Paiste Masters hi-haty i crashe

Dodano: 10.02.2015
Rodzaj sprzętu: Blachy

Seria Masters znana jest przede wszystkim z kolekcji wspaniale brzmiących ciepłych ride’ów.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.


Seria siedmiu modeli w łącznej ilości 12 opcji okazała się tak wyjątkowa, że Szwajcarzy zdecydowali się na stworzenie hi-hatów i crash, by uzupełnić rodzinę. Seria ride’ów Masters wykrystalizowała się w momencie robienia większych porządków wśród posiadanych modeli, szczególnie Twenty. Można w niej doszukiwać się również przejęcia roli, jaką miały lżejsze talerze ride w serii Signature. Seria Masters jest ekskluzywnym zestawem blach, gdzie dwa modele ride’ów są sygnaturami dwóch wspaniałych perkusistów: 24" Deep Ride to pupil wielkiego Johna JR Robinsona, a 22" Crisp Ride to blaszka równie fenomenalnego Ndugu Chanclera.

Wraz z ponownym pojawieniem się serii 602, firma Paiste ruszyła w nieco lżejsze i cieplejsze rejony muzyczne. Charakterystyczne jasne i soczyste brzmienie talerzy doskonale komponuje się z wszelkimi odmianami muzyki rockowej, od pop-rock przez alternatywę aż po metal. Wraz ze zwiększeniem dyfuzji gatunków muzycznych pojawiła się potrzeba urozmaicenia katalogu o inne barwy i kolory. W kwestii talerzy ciepłych, ciemnych, bardziej piaszczystych szumiących, Paiste miało lukę, gdzie na barykadach były jedynie Traditionals i Dark Energy oraz pojedyncze modele innych serii (np. Mellow). Za wyjątkiem Traditionals nie były to jednak talerze typowo spod znaku dymu papierosowego jazzowego klubu. Po powrocie dwóch odmian 602 wydawało się, że doskonałym pomysłem będzie uzupełnienie serii Masters, która oprócz pożądanych walorów brzmieniowych otoczona jest też atmosferą wyniosłości i ekskluzywności.

TALERZE


Seria wzbogaciła się o następujące instrumenty: Dark Crash 16", 18", 20" oraz Dark hi-hat 14" i 15". Jest to więc typowy zestaw testujący, czy na rynku będzie zapotrzebowanie na takie instrumenty.

Zacznijmy prezentację od hi-hatów. Paiste przyzwyczaiło nas do perfekcyjnego wykończenia swoich instrumentów w stopniu, jaki mogą pozazdrościć inne firmy. O ile pozostała ekipa Wielkiej Czwórki: Meinl, Zildjian i Sabian mają równie piękne instrumenty z najwyższej półki to zdarzają im się wizualnie słabsze, mniej dopracowane modele. Paiste takich talerzy nie posiada. Hi-haty Masters to doskonale wykute instrumenty z precyzyjną obróbką. Firma potrafi dopracować nawet te elementy, które mają stanowić o surowości. Hi-haty są sparowane w układzie cieńszy górny talerz, grubszy dolny. Wykończenie jest w wersji tradycyjnej czyli matowej. Na górnej blaszce widnieje bardzo elegancki napis Masters w ciemnym kolorze. Na talerzach widać wyraźne ślady kucia, toczenia oraz ponownego kucia.

W kwestii brzmienia tak, jak zostało to powiedziane wcześniej, jest to instrument ciemny i ciepły, przy tym jednocześnie bardzo soczysty i piaszczysty. Bogactwo alikwotów powoduje, że instrument jest niezwykle pełny, będąc przy tym bardzo sprecyzowanym barwowo. Nie ma w nim jakichś niepotrzebnych dodatków i przypadkowości. Już samo "tyknięcie" ma w sobie sporo piasku, odchylany nogą stopniowo rozsypuje się, nabierając przyjemnego szumu. Wersja 14" jest nieco bardziej klarowna od większego kolegi, niemniej jednak ewidentnie słychać, że mamy do czynienia z tym samym modelem talerzy, różniących się tylko rozmiarem. Wbrew pozorom ta sztuka niektórym firmom nie zawsze się udaje. W kwestii przeznaczenia stylistycznego będą to lżejsze klimaty muzyczne, głównie z kategorii jazz, ale też muzyki alternatywnej, dobry do gry akustycznej w mniejszych klubach, gdzie potrzeba cichego, dobrze brzmiącego instrumentu. Hi-hat jest bardzo czuły i brzmi dobrze nawet, gdy jest lekko muskany.

Wśród modeli crash mamy trzy typowe rozmiary 16", 18" i 20", pozwalające zaspokoić zapotrzebowanie muzyków, do których skierowane są te instrumenty. Podobnie, jak hi-haty, talerze crash są w tradycyjnym matowym wykończeniu, mają widoczne ślady kucia i toczenia.

Z pewnością nie są to crashe z kategorii głośnych. Wraz ze zwiększaniem średnicy blaszki mają w sobie więcej piaszczystego szumu. Ich charakter jest spójny i zachowana jest konsekwencja brzmienia. Są to instrumenty ciemne, ciepłe i piaszczyste, ale jednocześnie niezwykle pełne i bardzo wyraźne, jeżeli chodzi o ten konkretny typ brzmienia. Mają podobne atrybuty do tego, co można spotkać w talerzach hi-hat, oczywiście przekładając to na crash. Tak samo jest z ich przeznaczeniem. Muzyka jazz i okolice plus wszelkie sytuacje wymagające mniej agresywnej gry z dużą nad nią kontrolą. W sytuacjach wymagających wyraźnego akcentu lepiej skorzystać z crash 16" i 18", które nie są tak szerokie i rozmyte, jak talerz 20". Trzeba jednak przyznać, że wśród tego typu blach prezentowane Masters mają wyraźny atak, który - rzecz jasna - nie może być porównywany do typowych crash rockowych. Celowo wspominamy o tym ważnym aspekcie, ponieważ można spotkać wśród talerzy instrumenty, które brzmią wspaniale jedynie, gdy gramy na nich bez żadnego podkładu. Gdy bowiem dołączają kolejne instrumenty, blaszka ginie i znika gdzieś w tle. Ważne jest, by pamiętać o tej przypadłości podczas podejmowania decyzji o zakupach. Tym bardziej, że instrumenty z tej półki nie należą do najtańszych.

PODSUMOWANIE


Mamy przed sobą świetne, ciemne, ciepłe instrumenty o wspaniałym wykończeniu. Niestety, cena talerzy będzie dla wielu barierą nie do przebicia. Najmniejszy i najtańszy crash 16" to kwota powyżej 1100 złotych. W przypadku najdroższego modelu czyli hi-hatu 15" zatrzymujemy się na kwocie 2 tys. złotych. Nie są to ceny dla każdego, ale też same instrumenty nie są z pewnością dla muzyków początkujących. Nie są to talerze pod nieokrzesaną rękę, wymagają kontroli uderzenia i pewności gry perkusisty. Jedynie pod wprawną ręką blachy zabrzmią pełnią możliwości. Na pocieszenie trzeba zaznaczyć, że jakość tych blaszek pozwala mieć uzasadnioną nadzieję, że szybko nam nie pękną. Jest to rezultat zarówno wykonania, jak i stylistycznego przeznaczenia, gdzie ciężko będzie się doszukać mocnych ciosów a’la Tommy Aldridge w kant talerza. Piękne, dojrzałe instrumenty do klubowego dżezowania w lekkim klimacie.

Dostarczył oficjalny dystrybutor w Polsce: Gewa Polska (www.gewamusic.com/pl)
Sprawdź: www.paiste.com


Test ukazał się w numerze październik 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ jakość wykonania,
+ szlachetność brzmienia,
+ spójność serii.
Minusy:-
- obiektywnie brak
Pomiędzy:
+/- cena}

Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"