Paiste Formula 602

Dodano: 20.05.2020
Rodzaj sprzętu: Blachy
Dostarczył: PAISTE
Maciej Nowak

Nie słabnie popularność sprzętu określanego mianem vintage. Dotyczy to głównie zestawów i werbli, a mniej talerzy z prozaicznego powodu ich zużywania.

Nie oznacza to jednak, że firmy talerzowe nie grają kartą „vintage” lub odniesieniami bezpośrednimi do historii. Podobnie jest z Paiste Formula 602. Nie będziemy tu zastanawiać się nad tematem „vintage”, mimo, że jest to bardzo ciekawy wątek. Skupmy się na samej serii 602, nowych modelach, faktycznej wartości i przeznaczeniu.

Paiste prezentując modele wprowadzone w 2020 roku bardzo mocno podkreśla aspekt historyczny talerzy. Jest to oczywiście z premedytacją szarpana struna, związana z popularnością starych instrumentów. Ma to szczególny wydźwięk w przypadku firmy Paiste, która nie jest utożsamiana (co jest nieporozumieniem) z ręczną robotą, jak to jest w przypadku talerzy tureckich rzemieślników. Co ciekawe jednak, więcej czynności wykonywanych jest ręcznie w Paiste niż chociażby w Zildjian.

Mimo wszystko w ogólnej świadomości perkusistów Paiste uważane jest jako firma powtarzalna, co znów ma być wyrazem jej masowości i seryjności produkcji. Błąd. Najwyższe serie Paiste tworzone są ręcznie, oczywiście często przy użyciu różnych urządzeń, z których korzysta się poprzez wyczucie i oko. Przez to tym bardziej trzeba docenić ich fachowość, skoro potrafią zrobić tak równe sobie produkty. O tych różnicach także można napisać wielki elaborat, dlatego wróćmy do 602.

Po prostu Heavy w rozmiarach 16”, 18” i 20”

ZWIĄZEK Z TERAŹNIEJSZOŚCIĄ

Seria była pierwszą zawodową serią w katalogu firmy Paiste, powstała pod koniec lat 50 i użyto do niej brązu B20. Przez wiele lat była flagowym produktem firmy. W roku 1964 powstał nawet specjalny set Seven Sound, który miał prezentować bardziej możliwości firmy niż być ofertą dobranego setu. Znajdowały się tam: bell 8”, splash 11”, Bright ride 17”, Flat ride 18”, ride/crash 18”, china 18” i Deep ride 20”.

Później pojawiały się różne podobne sety blach już w formie gotowych zestawów do gry, jak np. set Joe Morello, gdzie mieliśmy hi-hat 14” oraz blachy, po prostu blachy w rozmiarach 17”, 18” i 20”. Różniły się też kilkoma detalami (np. płytszym skrawaniem) i były dostępne w ofercie od późnych lat 60 do późnych lat 70. Wymienione powyżej przykłady mają przełożenie na opisywaną nowość, stąd je przytaczamy.

W serii 602 pojawi się też jako pierwszy słynny hi-hat modelu Sound Edge czyli z pofalowaną krawędzią dolnej blachy. Pomysł, który później został wprowadzony przez wiele firm.

W momencie eksplozji hard rocka pojawienie się ostrej, głośnej, mocnej serii 2002 zmieniało stopniowo rolę formuły 602. Dodatkowo dochodził aspekt finansowy. W pewnym momencie Paiste zawiesiło produkcję 602 i skupiło się mocniej na Signature jako swej flagowej serii, wykonanej z innego stopu i mającej bardziej… nowoczesny charakter.

W 2011 seria wróciła zarówno w omawianej wersji Classic, jak i Modern Essentials, co było związane ze spektakularnym dołączeniem Vinniego Colaiuty do firmy. Teraz mamy przepoczwarzenie serii w bardziej nośną nazwę marketingową, odnoszącą się do przeszłości.

Heavy bell 13”

BLACHY VINTAGE

Moda na tego typu instrumenty ma swoje plusy i minusy. W kwestii bębnów wiadomo, że nawet stworzony tak samo instrument nie będzie postrzegany jak identycznie wykonany instrument sprzed np. 50 lat (swoją drogą – kiedy się zaczyna vintage? Ktoś wie?). Mimo, że mamy bardzo dobre stylizacje jak Sonor Vintage czy amerykańskie serie Gretsch, to egzemplarze z dawnych lat cieszą się większą estymą. A przecież firma nie jest w stanie zrobić starego bębna, więc wtórny rynek celuje w ich wyniki sprzedaży.

Z blachami jest inaczej. Pękanie talerzy, czyli mówiąc prościej ich zużywanie, powoduje, że nie ma zbyt dużo egzemplarzy z lat 50-60 w obiegu, a jeżeli są, to mamy do czynienia z blachami typu ride, które nie były katowane po krawędziach. Dzięki temu firmy mogą spokojnie wprowadzać nowe-stare serie. Najbardziej popularną stylizacją jest seria Kerope od Zildjiana, trzeba przyznać bardzo udana.

Jedną z cech, która się szybko rzuca w oczy, jest brak sprecyzowania przeznaczenia poprzez ich nazwanie crash czy też ride. Paiste swoje pierwsze próby wykonało z Paiste 2002 Black, która jest świetną serią, ale nie zdobyła ona wielkiego uznania u perkusistów. Brakowało jej tego autentycznego elementu historycznego (w Zildjian z takimi historyjkami nie ma problemu, skoro ma się prawie 400 lat). Taki znajduje się w serii 602.

O ile w przypadku bębnów można się pokusić o określenie brzmienia, które nazywamy vintage, to w przypadku blach nie jest to już tak oczywiste. W tym momencie wkraczają manufaktury tureckie i kompletny bajzel brzmieniowy, jaki oferują. Oprócz poszukiwań nowych wymyślnych brzmień opierają się na typowych modelach blach crash, ride, hi-hat, które przecież są robione dokładnie tym samym sposobem i z tego samego stopu, co blachy sprzed niemal 100 lat!

Teraz doszła lepsza kontrola jakości (na różnym poziomie), przykłada się większą uwagę do wyglądu itd. Na przestrzeni lat zmieniły się jedynie preferencje wielkościowe i to one są jedyną faktyczną różnicą, ale przy standardowych rozmiarach np. 18” lub 20” wiele firm miało takie blachy „vintage” od dawna w swoich katalogach (nawet te największe), tylko po prostu nie było parcia marketingowego na tę nazwę.

Zestaw blach o nazwie Medium 16”, 17”, 18”, 19” i 20”

PAISTE 602

Dobrze, skoro kilka rzeczy udało nam się może nie tyle wyjaśnić co uzmysłowić, przejdźmy do tego, co oferuje nam seria i skupmy się na faktycznej wartości talerzy, a trzeba przyznać, że są to instrumenty godne uwagi. Wśród nowości mamy talerze: medium 16”, 17”, 18”, 19” i 20”, heavy 16”, 18” i 20”, heavy hi-hat 14” i 15”, heavy bell 13”, Sound Edge hi-hat 15”, thin crashes 17” i 19”, paperthin crash 20”. Całkiem pokaźny katalog talerzy.

Zwróćmy uwagę, że blachy medium i heavy nie mają oznaczenia przeznaczenia, zatem producent nie sugeruje nam odgórnie, czy mamy na nich crashować czy grać patenty ride. Wiadomo, na każdej blaszce możemy robić, co nam się tylko podoba, niezależnie, jak jest nazwana, ale tutaj mamy wyraźny sygnał nawiązujący do czasów, gdy stosowanie nazw rodzajowych nie było tak powszechne i oczywiste. Jak widać brak jest tu blach china, te znajdziemy w wersji 602 Modern Essentials.

Zważywszy na sposób prezentacji talerzy seria ma też odpowiedni wygląd. Bardzo skromny, prosty, bez żadnych spektakularnych oznaczeń, w odcieniu odnoszącym się do lat 60. Równe, regularne skrawanie i delikatne kucie po całej powierzchni także mają związek z tamtym okresem, co też oczywiście faktycznie wpływa na brzmienie, ale nie jest to znów coś, co nie pojawiało się w międzyczasie w innych modelach! Dlatego w pędzie poszukiwania brzmień vintage zatrzymamy się chyba na stwierdzeniu, że chodzi tu chyba bardziej o wygląd, mimo, że firma w swoich materiałach prasowych nie ogranicza się tylko do aspektu wizualnego.

Heavy hi-hat 14” i 15”

BRZMIENIE

Nowe modele doskonale wpisują się w ogólną charakterystykę blach Paiste, a dokładniej rzecz ujmując – jakości brzmienia, którego cechą jest duża stabilność, przejrzystość i konsekwencja modeli. Jeżeli chodzi o blachy, które mogą służyć jako crash, są to instrumenty ciepłe, ale przy tym jasne i stanowcze, chociaż czuć troszkę taki lekki „dymek” alikwotów. Większe rozmiary proszą się o bardziej stanowcze uderzenie, gdzie czuć ich gabaryt. Wersje heavy i medium nie należą do najsubtelniejszych, ale można spróbować z nich korzystać jako ride. Bell 13” jest ciemniejszy od tego, co mamy np. w wersji 2002. Hi-haty są stabilne. Grane solo nie mają nic wspólnego z tym, co słyszymy w przypadku np. Meinl Byzance, które przecież też są wykonane z brązu B20.

Paiste to ułożone, kontrolowane talerze, przeznaczone do grania kontekstowego, o czym na naszych łamach powtarzaliśmy dziesiątki razy i jeszcze niejednokrotnie to zrobimy, ponieważ trzeba mieć świadomość wykorzystania blach w środowisku innych instrumentów muzycznych, a nie pojedynczego bicia w talerz i przeżywania, jak ciepło i miękko brzmi. Nie, Paiste 602 w takim „teście” nie będą blachami z dużą dawką przyjemnych, szumiących, ciemnych alikwotów. Nie oznacza to jednak, że są typem, którym można się golić. Absolutnie nie. Mają w sobie sporo miękkości, ale będzie to najlepiej słyszalne i zapewne docenione w kontekście muzycznym.

Przede wszystkim trzeba podkreślić ich wielką równowagę, a przy tym płynność wybrzmiewania. Chcielibyśmy też zwrócić uwagę na to, by z dystansem traktować próbki dźwiękowe na stronie i kanale YouTube producenta. Ich charakterystyka jest tam oddana, ale nie jest dobrze zaprezentowana ich moc i zadziorność (szczególnie w grubszych wersjach), a także faktyczne różnice między modelami.

Cienki, duży, ciepły Paperthin 20”

PRZEZNACZENIE

Mamy tu kilkanaście blach, które mogą służyć jako crash. Ich grubość pozwala na dobranie odpowiedniej mocy do wykonywanej muzyki. Podobnie jest w przypadku ride, których nominalnie jest cztery, ale przecież spokojnie wiele innych modeli może pełnić tę funkcję z powodzeniem. Dodatkowo wiele blach może pełnić funkcje podwójne, oferując doskonałe brzmienie crash i pracę ride. Zestaw hi-hatów jest również wystarczająco szeroki.

Niestety, mamy tu braki wśród talerzy efektowych typu splash i china. I tak naprawdę tylko to jest jakimś tam ograniczaniem, gdybyśmy skupili się wyłącznie na serii 602 Classic Sounds. Blachy świetnie sprawdzą się w rocku, bluesie, fusion, muzyce elektronicznej, alternatywie, nawet kilka modeli znajdzie swoje miejsce w metalu (chociaż do metalu Paiste ma konkretniejsze blaszki). W kwestii jazzu i muzyki akustycznej mamy świetne paperthin czy ride w wersji flat. Duże możliwości manewru.

Dodatkowe Thin crashe w rozmiarach 17” i 19”

PODSUMOWANIE

Czy możemy tu mówić o brzmieniu „vintage”, jak podaje firma? Dajmy sobie z tym spokój! Blachy 602 Classic Sounds to po prostu świetnie wykonane i ułożone instrumenty z zachowaniem konsekwencji brzmieniowej, wykonane z brązu B20 i stylizowane z wyglądu na talerze z lat 60. I to właśnie w ten sposób należy traktować opis serii. Ich jakość wykonania jest znacznie lepsza niż blach z tamtego okresu, co też mówi swoje. Bardzo czytelnie przedstawione w katalogu, gdzie pewnie będzie się sięgać po pojedyncze egzemplarze.

Nie jest to seria, z której będzie się budować całe zestawy, chociażby z racji ceny, która jest naprawdę konkretna… Jako punkt odniesienia dajmy hi-hat Sound Edge 14” w cenie dobrze powyżej 2 tysięcy, a crash 18” w okolicach 1800. Drogo, nawet tak dobrze wykonane i przedstawione. To nie są blachy, na które będzie stać każdego, niestety, bo to świetne, wysokiej klasy instrumenty, jedne z niewielu w świecie blach, gdzie duża uniwersalność przeznaczenia nie kłóci się z jakością. Wręcz przeciwnie! Warto pytać i sprawdzić w sklepie.

Legendarny Sound Edge hi-hat w rozmiarze 15”

Dystrybutor: Gewa
www.paiste.com