John Robinson i Felix Lehrmann

Dodano: 16.01.2018

Czy można z powodzeniem grać na perkusji i dobrze przy tym zarabiać, nie siłując się na czopsy? Takie pytanie postawiliśmy przy okazji chorzowskiego pokazu perkusyjnego, a to dlatego, że gwiazdą był bębniarz, który nagrał setki płyt i zupełnie nie korzysta z tej efektownej techniki bębnienia.

BOHATEROWIE

John JR Robinson i Felix Lehrmann to dwa różne pokolenia muzyków. JR jest legendą sesyjną, długoletnim perkusistą Michaela Jacksona, ma na swoim koncie współpracę z olbrzymią liczbą artystów na całym świecie. Felix to młody, chociaż nie najmłodszy, niemiecki bębniarz operujący na tamtejszym rynku nagraniowym, sesja goni sesję i są to głównie klimaty pop, a dokładniej pop w damskiej odmianie, chociaż jego korzenie muzyczne sięgają bardziej gitarowych shredderów. Panów oprócz samego faktu gry na perkusji i wspólnych marek sprzętu łączy fakt częstej pracy przy czerwonej lampce studia nagrań.

DLACZEGO I GDZIE?

Występ muzyków w Polsce odbył się 13 września w ramach europejskiej trasy Gold Digger Tour, zorganizowanej przez dystrybutora bębnów DW, blach Paiste i naciągów Remo – firmę Gewa i jej dział Gewa Drums.

Organizacji działań w Polsce podjęli się wspólnie sklep Śląskie Centrum Perkusyjne z Chorzowa oraz szkoła perkusyjna Drumset Pro School. Z racji wielkości przedsięwzięcia impreza nie odbyła się w sklepie czy w szkole, tylko w specjalnie wynajętej sali kompleksu Sztygarka w Chorzowie. Sala wyglądała oryginalnie i po raz pierwszy spotkaliśmy się z pokazem, gdzie publiczność oglądała występy, siedząc sobie przy stolikach. Wygoda i swoboda ruchów, a przy tym klimat, jak na jakimś pokazie magii w USA. Szeroka scena, duże zaplecze, miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę, biorąc pod uwagę taki typ imprezy. Każdy mógł spokojnie zasiąść na krześle, zamówić sobie coś w barze i z pełną swobodą korzystać z tego, co się działo na scenie. Rolę osoby prowadzącej warsztaty powierzono naczelnemu Perkusisty.

MODEL IMPREZY

Impreza nie miała jakiegoś innowacyjnego modelu. Było klasycznie. Najpierw swój blok zagrał Felix, później JR, a na końcu panowie zagrali wspólny dżem. Ich bloki zawierały: solówki, grę z podkładami, pytania publiczności. JR pokusił się jeszcze o kilka porad, związanych z ustawieniem aparatu i poruszania się za zestawem. Po zakończeniu występu nastąpiła chwila przerwy, by artyści odetchnęli, po czym wszyscy chętni mogli chwilkę pogadać z bohaterami wieczoru i zrobić sobie pamiątkową fotkę. Tu można by zakończyć opis i przejść do swoich codziennych spraw, tylko, że pojawia się teraz sedno, czyli przebieg.

PRZEBIEG – FELIX

Felix pełnił w zasadzie rolę supportu przed występem JR'a i wywiązał się z tej roli doskonale, tym bardziej, że jest perkusistą zupełnie nieznanym w Polsce. Opisał szybko swoją historię i korzenie muzyczne, odpowiedział na kilka interesujących pytań – w tym, dlaczego przeszedł z Tama i Meinl do DW i Paiste. Wydawało się, że jest to temat, który chciałoby się przemilczeć, tym bardziej, że jeszcze 2 lata temu Felix był zaproszony na wielkie urodziny Tamy, gdzie wystąpił jako jeden z ważnych muzyków tej marki w Europie. Artysta podziękował za pytanie i chętnie odpowiedział. Meinl i Tama były pierwszymi markami, z jakimi przyszło mu współpracować 13 lat temu. Był to pierwszy kontrakt, jaki dostał, jednak po tylu latach doszedł do wniosku, że chciałby korzystać z instrumentów, które zawsze chciał mieć, czyli właśnie DW i Paiste. Wydaje się, że jego pozycja na rynku niemieckim i 13 lat stażu to przekonujący argument.

Trzeba podkreślić zaangażowanie publiczności w zadawanie pytań, co było bardzo istotnym elementem całego spotkania. Występ trwał 45 minut, co wystarczyło, by nie zanudzić, ale zaciekawić publiczność, a przy tym przygotować do pokazu jednej z największych osobowości perkusyjnych, jaka ostatnimi czasy pojawiła się w Polsce.

PRZEBIEG – JR

John JR Robinson zasiadł za swoim zestawem DW i zaczął grać. W zasadzie zero czopsów, zero pogoni na dwie stopy, zero kręcenia pałkami i wykonywania efektownych ruchów. Przeciętnie wyglądający już nieco starszy pan grał sobie to tu, to tam, trochę na werblu, troszkę jakichś przejść, popykał w ride, nie spieszył się… A mimo to znajdujący się wśród publiczności profesjonalni bębniarze sesyjni wybałuszali gały i zbierali szczęki! Powalający zakres dynamiczny! Doskonały dobór środków wyrazu! I wreszcie kolosalny groove!

Świadomi perkusiści momentalnie dostali odpowiedź, dlaczego sesje nagraniowe JR’a liczy się w setkach! Dlaczego tak często amerykańskie gwiazdy zwracają się do niego w kwestii nagrań. Typowy szach-mat! Profesjonalizm w każdym calu. Później JR uchylił nieco rąbka tajemnicy sukcesu, pokazując kilka trików i mówiąc o podejściu do swojego fachu, przez co jest tak pożądanym bębniarzem. Bardzo interesująco wyglądało ćwiczenie, jakie przedstawił na hi-hacie, gdzie grając szesnastki przesuwał stopniowo odległości między uderzeniami, dochodząc do momentu, gdzie obie ręce grały jednocześnie. Ten teoretycznie prosty zabieg ma doskonałe przekucie w praktyce, czego żywym dowodem był właśnie JR na chorzowskiej scenie. Dlaczego?

Jego hi-hat był pod absolutną kontrolą i prezentował się brzmieniowo doskonale, po czym okazało się, że jest to seria 900 Heavy hi-hat 15”! Instrument, który zapewne na każdym forum internetowym byłby mocno skopany w kwestii grania klimatycznego groove’u, a jednak ręce JR’a potrafiły to zrobić doskonale! Muzyk opisywał też sposób trzymania pałeczki, dzięki czemu jednym ułożeniem ręki otrzymuje cały szereg możliwości uderzeń w ride. Nie obyło się też bez wspomnień o Michaelu Jacksonie i kulturze pracy w studio. JR podkreślił, że miewał kiedyś zapędy do szaleństw w studio, ale szybko był sprowadzany na ziemię np. przez producenta – Quincy Jonesa, który zwykł mawiać: „JR, za dużo tańczysz”, co oznaczało, że perkusista za bardzo się rozkręcił z popisami.

WNIOSKI

Występ JR'a był jak trzeźwiący cios z liścia w pysk! Wielka lekcja pokory, pokazująca, gdzie jest miejsce i jaka jest rola bębniarza sesyjnego. Ten – w skali dokonań i doświadczenia – zaledwie mały promil informacji, jaki wypłynął od JR’a, dla świadomego i głodnego rozwoju bębniarza może być wielkim krokiem w dalszych działaniach. W jednym prostym rytmie John pokazał taką zależność niuansów, że nie trzeba było pirotechniki Manginiego lub – jak to mówi Marek Surzyn o Virgilu Donatim – „huraganu z Antypodów”. Sposób wydobywania dźwięków z instrumentu, kultura gry to wynik ponad 50 lat aktywności na scenie. Nie są to rzeczy, których można się nauczyć w miesiąc czy nawet rok. JR grając utwory wykonuje ruchy instynktownie, nie ma w tym żadnego kalkulowania, zastanawiania się, co trzeba użyć, by zabrzmiało to tak, jak powinno. JR po prostu to robi! Ręce układają się naturalnie bez żadnego kombinowania, przygotowania, to się dzieje! Każdy bębniarz, który pracuje jako muzyk sesyjny, powinien przejść przez taką lekcję poglądową.

Pokaz Felixa Lehrmanna i przede wszystkim Johna JR Robinsona można uznać za jedną z ważniejszych imprez perkusyjnych 2017 roku, bez dwóch zdań!

Materiał przygotowali: Maciej Nowak i Bartek „Szopix” Czerniachowski
Podziękowania: Śląskie Centrum Perkusyjne, Drumset Pro School, Gewa Drums – DW Drums, Paiste Cymbals, Remo Drumheads