Inspiracje: Paweł „Pavulon” Jaroszewicz

Dodano: 07.08.2020

„Agresywnie”, czyli bębniarz znany z zespołów Vader, Decapitated, Hate, Antigama czy też obecnie austriackiego Belphegor, prezentuje swoje korzenie oraz moment, który zainspirował go do gry na bębnach.

Inspiracje

Każdy z muzyków czerpie inspiracje i w różny sposób przekłada je na swoją twórczość. Jedni czerpią bezpośrednie wzorce stylistyczne, inni znów tworzą własną filozofię i sposób traktowania instrumentu, a jeszcze inni dostają falę przyjemnych doznań lub dźwięki działają na nich motywująco. Jeżeli chodzi o wymienienie poszczególnych perkusistów, płyt, o zespołach już nawet nie wspominając, to sprawa jest dość prosta, mimo, że w zasadzie wszyscy nasi rozmówcy nie ograniczają się do jednej stylistyki muzycznej.

W związku z tym postanowiliśmy pójść tropem artykułu sprzed dwóch miesięcy, gdzie międzynarodowe grono artystów opowiadało nam o swoich inspiracjach na bazie jednego, jedynego utworu. Zadanie karkołomne i niezwykle trudne, szczególnie dla tych, którzy muzykę analizują z każdej strony. JEDEN UTWÓR? Najprzyjemniejszy okazał się efekt, gdzie muzycy z wielkim sentymentem cofali się do okresu wielkiej fascynacji opisywanymi nagraniami, często zahaczali o poboczne wątki, związane z okolicznościami, w których się spotkali z daną kompozycją.

Mamy nadzieję, że nasze wspaniałe różnorodne grono artystów będzie gwarantem mile spędzonego czasu i po przeczytaniu sięgniemy do nagrań, które miały tak duży wpływ na brzmienie dzisiejszej polskiej perkusji.

Paweł „Pavulon” Jaroszewicz

„Tumba Island”
Paint The World (1993) – Chick Corea Elektric Band II

Perkusista: Gary Novak

„Wybrałem utwór „Tumba Island” z płyty Paint The World – Chick Corea Elektric Band II, ale... nie chodzi mi o wykonanie na płycie, tylko o wersję live z Kongresowej w 1994 roku. Na płycie, jak to zwykle bywa, wykonanie jest dużo wolniejsze. Na szczęście mieliśmy nagranie live w domu na kasecie VHS, ponieważ mój ojciec słuchał takiej muzyki od zawsze. Siłą rzeczy dorastałem słuchając tego, co on, czyli mieszanka hardrocka jak Uriah Heep, Deep Purple, Led Zeppelin z jazzem we wszystkich możliwych odmianach.

Pomiędzy tymi wszystkimi płytami było to nagranie z Kongresowej i pamiętam, że jak zobaczyłem ten kawałek na wideo – a miałem wtedy jakieś 10 lat – to było dla mnie jak cios w pysk. Szczególnie solo Gary’ego Novaka, gdzieś w środku utworu. Rozwaliło mnie to pod każdym względem. Gary wyglądał wtedy jak rasowy metalowiec i nie ukrywam, że później był to dla mnie pewnego rodzaju wzór. Nie kolesie ze Slayera w obcisłych gaciach z pudlem na głowie, tylko właśnie ten chłop. No i przede wszystkim to, jak on tam zagrał.

 

Numer ogólnie jest dosyć stonowany, chociaż jakby się z lupą przyjrzeć, co Gary wyprawia tam w tle, to są cuda na kiju, ale tego tak nie widać normalnie. Jednak jak wychodzi na pierwszy plan i odpala wszystkie działa po kolei, to kopara opada do podłogi i człowiek zaczyna się zastanawiać, co się właśnie wydarzyło. Gość na jazzowym festiwalu zagrał tak metalowe solo, że cios – jedynki posadzone, wszystko siedzi, płynność, flow – z tego się wylewa. Do tego ta końcówka z chiną na podwójnej stopie. Pozamiatane! Po solówce wchodzi znowu w temat i swinguje dalej. Właśnie ten konkretny fragment jest dla mnie bardzo istotny, to solo trwa jakieś 4 minuty – dość rozbudowane jak na solo na bębnach. Ani chwili nudy – Gary sypie pomysłami jak z rękawa i widać, że kompletnie go to nie rusza. To nie jest tak, że się dwoi i troi, tylko siedzi, przeżuwa pewnie gumę czy coś i jedzie! Zdarłem taśmę w tym miejscu.

Od tego momentu chciałem grać w tę właśnie stronę i wszystko, co robiłem – z mniejszym lub większym skutkiem – robiłem pod to. Chciałem osiągnąć taki sound i flow. Nawet zapożyczyłem sobie niektóre patenty. Teraz nie umiem wskazać, gdzie dokładnie je wykorzystałem, ale rżnę z tego do dziś. To jest dokładnie taka stylówa, do której dążę od początku. Pewnie nigdy tego nie osiągnę, bo mówimy o absurdalnym poziomie, ale w tym kierunku próbuję ciągnąć.

Dynamiczne flow, nie kwadratura koła typowo metalowska, tylko te przelewające się przejścia. Mam czasem taki motyw, że jak robię przejścia, to staram się zawijać frazę. Podobnie jest z dynamiką, która nie jest od raz, tylko wychodzi bardziej na i – taką jakby falą. To właśnie jest wpływ Gary’ego. Jak weźmiesz jakiekolwiek moje nagranie, to często się to przewija. Naturalnie gram to w taki sposób, na jaki mi pozwala mój skill. Wiadomo, że to nie jest to, co on robi, ale tak to miało wyglądać. To, że wyszło inaczej, to już jest inna historia.”

 

Fot. Daniel Rusiłowicz

Quiz – Prawda czy fałsz?
1 / 12
Black Sabbath zagrało w Polsce przynajmniej jeden koncert z Billem Wardem za bębnami.
Dalej !