Meinl Headliner Wood Bongo HB100MA

Dodano: 01.12.2020
Rodzaj sprzętu: Perkusjonalia
Dostarczył: MEINL
Wojtek Andrzejewski

W przyrodzie nie może być tak, że coś jest bardzo tanie i zarazem bardzo dobre. Zasada ta jest obecna niemalże wszędzie na świecie, a szczególnie dotyczy rynku instrumentów.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Ale może być tak, że coś jest bardzo dobre i nie kosztuje majątku. Świetnym przykładem „świeci” tu firma Meinl. Bongosy Headliner z kauczukowego drzewa zdają się być rewelacyjnym instrumentem ze średniej półki, za który trzeba zapłacić rozsądne pieniądze. Natomiast brzmienie...

Zaskakuje. I to zarówno pod mikrofonami, ponieważ rozpoczynając test akurat zacząłem na nich grać z nagłośnieniem. Dopiero później grałem na tym ciężkim, elegancko polakierowanym instrumencie, bez udziału mikrofonów i uszlachetniającej elektroniki. W domowym zaciszu, na balkonie – dla sąsiadów. Ale od początku...

W kartonie z rozpoznawalnym już na całym świecie logo znajduje się para bongosów w rozmiarach 6 ¾” Macho i 8” Hembra. Zawodowy standard rozmiarówki. Choć zapakowane w Tajlandii, to jak w Niemczech – dokładnie, starannie, pod linijkę i w kancik. W zestawie znajduje się klucz do strojenia solidnych ośmiomilimetrowych śrub, które napinają – jak twierdzi producent – ręcznie dobierane bawole skóry, naciągnięte na klepkowe korpusy z kauczukowego drzewa. Instrument jest masywny, drewno twarde. Ciężki. Wykończony bardzo starannie, w lakierze oddanym użytkownikowi na wysoki połysk. Jak mówią młodzi – jest „lans”, ale... Polecam pracę czystymi rękoma, bowiem ślady paluchów pozostają na lakierze, aż miło...

W MEINLU MYŚLĄ I NIE SKĄPIĄ

Pierwsze, co rzuciło mi się w uszy już po pierwszych uderzeniach dłoni w naciągi bongosów to, że korpusy Macho i Hembry rezonują wspólnie. Jak większość tych instrumentów. Meinlowi udało się wyizolować brzmienia obu bębnów, ale dopiero w droższych liniach produktowych, gdzie zastosowano technologię systemu „Free Ride”, czyli specjalnego łącznika, który pozwala korpusom na niezależne wybrzmiewanie. Headliner to półka średnia, za którą trzeba zapłacić około 400 zł i nie należy spodziewać się tu aż takich frykasów. Ponieważ ogrywałem różne modele bongosów, z czystym sumieniem mogę napisać, że w przypadku HB100M mostek łączący dwa bębny nie przenosi drgań aż tak drastycznie. Dla muzyków początkujących będzie to praktycznie niezauważalne, zatem jest to doskonały instrument na start.

Klarowność brzmienia oczywiście ważna jest na każdym etapie muzykowania. Zadowoli także muzyków średnio zaawansowanych i zawodowych, którzy potrafią wybrzmiewać na tyle selektywnie, że delikatny rezonans także dla nich nie będzie problemem. Pod mikrofonem i na statywie bongosy Headliner brzmieniowo zachowywały się naprawdę bardzo przyzwoicie. Korpusy nie rozkręcały się także podczas grania konwencjonalnego – opierając je o łydkę i staw kolanowy.

Charakterystyczne dla tanich instrumentów jest rozkręcanie się łącznika, ponieważ najczęściej do łączenia używa się po prostu śruby przechodzącej przez mostek i podkładki z nakrętką. W Meinlu myślą i nie skąpią. Dlatego najwyraźniej konstruktorzy użyli specjalnych śrub z podkładkami uniemożliwiającymi luzowanie ścisku śrub na skutek drgań oraz dodatkowo wzmocnili korpusy, montując w nich specjalne, stalowe płytki, idealnie spasowane z wewnętrznym owalem bębna. Za to wielki plus i „szacun”, gdyż jest to zabieg niewielki w nakładzie finansowym, który bardzo pozytywnie przekłada się na komfort pracy z instrumentem. W efekcie także na brzmienie.

KURZ MOTYWUJE...

Producent, niestety, poszalał ze stylistyką obręczy. Okucia są malowane proszkowo, matowe. Szkoda, że nie chrom. Świetnie widać na nich kurz, jeśli instrument nie jest używany przez dłuższy czas. Swoją drogą to świetny motywator do grania na nim... Ważne jednak jest to, że bongosy Meinla ze średniej półki mają zawodowe ustawienie naciągów, pozwalające na swobodne granie dłońmi, bez ryzyka uderzania w obręcze napinające.

Dzięki temu korzystają z nich także zawodowcy, których portfel nie pozwala na zakup instrumentu z segmentu wyższego. Znam wielu takich, dla których linia Headliner jest instrumentem służącym do pracy, jak i tych, którzy dopiero uczą się grać. Dla jednych i drugich to trafiona inwestycja, gdyż w przystępnej cenie dostają świetnie brzmiący instrument, który dobrze wygląda (a jak wiadomo – „czego się nie zagra, to się „dowygląda”) i nie rozstraja się oraz nie rozpada się na części pierwsze podczas grania.

DANE TECHNICZNE:

Rozmiary: 6 ¾” Macho i 8” Hembra
Materiał: drzewo kauczukowe
Naciągi: ręcznie dobierana skóra bawołu
Osprzęt: 8-milimetrowe śruby, 2-milimetrowe zaokrąglone obręcze, montowana wewnątrz płytka wzmacniająca mostek, klucz do strojenia
Cena: w zależności od sklepu waha się w okolicach 400 zł.

 

https://meinlpercussion.com/

Dziękuję firmie ASSTONEX z Łodzi za użyczenie sprzętu do testu.
Tekst i foto: Wojtek Andrzejewski

Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Tylko teraz:
Promocja na start: 1 miesiąc za 1 zł!