Wykop: Jojo Mayer

Dodano: 16.04.2019

Szwajcarski mistrz perkusji znany jest z konkretnej wizji swojego brzmienia, na które ma bezpośredni wpływ. Nie chodzi tu jedynie o dobór instrumentów, ale tworzenie kolejnych rozwiązań wspólnie z firmami, z którymi współpracuje. Od efektowego Hoop Crashera przez serię Sabian Fierce aż po pracę stopki Sonor Jojo Mayer Perfect Balance.

Jojo nie boi się eksperymentować, już wielokrotnie udowadniał, że jest muzykiem nieszablonowym, a kilka pomysłów, które podrzucił firmom, na stałe weszły do katalogów. Ciekawostką jest jego Hoop Crasher, który przedstawiał nam kiedyś jako prototyp. Opublikowaliśmy to na naszych łamach, po czym na targach NAMM Jojo przedstawił publikację Sabianowi mówiąc: „Widzicie? Nie ma już odwrotu, trzeba to chyba wprowadzić oficjalnie do oferty”. Tym samym Hoop Crasher stał się bardzo ciekawym rozwiązaniem dla perkusistów, grających drum’n’bass.

Na jesieni zagrał trasę z zespołem Nerve i odwiedził także Polskę. Mogliśmy podejrzeć kilka nowych rozwiązań, jakie znalazły się w jego zestawie. Najlepiej, jak Jojo opowie o tym sam.

„Moje ogólne podejście do brzmienia opiera się po prostu na tym, że musi pasować do muzyki, jaką gram. Brzmienie to prawdziwa alchemia, częstotliwość, niskie, wysokie, średnie tony, musi być synergia z innymi rzeczami, jakie są używane w danej chwili, a to ma wpływ na to, jak dużo przestrzeni zajmuję.

Możesz mieć wielką centralę, jak sobie sam grasz, bum! Brzmi wspaniale, ale jak masz obok basistę to może się to okazać nieco frustrujące, bo zabraknie przestrzeni dla niego. Myślę zawsze o częstotliwości i palecie barw, więc staram się osiągnąć jak największą rozpiętość od bardzo wysokich brzmień do bardzo niskich. Gdybym miał tylko trzy głosy, to zdecydowałbym się na bardzo wysoki, bardzo niski i środek. Hi-hat, centrala i werbel. OK, mam też floor tom, któremu jest blisko do bębna taktowego z racji tego, jak gram, ponieważ czasami imituję grę z dwoma uderzeniami basowymi.

Bardzo specyficzna stopka Sonor Jojo Mayer Perfect Balance

Nasza muzyka nie jest tak naprawdę tom-tomowa. Używam tych arkuszy Big Fat Snare Drum do tłumienia, dają krótkie brzmienie, wręcz kartonowe, ale wychodzi to niesamowicie w pomieszaniu pod mikrofonami. Mam mały tom, który jednak zabrałem z naprzeciwka, ponieważ potrzebuję miejsca na moje hi-haty. Z czysto fizycznego punktu widzenia, jest mi zdecydowanie wygodniej grać te wszystkie zagrywki, gdy mam hi-haty naprzeciw mnie, dlatego ten tom przestawiłem za floorem. Stroję go bardzo wysoko, dlatego brzmi on inaczej. Naprawdę chcę uzyskać jak najbardziej obce brzmienie, dlatego jak go uderzam odzywa się właśnie tak a nie inaczej. Podobnie jest z talerzami. Wybieram talerze, które mają duży kontrast brzmieniowy. Jasne i przenikliwe oraz ciemne i orientalne, suche, krótkie. Niejednorodne, tylko z większą różnorodnością, więc gdy na nich gram zaczynają brzmieć interesująco.

Nakładki na bębny Big Fat Snare Drum

Korzystam z Big Fat Snare Drum na wszystkich werblach, przez co brzmią martwo np. mam 13” na środku i 14” z lewej strony. Ten 14” stroję dość nisko, przekręcam go, aż zacznie wydobywać z siebie ten typowy dogłos „baaaasz”. Bez czegoś do tłumienia będzie brzmiał raczej beznadziejnie, ale jak już skorzystasz z tłumika to dostanie ten fajny pogłos. Jeżeli chodzi o 13” to stroję go maksymalnie do góry, tak, by nie zaczął się dławić. Jak go przekręcisz za bardzo, to jest taki moment, że korpus zaczyna się odzywać, jakbyś walił w drewniany klocek.

Sabian 14” Jojo Mayer Hoop Crasher, słynne obręcze, do ich seryjnej produkcji przyłożył ręce także Perkusista!

Wciąż podoba mi się kruchość werbla, dlatego go stroję relatywnie wysoko, a jak gram Amen Break (słynny perkusyjny rytm, wyjątkowo często samplowany), klimaty jungle to usuwam Big Fat Snare i tym samym uzyskuję cztery brzmienia werbli zamiast dwóch. Mam wiele rzeczy służących do powiększenia możliwości zestawu, jak np. Hoop Crasher od Sabiana, ale jest też elektronika.

Sabian 13” HHX z serii Fierce, stworzonej wspólnie z Jojo

Wszystkie talerze to Sabian i w zasadzie wszystko, czego używam, jest także zaprojektowane przeze mnie. Weźmy taki Fierce hi-hat, bardzo suchy, skupiony. Nie jest może idealny do grania akustycznego jazzu, ale dla mnie jest perfekcyjny. Słychać dużą różnicę, jak gram główką pałeczki lub pałką odwróconą, brzmienie zmienia się kompletnie. Posiadam też OMNI ride, który jest w zasadzie hybrydą crasha i ride’u. Mam też 19” Fierce crash, bardzo mocno kuty o ciemnym brzmieniu. Mój stack został zrobiony z górnej części 13” Fierce hi-hat oraz 14” Hand Hammered Chinese.

Sabian 22” HHX Omni czyli połączenie możliwości crash i ride poprzez zawężenie krawędzi blachy

W kwestii elektroniki jest to w zasadzie standard, trochę klaskania i trochę brzmień 808, bardzo elektronicznych. Nie chcę być zbyt artystyczny w tej kwestii. Triggeruję moją centralę i jest to jedyny trigger, z jakiego korzystam. Moja ostatnia zabawka zrobiona dla mnie to klon Pearl Syncussion SY – 1. Jest to moduł elektroniczny, dwukanałowy, zrobiony przez Pearl w 1981 roku i w sprzedaży był może przez 2-3 lata. Ciężko go dostać, ale jest firma w Szwecji, która robi repliki, więc się do nich zgłosiłem. To bardzo fajna maszynka. Bardzo temperamentna i w pełni analogowa. Nie możesz zapisać presetów i musisz to robić w stylu starego Minimooga. Ma kilka bardzo ciekawych ustawień, możesz robić sample i kilka ciekawych efektów w starym stylu, coś jak Billy Cobham miał na swojej płycie Spectrum. Electronics bromine w stylu vintage. Jest z tym kupa zabawy podczas gry.

Mam też procesor multi efekt Eventide H9, kontrolowany przez iPad. Używam sporo „delaya”, kompresji, zniekształceń. Działa to u mnie w chwili, gdy improwizuję, ponieważ mogę dostosować sobie tempo w zależności od humoru. Wszystko to, co nie brzmi z mojej ręki jest realizowane przez naszego dźwiękowca Aarona Nevezie’a, który zarządza moim sygnałem. Nie słyszę wszystkiego, co robi, bo ja kontruję jedynie wyjście sygnału, on zajmuje się tym, co idzie na przody.”

Materiał przygotowali: David West, Artur Baran
Zdjęcia: Joby Sessions/Promo