Inspiracje: Tomek Torres

Dodano: 17.07.2020

Pytając Tomka o inspiracje w oparciu o jego grę na bębnach można spodziewać się w zasadzie wielu różnych odpowiedzi. Mieszanka stylistyczna to efekt wielu wpływów, ale akurat ten wybór nie powinien być wielkim zaskoczeniem.

Inspiracje

Każdy z muzyków czerpie inspiracje i w różny sposób przekłada je na swoją twórczość. Jedni czerpią bezpośrednie wzorce stylistyczne, inni znów tworzą własną filozofię i sposób traktowania instrumentu, a jeszcze inni dostają falę przyjemnych doznań lub dźwięki działają na nich motywująco. Jeżeli chodzi o wymienienie poszczególnych perkusistów, płyt, o zespołach już nawet nie wspominając, to sprawa jest dość prosta, mimo, że w zasadzie wszyscy nasi rozmówcy nie ograniczają się do jednej stylistyki muzycznej.

W związku z tym postanowiliśmy pójść tropem artykułu sprzed dwóch miesięcy, gdzie międzynarodowe grono artystów opowiadało nam o swoich inspiracjach na bazie jednego, jedynego utworu. Zadanie karkołomne i niezwykle trudne, szczególnie dla tych, którzy muzykę analizują z każdej strony. JEDEN UTWÓR? Najprzyjemniejszy okazał się efekt, gdzie muzycy z wielkim sentymentem cofali się do okresu wielkiej fascynacji opisywanymi nagraniami, często zahaczali o poboczne wątki, związane z okolicznościami, w których się spotkali z daną kompozycją.

Mamy nadzieję, że nasze wspaniałe różnorodne grono artystów będzie gwarantem mile spędzonego czasu i po przeczytaniu sięgniemy do nagrań, które miały tak duży wpływ na brzmienie dzisiejszej polskiej perkusji.

Tomek Torres

On the Other Hand”
On the Other Hand (1990) – Michel Camilo

Perkusista: Cliff Almond

„Nie jest łatwo wymyślić, które kilka minut muzyki mogło wpłynąć na resztę mojego życia. Po przeszukaniu wielu półek swojej pamięci i wspomnień, pomyślałem, że pójdę w stronę rockową i powiem o Kornie, ale zacząłem się cofać w czasie i doszedłem do wniosku, że chyba największą i najbardziej trwałą pieczątkę na moim duchu – muzycznym i życiowym – zostawił Michel Camilo. W szczególności utwór „On the Other Hand”, pochodzący z płyty o tym samym tytule.

Płyta wyszła w 1990 roku... Brzmi to trochę nierealnie dzisiaj. W każdym razie historia tej płyty ma już 30 lat. On the Other Hand była pierwszą płytą, jaką mieliśmy w domu. Tata przywiózł ją z zagranicy z jakiegoś kontraktu. W tamtych czasach to było wielkie wydarzenie. Zakupiliśmy odtwarzacz CD i słuchaliśmy jej w kółko. Do dzisiaj mam tak, że jak słucham tego kawałka, to wracają wspomnienia z dawnych lat. Przed przygotowywaniem się do tego wywiadu, nie słuchałem tej płyty od 10 lat, a kiedy ją dziś puściłem, byłem w stanie zaśpiewać dokładnie każdą solówkę, która jest tam zagrana – nieważne trąbka, saksofon czy piano. Cały czas noszę w sobie tę muzykę.

Chciałem być oryginalny i znaleźć jakiś utwór, który byłby może bardziej zaskakujący dla wszystkich, ale finalnie wychodzi na to, że Tomek Torres to jest ten od „latynki”. Tak po prostu musi być, nie ma zmiłuj.

 

Cliff Almond – wielki ukłon w stronę tego pana z mojej strony. Nie jest u nas tak znany jak Horacio „el Negro” Hernandez, ale Cliff jest cichym, czarnym koniem. Jego gra to majstersztyk finezji i precyzji. Nie gra za dużo, tylko tyle, ile trzeba. To nagranie ma 30 lat, a myślę, że dzisiaj nikt by się tego nie powstydził. Nadal jest aktualne. „On the Other Hand” jest utworem, który bardzo mocno wpłynął na moje rozumienie kwestii rytmicznych i harmonicznych.

Mam nadzieję, że każdy z ciekawości posłucha tego numeru, ponieważ on uczy, czym są synkopowane podziały i akcenty na słabe części taktu. Osobiście siedzi mi to w głowie do teraz. W trakcie grania, w feelingu, mam takie tendencje, żeby robić te synkopowane podziały i żeby ciąć na słabych częściach taktu. Ten utwór tnie jak żyleta. Ogólnie mówiąc, taki rodzaj grania to jest coś, co mocno mi siedzi w sercu i mimo tego, że gram bardzo różne rzeczy, to gdybym miał wybrać jeden gatunek muzyki, w którym się najlepiej bawię i czuję, to byłby właśnie latin jazz.

Gdy byłem mały, to właśnie takiej muzyki się u nas słuchało. Mogę powiedzieć, że wyrastałem na dosyć ambitnej muzyce, ponieważ latin jazz w takim wykonaniu to jest najwyższa półka. Od latin jazzu przechodziłem przez jazz akustyczny, elektroniczny, a fascynacja metalem przyszła gdzieś pod koniec liceum. Sepultura i album Roots to były moje drzwi do piekła (śmiech).

Dodatkowo „On the Other Hand” ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Jak tata przywoził te sprzęty z kontraktów, to między innymi przywiózł kamerę. W tamtych czasach, jak ktoś miał kamerę to kręciło się absolutnie wszystko, co się robiło w domu... Nawet, jak się nic nie robiło. W 1990 roku urodził się mój brat, więc oczywiście mamy filmiki, jak się kręcimy po domu – moja mama z bratem na rękach – i w tle leci „On the Other Hand”. To jest taka ścieżka dźwiękowa naszego życia. Jak to teraz słyszę to momentalnie wracam do wspomnień i emocji z tamtych lat. Wystarczy, że usłyszę wstęp tego numeru, grany na fortepianie i od razu czuję tę bliskość z rodziną i same pozytywne rzeczy.”

Zdjęcie: Agnieszka Litarska

Quiz – Prawda czy fałsz?
1 / 12
Black Sabbath zagrało w Polsce przynajmniej jeden koncert z Billem Wardem za bębnami.
Dalej !