Inspiracje: Adam Marszałkowski

Dodano: 04.09.2020

Zespół Coma nie należy do kapel, gdzie wszystko jest oczywiste, jasne i przejrzyste. Specyfika muzyki wymaga odpowiednich środków, doskonale tłumaczy to Adam na przykładzie wybranej piosenki.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Inspiracje

Każdy z muzyków czerpie inspiracje i w różny sposób przekłada je na swoją twórczość. Jedni czerpią bezpośrednie wzorce stylistyczne, inni znów tworzą własną filozofię i sposób traktowania instrumentu, a jeszcze inni dostają falę przyjemnych doznań lub dźwięki działają na nich motywująco. Jeżeli chodzi o wymienienie poszczególnych perkusistów, płyt, o zespołach już nawet nie wspominając, to sprawa jest dość prosta, mimo, że w zasadzie wszyscy nasi rozmówcy nie ograniczają się do jednej stylistyki muzycznej.

W związku z tym postanowiliśmy pójść tropem artykułu sprzed dwóch miesięcy, gdzie międzynarodowe grono artystów opowiadało nam o swoich inspiracjach na bazie jednego, jedynego utworu. Zadanie karkołomne i niezwykle trudne, szczególnie dla tych, którzy muzykę analizują z każdej strony. JEDEN UTWÓR? Najprzyjemniejszy okazał się efekt, gdzie muzycy z wielkim sentymentem cofali się do okresu wielkiej fascynacji opisywanymi nagraniami, często zahaczali o poboczne wątki, związane z okolicznościami, w których się spotkali z daną kompozycją.

Mamy nadzieję, że nasze wspaniałe różnorodne grono artystów będzie gwarantem mile spędzonego czasu i po przeczytaniu sięgniemy do nagrań, które miały tak duży wpływ na brzmienie dzisiejszej polskiej perkusji.

Adam Marszałkowski

„Highway to Hell”
Highway to Hell (1979) – AC/DC

Perkusista: Phil Rudd

„Jestem już starym dziadem i w swoim życiu miałem mnóstwo inspiracji – mniejszych lub większych – i tak sobie pomyślałem, że najważniejszą inspiracją jest to, co człowieka pchnęło do tego, żeby zaczął i zrobił ten pierwszy krok. W moim przypadku był to utwór „Highway to Hell” AC/DC. Utwór jest skoczny, żwawy – wręcz taneczny i do teraz jest jednym z największych evergreenów.

Co prawda, nigdy nie rozumiałem, jak ta gitara gra na początku. Riff jest bardzo smaczny, piękny i naprawdę ponadczasowy, ale jak się tak człowiek zacznie przysłuchiwać, co tam się dzieje i chciałby z tym zagrać, to się okazuje, że gitara nie gra na raz. To jest bardzo ciekawe, bo kiedyś byłem świadkiem na jakimś jam session w klubie, gdzie perkusista spróbował zagrać ten utwór, nie słysząc go wcześniej. Gitara zaczęła grać i bębniarz zgłupiał totalnie, bo nie wiedział, gdzie jest raz.

 

„Highway to Hell” jest energetycznym utworem, a przy tym bardzo prostym w przekazie. Myślę, że jeżeli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z jakimkolwiek instrumentem, to najbardziej go inspiruje to, co sam mógłby zagrać. Słuchając „Highway to Hell” można wszystko zrozumieć i to chyba najbardziej popycha do przodu. Zainspirowany tym utworem, złapałem za pały, nie mając jeszcze żadnych bębnów i próbowałem naśladować to, co słyszałem. Ważne jest w przypadku takich utworów, że w łatwy sposób pokazują, jak zacząć i jak zmierzyć się z rytmem.

Naturalnie w miarę rozwoju i nauki inspiracje się zmieniają, ale uważam, że ten pierwszy raz jest najważniejszy. Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z tym kawałkiem, miałem jakieś 13-14 lat. Wtedy jeszcze myślałem, że zostanę gitarzystą i udawałem Angusa Younga, grając na rakiecie od badmintona. Jednak słabo mi to szło, mój kolega był lepszym gitarzystą i zdecydował, że zostanę perkusistą (śmiech). Tak właśnie to wyglądało i wszystko zaczęło się od „Highway to Hell”.

Gram teraz trochę inne rzeczy, ale myślę, że środki wyrazu muszą być adekwatne do utworu i muzyki, w której się poruszasz. Inspiracja Virgilem Donati nie pomoże w graniu rock and rolla typu AC/DC, bo to jest zupełnie inny świat. W „Highway to Hell” wszystko się zgadza i to jest chyba klucz do stworzenia numeru, który stanie się hitem. Każdy słucha siebie nawzajem. Jak posłucha się linii basu, to te ósemki się snują, snują i nic się nie dzieje – nuda jak w polskim filmie, ale okazuje się, że to działa. Czasami trzeba posłuchać takich utworów – jak one są zrobione i co w nich tak naprawdę działa. Czasami perkusiści mają tendencje do przegrywania swoich partii, a ten utwór zmusza akurat do tego, żeby być po prostu in time. Kwintesencja tego, co powinien robić perkusista – czyli nadawać rytm.”

Fot. Robert Wilk

Quiz – Yamaha (You’re My Soul)
1 / 12
Yamaha produkuje bębny od roku…
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Tylko teraz:
Promocja na start: 1 miesiąc za 1 zł!