmetycznego tłumienia, co można wykonać za pomocą opisywanej na sąsiedniej stronie GK Drum Pillow. Posiada typowo brzozowy atak i podobnie typowo idzie środkiem z przyjemnym basowym charakterem.

Niezwykle ciekawił nas werbel. Gruby, jak na taki zestaw - bo 6,5 cala - okazał się instrumentem, który ma w sobie potencjał. Pod kątem osprzętu nie powala i maszynka do sprężyn nie jest najwyższych lotów. Wymaga drobnych poprawek, które może wykonać każdy (a wiadomo, że niektórzy lubią sobie nieco tuningować bębny). Przede wszystkim zamiana naciągu np. na Remo Powerstroke X oraz koniecznie zmiana sprężyn np. na Super 30 PureSound. Werbel wymaga bowiem wytłumienia i prosi się wręcz o wykorzystanie posiadanej kubatury. W wersji firmowej jest odrobinę pusty.

Ogólnie zestaw ma charakter i tak, jak mówiliśmy, niesie ze sobą sporo możliwości stylistycznych.

PODSUMOWANIE


Mapex Mars to dobrze zrobione bębny o przyzwoitych walorach brzmieniowych. Wyczuwalny jest czasami lekki paździerz konstrukcji, ale ogólne wrażenie jest niezwykle pozytywne. W momencie, gdy patrzymy na cenę zestawu w polskich sklepach, która waha się w okolicach 2200 PLN okazuje się, że mamy bardzo interesującą propozycję dla początkujących perkusistów. Dzięki takiej kwocie możemy pokusić się o zakup nowych naciągów i kompletowanie dobrych jakościowo talerzy (jak np. opisywane kilka stron dalej Paiste PST7). Bębny zachęcają do gry, są przyjazne młodemu perkusiście i oferują więcej niż można się spodziewać po beczkach z tej półki cenowej. Godny polecenia zestaw i miłe zaskoczenie. Zapraszamy do własnoręcznego sprawdzenia w najbliższym salonie perkusyjnym.

Dostarczył: Zibi www.emuzyk.pl
www.mapexdrums.com

Test ukazał się w numerze lipiec-sierpień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ atrakcyjna cena,
+ profesjonalny wygląd,
+ zastosowanie ponadprogramowych
elementów konstrukcyjnych,
+ uniwersalność.
Minusy:
- naciągi tomów do wymiany.}

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:39:49 [date_created] => 2014-11-04 08:00:59 [date_publish] => 2014-11-04 08:00:59 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/2870-zestaw-mapex-mars-rock [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Zestaw Mapex Mars (Rock)

Dodano: 04.11.2014
Rodzaj sprzętu: Bębny

W tym roku tajwański producent zaprezentował kilka bardzo atrakcyjnych nowości. Oprócz prezentowanej już na naszych łamach mocnej jakościowo serii Armory pojawił się także zestaw Mars, znajdujący się oczko niżej w hierarchii, ale...


Szczerze mówiąc, ta hierarchia Mapexa została nieco zachwiana przez wspomniane dwa zestawy. Dlaczego? Firma wprowadziła kilka interesujących innowacji, które podniosły jakościowo modele z zaplecza bębnów w pełni profesjonalnych. Saturn IV oraz kolekcja Czarnej Pantery ma obecnie mocne wsparcie w bardzo dobrym sprzęcie Armory, a tuż za nim znajduje się opisywany Mars. Na ten stan rzeczy wpływ mają dwa elementy. Pierwszym z nich jest nowa konstrukcja korpusów w postaci prawnie chronionego SONIClear. Drugim elementem jest specjalnie skonstruowany dla obu serii hardware. Przypomnijmy jeszcze, że Armory ma dodatkowo bardzo przyjemną, chociaż wojowniczą serię werbli.

BUDOWA


Prezentowany zestaw przyszedł do nas w dwóch pudłach. Po otwarciu naszym oczom ukazał się klasycznie ułożony zestaw. Niestety, nie dotarł do nas hardware, dlatego też opisywać będziemy nasze spostrzeżenia jedynie w kontekście bębnów.

Zestaw jest w kolorze białym i jego konfiguracja reprezentuje wersję Rock. Składa się z: centrali 22"x18", tomów 10"x7" i 12"x8", floor tomu 16"x14" oraz obiecująco głębokiego werbla, jak na zestaw z tej półki, bo 14"x6,5". Widzimy zatem, że konfiguracja reprezentuje modny obecnie stosunek proporcji głębokości tomów do ich średnicy. Mars zaopatrzony jest w chińskie naciągi Remo, które zakładamy na sześciowarstwowe korpusy brzozowe. Tomy posiadają bezinwazyjny trzypunktowy system podwieszania, podobny do tego, który możemy znaleźć w Saturn IV. O ile tomy wiszą luźno to ich holder jest typowy, wchodzący w centralkę. Dużym plusem jest drobny dodatek, który potrafi bardzo umilić życie. Chodzi tu o miejsce w holderze na dodatkowe ramię np. do splashu. Obręcz centrali zaopatrzona jest w nakładkę chroniąca przed tarciem pedału.

Przypomnijmy jeszcze o systemie SONIClear., który opisywaliśmy już na styczniowych targach NAMM. Jest to nowy sposób profilowania krawędzi korpusów, mający na celu łatwiejsze dopasowanie naciągu. Membrana mocniej przywiera do korpusu, co ma ułatwić i przyspieszyć strojenie instrumentu, ponadto ma mieć wpływ na jakość brzmienia. Rzeczywiście, naciąg jest solidnie osadzony, pod warunkiem, że jest to naciąg przyzwoitej jakości. Tym sposobem poprzez SONIClear. Mapex manifestacyjnie wyciąga rękę do mniej doświadczonych perkusistów, jeżeli chodzi o strojenie bębnów, bo przecież to właśnie ta grupa bębniarzy jest grupą docelową w przypadku Mars.

Reasumując, po rozstawieniu zestaw wygląda bardzo estetycznie, szczególnie z mieniącą się płytką logo firmy na bębnach, a czarny osprzęt dodaje beczkom dostojnego charakteru.

W AKCJI


Pierwszą rzeczą, od jakiej powinniśmy rozpocząć naszą przygodę z instrumentem, to gotowość zmiany naciągów. Tzw. kratery powstają bardzo szybko i żywotność chińskich Remo może być niezbyt długa. Wzmiankowany wcześniej system podwieszania tomów jest odrobinę drażniący w momencie, gdy chcemy bębenki ustawić równo wzajemnie do siebie. System, opierający się na trzech punktach, ma dwa mocowania sztywne i jeden luźny, który ma służyć temu, by korpus swobodniej pracował. Dlatego też przy zakładaniu, na początku, może to być odrobinę denerwujące. Kwestia wyrobienia sobie wprawy. Przy składaniu zestawu da się wyczuć, że niektóre elementy są dość topornie dopasowane, ale rozstawienie bębnów nie powinno przynieść żadnych problemów nawet najmniej doświadczonym.

Bębny są wykonane z brzozy czyli już możemy mieć pewien zarys tego, co możemy usłyszeć w chwili, gdy usiądziemy za zestawem i ruszymy w bój. Ogólna charakterystyka zestawu to szybkie i jasne, ale dość ciepłe brzmienie z dużą ilością ataku. Bębny idą środkiem, więc fani głębokich, ciemnych, niskich brzmień mogą być zawiedzeni. Z drugiej strony grupa perkusistów, ceniąca sobie klarowność i przejrzystość, ale nie krzykliwość, powinna być zadowolona. Poszczególne bębny zestawu różnią się od siebie charakterem, dając nam instrument, dzięki któremu możemy odnaleźć się w wielu sytuacjach muzycznych. Tom 10 jest bardzo wyrywny z przeraźliwym wręcz strzałem "krak!". Tom 12 będzie najbardziej uniwersalnym instrumentem zestawu, dynamiczny, ciepły, także z dużym atakiem, ale bardzo przyjemny dla ucha. Floor to typowe niskie 16 cali. Łatwy w strojeniu, ponieważ bardzo szybko pozbyliśmy się "ogona", jasne, niskie, ciepłe brzmienie, dodające brzmieniu zestawu powagi. Centrali wystawiamy ocenę dostateczną z plusem. Nie wyróżnia się, ale też nie psuje ogólnego wrażenia. Wymaga drobnego kosmetycznego tłumienia, co można wykonać za pomocą opisywanej na sąsiedniej stronie GK Drum Pillow. Posiada typowo brzozowy atak i podobnie typowo idzie środkiem z przyjemnym basowym charakterem.

Niezwykle ciekawił nas werbel. Gruby, jak na taki zestaw - bo 6,5 cala - okazał się instrumentem, który ma w sobie potencjał. Pod kątem osprzętu nie powala i maszynka do sprężyn nie jest najwyższych lotów. Wymaga drobnych poprawek, które może wykonać każdy (a wiadomo, że niektórzy lubią sobie nieco tuningować bębny). Przede wszystkim zamiana naciągu np. na Remo Powerstroke X oraz koniecznie zmiana sprężyn np. na Super 30 PureSound. Werbel wymaga bowiem wytłumienia i prosi się wręcz o wykorzystanie posiadanej kubatury. W wersji firmowej jest odrobinę pusty.

Ogólnie zestaw ma charakter i tak, jak mówiliśmy, niesie ze sobą sporo możliwości stylistycznych.

PODSUMOWANIE


Mapex Mars to dobrze zrobione bębny o przyzwoitych walorach brzmieniowych. Wyczuwalny jest czasami lekki paździerz konstrukcji, ale ogólne wrażenie jest niezwykle pozytywne. W momencie, gdy patrzymy na cenę zestawu w polskich sklepach, która waha się w okolicach 2200 PLN okazuje się, że mamy bardzo interesującą propozycję dla początkujących perkusistów. Dzięki takiej kwocie możemy pokusić się o zakup nowych naciągów i kompletowanie dobrych jakościowo talerzy (jak np. opisywane kilka stron dalej Paiste PST7). Bębny zachęcają do gry, są przyjazne młodemu perkusiście i oferują więcej niż można się spodziewać po beczkach z tej półki cenowej. Godny polecenia zestaw i miłe zaskoczenie. Zapraszamy do własnoręcznego sprawdzenia w najbliższym salonie perkusyjnym.

Dostarczył: Zibi www.emuzyk.pl
www.mapexdrums.com

Test ukazał się w numerze lipiec-sierpień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ atrakcyjna cena,
+ profesjonalny wygląd,
+ zastosowanie ponadprogramowych
elementów konstrukcyjnych,
+ uniwersalność.
Minusy:
- naciągi tomów do wymiany.}