Program TV, który zmienił świat perkusji

Dodano: 09.02.2022
Autor: Maciej Nowak

Prawie 74 miliony, tyle osób deklarowało, że oglądało na żywo pierwszy występ The Beatles w programie The Ed Sullivan Show 9 lutego 1964 roku. Wtedy też firma Ludwig „wygrała świat”!

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Jest to wynik oglądalności, który w kontekście występu muzycznego oszałamiał i wciąż oszałamia. Niezależnie czy weźmiemy złote czasy telewizji, czy też współczesne największe statystyki występów online. Na żywo 74 miliony… dwa razy liczba mieszkańców Polski. 60% włączonych w USA telewizorów było ustawionych na program Sullivana z The Beatles. 40% ludności USA przyglądało się kapeli na żywo. Na taką publiczność został wystawiony zestaw Ludwig, który zaprezentował się setkom tysięcy młodziaków, którzy marzyli by siedzieć kiedyś na takim podwyższeniu jak Ringo i walić w bębny do pisku fanek. Jak to musiało działać na wyobraźnię!

Przed programem

W miarę zbliżania się programu, do CBS wpłynęło ponad 50 000 próśb o wejściówki. Jednak The Ed Sullivan Show, który był nagrywany w studiu telewizyjnym CBS 50, mógł pomieścić raptem 700 widzów. Od tygodni celebryci dzwonili po bilety dla swoich dzieci. Nawet sam Sullivan miał problemy z dostaniem dodatkowych biletów.

Najpierw chłopcy musieli wylądować w USA. Tam, dwa dni przed, czyli 7 marca przywitała ich armia fanów. W zależności od źródeł podaje się od 3000 do nawet 5000 ludzi, którzy rozgorączkowani, niemalże w panice chcieli po prostu zobaczyć członków zespołu. Pamiętajmy o jednym istotnym fakcie. Zaledwie 77 dni przed pojawieniem się The Beatles w USA prezydent Kennedy został zamordowany. Kraj przeszedł przez żałobę i potrzebował odreagować, potrzebował rozrywki. Potrzebowali czterech młodych chłopaków z Liverpoolu – ich brzmienia, wyglądu, energii i charyzmy. Zespół zatrzymał się w hotelu Plaza, przed którym fani rozbijali obozowiska.

Popołudniu w dniu występu The Beatles nagrali trzy piosenki przed publicznością inną niż ta, która tego wieczoru była na żywo w TV. Te nagrania zostały wyemitowane dopiero 23 lutego, jako trzeci występ w The Ed Sullivan Show (patrz niżej), już po tym jak chłopaki opuścili Stany Zjednoczone. Ringo Starr wspomina: „Najważniejszą rzeczą, którą pamiętam, kiedy robiliśmy pierwszy Ed Sullivan Show, było to, że robiliśmy próby przez całe popołudnie. Telewizja miała tak kiepski sprzęt nagłaśniający – ma też taki i teraz, ale wtedy było naprawdę źle – że nagrywaliśmy nasze próby, a potem szliśmy do reżyserki i bawiliśmy się pokrętłami w kabinie kontrolnej. Wszystko ustaliliśmy z inżynierem, potem pojechaliśmy na przerwę. Historia mówi, że kiedy nas nie było, sprzątaczka weszła, żeby posprzątać pokój i konsolę, pomyślała: „Co to za ślady kredy?” i wytarła je wszystkie. Więc nasze ustalenia poszły przez okno. W pośpiechu próbowaliśmy uzyskać porządne brzmienie.”

The Beatles z Edem Sullivanem.

Zapowiedź koncertu The Beatles przez Eda Sullivana:

„Wczoraj i dziś nasze studio było wypełnione dziennikarzami i setkami fotografów z całego kraju i ci doświadczeni fachowcy zgodzili się ze mną, że to miasto nigdy nie było świadkiem takiego podekscytowania, które zostało wywołane przez tych młodych ludzi z Liverpoolu, nazywających siebie The Beatles. Dziś wieczorem będziecie przez nich zabawiani dwukrotnie. Teraz i ponownie w drugiej połowie naszego show. Panie i panowie, The Beatles! Dawajcie ich na scenę!"


Występ na żywo

Zespół wszedł na scenę i rozpoczął, nieco zestresowany, w towarzystwie wielkiego pisku fanek od „All My Loving”. Ogólnie reakcja publiki to mieszanka histerii i hipnotycznego skamienienia z niedowierzania. Kolejny utwór to spokojny „Till There Was You”. Podczas piosenki kamera złapała kolejno każdego członka zespołu i przedstawiła go publiczności, wyświetlając na ekranie jego imię. Kiedy kamera przesunęła się do Johna Lennona, pod jego imieniem pojawił się dodatkowy komentarz: „Przykro nam dziewczyny, on jest żonaty”. Pierwszy występ zakończyli mocnym „She Loves You”. Na publice amok, szaleństwo, obłęd, po prostu Armagedon. Program wyemitował reklamy i przeszedł do dalszej części. Zaniepokojony tym, że wrzeszczący fani The Beatles odciągną uwagę od innych atrakcji wieczoru, Ed Sullivan upomniał publiczność: „Jeśli nie będziecie milczeć, poślę po fryzjera”. Pozostali goście programu, a było ich szerokie grono, mocno ucierpieli z powodu podniecenia jakie wywołał występ Beatlesów.

Zgodnie z planem kapela pojawiła się na scenie na koniec godzinnej transmisji i zakończyła program. The Beatles zaśpiewali dwa kolejne, zabójcze dla publiczności, hity: „I Saw Her Standing There” i „I Want to Hold Your Hand” (piękne przejście kamery na Ringo i reakcja fanki! Sprawdź video na końcu artykułu - od 0:55). Wyraźnie widać, że byli już w pełni rozluźnieni i doskonale wiedzieli, że mają wszystkich w garści.
Historia została właśnie napisana na oczach ponad 73 milionów ludzi.

Perkusja Ringo i wpływ na rynek bębnów

Manager zespołu, Brian Epstein z myślą o występach zamówił dwa zestawy – jeden na potrzeby nagrań (np. do filmu „A Hard Day’s Night”), drugi właśnie na koncerty telewizyjne. Zamówienie złożył poprzez londyński Drum City, a bębny należało dostarczyć do Manny’s Music Store na Manhattanie. Ringo przywiózł swój werbel, talerze i naciąg frontowy na bęben taktowy z nowym logo The Beatles z „opuszczonym” T.

W studio CBS zestaw pojawił się dopiero rano na próbę, na którą nie udało się jeszcze założyć nowego naciągu z logo zespołu. Dzień wcześniej Ringo próbował na zestawie Ludwiga White Marine Pearl Super Classic należącym do studia.

Co ciekawe, finalnie - prawdopodobnie przez pomyłkę - tom został założony odwrotnie i dlatego, że został tak uderzany, pozostawiono go w takiej pozycji na wszystkie występy.

Zestaw Ringo z The Ed Sullivan Show

1964 Ludwig Downbeat Oyster Black:

  • werbel 5"x14" Jazz Festival
  • tom 8"x12"
  • floor tom 14"x14"
  • taktowiec 14"x20"

Bębny składały się z trzech warstw w układzie: mahoń-topola-mahoń (z białym wykończeniem wewnątrz).

Hardware​:

  • Speed King model 201 – pedał bębna basowego
  • Flat base model 1400– statyw talerza(Premier Lockfast czasami był używany w zamian)
  • Flat base model 1363 – statyw werbla
  • Spurlock Direct-Pull model 1123 – statyw hi-hat

Talerze:

  • 20” Zyn z nitami
  • 18” Zildjian crash/rid
  • 15” Zildjian hi-hat


Sukces jaki osiągnęła wtedy marka Ludwig jest ciężki do porównania z czymkolwiek w ostatnich 30-40 latach. Możliwe, że jest w ogóle poza zasięgiem jakichkolwiek porównań w tym temacie. Przypomnijmy, że do tego czasu liderem i gigantem rynku była marka Gretsch, która wiązała się bezpośrednio z muzyką jazzową we wszelkich jej odmianach. Jazz jednak przestawał być muzyką młodych, w to miejsce wskoczył rock and roll, a seria trzech występów Ringo była powalającym ciosem. Młodzi amerykańscy sympatycy perkusji, chcieli to co on. A przecież sami The Beatles pochodzą z kraju, gdzie tradycje w tworzeniu bębnów nie były obce. Ludwig szedł po swoje także w Anglii.

W 1967 r. Fred Gretsch Jr. zdecydował się sprzedać markę firmie fortepianowej Baldwin, zaoferowano mu przyzwoitą wówczas kwotę 4 milionów dolarów, co było bardzo wygodne dla bezdzietnego Freda Jr. (marka wróciła do rodziny po 17 latach za sprawą jego siostrzeńca Freda Williama). Światem perkusji zaczął rządzić na dobre Ludwig. Po Ringo pojawili się Ginger Baker, a później jeden z najbardziej wpływowych perkusistów w historii, John Bonham. Nawet kojarzony tak mocno z marką Pearl legendarny Ian Paice w latach 70 ponadczasowe piosenki Deep Purple nagrywał na Ludwigu.

Kadr z występu, długie ujęcie Ringo z Ludwigiem, warte grube pieniądze (w filmie na końcu artykułu od 0:55).

Recenzja w Newsweek kilkanaście dni później:

„Wizualnie są koszmarni: obcisłe, dandysowe edwardiańskie/beatnikowe garnitury i wielkie puddingowe miski z włosów. Muzycznie są bliscy katastrofy: gitary i bębny wybijają bezlitosny rytm, który zasłania niuanse rytmiczne, harmonię i melodię. Ich teksty (przerywane zwariowanymi okrzykami „yeah, yeah, yeah!”), to katastrofa, niedorzeczny kolaż romantycznych haseł z kartek walentynkowych (…) Są szanse, że znikną, tak jak pewnie większość poważnych ludzi to przewiduje.”


Kolejne występy

Drugi występ, 14 lutego, był transmitowany już ze studia w Miami i również odniósł porównywalny sukces. Trzeci i – zgodnie z umową – ostatni występ The Beatles w The Ed Sullivan Show był technicznie ich… pierwszym. Jak wspomniane zostało wcześniej, program został nagrany przed ich debiutem na żywo 9 lutego, ale zachowany do emisji do 23 lutego 1964 roku. W tym programie The Beatles zaśpiewali „Twist and Shout”, „Please Please Me” i „I Want to Hold Your Hand”.

12 września 1965 roku, panowie powrócił do Eda Sullivana po raz ostatni. Zagrali „I Feel Fine”, „I'm Down”, „Act Naturally”, „Ticket to Ride”, „Yesterday” i „Help!”. Ten występ został nagrany w Nowym Jorku 14 sierpnia 1965 roku, zaledwie dzień przed rozpoczęciem trasy koncertowej The Beatles po Ameryce Północnej oraz koncertem na Shea Stadium, który ustanowił wówczas rekord frekwencji. Pobity dopiero w 1973 roku przez Led Zeppelin.

Sukces The Beatles w The Ed Sullivan Show utorował drogę innym zespołom rock'n'rollowym grającym pod szyldem British Invasion, w tym The Rolling Stones czy The Animals.

Paul McCartney wspomina: "Wielu ojców chciało nas wyłączyć. Mówili swoim dzieciom: „Nie dajcie się zwieść, oni noszą peruki”. Jednak wiele matek i samych dzieciaków chciało nas dalej oglądać. Wszyscy ci młodzi są już teraz dorośli i mówią, że pamiętają tę chwilę. Coś w stylu: „Gdzie byłeś, kiedy Kennedy został zastrzelony?”. Ludzie tacy jak Dan Aykroyd mówią: „O rany, pamiętam tę niedzielę wieczorem, nie wiedzieliśmy co w nas walnęło. Po prostu siedzieliśmy i oglądaliśmy program Eda Sullivana”. Do tego czasu byli jacyś żonglerze i komicy tacy jak Jerry Lewis, a tu nagle The Beatles!

Epilog

Jak to się mówi: „na każdego kozaka, przypada jeszcze większy kozak”, dlatego Ludwig z uśpioną czujnością i lekceważący rozwój, szczególnie japońskiej konkurencji, roztrwonił w latach 80 swój dorobek, a świat bębnów zaczął być przejmowany przez takie marki jak Pearl, Tama czy Yamaha. Szczególnie te dwie pierwsze firmy zagarnęły grupę docelową Ludwiga, ale o tym jaki wpływ miały bębny Larsa Ulricha, z wielkimi napisami Tama, to już zupełnie inna historia.

Źródła:

Quiz – Co wiesz o Sabian?
1 / 16
Na rozgrzewkę - Sabian jest firmą…
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"