Artur Malik

Dodano: 31.01.2019

Cieszą nas nowe szkoły perkusyjne, które sygnowane są nazwiskami rzetelnych muzyków z wielkim doświadczeniem studyjnym i scenicznym. Tak naprawdę nie ma ich wiele w Polsce, chociaż z drugiej strony nie jest to niezbędny warunek do tego, by szkoła była wybitną placówką. Jak to wygląda w przypadku nowej szkoły Artura Malika?

Szkoła perkusji Artura Malika ma siedzibę w Wieliczce, czyli skierowana jest głównie dla perkusistów Krakowa i okolic. Artur ma na swoim koncie mnóstwo płyt (w tym multiplatyny), tysiące koncertów w różnych stylistykach na scenach polskich i zagranicznych. Jak mało kto wie, jak to jest być zawodowym perkusistą na scenie i w studio. Tym samym mamy postać o kolosalnym doświadczeniu, ale już niejednokrotnie można było się przekonać, że tacy muzycy mieli problem z odpowiednim przekazywaniem wiedzy. Jest to umiejętność, której ciężko się nauczyć i duże znaczenie ma tu po prostu osobowość danej osoby. W przypadku Artura nie mogło trafić lepiej. Oprócz wielu lat w trasie, setek godzin w studio, perkusista ma także kolosalne doświadczenie w nauczaniu. Profesor Malik naucza od wielu lat, jeszcze od czasów, gdy gałąź perkusyjnej edukacji u nas raczkowała. O tym wszystkim opowie nam w krótkiej rozmowie poniżej.

Perkusista: Jesteś zawodowym muzykiem…

Artur Malik: Jestem muzykiem od 30 lat. Dokładnie w tym roku, w maju, minęło 30 lat od momentu, gdy zagrałem koncert z zespołem Lombard, za który dostałem normalnie wynagrodzenie. Tyle dokładnie lat jestem obecny na muzycznej scenie w Polsce i nie tylko.

To wszystko poparte jest u ciebie wykształceniem?

Tak, akademickim. W mojej głowie zawsze istniał pomysł, żeby oddać się muzyce w stu procentach. Tak mam zresztą ze wszystkim – jeżeli czymś się zajmuję, to robię to na 100%. Wybrałem muzykę, perkusję i oddałem jej wszystko. Tak już po prostu mam, a przynajmniej się staram w miarę swoich możliwości.

Istnieje przeświadczenie, że jak ktoś otwiera szkołę gry na perkusji, to znaczy, że nie ma gdzie i z kim grać, ale u ciebie jest inaczej – wręcz przeciwnie.

Coś w tym jest. Mówi się, że są wspaniali muzycy, którzy nie są zbyt dobrymi nauczycielami, ale tak samo są wspaniali nauczyciele, którzy nie są do końca spełnieni muzycznie. Na szczęście u mnie to wszystko się równoważy. Mam 50 lat i jestem 30 lat na scenie, a jednak nadal koncertuję i nie tylko w Polsce, bo jeżdżę po świecie i gram. Dlatego też postanowiłem przekazać to moje doświadczenie innym. Tyle lat na scenie, tysiące koncertów, wiele nagranych płyt – teraz nadszedł czas, żeby się tym podzielić, żeby inni mogli w przyszłości kontynuować tę ideę.

Doświadczenie w nauczaniu masz ogromne…

Tak. 25 lat! W tym roku mam też okrągłą rocznicę z tej okazji. 25 lat nauczania m.in. w Krakowskiej Szkole Jazzu.

Jednak zdecydowałeś się na otwarcie własnej szkoły. Przyszedł ten czas, żeby nauczać na własny rachunek. Skąd ten pomysł?

Zawsze to za mną chodziło. Wiele osób pytało mnie, dlaczego nie otworzę własnej szkoły? Spotkałem kilka osób, które podpowiadały mi, co powinienem zrobić, ale miałem dwie szkoły, ciepłe posadki, więc nie chciałem ryzykować. Poznałem w końcu niejakiego Macieja Nowaka, który powiedział: „Musisz to zrobić!”. Skoro on tak powiedział, to postanowiłem, że tak właśnie zrobię (śmiech). Na chwilę obecną moja szkoła jest otwarta już od miesiąca i można powiedzieć, że bardzo przyzwoicie funkcjonuje.

Otwierając szkołę, postawiłeś sobie konkretne zadania co do tego, jak ona ma wyglądać – o co dokładnie chodzi?

Chodziło o to, czego zawsze brakowało mi w innych placówkach, w których uczyłem. Chciałem stworzyć szkołę na miarę dzisiejszych czasów. Ideą tej szkoły jest to, że lekcje są nagrywane na video i audio. Poza materiałami dydaktycznymi, jakimi są wszelkiego rodzaju książki, uczeń ma również pomoc w postaci materiałów multimedialnych. Każdy uczeń przynosi swoją kartę SD, którą wkładam do kamery, mówimy „start” i lekcja jest nagrywana, a po lekcji uczeń kartę zabiera do domu. Poza tym w zeszycie zapisujemy wszystko, nad czym dany uczeń ma pracować i co zrobić do przyszłego tygodnia. Jeżeli ma jakieś wątpliwości, to może włożyć kartę do komputera i sprawdzić, nad czym pracowaliśmy. Mam również hi-endowy sprzęt do odsłuchiwania muzyki, czego brakowało mi bardzo w innych placówkach. Nigdy nie było dobrej jakości odtwarzacza, więc kiedy chciałem przepracować jakiś super utwór, to nie miałem go na czym odtworzyć. Nie było możliwości, aby przekazać to, co jest tam zagrane i w jaki sposób powinno się pracować nad brzmieniem, feelingiem, w jaki sposób jest nastrojona perkusja i z jakiego drewna została wykonana. Miejsce nagrywania, mikrofony… Nad takimi rzeczami chcę pracować w mojej szkole. Trzeba rozmawiać o takich szczegółach. Naturalnie, trzeba odpowiedniej ilości pracy i ludzi, którzy będą chcieli w tym uczestniczyć, ale myślę, że to kwestia czasu. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do tego wszystkiego.

Czyli jest to kompleksowa nauka, ponieważ jesteś gotowy dzielić się także swoją wiedzą sceniczną ze studentami. Przybliżasz im życie zawodowego muzyka – trasy, sesje.

Dokładnie tak. Wiadomo przecież, że nawet, jeżeli grasz koncert z tym samym składem muzyków co zwykle, to żaden koncert nie jest taki sam. Zawsze może wydarzyć się coś innego, niespodziewanego. Oprócz gwiazdy, z którą się gra, to my, perkusiści decydujemy o wszystkim, co dzieje się na scenie. Dajemy znać, kiedy zespół ma wejść, jak pracować nad dynamiką i tym podobne. Wszystko się może wydarzyć. Właśnie dlatego celem mojej szkoły jest nauczenie tego wszystkiego. Rozpatrujemy różne sytuacje – co się może stać na scenie i jak się powinno wtedy zachować. To istotne, żeby w takich sytuacjach wiedzieć, o czym myśleć, jak się koncentrować, jak oddychać, jak się rozgrzewać jadąc w aucie, bo czasem jedzie się na styk i wpada na scenę z rozpędu. Jeżeli chodzi o warsztatową stronę lekcji, to jest ona oczywiście równie istotna. Najpierw pracujemy nad warsztatem po to, aby stworzyć go dla muzyki, a nie odwrotnie! Moje doświadczenie sceniczne, studyjne, teatralne i filmowe jest po prostu uzupełnieniem.

Przewidujesz lekcje ze specjalnymi gośćmi?

Tak. Jeżeli dojdziemy już do pewnego poziomu gry w szkole, to mam zamiar zapraszać raz w miesiącu muzyków sekcji rytmicznej, czyli pianistę i basistę. Ważne, żeby studenci mogli popracować z żywymi muzykami i zobaczyć, jak to jest. Muzyka puszczana z odtwarzacza nie jest w stanie oddać danego muzyka w wystarczającym stopniu. Istnieje również idea warsztatów i zapraszanie mistrzów perkusji, którzy będą spędzać cały dzień w szkole i przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie. Marzy mi się również, aby zawiązać zespół perkusyjny, który mógłby występować na scenach, prezentować szkołę i przede wszystkim dobrą jakość muzyki. Takie są moje cele. Chciałbym, żeby to było takie miejsce artystyczne, żeby ta szkoła była miejscem otwartym, gdzie można spotykać wiele różnych osób i dyskutować na najrozmaitsze tematy. Chodzi przede wszystkim o współpracę. Moja żona ma szkołę tańca, więc pojawił się już plan zorganizowania warsztatów taneczno-perkusyjnych, na które sprowadzi się kilku perkusistów i tancerzy, aby przygotować wspólny program i go zaprezentować. Perkusja i taniec to bardzo bliskie sobie sztuki. Takie były początki – przy ognisku ludzie tańczyli przy rytmach wybijanych na bębnach, dopiero później doszły inne instrumenty.

Wracamy do korzeni!

W rzeczy samej! Właśnie o to mi chodzi. Chcę stworzyć klasę, gdzie perkusja jest oparta na perkusji, a nie na hybrydach czy innych dodatkowych rzeczach. Kiedy student ma już solidne wykształcenie i dużą wiedzę na ten temat, to może dodawać różne rzeczy i tworzyć hybrydy elektryczno-akustyczne. Ja chcę dać uczniom solidną podstawę, żeby mieli świadomość. Jeżeli chcesz grać określony typ muzyki, to musisz wiedzieć, jak on brzmi. Chcąc przygotować instrument – musisz wiedzieć, jakie bębny i naciągi są ci potrzebne. Gdy chcesz nagrywać, musisz się zorientować, jak do tego podejść. Trzeba wiedzieć, jak brzmiała dana muzyka wcześniej i kto ją tworzył, jaka była jej podstawa. Gatunki muzyczne ewoluują i trzeba zdawać sobie z tego sprawę, należy znać genezę pochodzenia i etapy, jakie przechodziły, aby stać się tym, czym są teraz.

Taką właśnie szkołę chciałem stworzyć, dlatego mam u siebie głównie instrumenty akustyczne i to wysokiej jakości. Sęk w tym, żeby mieć możliwość pracy i poszerzania horyzontów. Nie można się zatrzasnąć na jeden, wąski kierunek – trzeba myśleć szeroko! Jeżeli podchodzimy do jakiegoś tematu, to zagłębiamy się w to na tyle, na ile nam wiedza i dostęp do niej pozwala. Tak to ma u mnie wyglądać.

Malik Szkoła Perkusji – Kampus Wieliczka
Tel. 502 174 566