Słuch perkusisty

Dodano: 29.11.2016

Tak, jak większość z was, uwielbiam delektować się dźwiękami bębnów i talerzy (barwa, częstotliwość).

Wsłuchiwać się we wpadające w ucho rytmy, naśladować najlepszych i czerpać od nich inspiracje, chodzić na koncerty, no i oczywiście grać na scenie - wchłaniając całą tę energię, ale… zawsze jest jakieś ale… każda rzecz w nadmiarze może szkodzić i niestety szkodzi.

Jako laryngolog i perkusista muszę zwrócić uwagę na dwie kwestie: niedosłuch (uraz akustyczny) i szumy uszne (tinnitus z łac.).

Wielu moich znajomych podaje te dolegliwości. Podobnie jak ja, zaczynając przygodę z perkusją, większość nie myśli o konsekwencjach hałasu - brak stoperów w uszach, brak słuchawek wyciszających, słuchawki douszne i muzyka na maksa! Niestety, nawet ulubiona muzyka o dużym natężeniu i długim czasie trwania doprowadza do uszkodzenia słuchu.

Uraz akustyczny, prowadzący do niedosłuchu, może powstać w mechanizmie ostrym (nagłe, duże natężenie dźwięku powyżej progu bólu), jak i przewlekłym (długotrwałe narażenie na hałas). W pierwszej kolejności pogarsza się słyszenie na wysokich częstotliwościach - w audiometrii widoczne załamki na 4000-6000 Hz. W przypadku gry na perkusji - talerze wydające wysokie dźwięki niszczą nam słuch na powyższych częstotliwościach. Często po zakończonej grze bez ochrony słuchu, zwłaszcza w niewielkim pomieszczeniu, odczuwamy przytkanie uszu wraz z niewielkim uciskiem w głowie i piskiem (szumem) - na szczęście u większości po dłuższej chwili przechodzi. Są to znaki ostrzegawcze dla nas. Poniżej rozwiniemy kwestię szumów. Z czasem, gdy narażenie na hałas trwa, powiększa się wachlarz częstotliwości. Niestety, są to zmiany nieodwracalne, które w ekstremalnych sytuacjach doprowadzają do całkowitej głuchoty. Najświeższym przykładem może być Brian Johnson z AC/DC, którego problemy z pogarszającym się słuchem doprowadziły do przerwania trasy koncertowej i wykluczenia z zespołu.



fot: Aga Krysiuk
Inferno

Przyznaję, że nie dbam za bardzo, bo "niestety" lubię dźwięk ze sceny. Jak sobie ją całkowicie odetnę to czuję się jak bez jaj, dlatego zamknięte mam tylko prawe ucho. Wiem, że to niezdrowe i może wyglądać mało poważnie, ale inaczej jest mi po prostu źle! Czy się boję o słuch? Pewnie, że się boję. Monitor mam ustawiony bardzo cicho, więc nie ładuje mi jakaś straszna siara, cichutko stopka w stylu maszyny do pisania, żeby się przebijała przez całą resztę zgiełku plus klik w prawe ucho. To wszystko, co mi potrzeba na żywo.



SZUMY USZNE


Szumy uszne (piski, dzwonienie w uszach, buczenie w uszach) jest to odczuwanie dźwięku bez udziału ucha zewnętrznego i nie muszą wpływać na słyszenie. Bardzo ważne u pacjenta z szumami usznymi jest, aby określić do której grupy szumów należy: obiektywnych czy subiektywnych.

Szumy obiektywne powstają wewnątrz organizmu pacjenta i mogą być słyszane również przez inne osoby będące w pobliżu. Są one bardzo rzadkie w porównaniu z szumami subiektywnymi. Najczęstsze przyczyny szumów obiektywnych:
• przetoki tętniczo-żylne
• wrodzona przetoka tętniczo-tętnicza
• wysokie ułożenie opuszki żyły szyjnej
• zwężenie lub niedrożność tętnic szyjnych i/lub kręgowych
• oponiaki ucha środkowego
• wysokie ciśnienie śródczaszkowe.

Ich leczenie wymaga najczęściej interwencji chirurgicznej różnych specjalistów (otorynolaryngologia, neurochirurgia, okulistyka).

Szumy uszne subiektywne (słyszane tylko przez pacjenta) są dużo częstsze od powyższych i one właśnie nas interesują. Najbardziej odczuwalne są w ciszy (gdy leżymy wieczorem w łóżku). Mogą mieć różne natężenie od niewielkiego, niewpływającego na codzienne funkcjonowanie (zdecydowana większość pacjentów) do bardzo dużego, utrudniającego funkcjonowanie na wszystkich płaszczyznach życiowych (około 5% chorych) - od zawodowej do prywatnej (co może prowadzić do depresji, włącznie z próbą samobójczą).

Przyczyną szumów subiektywnych może być dysfunkcja na drodze słuchowej od ucha wewnętrznego (uszkodzenie komórek słuchowych zewnętrznych to najczęstsza przyczyna szumów) poprzez nerw słuchowy i ośrodki centralne do ośrodkowego układu nerwowego.

Najczęstsze przyczyny szumów subiektywnych (ich częstotliwość może nawet sugerować przyczynę):
• hałas o dużym natężeniu
• głuchota u osób w podeszłym wieku
• otoskleroza
• choroba Meniere’a
• przewlekłe zapalenie ucha środkowego
• nagła głuchota
• uszkodzenia jatrogenne
• leki: salicylany, niesterydowe leki przeciwzapalne, antybiotyki aminoglikozydowe, chemioterapia (cisplatyna)
• przyczyny psychogenne.

Dodatkowo stres, zmęczenie, hałas, alkohol mogą nasilać odczuwanie ich.

Jest długa kolejka rockmanów, cierpiących z powodu tych dolegliwości. Lars Ulrich już kilka dobrych lat temu stwierdził: "To ciągłe dzwonienie w uszach. To nigdy jakoś nie odchodzi. Nigdy po prostu się nie kończy". Jojo Mayer w wywiadzie dla Perkusisty, opisując swój najgorszy dzień w karierze, mówił o tym fatalnym poranku, kiedy obudził się z dzwonieniem w uszach. Jeżeli chcemy porozmawiać płynnie z Carminem Appice musimy mówić naprawdę głośno, by legendarny perkusista nas zrozumiał. Billy Cobham rozpoczął wywiad w Perkusiście wprost od słów: "Mam trochę problemów ze słuchem…". Zbigniew Hołdys, powtarzający "Rock and roll nie zna litości", też odczuwa to brzemię, Jan Borysewicz, Barbra Streisand i wielu, wielu, wielu innych. Z mojego "podwórka" serdeczny przyjaciel Grzegorz "Greg" Krawczyk, znakomity pałker, także poczuł tę dolegliwość, związaną z szumami (na szczęście w jego przypadku przejściowe), ale od tamtej pory nie siada za zestawem bez odsłuchu dousznego z regulacją głośności. Dr sztuk muzycznych Wojciech Fedkowicz, wykładowca akademicki, zdobywca wielu nagród, od pierwszego momentu szumów stara się namawiać swoich studentów do stosowania ochrony słuchu.

Maciek Gołyźniak

Od samego początku, no, może od 18 roku życia używałem stoperów, nawet z zamkniętymi słuchawkami, potem słuchawek dokanałowych, a potem odlewu i tak do teraz. Badam słuch co najmniej raz do roku. Po dwudziestu latach grania mam uszczerbek porównywalny z kimś, kto gra cztery lata. Dbam i polecam.



CO NAS CZEKA?


W diagnostyce istotną rolę stanowi wywiad lekarski, który jest pierwszym elementem diagnostyki niedosłuchu, szumów usznych i chorób,
związanych z tą dolegliwością:

• Od jak dawna pacjent odczuwa szumy uszne?
• Czy wystąpiło pogorszenie słuchu?
• Czy występują zawroty głowy?
• Czy dolegliwości utrudniają codzienne funkcjonowanie?
• Czy pacjent leczy się na schorzenia neurologiczne?
• Czy pacjent leczy się na nadciśnienie tętnicze i choroby kardiologiczne?
• Czy pacjent ma problemy emocjonalne (czy jest leczony w poradni zdrowia psychicznego)?
• Czy w rodzinie występują/ występowały zaburzenia słuchu?

Następnym etapem jest pełne badanie laryngologiczne:
• Ocena przewodów słuchowych, błon bębenkowych, badanie akumetryczne i próby stroikowe.
• Badanie jam nosa i nosogardła celem oceny drożności i wykluczenia ewentualnych zaburzeń.
• Ocena jamy ustnej i gardła środkowego.
• Ocena gardła dolnego i krtani.

Po spełnieniu tych warunków przechodzimy do badań:
• Audiometria z poziomem szumu
• Tympanometria
• USG doppler naczyń szyi
• Badania obrazowe MRI głowy, ewentualnie CT głowy
• Badania błędnika (VNG)
• Potencjały wywołane z pnia mózgu (BERA)

Powyższa diagnostyka ma wykluczyć wspomniane wcześniej szumy obiektywne, które - jak już nadmieniono - są bardzo rzadkie. U pacjentów, u których nagle pojawił się szum uszny, wprowadzamy od razu leczenie, zwiększa to szanse na jego ustąpienie. Jest to leczenie zachowawcze wraz z leczeniem inwazyjnym. Podawany jest steryd do ucha środkowego po stronie o większym natężeniu szumu oraz podawane są wlewy dożylne (2% Lignokaina).



fot: Michał Kubicki
Jojo Mayer

Pamiętam, że kiedyś po jakiejś próbie piszczało mi w uchu. Na drugi dzień nadal miałem szum, poszedłem do lekarza, który powiedział mi, że będę miał tinnitus aż do końca życia. To nie było wesołe. Mam to cały czas… To będzie ostatni dźwięk, jaki usłyszę, umierając.



SZANSE?


Należy nadmienić, iż szumy uszne są schorzeniem przewlekłym, trudnym w leczeniu. Wymagającym od pacjenta wielkiej cierpliwości i wytrwałości. Nie ma gwarancji, że leczenie przyniesie wymierne korzyści. Nawet subiektywne wyciszenie się szumów jest wielkim sukcesem. W obecnych czasach nie ma leków, które mogą wyleczyć całkowicie szumy. Niektóre grupy leków, jak betahistyna, wyciszają je. Niestety, nie każdy pacjent odczuwa poprawę.

U osób z przewlekłym szumem trwającym miesiące, lata, można zaproponować generatory szumów, które maskują własny szum. Bardzo dobrą metodą jest włączenie radia. Powszechna, zwłaszcza w USA, jest terapia TRT (tinnitus retraining therapy), polegająca na habituacji, mówiąc kolokwialnie - nauczeniu się ignorowania szumów usznych.

Jeśli nie mamy jeszcze tych dolegliwości, pomyślmy o profilaktyce. Łatwiej zapobiegać niż leczyć. Stosujmy stopery, słuchawki do ochrony słuchu (nawet takie dla "budowlańców"), odsłuch douszny, oczywiście z nastawionym rozsądnym natężeniem na wzmacniaczu słuchawkowym. Jeśli nas nie stać, to wystarczy nawet wata (byle nie za głęboko, bo laryngolog będzie miał robotę). Starajmy się grać w większych pomieszczeniach, a jeśli się nie da, róbmy przerwy, aby nasz narząd słuchu odpoczął. I co jakiś czas pomyślcie o badaniu słuchu.

Mam nadzieję, że przybliżyłem wam temat dolegliwości, związanych z głośnym bębnieniem. Liczę też, że skomplikowana droga, jaka nas czeka przy diagnostyce i badaniu, zachęci was do lepszego dbania o słuch!



fot: Getty Images/Lars Baron
Evelyn Glennie

Szkocka wirtuoz perkusji, specjalizująca się zarówno w muzyce poważnej, jak i muzyce nowoczesnej. Perkusistka zaczęła tracić słuch w wieku 8 lat i jest kompletnie niesłysząca od 12 roku życia, mniej więcej w tym okresie zaczęła pobierać pierwsze lekcje gry. Praktycznie nie korzysta z typowego zestawu perkusyjnego, znanego z muzyki rozrywkowej, ale posiada potężny i różnorodny arsenał instrumentów perkusyjnych (ma w swojej kolekcji ponad 2000 różnych instrumentów). Swoją grę opiera na umiejętności odbierania wibracji poszczególnych instrumentów, gdzie jak sama mówi "Moje całe ciało jest jednym wielkim uchem" oraz rozbudowanej wyobraźni. Jej styl polega na ekspresyjnej grze i wyczuwaniu instrumentu, na którym gra. Mimo wielkiego sukcesu (potrafiła ćwiczyć kilkanaście godzin dziennie) i owocnej kariery jako perkusista solowy, sama przyznaje, że gra z innymi muzykami jest możliwa jedynie dzięki nutom i… zaufaniu do innych muzyków, którzy mają zagrać w danym momencie.



Materiał przygotował lekarz, perkusista Andrzej Stokłosa
Szpital Specjalistyczny
im. L. Rydygiera w Krakowie

Fot. goa novi/fotolia.com

Artykuł ukazał się w numerze lipiec-sierpień 2016



Powiązane artykuły