stdClass Object
(
    [id] => 4197
    [categories_id] => 2002
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 3392
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => AW Cajon SPB10B25 Booster
    [alias] => aw-cajon-spb10b25-booster
    [introtext] => 

Jeśli najlepsi polscy muzycy sięgają po instrumenty niedużej firmy, to znak, że coś się dzieje. AW Cajon to polski wytwórca instrumentów perkusyjnych. Specjalizuje się w cajonach, które obserwuję od 2015 roku.

[fulltext] =>

„Perkusjonista” dostał do testu szczególnie ważny instrument w portfolio producenta – model SPB10B25 Booster Cajon, który nie tylko nie mieści się do standardowego plecaka na skrzynkę, lecz także przerasta standardowe wyobrażenia na temat tego instrumentu, nadając mu zupełnie nowy wymiar...

Zacznijmy od tego, że Booster jest duży. Może nie zajmuje tyle miejsca co pół lodówki, ale jest bardzo masywny i zauważalnie szerszy od standardowych cajonów. Wymiary tego cajona to 500 x 340 x 310 mm. Już po pierwszym uderzeniu w tapę, pieszczotliwie nazwałem go „bestyjką”, gdyż zgodnie z plotkami na forach dla cajonerów, bas poszedł dwa piętra w dół do sąsiada, a werbel był wyraźnie w punkcie i co ważne – nie tylko na samych rogach skrzynki. Bestyjka, w odróżnieniu od innych cajonów, nie ma konwencjonalnego otworu rezonansowego, wyciętego w tylnej płycie. Jego rolę pełni duża, prostokątna szczelina na froncie, tuż pod tapą, o której więcej będzie dalej.

Pierwsze wrażenie jest naprawę bardzo dobre. Producent przykłada się do tego, by instrument wyglądał znakomicie. I tak się dzieje. Już dawno cajon nie zrobił na mnie tak dobrego pierwszego wrażenia. Ściany instrumentu to nie żadna płyta MDF albo inna „tańsza taniość”, tylko odpowiednio wyselekcjonowana, solidnie nawoskowana, 9-warstwowa sklejka brzozowa. Tapę z 5-warstwowej sklejki o grubości 2,5 mm zdobi atrakcyjna grafika, zaś górę instrumentu, na której siada muzyk – specjalna powłoka antypoślizgowa.

Oczywiście, instrument stoi na solidnie przymocowanych, gumowych nóżkach i... używając tych wszystkich pochlebnych słów, bo cajon naprawdę robi świetne wrażenie po wyjęciu z pudełka, mam sporo radości, że piszę wam o instrumencie, który nie powstaje gdzieś w Tajlandii czy w mrocznych Chinach, gdzie są jego miliony kopii, tylko robi je jeden z „naszych”, czyli Andrzej Włodarczyk z Wrocławia.

Instrument bez otworu rezonansowego na tylnej ścianie z 6-warstwowej sklejki brzozowej, jest ciut mniej poręczny przy przenoszeniu. Duży otwór rezonansowy z przodu nie jest zbyt pomocny w tej kwestii, jak te z tyłu, w tańszych instrumentach, ale to dzięki niemu przekonałem się – bez rozbierania instrumentu na części pierwsze, że wewnątrz skrzynki producent użył gąbki akustycznej, najprawdopodobniej celem tłumienia niepotrzebnych częstotliwości. Zabieg ten zdecydowanie uszlachetnia brzmienie basu, podobnie, jak specjalny system regulacji poziomu wyjścia basu. Przejście basowe wyprowadza dźwięk z instrumentu przy pomocy półokrągłej ścianki. Z kolei ciut większe rozmiary skrzynki sprawiają, że ten bas wcześniej ma gdzie i po czym hulać...

W kontekście do niego stoi rzecz jasna brzmienie werbla. Za sprawą specjalnego systemu docisku czterech szesnastostrunowych płatów sprężyn, usytuowanych w górnej części instrumentu, brzmienie snare można bardziej precyzyjnie regulować. Bestyjka może więc mówić bardziej lub mniej wyraźnie werblem lub grać tylko niskie częstotliwości. Wystarczy kluczem imbusowym poluzować boczną śrubę, a następnie po poruszeniu drugą śrubą TORX ustalić brzmienie i zablokować je ponownie śrubą po przeciwnej stronie.

Przyznam szczerze, po odchyleniu sprężyn od tapy, Booster zamienia się w genialnie brzmiący instrument, podający głęboki, punktowy, niski ton. Strój tapy trzyma 11 śrub, którymi możemy dowolnie manipulować. Wszystko to sprawia, że instrument z wrocławskiej pracowni brzmi bardziej przestrzennie od pozostałych, czym wytycza całkiem nowy kierunek rozwoju akustycznego cajonów.

Nie jest tanio, bo za Boostera od AW Cajon trzeba zapłacić około 1 tys. zł. Z drugiej strony, jak za instrument tak innowacyjny i perfekcyjnie wykonany, zarówno od strony wizualnej, jak i brzmienia, to też nie jest drogo... Patrząc na to, co dzieje się na rynku cajonów. Nie jest to niskobudżetowy cajon, lecz bardzo starannie wykonana manufaktura, która sprawdza się w pracy zawodowców tj. Patrycja Napierała i wielu innych artystów. Polecam wam wyposażyć się w specjalny plecak dedykowany do tego instrumentu. Jest co nosić. Booster jest ciężki, no ale to w końcu bardzo solidna brzoza, a nie żadna chińska lipa…

Tekst i fot. Wojtek Andrzejewski

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2020-02-06 13:45:45 [date_created] => 2020-01-21 16:14:30 [date_publish] => 2020-01-22 06:14:30 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Perkusjonalia [link] => /sprzet/testy-sprzetu/perkusjonalia/4197-aw-cajon-spb10b25-booster [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/perkusjonalia )

AW Cajon SPB10B25 Booster

Dodano: 22.01.2020
Rodzaj sprzętu: Perkusjonalia
Wojtek Andrzejewski

Jeśli najlepsi polscy muzycy sięgają po instrumenty niedużej firmy, to znak, że coś się dzieje. AW Cajon to polski wytwórca instrumentów perkusyjnych. Specjalizuje się w cajonach, które obserwuję od 2015 roku.

„Perkusjonista” dostał do testu szczególnie ważny instrument w portfolio producenta – model SPB10B25 Booster Cajon, który nie tylko nie mieści się do standardowego plecaka na skrzynkę, lecz także przerasta standardowe wyobrażenia na temat tego instrumentu, nadając mu zupełnie nowy wymiar...

Zacznijmy od tego, że Booster jest duży. Może nie zajmuje tyle miejsca co pół lodówki, ale jest bardzo masywny i zauważalnie szerszy od standardowych cajonów. Wymiary tego cajona to 500 x 340 x 310 mm. Już po pierwszym uderzeniu w tapę, pieszczotliwie nazwałem go „bestyjką”, gdyż zgodnie z plotkami na forach dla cajonerów, bas poszedł dwa piętra w dół do sąsiada, a werbel był wyraźnie w punkcie i co ważne – nie tylko na samych rogach skrzynki. Bestyjka, w odróżnieniu od innych cajonów, nie ma konwencjonalnego otworu rezonansowego, wyciętego w tylnej płycie. Jego rolę pełni duża, prostokątna szczelina na froncie, tuż pod tapą, o której więcej będzie dalej.

Pierwsze wrażenie jest naprawę bardzo dobre. Producent przykłada się do tego, by instrument wyglądał znakomicie. I tak się dzieje. Już dawno cajon nie zrobił na mnie tak dobrego pierwszego wrażenia. Ściany instrumentu to nie żadna płyta MDF albo inna „tańsza taniość”, tylko odpowiednio wyselekcjonowana, solidnie nawoskowana, 9-warstwowa sklejka brzozowa. Tapę z 5-warstwowej sklejki o grubości 2,5 mm zdobi atrakcyjna grafika, zaś górę instrumentu, na której siada muzyk – specjalna powłoka antypoślizgowa.

Oczywiście, instrument stoi na solidnie przymocowanych, gumowych nóżkach i... używając tych wszystkich pochlebnych słów, bo cajon naprawdę robi świetne wrażenie po wyjęciu z pudełka, mam sporo radości, że piszę wam o instrumencie, który nie powstaje gdzieś w Tajlandii czy w mrocznych Chinach, gdzie są jego miliony kopii, tylko robi je jeden z „naszych”, czyli Andrzej Włodarczyk z Wrocławia.

Instrument bez otworu rezonansowego na tylnej ścianie z 6-warstwowej sklejki brzozowej, jest ciut mniej poręczny przy przenoszeniu. Duży otwór rezonansowy z przodu nie jest zbyt pomocny w tej kwestii, jak te z tyłu, w tańszych instrumentach, ale to dzięki niemu przekonałem się – bez rozbierania instrumentu na części pierwsze, że wewnątrz skrzynki producent użył gąbki akustycznej, najprawdopodobniej celem tłumienia niepotrzebnych częstotliwości. Zabieg ten zdecydowanie uszlachetnia brzmienie basu, podobnie, jak specjalny system regulacji poziomu wyjścia basu. Przejście basowe wyprowadza dźwięk z instrumentu przy pomocy półokrągłej ścianki. Z kolei ciut większe rozmiary skrzynki sprawiają, że ten bas wcześniej ma gdzie i po czym hulać...

W kontekście do niego stoi rzecz jasna brzmienie werbla. Za sprawą specjalnego systemu docisku czterech szesnastostrunowych płatów sprężyn, usytuowanych w górnej części instrumentu, brzmienie snare można bardziej precyzyjnie regulować. Bestyjka może więc mówić bardziej lub mniej wyraźnie werblem lub grać tylko niskie częstotliwości. Wystarczy kluczem imbusowym poluzować boczną śrubę, a następnie po poruszeniu drugą śrubą TORX ustalić brzmienie i zablokować je ponownie śrubą po przeciwnej stronie.

Przyznam szczerze, po odchyleniu sprężyn od tapy, Booster zamienia się w genialnie brzmiący instrument, podający głęboki, punktowy, niski ton. Strój tapy trzyma 11 śrub, którymi możemy dowolnie manipulować. Wszystko to sprawia, że instrument z wrocławskiej pracowni brzmi bardziej przestrzennie od pozostałych, czym wytycza całkiem nowy kierunek rozwoju akustycznego cajonów.

Nie jest tanio, bo za Boostera od AW Cajon trzeba zapłacić około 1 tys. zł. Z drugiej strony, jak za instrument tak innowacyjny i perfekcyjnie wykonany, zarówno od strony wizualnej, jak i brzmienia, to też nie jest drogo... Patrząc na to, co dzieje się na rynku cajonów. Nie jest to niskobudżetowy cajon, lecz bardzo starannie wykonana manufaktura, która sprawdza się w pracy zawodowców tj. Patrycja Napierała i wielu innych artystów. Polecam wam wyposażyć się w specjalny plecak dedykowany do tego instrumentu. Jest co nosić. Booster jest ciężki, no ale to w końcu bardzo solidna brzoza, a nie żadna chińska lipa…

Tekst i fot. Wojtek Andrzejewski