stdClass Object
(
    [id] => 749
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 768
    [assets_id] => 
    [name] => Dixon Artisan MBS
    [alias] => dixon-artisan-mbs
    [introtext] => 

Dixon nie zwalnia tempa. Dzięki oficjalnemu dystrybutorowi marki - firmie SoundTrade mieliśmy okazję przyjrzeć się dokładniej werblom, które zostały skonstruowane wspólnie z legendą konstrukcji tychże instrumentów - Chrisem Brady. Tym razem dostaliśmy do prezentacji zestaw bębnów bubinga.

[fulltext] =>


Nie było to nasze pierwsze spotkanie z testowanym zestawem. Podczas targów Musik Messe (patrzcie na relację z nr. 3-10 Perkusisty) na imponującym stoisku Dixon wśród wielu rozmaitych zestawów (niezapomniana krówka) stały dumnie te właśnie beczki bubingi. Targi targami - huk, harmider, straszny hałas, nie było więc szans, by spokojnie ponaparzać w bębny. Pobieżne ostukanie wywołało w nas drobne poruszenie i zaraz po powrocie rozpoczęliśmy rozmowy z pozytywnie zakręconą ekipą SoundTrade, by jakimś sposobem je oficjalnie wykraść do prezentacji.

Testowany zestaw to beczki dość solidnych rozmiarów. Centrala wielkości 22 cali, tomy 10 i 12, podwieszany floor 14 cali, no i studnia 16-calowa. Taka konfiguracja napawała nas na początku niepokojem, ponieważ w zestawie było kilka rozmiarów (13, 14), które w wielu zestawach były bardzo kapryśne i to właśnie z nimi były największe kłopoty. Dotyczyło to, niestety, wielu beczek o teoretycznie wysokim standardzie. No, ale z drugiej strony "wóz albo przewóz", jak sprawdzać to na najtrudniejszym materiale. Poza tym dystrybutor z dziwnym uśmiechem i spokojem Korsykanina podczas sjesty, bez żadnych tłumaczeń czy innych oporów zestaw ów nam dostarczył. Musimy nadmienić, że bębny są obecnie w posiadaniu Tomka "Żaby" Mądzielewskiego - piekielnie zdolnego warszawskiego perkusisty młodego pokolenia, który kładł groove między innymi u Wojtka Pilichowskiego, a ten - jak wiadomo - garowych dobiera konkretnych.

Budowa


Naciągi, tak ważny element brzmienia, to w naszym przypadku olejowy Emperor, ponieważ normalnie wrzucone są G2 Evansa, czyli przyzwoicie. Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny to tutaj oddajemy ocenę poszczególnym zainteresowanym ze względu na różnice w gustach. Jedynie co możemy autorytatywnie powiedzieć to jakość nałożonego lakieru. Jego kolor określony przez producenta jako Gold Liquidish (GL) mieni się nieregularnymi pionowymi złotymi paskami, wydobywającymi się z równie połyskującego ciemnego tła dając ciekawy efekt wizualny. Bez zarzutów, doskonała robota. Jeżeli chodzi o obręcze to zastosowano tu popularne rozwiązanie Die Cast, które ma być kolejnym elementem, ujednolicającym każdy z bębnów (stosowanie jak najmniejszej ilości komponentów). Krawędzie korpusów są ścięte pod kątem 45 stopni, co wpływa nieco na większą otwartość beczek i daje także większe możliwości strojącemu zestaw. Nóżki floor toma także nie pozostały niezauważone. Wiadomo wszem i wobec, że bęben ten stoi zazwyczaj sztywno na swoich trzech nogach podczas, gdy podwieszane beczki swobodnie pracują na holderach. Dlatego też Dixon zastosował nieco inny kąt ustawienia oraz specjalne gumki, które mają absorbować wibracje między bębnem a podłogą. To drobny detal, od którego może ziemia nie zmieni kierunku swojego obrotu, jednak "ziarnko do ziarnka" i różnica stanie się odczuwalna. Z pewnością bębny są zamocowane pewnie i nie ma obaw co do ich stabilności. Tomy zawieszone są niezależnie bez ingerencji w bęben basowy, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.

Przyjrzyjmy się odrobinę samym korpusom, ponieważ zostało tu zastosowane połączenie dwóch rodzajów drzewa - klon i bubinga. Ta konfi guracja przypomina mi rozmowę z Johnem Good (w numerze 3-09), "mózgiem" DW, który przyznał, że bubinga jest drzewem wyśmienitym, ale nie jako główny budulec. Tutaj w Dixonie można stwierdzić, że nieco zbliżono się do jego stanowiska. Wewnętrzne 4 partie to warstwy bubingi. Widać to gołym okiem ze względu na jej charakterystyczny wygląd. Warstwy zewnętrzne to już północnoamerykański klon. Co daje nam taka konfiguracja? Najpierw teoretycznie - bubinga daje nam niskie tony z mocnym atakiem, natomiast klon powinien wpływać na ciepłe brzmienie i długie wybrzmiewanie. Czy firma osiągnęła zamierzony sukces? Posłuchajmy, jak brzmią bębny na załączonej do magazynu płycie.

Brzmienie


Celowo odsyłamy do płyty, ponieważ nieobrobione studyjnie bębny mogą dać nam obraz możliwości, jakie mamy podczas pracy w studio, czy też występów na żywo (zarówno typowo akustycznych, jak i całościowo omikrofowanych). Naszym zdaniem bębny osiągają swój cel i w cenie powyżej 8 tysięcy otrzymujemy potężnie brzmiący zestaw, który może być swobodnie wykorzystywany do profesjonalnych nagrań w wielu gatunkach muzyki. Nie mieliśmy praktycznie żadnego problemu z przygotowaniem ich do nagrań. Bębny mają mocny - chociaż nie szaleńczo - atak, brzmią pełnie i sprężyście. Do tego mają ciemny charakter. To naprawdę bardzo soczyste bębny! Każde uderzenie niemal domyślnie jest mocno osadzone, co z pewnością zachęci mniej doświadczonych garowych, którzy będą mogli poczuć prawdziwą moc i siłę. Szeroki zakres dynamiczny pozwala znów doświadczonym pałkerom na swobodną zabawę w wielu gatunkach muzyki. Grając poczujemy się znacznie swobodniej. Pełne, ciepłe, stanowcze (co nie przy każdych bębnach tego typu idzie w parze) i "okrągłe" brzmienie daje dużą przyjemność z gry. Większe rozmiary korpusów nie mają tak często spotykanych nieprzyjemnych "ogonów", które słychać u wielu zestawów, szczególnie przy wolniejszej grze. W naszym zestawie żaden z czterech bębnów nie odstaje od siebie charakterem. Przezroczyste Emperory bardzo dobrze leżą na bębnach i w sumie to aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ubrać je w powlekaną wersję? Bębny zyskałyby jeszcze więcej dołu i soczystości, a tej i tak jest sporo w tej konfiguracji.

Podsumowanie


Dixon sprawdzi się podczas występów live, jak i w studio i nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Słychać spójność całego zestawu. Bębny brzmią świetnie pod mikrofonami oraz na żywo. Dixon Artisan MBS to bębny, które wręcz zachęcają do gry poprzez swoje stanowcze, ciepłe brzmienie w szerokim zakresie dynamicznym. Perkusiści szukający właśnie takiego charakteru swojego brzmienia powinni zdecydowanie zapoznać się z tym zestawem. Co tu dużo mówić? Po prostu na tych garach bardzo fajnie się gra!

 

{podsumowanie Dixon Artisan MBS to bębny, które wręcz zachęcają do gry poprzez swoje stanowcze, ciepłe brzmienie w szerokim zakresie dynamicznym. Świetnie sprawdzą się zarówno podczas występów live, jak i w studio}

Testowali: Łukasz Chmieliński, Paweł Sapija, Maciej Nowak

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2017-12-22 11:21:47 [date_created] => 2011-02-08 00:00:00 [date_publish] => 2011-02-08 00:00:00 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/749-dixon-artisan-mbs [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Dixon Artisan MBS

Dodano: 08.02.2011
Rodzaj sprzętu: Bębny

Dixon nie zwalnia tempa. Dzięki oficjalnemu dystrybutorowi marki - firmie SoundTrade mieliśmy okazję przyjrzeć się dokładniej werblom, które zostały skonstruowane wspólnie z legendą konstrukcji tychże instrumentów - Chrisem Brady. Tym razem dostaliśmy do prezentacji zestaw bębnów bubinga.


Nie było to nasze pierwsze spotkanie z testowanym zestawem. Podczas targów Musik Messe (patrzcie na relację z nr. 3-10 Perkusisty) na imponującym stoisku Dixon wśród wielu rozmaitych zestawów (niezapomniana krówka) stały dumnie te właśnie beczki bubingi. Targi targami - huk, harmider, straszny hałas, nie było więc szans, by spokojnie ponaparzać w bębny. Pobieżne ostukanie wywołało w nas drobne poruszenie i zaraz po powrocie rozpoczęliśmy rozmowy z pozytywnie zakręconą ekipą SoundTrade, by jakimś sposobem je oficjalnie wykraść do prezentacji.

Testowany zestaw to beczki dość solidnych rozmiarów. Centrala wielkości 22 cali, tomy 10 i 12, podwieszany floor 14 cali, no i studnia 16-calowa. Taka konfiguracja napawała nas na początku niepokojem, ponieważ w zestawie było kilka rozmiarów (13, 14), które w wielu zestawach były bardzo kapryśne i to właśnie z nimi były największe kłopoty. Dotyczyło to, niestety, wielu beczek o teoretycznie wysokim standardzie. No, ale z drugiej strony "wóz albo przewóz", jak sprawdzać to na najtrudniejszym materiale. Poza tym dystrybutor z dziwnym uśmiechem i spokojem Korsykanina podczas sjesty, bez żadnych tłumaczeń czy innych oporów zestaw ów nam dostarczył. Musimy nadmienić, że bębny są obecnie w posiadaniu Tomka "Żaby" Mądzielewskiego - piekielnie zdolnego warszawskiego perkusisty młodego pokolenia, który kładł groove między innymi u Wojtka Pilichowskiego, a ten - jak wiadomo - garowych dobiera konkretnych.

Budowa


Naciągi, tak ważny element brzmienia, to w naszym przypadku olejowy Emperor, ponieważ normalnie wrzucone są G2 Evansa, czyli przyzwoicie. Jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny to tutaj oddajemy ocenę poszczególnym zainteresowanym ze względu na różnice w gustach. Jedynie co możemy autorytatywnie powiedzieć to jakość nałożonego lakieru. Jego kolor określony przez producenta jako Gold Liquidish (GL) mieni się nieregularnymi pionowymi złotymi paskami, wydobywającymi się z równie połyskującego ciemnego tła dając ciekawy efekt wizualny. Bez zarzutów, doskonała robota. Jeżeli chodzi o obręcze to zastosowano tu popularne rozwiązanie Die Cast, które ma być kolejnym elementem, ujednolicającym każdy z bębnów (stosowanie jak najmniejszej ilości komponentów). Krawędzie korpusów są ścięte pod kątem 45 stopni, co wpływa nieco na większą otwartość beczek i daje także większe możliwości strojącemu zestaw. Nóżki floor toma także nie pozostały niezauważone. Wiadomo wszem i wobec, że bęben ten stoi zazwyczaj sztywno na swoich trzech nogach podczas, gdy podwieszane beczki swobodnie pracują na holderach. Dlatego też Dixon zastosował nieco inny kąt ustawienia oraz specjalne gumki, które mają absorbować wibracje między bębnem a podłogą. To drobny detal, od którego może ziemia nie zmieni kierunku swojego obrotu, jednak "ziarnko do ziarnka" i różnica stanie się odczuwalna. Z pewnością bębny są zamocowane pewnie i nie ma obaw co do ich stabilności. Tomy zawieszone są niezależnie bez ingerencji w bęben basowy, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.

Przyjrzyjmy się odrobinę samym korpusom, ponieważ zostało tu zastosowane połączenie dwóch rodzajów drzewa - klon i bubinga. Ta konfi guracja przypomina mi rozmowę z Johnem Good (w numerze 3-09), "mózgiem" DW, który przyznał, że bubinga jest drzewem wyśmienitym, ale nie jako główny budulec. Tutaj w Dixonie można stwierdzić, że nieco zbliżono się do jego stanowiska. Wewnętrzne 4 partie to warstwy bubingi. Widać to gołym okiem ze względu na jej charakterystyczny wygląd. Warstwy zewnętrzne to już północnoamerykański klon. Co daje nam taka konfiguracja? Najpierw teoretycznie - bubinga daje nam niskie tony z mocnym atakiem, natomiast klon powinien wpływać na ciepłe brzmienie i długie wybrzmiewanie. Czy firma osiągnęła zamierzony sukces? Posłuchajmy, jak brzmią bębny na załączonej do magazynu płycie.

Brzmienie


Celowo odsyłamy do płyty, ponieważ nieobrobione studyjnie bębny mogą dać nam obraz możliwości, jakie mamy podczas pracy w studio, czy też występów na żywo (zarówno typowo akustycznych, jak i całościowo omikrofowanych). Naszym zdaniem bębny osiągają swój cel i w cenie powyżej 8 tysięcy otrzymujemy potężnie brzmiący zestaw, który może być swobodnie wykorzystywany do profesjonalnych nagrań w wielu gatunkach muzyki. Nie mieliśmy praktycznie żadnego problemu z przygotowaniem ich do nagrań. Bębny mają mocny - chociaż nie szaleńczo - atak, brzmią pełnie i sprężyście. Do tego mają ciemny charakter. To naprawdę bardzo soczyste bębny! Każde uderzenie niemal domyślnie jest mocno osadzone, co z pewnością zachęci mniej doświadczonych garowych, którzy będą mogli poczuć prawdziwą moc i siłę. Szeroki zakres dynamiczny pozwala znów doświadczonym pałkerom na swobodną zabawę w wielu gatunkach muzyki. Grając poczujemy się znacznie swobodniej. Pełne, ciepłe, stanowcze (co nie przy każdych bębnach tego typu idzie w parze) i "okrągłe" brzmienie daje dużą przyjemność z gry. Większe rozmiary korpusów nie mają tak często spotykanych nieprzyjemnych "ogonów", które słychać u wielu zestawów, szczególnie przy wolniejszej grze. W naszym zestawie żaden z czterech bębnów nie odstaje od siebie charakterem. Przezroczyste Emperory bardzo dobrze leżą na bębnach i w sumie to aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ubrać je w powlekaną wersję? Bębny zyskałyby jeszcze więcej dołu i soczystości, a tej i tak jest sporo w tej konfiguracji.

Podsumowanie


Dixon sprawdzi się podczas występów live, jak i w studio i nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Słychać spójność całego zestawu. Bębny brzmią świetnie pod mikrofonami oraz na żywo. Dixon Artisan MBS to bębny, które wręcz zachęcają do gry poprzez swoje stanowcze, ciepłe brzmienie w szerokim zakresie dynamicznym. Perkusiści szukający właśnie takiego charakteru swojego brzmienia powinni zdecydowanie zapoznać się z tym zestawem. Co tu dużo mówić? Po prostu na tych garach bardzo fajnie się gra!

 

{podsumowanie Dixon Artisan MBS to bębny, które wręcz zachęcają do gry poprzez swoje stanowcze, ciepłe brzmienie w szerokim zakresie dynamicznym. Świetnie sprawdzą się zarówno podczas występów live, jak i w studio}

Testowali: Łukasz Chmieliński, Paweł Sapija, Maciej Nowak