stdClass Object
(
    [id] => 2933
    [categories_id] => 1973
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 306
    [ulubionykiosk_id] => 0
    [users_last_edit_id] => 768
    [assets_id] => 
    [name] => Talerze Zildjian Kerope
    [alias] => talerze-zildjian-kerope
    [introtext] => 

Talerze Zildjian Kerope to tegoroczna nowość od najstarszego producenta perkusyjnego na świecie.

[fulltext] =>


Blaszki są dostępne w kraju i pierwszą partię instrumentów wysłaliśmy do Tomka Łosowskiego, ponieważ doszliśmy do wniosku, że najlepszym testującym tak zacnych blach będzie muzyk, który pod względem doboru instrumentów jest niezwykle wybredny (nie mówcie mu tego…). Oddajemy więc pole Tomkowi…

Na początku pragnę podziękować firmie Ada Music i Pani Kasi Pękali za przesłanie talerzy. Dziękuję też Maćkowi Nowakowi, który wprowadził mnie trochę w temat tej serii blach. Maciek miał to szczęście i możliwość bycia w fabryce Zildjiana. Widział linie produkcyjne, urządzenia do kucia blach... Fajnie miał… Talerze te zostały nazwane na cześć człowieka, który był szefem firmy w drugiej połowie XIX wieku (zanim firma przeniosła się do USA) - Zildjiana Keropa.

To właśnie Kerope (który żył wtedy w Konstantynopolu) przyczynił się bardzo do rozwoju brzmienia serii "K". Obecnie na rynku muzycznym istnieje dość szerokie zapotrzebowanie na instrumenty typu vintage, old school… Prawda też jest taka, że czas robi swoje i sporo z tych oryginalnych, starych talerzy dawno popękało. Spora grupa muzyków szuka czegoś niepowtarzalnego w brzmieniu, innego od tego, co jest teraz produkowane. Wychodząc naprzeciw tej sytuacji, ludzie z firmy Zildjian zaczęli analizować budowę i brzmienie elitarnych, starych serii talerzy, które mają w tzw. "skarbcu". Produkcja obecnych serii talerzy dość mocno odeszła od dawnych wzorców. Wiadomą rzeczą jest fakt, że firmy ciągle poszukują nowych rozwiązań, które zainteresowałyby klientów. Czasami nowe produkty są rewolucyjne i świetne, ale czasami "lepsze jest wrogiem dobrego"…

Proces powstawania Keropów był dość czasochłonny i złożony. Na początku była wnikliwa i czasochłonna analiza budowy starych blach - wyglądu, kształtu, rodzaju kucia, toczenia, gramatury, wielkości bellów. Firma konsultowała się również z wieloma perkusistami (np. Steve Gadd), robiła prototypy…

Teraz przechodzimy już do testu i moich osobistych wrażeń. Blachy, które otrzymałem, to set optymalny - po jednym talerzu z każdego modelu. Dla przypomnienia - linia K Kerope to 14" Hi-hat, 15" Hi-hat, 18" Crash, 19" Crash, 20" Ride i 22" Ride. Co ciekawe - na talerzach nie ma nazw typu crash, ride. Są to nazwy "umowne". Na górze każdego talerza jest napis "Kerope", a na spodzie napis Zildjian, rozmiar w calach, centymetrach oraz waga każdej blachy. Waga napisana jest markerem na spodzie "kopułki".

Blachy zapakowane były w tradycyjne "zildjianowskie" worki. Na każdym z tych foliowych worków jest ciekawa informacja - producent prosi, aby nie czyścić talerzy ogólnie znanymi środkami do czyszczenia blach, tylko suchą ścierką. Zbyt wiele chemii (a takie są czyściki) może naruszyć dość specyficzny "finish" tych blach. Z tego, co jest napisane - finish Keropów ma znaczenie i wpływa na brzmienie. Specjalne procesy wytwarzania tych unikalnych blach powodują, że każda jest niepowtarzalna w charakterze i wyglądzie. Ten dość ascetyczny wygląd, wżery i ślady młotkowania to norma dla tych instrumentów. Po wyjęciu wszystkich talerzy z opakowania, zacząłem ostrożnie zawieszać je na statywach.

HI-HAT 14" i 15"


Zacznę opis od hi-hatu 14. Patrząc na wagę obu blach widać wyraźnie, że jedna jest lżejsza, a druga cięższa. Przywykły do konfiguracji choćby hi-hatu K/Z, gdzie gruby "Z" był na spodzie, założyłem właśnie w taki sposób oba talerze… i po kilku uderzeniach okazało się, że nie do końca mi pasuje charakter brzmienia tego hi-hatu. Na pierwszy "rzut ucha" brzmienie było dość bezbarwne. Po chwili jednak olśniło mnie - spróbowałem zamienić górę z dołem; na spód dałem lżejszy talerz, a na górę grubszy. Kiedy zacząłem grać, usłyszałem bardzo ciekawą barwę hi-hatu, dość szybką, blachy ładnie współpracowały brzmieniowo pomiędzy sobą. Słychać też selektywne odbicia pałek. Instrument trochę przypominał mi brzmienie hi-hatu Steve Gadda - i tutaj wszystko by się zgadzało, przecież Steve używa go właśnie w takiej konfiguracji: grubsza blacha na górze, a cienka na dole (np. jego model K Custom Session hi-hat). Potem założyłem ten hi-hat jako "drugi", boczny (zamknięty). Efekt - bardzo czuły instrument, przy tym ciepły i dość miękki. Bardzo lubię miękkie blachy. Ta miękkość i dość ciemne "ciepło" w brzmieniu to rzecz charakterystyczna dla wszystkich Keropów.

Idąc dalej, założyłem hi-hat 15". Wyznam szczerze - jest to rozmiar, który mnie zawsze odstraszał. Tutaj jednak doznałem bardzo pozytywnego zaskoczenia. Hi-hat 15" jest nawet szybszy w graniu niż 14". Co ciekawe - brzmi dość wysoko jak na ten rozmiar. Próbowałem wcześniej opisywanych konfiguracji z zamianą spodu i góry. Hi-hat 15" zdecydowanie lepiej pracuje, kiedy grubsza blacha jest na dole. Pamiętać też należy, że są to na tyle unikatowe blachy, że w każdym modelu może być nieco inna sytuacja brzmieniowa (spód - góra). Dlatego warto robić eksperymenty.

Jako ciekawostkę napiszę, że kiedy byłem dobierać blachy w centrum dla endorserów w Londynie, spody i góry od hi-hatów leżały osobno i każdy endorser dobierał sobie hi-hat w pary wedle własnego uznania.

Wracając do Kerope 15" - grając na tym hi-hacie nie mam wrażenia, że jest to aż tak duży rozmiar dzięki temu, że brzmi dość wysoko, jest bardzo szybki i dodatkowo ciepły i miękki. Z kolei rozmiar 15" nadaje mu dość fajny, dłuższy sustain (przy otwieraniu obu blach). Jeszcze jedna ważna cecha - jest dość cichy. Jest to plusem np. przy nagraniach studyjnych. Jego cichość nie jest jakaś drastyczna, ale jest ciut cichszy niż np. hi-hat K/Z czy też hi-hat z rodziny "Mastersound" (pofalowany spód).

CRASHE 18 i 19"


Zacznę od 18". Wspaniały crash - ideał w tym rozmiarze. Dość wysoki w brzmieniu, jak na 18". Jest bardzo szybki - szybko się wzbudza, pewnie też dzięki temu, że jest miękki. W brzmieniu jest soczysty, dość ciemny. Blachy te mają w sobie coś szlachetnego, co odróżnia je od standardowych formuł. Dla porównania założyłem na chwilę 18" K Custom Hybrid Crash, do którego jestem dość mocno przyzwyczajony i jest on jednym z lepszych i częściej używanych crashów w moim zestawie. W porównaniu z Kerope, Crash Hybrid ma dość ostrą "górę" w paśmie (miałem nawet wrażenie, że lekko "przewaloną". Crash Kerope ma tej góry mniej, ale z kolei ma większą soczystość, ciepło, miękkość, subtelniejszą wrażliwość i ciekawsze, szlachetniejsze tony (nawet przy cichym graniu). Od razu widać albo raczej słychać, że jest to inna klasa instrumentu. Crash 19" jest ciut niższy w brzmieniu, trochę dłużej wybrzmiewający. Nadaje się też świetnie do swingowania (często w moich projektach jazzowych, kiedy chcę zmienić kolor, przechodzę ze swingiem z ride’u na crash).

RIDE’Y 20" i 22"


Są pięknie wypośrodkowane, bardzo selektywne (szybkie uderzenia nie zlewają się). Jeśli uderzymy je jak crash - produkują piękne, ciemne i bardzo bogate alikwoty. Co ciekawe - w trakcie grania miałem wrażenie, że bell jest dość cichy. Z lekkim (ale przyjemnym) zaskoczeniem stwierdziłem natomiast, że przy odsłuchiwaniu nagrania, było go w sam raz - tyle, ile powinno być. Czyli sytuacja jest "in plus". Należy pamiętać, że z głośnym bellem są często problemy w studiu. Zbyt głośny bell w stosunku do całego ride’u i innych talerzy, powoduje niedobrą dysproporcję w ogólnym brzmieniu blach. Wchodzi też w mikrofony od kotłów - mamy wtedy same problemy w ogólnym miksie bębnów. Inna ważna sprawa - oba ride’y ładnie uzupełniają się brzmieniowo. Tak, jak w wypadku dwóch crash’ów - mniejszy jest wyższy, a większy - niższy, ale mają ten sam charakter. Słychać ewidentnie, że to są blachy z tej samej rodziny.

Teraz największe zaskoczenie, jakiego doznałem, kiedy zawiesiłem wszystkie blachy i zacząłem wydobywać z nich różne tony… Stwierdziłem, że cały set przepięknie współgra między sobą. Jest to absolutna poezja - tak wspaniale uzupełniają się w alikwotach, tonach i brzmieniach. Dzięki Kerope’om zmieniło się brzmienie całego mego zestawu… I teraz bądź tu mądry… Kupić wszystkie?

PODSUMOWANIE


Są to instrumenty - arcydzieła, o przepięknym, ciemnym brzmieniu i klasycznym wykończeniu. Nie są to blachy z bardzo agresywnym brzmieniem. Nie są zbyt grube. Są dość mocno młotkowane. Nie na każdą kieszeń.  Są miękkie, soczyste i ciepłe. Wspaniale nadają się do takich stylistyk jak modern jazz, latin, fusion oraz do pracy w studiu.Jeżeli macie okazję - zachęcam, by pograć i przekonać się.

Dostarczył dystrybutor Zildjian w Polsce - Ada Music (www.adamusic.pl)

Test ukazał się w numerze wrzesień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ jakość wykonania,
+ doskonałe cechy brzmieniowe
stylistyki vintage
+ spójność brzmieniowa setu.
Pomiędzy:
+/- cena,
Minusy:
- obiektywnie brak}

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-29 15:03:34 [date_created] => 2015-01-05 07:20:20 [date_publish] => 2015-01-05 07:20:20 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => ZILDJIAN [firmId] => 306 [firmAlias] => zildjian [firmWww] => http://www.zildjian.com [categoryTitle] => Blachy [link] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy/2933-talerze-zildjian-kerope [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy )

Talerze Zildjian Kerope

Dodano: 05.01.2015
Rodzaj sprzętu: Blachy
Dostarczył: ZILDJIAN

Talerze Zildjian Kerope to tegoroczna nowość od najstarszego producenta perkusyjnego na świecie.


Blaszki są dostępne w kraju i pierwszą partię instrumentów wysłaliśmy do Tomka Łosowskiego, ponieważ doszliśmy do wniosku, że najlepszym testującym tak zacnych blach będzie muzyk, który pod względem doboru instrumentów jest niezwykle wybredny (nie mówcie mu tego…). Oddajemy więc pole Tomkowi…

Na początku pragnę podziękować firmie Ada Music i Pani Kasi Pękali za przesłanie talerzy. Dziękuję też Maćkowi Nowakowi, który wprowadził mnie trochę w temat tej serii blach. Maciek miał to szczęście i możliwość bycia w fabryce Zildjiana. Widział linie produkcyjne, urządzenia do kucia blach... Fajnie miał… Talerze te zostały nazwane na cześć człowieka, który był szefem firmy w drugiej połowie XIX wieku (zanim firma przeniosła się do USA) - Zildjiana Keropa.

To właśnie Kerope (który żył wtedy w Konstantynopolu) przyczynił się bardzo do rozwoju brzmienia serii "K". Obecnie na rynku muzycznym istnieje dość szerokie zapotrzebowanie na instrumenty typu vintage, old school… Prawda też jest taka, że czas robi swoje i sporo z tych oryginalnych, starych talerzy dawno popękało. Spora grupa muzyków szuka czegoś niepowtarzalnego w brzmieniu, innego od tego, co jest teraz produkowane. Wychodząc naprzeciw tej sytuacji, ludzie z firmy Zildjian zaczęli analizować budowę i brzmienie elitarnych, starych serii talerzy, które mają w tzw. "skarbcu". Produkcja obecnych serii talerzy dość mocno odeszła od dawnych wzorców. Wiadomą rzeczą jest fakt, że firmy ciągle poszukują nowych rozwiązań, które zainteresowałyby klientów. Czasami nowe produkty są rewolucyjne i świetne, ale czasami "lepsze jest wrogiem dobrego"…

Proces powstawania Keropów był dość czasochłonny i złożony. Na początku była wnikliwa i czasochłonna analiza budowy starych blach - wyglądu, kształtu, rodzaju kucia, toczenia, gramatury, wielkości bellów. Firma konsultowała się również z wieloma perkusistami (np. Steve Gadd), robiła prototypy…

Teraz przechodzimy już do testu i moich osobistych wrażeń. Blachy, które otrzymałem, to set optymalny - po jednym talerzu z każdego modelu. Dla przypomnienia - linia K Kerope to 14" Hi-hat, 15" Hi-hat, 18" Crash, 19" Crash, 20" Ride i 22" Ride. Co ciekawe - na talerzach nie ma nazw typu crash, ride. Są to nazwy "umowne". Na górze każdego talerza jest napis "Kerope", a na spodzie napis Zildjian, rozmiar w calach, centymetrach oraz waga każdej blachy. Waga napisana jest markerem na spodzie "kopułki".

Blachy zapakowane były w tradycyjne "zildjianowskie" worki. Na każdym z tych foliowych worków jest ciekawa informacja - producent prosi, aby nie czyścić talerzy ogólnie znanymi środkami do czyszczenia blach, tylko suchą ścierką. Zbyt wiele chemii (a takie są czyściki) może naruszyć dość specyficzny "finish" tych blach. Z tego, co jest napisane - finish Keropów ma znaczenie i wpływa na brzmienie. Specjalne procesy wytwarzania tych unikalnych blach powodują, że każda jest niepowtarzalna w charakterze i wyglądzie. Ten dość ascetyczny wygląd, wżery i ślady młotkowania to norma dla tych instrumentów. Po wyjęciu wszystkich talerzy z opakowania, zacząłem ostrożnie zawieszać je na statywach.

HI-HAT 14" i 15"


Zacznę opis od hi-hatu 14. Patrząc na wagę obu blach widać wyraźnie, że jedna jest lżejsza, a druga cięższa. Przywykły do konfiguracji choćby hi-hatu K/Z, gdzie gruby "Z" był na spodzie, założyłem właśnie w taki sposób oba talerze… i po kilku uderzeniach okazało się, że nie do końca mi pasuje charakter brzmienia tego hi-hatu. Na pierwszy "rzut ucha" brzmienie było dość bezbarwne. Po chwili jednak olśniło mnie - spróbowałem zamienić górę z dołem; na spód dałem lżejszy talerz, a na górę grubszy. Kiedy zacząłem grać, usłyszałem bardzo ciekawą barwę hi-hatu, dość szybką, blachy ładnie współpracowały brzmieniowo pomiędzy sobą. Słychać też selektywne odbicia pałek. Instrument trochę przypominał mi brzmienie hi-hatu Steve Gadda - i tutaj wszystko by się zgadzało, przecież Steve używa go właśnie w takiej konfiguracji: grubsza blacha na górze, a cienka na dole (np. jego model K Custom Session hi-hat). Potem założyłem ten hi-hat jako "drugi", boczny (zamknięty). Efekt - bardzo czuły instrument, przy tym ciepły i dość miękki. Bardzo lubię miękkie blachy. Ta miękkość i dość ciemne "ciepło" w brzmieniu to rzecz charakterystyczna dla wszystkich Keropów.

Idąc dalej, założyłem hi-hat 15". Wyznam szczerze - jest to rozmiar, który mnie zawsze odstraszał. Tutaj jednak doznałem bardzo pozytywnego zaskoczenia. Hi-hat 15" jest nawet szybszy w graniu niż 14". Co ciekawe - brzmi dość wysoko jak na ten rozmiar. Próbowałem wcześniej opisywanych konfiguracji z zamianą spodu i góry. Hi-hat 15" zdecydowanie lepiej pracuje, kiedy grubsza blacha jest na dole. Pamiętać też należy, że są to na tyle unikatowe blachy, że w każdym modelu może być nieco inna sytuacja brzmieniowa (spód - góra). Dlatego warto robić eksperymenty.

Jako ciekawostkę napiszę, że kiedy byłem dobierać blachy w centrum dla endorserów w Londynie, spody i góry od hi-hatów leżały osobno i każdy endorser dobierał sobie hi-hat w pary wedle własnego uznania.

Wracając do Kerope 15" - grając na tym hi-hacie nie mam wrażenia, że jest to aż tak duży rozmiar dzięki temu, że brzmi dość wysoko, jest bardzo szybki i dodatkowo ciepły i miękki. Z kolei rozmiar 15" nadaje mu dość fajny, dłuższy sustain (przy otwieraniu obu blach). Jeszcze jedna ważna cecha - jest dość cichy. Jest to plusem np. przy nagraniach studyjnych. Jego cichość nie jest jakaś drastyczna, ale jest ciut cichszy niż np. hi-hat K/Z czy też hi-hat z rodziny "Mastersound" (pofalowany spód).

CRASHE 18 i 19"


Zacznę od 18". Wspaniały crash - ideał w tym rozmiarze. Dość wysoki w brzmieniu, jak na 18". Jest bardzo szybki - szybko się wzbudza, pewnie też dzięki temu, że jest miękki. W brzmieniu jest soczysty, dość ciemny. Blachy te mają w sobie coś szlachetnego, co odróżnia je od standardowych formuł. Dla porównania założyłem na chwilę 18" K Custom Hybrid Crash, do którego jestem dość mocno przyzwyczajony i jest on jednym z lepszych i częściej używanych crashów w moim zestawie. W porównaniu z Kerope, Crash Hybrid ma dość ostrą "górę" w paśmie (miałem nawet wrażenie, że lekko "przewaloną". Crash Kerope ma tej góry mniej, ale z kolei ma większą soczystość, ciepło, miękkość, subtelniejszą wrażliwość i ciekawsze, szlachetniejsze tony (nawet przy cichym graniu). Od razu widać albo raczej słychać, że jest to inna klasa instrumentu. Crash 19" jest ciut niższy w brzmieniu, trochę dłużej wybrzmiewający. Nadaje się też świetnie do swingowania (często w moich projektach jazzowych, kiedy chcę zmienić kolor, przechodzę ze swingiem z ride’u na crash).

RIDE’Y 20" i 22"


Są pięknie wypośrodkowane, bardzo selektywne (szybkie uderzenia nie zlewają się). Jeśli uderzymy je jak crash - produkują piękne, ciemne i bardzo bogate alikwoty. Co ciekawe - w trakcie grania miałem wrażenie, że bell jest dość cichy. Z lekkim (ale przyjemnym) zaskoczeniem stwierdziłem natomiast, że przy odsłuchiwaniu nagrania, było go w sam raz - tyle, ile powinno być. Czyli sytuacja jest "in plus". Należy pamiętać, że z głośnym bellem są często problemy w studiu. Zbyt głośny bell w stosunku do całego ride’u i innych talerzy, powoduje niedobrą dysproporcję w ogólnym brzmieniu blach. Wchodzi też w mikrofony od kotłów - mamy wtedy same problemy w ogólnym miksie bębnów. Inna ważna sprawa - oba ride’y ładnie uzupełniają się brzmieniowo. Tak, jak w wypadku dwóch crash’ów - mniejszy jest wyższy, a większy - niższy, ale mają ten sam charakter. Słychać ewidentnie, że to są blachy z tej samej rodziny.

Teraz największe zaskoczenie, jakiego doznałem, kiedy zawiesiłem wszystkie blachy i zacząłem wydobywać z nich różne tony… Stwierdziłem, że cały set przepięknie współgra między sobą. Jest to absolutna poezja - tak wspaniale uzupełniają się w alikwotach, tonach i brzmieniach. Dzięki Kerope’om zmieniło się brzmienie całego mego zestawu… I teraz bądź tu mądry… Kupić wszystkie?

PODSUMOWANIE


Są to instrumenty - arcydzieła, o przepięknym, ciemnym brzmieniu i klasycznym wykończeniu. Nie są to blachy z bardzo agresywnym brzmieniem. Nie są zbyt grube. Są dość mocno młotkowane. Nie na każdą kieszeń.  Są miękkie, soczyste i ciepłe. Wspaniale nadają się do takich stylistyk jak modern jazz, latin, fusion oraz do pracy w studiu.Jeżeli macie okazję - zachęcam, by pograć i przekonać się.

Dostarczył dystrybutor Zildjian w Polsce - Ada Music (www.adamusic.pl)

Test ukazał się w numerze wrzesień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ jakość wykonania,
+ doskonałe cechy brzmieniowe
stylistyki vintage
+ spójność brzmieniowa setu.
Pomiędzy:
+/- cena,
Minusy:
- obiektywnie brak}