stdClass Object
(
    [id] => 929
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 768
    [assets_id] => 
    [name] => Tamburo Opera
    [alias] => tamburo-opera
    [introtext] => 

Świat bębnów jest niesamowicie różnorodny. Wielu bębniarzy coraz częściej poszukuje oryginalności i wyjątkowości. Chcą się czymś wyróżniać i zapaść w pamięć nie tylko słuchaczom, ale też i obserwatorom. Dla wszystkich poszukiwaczy oryginalności dystrybutor Sound Trade przygotował coś specjalnego.

[fulltext] =>


Ze swojej strony możemy powiedzieć, że naprawdę świetną rzeczą jest fakt dostępności u nas takich beczek. Częste wyjazdy i wizyty w różnych perkusyjnych zakątkach świata wiążą się często z westchnieniem i komentarzem "Szkoda, że u nas tego nie można zobaczyć". Na szczęście włoskie bębny Tamburo, bardzo oryginalny sprzęt, jest niemal na wyciągnięcie ręki każdego zainteresowanego. Dostaliśmy do prezentacji zestaw wyjątkowy, głównie jeżeli chodzi o ich wygląd i nie chodzi tu o kolejną warstwę lakieru. Obejrzyjmy zatem z bliska Tamburo Opera.

Konstrukcja


Bębny trafiły do nas w konfiguracji Opera Plus czyli w rozmiarach: centrala 20 na 16 cali, tomy 12 i 10 - oba na 8 cali oraz studzienka 14 na 14 cali. Najbardziej charakterystycznym elementem konstrukcji jest budowa korpusów. Składają się one z wąskich podłużnych klepek, połączonych ze sobą - rzecz jasna - dłuższymi krawędziami. Co ciekawe, nie zostało tu zastosowane wygładzenie, jak to bywa w przypadku beczek, które są zazwyczaj konstrukcją okrągłą i gładką. Tamburo ma korpusy nieco kanciaste, jednak z daleka niemal niezauważalne, widoczne dopiero przy odpowiednim świetle (przeciętne światła klubowe). Klepki z zewnątrz wyglądają na bardzo precyzyjnie połączone, bez żadnych budzących niepokój szczelin. W środku wygląd jest nieco inny. O ile klepki są dokładnie połączone, to górna ich część nie ma zbyt gładkiego wykończenia. Być może ma na to wpływ wykorzystany północnoamerykański klon? Niemniej jednak widać drobne ślady odprysków. W celu bardziej ścisłego połączenia klepek oraz uniknięcia ewentualnemu rozejściu się (co i tak jest wielce mało prawdopodobne) producent zdecydował się zastosować ring z tworzywa z żywicy epoksydowej, który doskonale wzmacnia wszystkie klepki.

Oprócz tego jego gładka struktura jest idealna w momencie nakładania naciągów. Warto jeszcze nadmienić, że klepki mają 7,5 mm i składają się z 7 warstw wspomnianego wyżej klonu. Zawieszenia tomów są nieco niewygodne, ponieważ dość luźno chodzą na śrubach naciągów na których są zamocowane (bezinwazyjnie w korpus). Próba ustawienia pedantycznie równo całego zestawu wymaga nieco więcej cierpliwości, ale tak naprawdę to chyba odrobiny wprawy. Obręcze die-cast. W przypadku problemów z centralnym uderzeniem bijaka w mniejszą centralę (my mamy 20 cali, ale jest jeszcze 18), producent oferuje ruchomą podpórkę (bass drum raiser).

Podsumowując - oryginalna konstrukcja, solidnie wykonana. Klepki są bezpiecznie ściśle ułożone, doskonale równo nakładany naciąg. Lugi w interesującym wyglądzie z małym logo firmy sprawiają wrażenie także trwałych i absolutnie nie wieje od nich kiczem czy fuszerką. Tomy zawieszane na wygodnym holderze.

Brzmienie


Nastrojenie bębnów nie powinno sprawiać kłopotów większości perkusistów. Bębny współpracują dość swobodnie i magiczna "wredna" studzienka 14 w naszym przypadku nie robi fochów, jak to bywa w przypadkach wielu uznanych firm. Wielki plus. W oryginalnej wersji mamy naciągi Evansa, jednak jak to mamy w zwyczaju, zawsze zalecamy zmianę firmowych skór. Wiadomo, że założony nowiutki Remo, Evans, Aquarian czy Attack to posunięcie udane. I w tym momencie można się pokusić o jedno pytanie. Ile tak naprawdę dają naciągi, a ile daje korpus bębna? Po przesłuchaniu beczek Tamburo można wyciągnąć wniosek, że korpusy mogą co najwyżej zniszczyć dobre brzmienie, ponieważ zastosowana klepkowa konstrukcja, mimo naszego dużego sceptycyzmu, nie jest elementem wpływającym negatywnie na brzmienie bębnów. Wydaje się więc, że wszelkie próby: w kierunku puszczania słojów, bezotworowych korpusów, ilości śrub w korpusie nie mają aż tak ogromnego znaczenia. Powtarzam - aż tak ogromnego, ponieważ znaczenie niewątpliwie mają. Wydaje się, że mają więcej wpływu na to, czy bębny brzmią słabo niż na to, że brzmią cudownie. Po prostu korpusem łatwiej zepsuć brzmienie membrany, a trudniej ją podkreślić i wykorzystać. Ergo - naciągi są bazą wyjściową. Stąd na jednych bębnach naciąg brzmi lepiej, a na innych gorzej. Podkreślam tylko, że jest to luźny wniosek wyciągnięty na podstawie Tamburo, ponieważ dobrze wykonane klepki wbrew utartym standardom, okazują sprawdzić się jako korpus bębna.

Nasze bębny mają wyraźny atak, jednak nie miażdżą swoim wybuchem. Ciepło klonu też jest wyczuwalne. Ich zakres dynamiczny umiejscowiony jest między piano a forte, z czego zdecydowanie najlepiej brzmią w mezzo forte. Solidne uderzenie powoduje, że bębny są zmuszane do pracy całym arsenałem swoich możliwości. Poszczególne tomy prezentują spójną całość. W nagraniach wykorzystaliśmy werbel Starphonic i blaszki Anatolian (obie marki sprawdzamy również w niniejszym numerze).

Podsumowanie


Bębny Tamburo pod kątem brzmienia można nazwać profesjonalnymi bębnami "środka". Nie powalają na kolana swoim ciepłem, ale też nie urywają głowy atakiem. Beczki są dość uniwersalne i mogą przydać się w wielu gatunkach muzyki za wyjątkiem grania ekstremalnego. Te bębny to po prostu solidny instrument. Zestaw doskonale może sprawdzić się podczas klubowych gigów. Pod kątem wizualnym prezentują się ciekawie, więc dla kogoś kto poszukuje czegoś naprawdę wyjątkowego jest to pozycja interesująca. Z pewnością będziemy się wyróżniać wśród wielu kolegów bębniarzy, a szczególnie wizerunek perkusistów grających poważne imprezy może na tym sporo skorzystać. Cena setu wynosi ok. 5500 zł i ocenę (dużo-średnio-mało) pozostawiamy wszystkim zainteresowanym. Naszym zdaniem Tamburo Opera to dobre brzmienie i wykończenie oraz oryginalny wygląd.

 

{podsumowanie Tamburo Opera to profesjonalne i uniwersalne bębny "środka", które mogą przydać się w wielu gatunkach muzyki za wyjątkiem grania ekstremalnego}

Testowali: Maciej Nowak, Paweł Sapija

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2017-12-22 11:21:55 [date_created] => 2011-03-08 08:03:15 [date_publish] => 2011-03-08 08:03:15 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/929-tamburo-opera [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Tamburo Opera

Dodano: 08.03.2011
Rodzaj sprzętu: Bębny

Świat bębnów jest niesamowicie różnorodny. Wielu bębniarzy coraz częściej poszukuje oryginalności i wyjątkowości. Chcą się czymś wyróżniać i zapaść w pamięć nie tylko słuchaczom, ale też i obserwatorom. Dla wszystkich poszukiwaczy oryginalności dystrybutor Sound Trade przygotował coś specjalnego.


Ze swojej strony możemy powiedzieć, że naprawdę świetną rzeczą jest fakt dostępności u nas takich beczek. Częste wyjazdy i wizyty w różnych perkusyjnych zakątkach świata wiążą się często z westchnieniem i komentarzem "Szkoda, że u nas tego nie można zobaczyć". Na szczęście włoskie bębny Tamburo, bardzo oryginalny sprzęt, jest niemal na wyciągnięcie ręki każdego zainteresowanego. Dostaliśmy do prezentacji zestaw wyjątkowy, głównie jeżeli chodzi o ich wygląd i nie chodzi tu o kolejną warstwę lakieru. Obejrzyjmy zatem z bliska Tamburo Opera.

Konstrukcja


Bębny trafiły do nas w konfiguracji Opera Plus czyli w rozmiarach: centrala 20 na 16 cali, tomy 12 i 10 - oba na 8 cali oraz studzienka 14 na 14 cali. Najbardziej charakterystycznym elementem konstrukcji jest budowa korpusów. Składają się one z wąskich podłużnych klepek, połączonych ze sobą - rzecz jasna - dłuższymi krawędziami. Co ciekawe, nie zostało tu zastosowane wygładzenie, jak to bywa w przypadku beczek, które są zazwyczaj konstrukcją okrągłą i gładką. Tamburo ma korpusy nieco kanciaste, jednak z daleka niemal niezauważalne, widoczne dopiero przy odpowiednim świetle (przeciętne światła klubowe). Klepki z zewnątrz wyglądają na bardzo precyzyjnie połączone, bez żadnych budzących niepokój szczelin. W środku wygląd jest nieco inny. O ile klepki są dokładnie połączone, to górna ich część nie ma zbyt gładkiego wykończenia. Być może ma na to wpływ wykorzystany północnoamerykański klon? Niemniej jednak widać drobne ślady odprysków. W celu bardziej ścisłego połączenia klepek oraz uniknięcia ewentualnemu rozejściu się (co i tak jest wielce mało prawdopodobne) producent zdecydował się zastosować ring z tworzywa z żywicy epoksydowej, który doskonale wzmacnia wszystkie klepki.

Oprócz tego jego gładka struktura jest idealna w momencie nakładania naciągów. Warto jeszcze nadmienić, że klepki mają 7,5 mm i składają się z 7 warstw wspomnianego wyżej klonu. Zawieszenia tomów są nieco niewygodne, ponieważ dość luźno chodzą na śrubach naciągów na których są zamocowane (bezinwazyjnie w korpus). Próba ustawienia pedantycznie równo całego zestawu wymaga nieco więcej cierpliwości, ale tak naprawdę to chyba odrobiny wprawy. Obręcze die-cast. W przypadku problemów z centralnym uderzeniem bijaka w mniejszą centralę (my mamy 20 cali, ale jest jeszcze 18), producent oferuje ruchomą podpórkę (bass drum raiser).

Podsumowując - oryginalna konstrukcja, solidnie wykonana. Klepki są bezpiecznie ściśle ułożone, doskonale równo nakładany naciąg. Lugi w interesującym wyglądzie z małym logo firmy sprawiają wrażenie także trwałych i absolutnie nie wieje od nich kiczem czy fuszerką. Tomy zawieszane na wygodnym holderze.

Brzmienie


Nastrojenie bębnów nie powinno sprawiać kłopotów większości perkusistów. Bębny współpracują dość swobodnie i magiczna "wredna" studzienka 14 w naszym przypadku nie robi fochów, jak to bywa w przypadkach wielu uznanych firm. Wielki plus. W oryginalnej wersji mamy naciągi Evansa, jednak jak to mamy w zwyczaju, zawsze zalecamy zmianę firmowych skór. Wiadomo, że założony nowiutki Remo, Evans, Aquarian czy Attack to posunięcie udane. I w tym momencie można się pokusić o jedno pytanie. Ile tak naprawdę dają naciągi, a ile daje korpus bębna? Po przesłuchaniu beczek Tamburo można wyciągnąć wniosek, że korpusy mogą co najwyżej zniszczyć dobre brzmienie, ponieważ zastosowana klepkowa konstrukcja, mimo naszego dużego sceptycyzmu, nie jest elementem wpływającym negatywnie na brzmienie bębnów. Wydaje się więc, że wszelkie próby: w kierunku puszczania słojów, bezotworowych korpusów, ilości śrub w korpusie nie mają aż tak ogromnego znaczenia. Powtarzam - aż tak ogromnego, ponieważ znaczenie niewątpliwie mają. Wydaje się, że mają więcej wpływu na to, czy bębny brzmią słabo niż na to, że brzmią cudownie. Po prostu korpusem łatwiej zepsuć brzmienie membrany, a trudniej ją podkreślić i wykorzystać. Ergo - naciągi są bazą wyjściową. Stąd na jednych bębnach naciąg brzmi lepiej, a na innych gorzej. Podkreślam tylko, że jest to luźny wniosek wyciągnięty na podstawie Tamburo, ponieważ dobrze wykonane klepki wbrew utartym standardom, okazują sprawdzić się jako korpus bębna.

Nasze bębny mają wyraźny atak, jednak nie miażdżą swoim wybuchem. Ciepło klonu też jest wyczuwalne. Ich zakres dynamiczny umiejscowiony jest między piano a forte, z czego zdecydowanie najlepiej brzmią w mezzo forte. Solidne uderzenie powoduje, że bębny są zmuszane do pracy całym arsenałem swoich możliwości. Poszczególne tomy prezentują spójną całość. W nagraniach wykorzystaliśmy werbel Starphonic i blaszki Anatolian (obie marki sprawdzamy również w niniejszym numerze).

Podsumowanie


Bębny Tamburo pod kątem brzmienia można nazwać profesjonalnymi bębnami "środka". Nie powalają na kolana swoim ciepłem, ale też nie urywają głowy atakiem. Beczki są dość uniwersalne i mogą przydać się w wielu gatunkach muzyki za wyjątkiem grania ekstremalnego. Te bębny to po prostu solidny instrument. Zestaw doskonale może sprawdzić się podczas klubowych gigów. Pod kątem wizualnym prezentują się ciekawie, więc dla kogoś kto poszukuje czegoś naprawdę wyjątkowego jest to pozycja interesująca. Z pewnością będziemy się wyróżniać wśród wielu kolegów bębniarzy, a szczególnie wizerunek perkusistów grających poważne imprezy może na tym sporo skorzystać. Cena setu wynosi ok. 5500 zł i ocenę (dużo-średnio-mało) pozostawiamy wszystkim zainteresowanym. Naszym zdaniem Tamburo Opera to dobre brzmienie i wykończenie oraz oryginalny wygląd.

 

{podsumowanie Tamburo Opera to profesjonalne i uniwersalne bębny "środka", które mogą przydać się w wielu gatunkach muzyki za wyjątkiem grania ekstremalnego}

Testowali: Maciej Nowak, Paweł Sapija