Inspiracje: Tomasz „Żaba” Mądzielewski

Dodano: 11.08.2020

Zapracowany bębniarz warszawskiej sceny pochodzi z Grudziądza, który muzyczną stolicą Polski raczej nie jest, ale na szczęście miał wspaniałe warunki w domu do chłonięcia muzyki, która wpłynęła na jego grę.

Inspiracje

Każdy z muzyków czerpie inspiracje i w różny sposób przekłada je na swoją twórczość. Jedni czerpią bezpośrednie wzorce stylistyczne, inni znów tworzą własną filozofię i sposób traktowania instrumentu, a jeszcze inni dostają falę przyjemnych doznań lub dźwięki działają na nich motywująco. Jeżeli chodzi o wymienienie poszczególnych perkusistów, płyt, o zespołach już nawet nie wspominając, to sprawa jest dość prosta, mimo, że w zasadzie wszyscy nasi rozmówcy nie ograniczają się do jednej stylistyki muzycznej.

W związku z tym postanowiliśmy pójść tropem artykułu sprzed dwóch miesięcy, gdzie międzynarodowe grono artystów opowiadało nam o swoich inspiracjach na bazie jednego, jedynego utworu. Zadanie karkołomne i niezwykle trudne, szczególnie dla tych, którzy muzykę analizują z każdej strony. JEDEN UTWÓR? Najprzyjemniejszy okazał się efekt, gdzie muzycy z wielkim sentymentem cofali się do okresu wielkiej fascynacji opisywanymi nagraniami, często zahaczali o poboczne wątki, związane z okolicznościami, w których się spotkali z daną kompozycją.

Mamy nadzieję, że nasze wspaniałe różnorodne grono artystów będzie gwarantem mile spędzonego czasu i po przeczytaniu sięgniemy do nagrań, które miały tak duży wpływ na brzmienie dzisiejszej polskiej perkusji.

Tomasz „Żaba” Mądzielewski

„What Cha’ Gonna Do for Me?”
What Cha’ Gonna Do for Me? (1981) – Chaka Khan

Perkusista: Steve Ferrone

„Wybór najbardziej inspirującego dla mnie utworu wcale nie był łatwy. Głowiłem się nad tym parę dni. Tak naprawdę to dobrej muzyki u mnie w domu nigdy nie brakowało, ponieważ tata jest muzykiem i słuchaliśmy Stevie’go Wondera, Santany i tym podobnych. Kiedy miałem 16-17 lat, zaczęła do mnie przemawiać ta poważniejsza muzyka i wtedy trafiłem na Chakę Khan. Przesłuchałem każdą jej płytę i na każdej z nich grała śmietanka muzyków z całego świata.

Dla mnie największe znaczenie ma płyta What Cha’ Gonna Do for Me? z 1981 roku, wydana przez Warner Bros i na niej tytułowy utwór. Można powiedzieć, że na bębnach tam się niewiele dzieje, ale Steve Ferrone gra to w taki sposób, że serce mi mięknie, jak tego słucham. Wróciłem teraz do starszych nagrań, żeby bardziej przeanalizować grę Steve’a, a grał z niesamowitymi muzykami, takimi, jak George Duke czy Eric Clapton, czyli najwyższa półka. Styl jego gry z lat 80 kojarzy mi się mocno z grą Jerzego Piotrowskiego, który jest moim bohaterem z lat młodości i podejrzewam, że większość moich kolegów podziela to zdanie. Bardzo podobne granie.

 

Wracając do płyty What Cha’ Gonna Do for Me?, jest dosyć ciekawa muzycznie i gra na niej również Michael Brecker, który napisał dęciaki. Całość jest pomieszaniem stylu funky i nowoczesnego fusion. Był to zaledwie rok 1981, a tam już pojawiły się syntezatory. Jest pierwsza drum maszyna, która robi pod spodem soundowo oryginalne zamieszanie. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach, większość z nas poszukuje właśnie takiego soundu. Od początku tego utworu, gdy wchodzą bębny, pojawia się hi-hat, grany w figurze ósemka i dwie szesnastki.

Ferrone na całej tej płycie ma tak niesamowite przejścia i wypełnienia, że aż nie umiem tego wyrazić słowami. Konsekwencja jego gry jest naprawdę godna podziwu. W tamtych czasach nie myślało się, żeby coś wypełniać chopsami czy trzydziestodwójkami, tylko ósemkami, szesnastkami i triolami. Wszystko zamykało się w obrębie tych trzech wartości, przez co jest dużo powietrza w przejściach na bębnach. Serdecznie polecam każdemu przesłuchać ten album właśnie dla tego soundu. Brzmienie Ferrone’a zrobiło na mnie ogromne wrażenie, dlatego sprawdziłem, ile nagrał w życiu płyt i można powiedzieć, że jest to dorobek porównywalny z tym, co osiągnął Vinnie Colaiuta.”

Zdjęcie główne: Joanna Czarnota

Quiz – Prawda czy fałsz?
1 / 12
Black Sabbath zagrało w Polsce przynajmniej jeden koncert z Billem Wardem za bębnami.
Dalej !