Inspiracje: Łukasz „Icanraz” Sarnacki

Dodano: 25.08.2020

Z jednej strony wykładowca w białostockiej szkole Rockalizacja, z drugiej perkusista specjalizujący się w rockowym bębnieniu np. w zespole Corruption. Tutaj musiał się pojawić prawdziwy metalowy klasyk.

Inspiracje

Każdy z muzyków czerpie inspiracje i w różny sposób przekłada je na swoją twórczość. Jedni czerpią bezpośrednie wzorce stylistyczne, inni znów tworzą własną filozofię i sposób traktowania instrumentu, a jeszcze inni dostają falę przyjemnych doznań lub dźwięki działają na nich motywująco. Jeżeli chodzi o wymienienie poszczególnych perkusistów, płyt, o zespołach już nawet nie wspominając, to sprawa jest dość prosta, mimo, że w zasadzie wszyscy nasi rozmówcy nie ograniczają się do jednej stylistyki muzycznej.

W związku z tym postanowiliśmy pójść tropem artykułu sprzed dwóch miesięcy, gdzie międzynarodowe grono artystów opowiadało nam o swoich inspiracjach na bazie jednego, jedynego utworu. Zadanie karkołomne i niezwykle trudne, szczególnie dla tych, którzy muzykę analizują z każdej strony. JEDEN UTWÓR? Najprzyjemniejszy okazał się efekt, gdzie muzycy z wielkim sentymentem cofali się do okresu wielkiej fascynacji opisywanymi nagraniami, często zahaczali o poboczne wątki, związane z okolicznościami, w których się spotkali z daną kompozycją.

Mamy nadzieję, że nasze wspaniałe różnorodne grono artystów będzie gwarantem mile spędzonego czasu i po przeczytaniu sięgniemy do nagrań, które miały tak duży wpływ na brzmienie dzisiejszej polskiej perkusji.

Łukasz „Icanraz” Sarnacki

„Creeping Death”
Ride the Lightning (1983) – Metallica

Perkusista: Lars Ulrich

„Wszystko zaczęło się, kiedy miałem 6 lat. Mój ojciec pokazał mi okładkę kompilacji „Hell Comes To Your House” z 1985 roku. Wydał to Tonpress na winylu. Na okładce był wielki potwór nad domem, więc byłem totalnie przerażony i podjarany równocześnie. Dosyć przerażająca wizja jak na tamte czasy dla mnie, bo byłem dzieciakiem. Zacząłem jej wtedy słuchać i wręcz do porzygu katowałem „Creeping Death” Metalliki. Mało oryginalnie, ale jak na sześciolatka, to nie ma co się dziwić. Na tej kompilacji były też kawałki Anthrax, Manowar, Exciter i przyznam, że wtedy spłynęły po mnie bez większego efektu. Kompletnie nie zwróciłem wówczas na nie uwagi. Jedno, czego nie byłem w stanie pojąć, to fakt, że był tam zespół Alaska. Z marszu ich skreśliłem, bo na zdjęciu na odwrocie płyty byli w garniturach. Dla mnie to było nie do zaakceptowania, szczególnie na tle innych zespołów metalowych, które były tam przedstawione.

„Creeping Death” rzuciło mną wtedy o podłogę. Cała ta kompilacja była moim pierwszym kontaktem z muzyką metalową, przetarła mi szlaki. Oczywiście ojciec zauważył, że się tym zainteresowałem i zaczął mi podrzucać inne tematy muzyczne, takie, jak Black Sabbath, Deep Purple, Led Zeppelin, Iron Maiden, ale też polskie np. Breakout i Kombi. Na drugie urodziny dostałem nawet od taty genialną płytę Kombi „4” z dedykacją. Nadal ją mam w mojej kolekcji winyli. Muzykę chłonąłem całym sobą, jak gąbka. Chyba na szóste albo siódme urodziny dostałem od taty moje pierwsze pałki Gładka, które mam do teraz. Ojciec był perkusistą i starał się przemycać mi ten temat.

 

Minęło 30 lat, a „Creeping Death” nadal robi na mnie kolosalne wrażenie. Jeżeli chodzi o spojrzenie na ten utwór od strony perkusyjnej, to wtedy nie zwracałem na to uwagi, jednak Metallica została mi bliska. Zacząłem rozglądać się na targu za pirackimi kasetami. Najpierw kupiłem sobie „Master of Puppets”, a później „Czarny album”, który był świeżo po wydaniu, więc to był wstrząs totalny. Pamiętam jeszcze stare, dobre MTV, gdzie w końcu trafiłem na klipy Metalliki. Zdaje się, że były też jakieś nagrania z koncertów, bo pamiętam tę białą, legendarną Tamę. Gdy zobaczyłem Larsa za tymi bębnami – wielkie, głębokie tomy, dwie centrale – byłem zaczarowany.

Pamiętam też koncert na Wembley z 1992, w hołdzie dla Freddiego Mercury’ego. Metallika otwierała cały ten koncert i pozamiatali tak, że nie mogłem się pozbierać z wrażenia. Nie wiem, czy tego typu zespoły nadal tak oddziałują na młodych ludzi, ale ja wtedy byłem kompletnie kupiony. Tak to się właśnie zaczęło... A potem już poszło!”

Fot. Romana Makówka

Quiz – Prawda czy fałsz?
1 / 12
Black Sabbath zagrało w Polsce przynajmniej jeden koncert z Billem Wardem za bębnami.
Dalej !