Jak się za to zabrać...

Dodano: 20.03.2019

Jak najefektywniej złapać za pałki i prawidłowo zasiąść za bębnami? Ten temat przewija się nie tylko u tych, którzy dopiero aspirują do grania. Wielu osobom wydaje się, że weźmiemy pałki do ręki i gramy. Tak w zasadzie to powinno wyglądać, lecz należy pamiętać o paru aspektach, które nam w tym pomogą.

UCHWYT

Temat najlepiej wyjaśni nam ekspert w tej dziedzinie. Grzegorz Krawczyk, jeden z polskich nauczycieli, polecanych ostatnio przez samego Doma Famularo.

„Zaczynając grę na perkusji miałem niecałe 8 lat. Bębny były w domu, więc któregoś dnia usiadłem i zacząłem tłuc, bo graniem tego nie można było nazwać. Mój tata, który wtedy grał, pokazał mi parę rytmów i tyle, dalej uczyłem się sam. Były to czasy, kiedy nie było Internetu, więc YouTube czy inne pomoce odpadały, ale były kasety VHS. Pamiętam, że jak w końcu udało mi się jakąś pożyczyć, to kopia była tak zjechana, że nie dość, że nie było dobrze widać, to i słabo było słychać. Po paru latach grania, zauważyłem, że się strasznie spinam, moje ręce są sztywne, a jak chciałem zagrać coś szybciej, to... to nie mogłem!

Jako nastolatek poznałem Artura Malika, do którego poszedłem na pierwsze lekcje. Artur pokazał mi, w jaki sposób trzymać pałki, czym jest dynamika i przede wszystkim pomógł mi w rozluźnieniu za zestawem.

W 2004 roku podczas międzynarodowych warsztatów perkusyjnych poznałem Doma Famularo. Miałem okazję dłużej spędzić z nim czas oraz co najważniejsze wziąć kilka prywatnych lekcji. W tym czasie nastąpił przełom w moim życiu, a raczej w moim graniu. Zmieniłem sposób myślenia, sposób podejścia do grania, do uczenia innych. Rozwinąłem swój uchwyt (Match Grip, Power Grip), nauczyłem się grać w różnych ustawieniach nadgarstka (podręcznikowe nazwy to ustawienia: niemieckie, amerykańskie i francuskie), jak również poznałem technikę Moellera – up stroke, down stroke, czyli lepsze wykorzystanie nadgarstka, palców, przedramienia, co za tym idzie, większa naturalna siła uderzenia oraz swoboda.

Uchwyt Match Grip albo Power Grip, niby niewielka różnica…

Ponad dziesięć lat temu do Krakowa na swoje warsztaty przyjechał David Garibaldi. Oprócz warsztatów była możliwość wykupienia indywidualnych lekcji, co było dla mnie wielkim przeżyciem. Doświadczenie bezpośredniej pracy z takim nauczycielem jak Garibaldi było bezcenne, bo David w kompletnie inny sposób podchodzi do uczenia. Jak nie powiesz, czego oczekujesz i nad czym chcesz popracować, to jest cisza i rozmowa typu „What’s up”, inaczej, gdy zadasz konkretne pytanie i przedstawisz problem.

Połączenie ustawienia nadgarstków podpowiedziane przez Davida Garibaldiego.

Spytałem więc o sposób grania, o technikę, a on na to: „Popatrz, prawą ręką staram się grać delikatniej (ustawienie francuskie), bo hi-hat jest dla mnie akompaniamentem groove’u, natomiast lewa ręka pracuje całym nadgarstkiem, bo werbel jest dosyć istotnym aspektem w graniu funk i muszę mieć większą siłę w uderzeniu, by miał odpowiedni atak (ustawienie pomiędzy amerykańskim a niemieckim)”. Wtedy zaczynało do mnie docierać, że nie ma jednego ustawienia czy jednej techniki. Powoli zacząłem rozumieć, że jedno ustawienie u paru osób może się różnić tym, że każdy z nas jest inny...

Pozycja Czarka Konrada przy werblu ze swobodną pracą lewej ręki w uchwycie tradycyjnym (Fot. Aleksander Ikaniewicz)

Jeden może mieć jeden nadgarstek obrócony lekko w prawo, drugi w lewo, a to niczemu nie przeszkadza. Ważne jest to, by przy tym być swobodnym i się nie męczyć. A czy ktokolwiek tak naprawdę siedzi i mierzy kąt ustawienia ręki, żeby trzymać się którejś z metod? Nie! To wychodzi naturalnie. Od tego czasu zacząłem bardziej obserwować perkusistów, nie tylko pod kątem muzycznym, groove’owym, ale również technicznym. Dla przykładu wymienię kilku z nich:

Fot. Billie Rainbird

Simon Phillips – Trzyma pałki w sposób, gdzie palec wskazujący oplata pałkę, nadgarstek jest lekko skierowany do wewnątrz, dźwięk i groove, jaki ma, jest niesamowity.

Fot. Robert Wilk

Mike Portnoy – Wydawałoby się, że za chwilę pałki wypadną mu z ręki, trzyma je na samym końcu, zarówno prawą, jak i lewą. Prawą trzyma klasycznie, lewą odwróconą celem uzyskania mocniejszego uderzenia.

Fot. DrumCenter

Maciej Gołyźniak – Ma swój sposób na odbicie pałki, gdzie pałka za każdym uderzeniem odbija się swobodnie nie tłumiąc dźwięku. Trzyma pałkę bliżej jej środka.

Krzysztof Dziedzic – Jego metoda Natural Grip, czyli naturalnego uchwytu, też ma swoje uzasadnienie, szczególnie w stylu muzycznym, jaki reprezentuje.

Jeff Porcaro z lekko wysuniętym palcem wskazującym, trochę jakby trzymał długopis. Widać to doskonale na jego video instruktażowym.

Virgil Donati – Zawsze i wszędzie gra uchwytem tradycyjnym, nawet superszybkie przejścia, gdzie wielu perkusistów, korzystających z tradycyjnego chwytu na potrzeby szybkich przejść, zmienia na uchwyt prosty. Nie Virgil.

Fot. Juan Ramon Felipe

Tommy Aldridge – Perkusista, który ma prawie 70 lat, gra jak diabeł, a zapomnijcie o wszelkich technikach Moellera! Bije mocno, prowadząc uderzenie z ręki. Często tłukąc w rant. Kości bolą, jak się to ogląda, ale Tommy jest w tym skuteczny i gra tak od 50 lat.

Mój sposób grania polega na kompletnej swobodzie (open-handed), gdzie wykorzystuję wszystkie mi dotąd poznane ustawienia, techniki oraz bardzo dużą uwagę skupiam na dźwięku, na sprężystości w uderzeniu, gdzie traktuję swój zestaw trochę w sposób, jakby mnie parzył podczas uderzenia, co daje mi lepszy atak, artykulację, precyzję i dźwięk, który jest sprężysty, a nie zamulony.”

USTAWIENIE BĘBNÓW

Żeby nie wpaść w jakiś chory obłęd analizy wyższości jednego ustawienia nad drugim, gdzie wszystko miesza nam się w głowie i ostatecznie do niczego nie prowadzi, spróbujmy skorzystać z przykładu autorytetów, wszakże od tego są. Jaki wniosek wyciągamy z ustawienia bębnów takich perkusistów, jak:

– Todd Sucherman
– Eric Singer
– Nicko McBrain
– Daru Jones
– Anika Nilles
– Billy Cobham
– Mike Mangini
– Bill Bruford
– Dave Weckl.

Cała lista to zupełnie inne ustawienia bębnów z wieloma indywidualnymi rozwiązaniami. Zerknijmy kolejno. Todd Sucherman ma niesamowicie wysoko postawiony werbel, co jego zdaniem jest idealne do grania techniką tradycyjną i prostą. Jest to dla niego naturalne.

Eric Singer na początku lat 90 zeszłego stulecia miał bardzo płasko, ale jednocześnie wysoko ustawione dwa tomy przed sobą. Podobnie ustawia bębny Mike Bordin. Panom to pasuje, podczas, gdy inni perkusiści mają z tym wielki problem i rąbią po obręczach.

Przeciwnie Nicko McBrain, który też ma wysoko postawione tomy, ale znów pod strasznie dużym kątem, tak samo robił kiedyś Lars Ulrich.

Fot. Rob Monk

Daru Jones to kompletny wybryk i zestaw, na którym nie każdy potrafiłby grać. Przygotowany głównie pod tradycyjny chwyt, ustawiony pod bardzo dużym kątem… w drugą stronę!

Anika Nilles reprezentuje współczesne trendy, nisko ustawione tomy i blachy, które bywają przechylone nie w stronę artysty, a w przeciwną.

Billy Cobham – teoretycznie wszystko jest tu tak samo, ale perkusista gra techniką „open handed” i bębny ustawione są różnie. Część na stronę lewą, część na prawą tzn. rozmiary tomów obok siebie nie są progresywne w żadną stronę.

Mike Mangini to przykład wyczynowego ustawienia dwustronnego, czyli tomy rozchodzą się w obie strony od najmniejszego na środku. Do tego szeroko ustawione blachy, a obecnie w Dream Theater bardzo wysoko. Szeroko rozstawione blachy nie mają nic wspólnego z rocket tomami (te wąskie rurki), które ma przed sobą nad zestawem – jest to głównie element widowiskowy.

Bill Bruford to kolejny przykład oryginalności. Pod koniec swojej aktywności scenicznej, Bill rozstawiał bębny zupełnie płasko z hi-hatem naprzeciw i rozchodzącymi się bębnami w obie strony (podobnie jak Mangini tylko, że nie z takim przepychem).

Wreszcie Dave Weckl, doskonały przykład profesorskiego ustawienia bębnów. Dave jako perfekcjonista, dostosował ustawienie zestawu w pełni do swoich ruchów, a dokładnie automatyzmów, jakie wyrobił sobie przez lata kariery. Ustawia bębny tak, żeby idealnie pasowały do kierunku ruchów, jakie wykonuje.

Steve Gadd w bardzo klasycznym ustawieniu

W tej całej różnorodności powinniśmy pamiętać o tym, że mówimy tu o profesjonalistach, którzy wyrobili sobie nazwiska na rynku. Powyższe przykłady nie służą do szerzenia anarchii! Powinny uzmysłowić, że każde ustawienie można spokojnie korygować pod warunkiem, że będzie nam wygodnie grać to, co zamierzamy grać, dlatego początkujący powinni korzystać z bardzo ogólnych prostych rozstawień, gdzie podstawą jest dobry zasięg do poszczególnych instrumentów, wygoda poruszania, a także – co okazuje się później ważnym życiowym punktem – ekonomia, a mianowicie kąt blach i tomów, dzięki którym nie zrobimy po 10 minutach „kraterów” w naciągach i nie będziemy tłuc w kant blachy, która tym samym pęknie po jednym dniu. W płaskie ustawianie blach możemy zacząć się bawić, gdy będziemy potrafili w takowe uderzać, jak to np. robi Mike Terrana. Jego w miarę płasko ustawione crashe wydają się być niemiłosiernie okładane, ale Terrana wyrobił sobie odpowiedni ruch nadgarstka w momencie uderzenia, przez co pałka w ostatnim momencie uderza bardziej płasko, a przez to mniej inwazyjnie.

Ostatecznie decydującym aspektem jest muzyka, jaką gramy. Im większa różnorodność stylistyczna, tym większa uniwersalność rozstawienia. Posiadając takie źródła obrazów, jakim jest Internet, znalezienie wskazówek co do sposobu ustawienia nie powinno być wielkim problemem.

POZYCJA

Z ustawieniem bębnów wiąże się bezpośrednio pozycja za zestawem. Tutaj, w odróżnieniu od oglądania rozstawienia bębnów, podglądanie ulubionych perkusistów może być mylące. Zgarbieni Jojo Mayer i Dirk Verbeuren, wygięty w pałąk Paul Mazurkiewicz. Ash Soan, sprawiający wrażenie, jakby miał lekki paraliż, podobnie Robert Luty mocno podciągający ramiona. Wymienieni bębniarze to uznani fachowcy, niektórzy wręcz prawdziwi wirtuozi, ale ich postawa przy bębnach nie należy do wzorcowych i raczej nie zaleca się naśladowania, szczególnie przy etapie kształtowania swojej swobody poruszania za zestawem. Poza tym dochodzi istotny aspekt związany z naszym zdrowiem. Od zawsze byliśmy pouczani w szkole, by siedzieć prosto i tak powinno być też za bębnami z jedną bardzo łatwą zasadą.

Pozycja, w której Robert Luty czuje się najlepiej z pewnością nie znajduje się w akademickich podręcznikach gry (Fot. Marcin Pawłowski)

Zamiast kolejny raz powielać to, co już zostało powiedziane wiele razy w pseudo laboratoryjny sposób na temat rozwartości kątów ułożenia poszczególnych kończyn, weźmy pod uwagę jeden prosty czynnik, kolejny raz bardzo życiowy. Usiądźmy oczywiście prosto (ale bez usztywnienia) i zacznijmy grać lub udawać, że gramy. Logicznym jest, że siedząc skręconym, źle będzie nam sięgać we wszystkie miejsca, że siedząc za nisko, kiepsko będą nam pracować nogi.

Inferno od zawsze mocno zgarbiony nad bębnami, co jego zdaniem pomaga mu w ekstremalnym graniu (Fot. Rafał Kotylak)

Jest dziesiątki szkół i poradników, gdzie pada informacja pokroju: Jak werbel jest za nisko to będziemy uderzać się w udo i trzeba go podnieść. Serio? Czy trzeba takie rzeczy mówić? Jak się okazuje trzeba, bo jest cała masa nauczycieli i szkół, która niezależnie od budowy i wygody perkusisty nakazuje się trzymać wybranego wzorca. Nauczyciel musi wiedzieć, gdzie jest granica między wskazaniem kierunku, żeby z racji niewiedzy ucznia nie zrobił sobie on krzywdy, a dopuszczaniem do pewnych odstępstw od wzorca celem zwiększenia wygody i dostosowania. Kurczowe trzymanie się wzorca także może skrzywdzić fizycznie i mentalnie (zniechęcenie).

PODSUMOWANIE

Można wymieniać i opisywać godzinami poszczególnych bębniarzy, zarówno w kwestii uchwytu, rozstawienia zestawu czy też pozycji za bębnami, analizować słuszność poszczególnych rozwiązań.

Każdy ma inne poczucie komfortu. Wszelkie książki, pokazujące zasady gry, kąty jakie powinny być w układzie kończyn, powinny być traktowane jako wskazówka, twórczo poznawczy paradygmat, a nie dogmat czy też sztywna reguła, której nie wolno łamać pod rygorem perkusyjnej banicji, bo „ktoś tak napisał” lub – nie daj Boże – „ktoś skomentował na Fejsbuku”.

Trzeba wziąć pałki i usiąść za bębnami, mając na uwadze kilka bardzo logicznych i życiowych zasad:

– Swoboda, nie tylko rąk, ale całego ciała, nie spinać ramion, barków, karku.
– Płynny oddech.
– Swobodny zasięg, właściwa pozycja ze zestawem to taka, w której jest nam najwygodniej oraz która nie wpływa negatywnie na naszą grę (np. nie leżeć za bębnami).
– Naturalność, jeżeli gdzieś czujemy spięcie, to oznacza, że coś robimy nie do końca tak, jak trzeba.
– Swobodna praca nóg. Stopy – nie podwijać palców i stopy podczas grania na centrali bądź hi-hacie.
– Nauczyciel! Stanowczo dobry nauczyciel przyspieszy nasz rozwój, poprawi niedociągnięcia. Kwestia znalezienia odpowiedniej osoby, a nie korzystanie z pierwszej lepszej oferty, bo ktoś twierdzi, że naucza. Zresztą nawet dobrej klasy bębniarz nie zawsze sprawdza się jako dobry pedagog.

Przygotowali: Grzegorz Krawczyk, Staszek Piotrowski
Zdjęcia zestawów: Marcin Pawłowski, Agnieszka Litarska, Robert Wilk, John McMurtrie, Al Soluri