Young Drum Hero by Zildjian Drumfest 2018

Dodano: 15.01.2019

Na poligonie najbardziej prestiżowego w Polsce konkursu gry na zestawie perkusyjnym pojawiło się 20 uczestników. Kto został wyróżniony i zdobył uznanie jury? Jaki był poziom tegorocznej edycji?

YDH BY ZILDJIAN 2018

Organizatorem tegorocznego konkursu było Centrum Edukacji Artystycznej, natomiast współorganizatorami Państwowa Szkoła Muzyczna I i II st. im. F. Chopina w Opolu oraz Polskie Stowarzyszenie Perkusyjne z siedzibą w Opolu, a wszystko działo się w ramach XXVII Międzynarodowego Festiwalu Drumfest. Była to XV edycja konkursu gry na zestawie perkusyjnym w ramach festiwalu. Wszystkie zgłoszenia eliminacyjne przyjmowane były przez stronę drumcover.pl. Spośród 87 zgłoszeń komisja wybrała 20 osób, po 10 z każdej z dwóch kategorii wiekowych. Można więc rzec, że na finale w Opolu mieliśmy ponad czterech kandydatów na jedno miejsce. Dlatego też wszyscy finaliści mogą sobie pogratulować. W tym roku niestety nie została zakwalifikowana żadna kandydatka, co przydarzyło się pierwszy raz od długiego czasu. Liczymy, że w przyszłym roku dziewczyny wybiją nie tylko udział w konkursie, ale też miejsce na podium, co zdarzało się już wiele razy.

NAGRODY

Głównym patronem tegorocznego konkursu była firma Zildjian, która dostarczyła szereg talerzy m.in. wielki A Custom dla zdobywcy Grand Prix, zestawy Low Volume i pojedyncze talerze A Cystom. Drugim wsparciem była firma Yamaha, która przekazała na konkurs zestawy hardware oraz dwa werble. Nagrodą Grand Prix miała być opcja zakupu zestawu Yamaha za pół oficjalnej ceny. Trzecim wielkim wsparciem była sieć sklepów muzycznych Ragtime, która dostarczyła akcesoria i całą furę pałek Vater.

KONKURS

Występy finalistów miały miejsce w sali Państwowej Szkoły Muzycznej w Opolu. Na scenie mieliśmy rozstawione dwa wspaniałe zestawy Yamaha Hybrid Absolute Maple oraz legendarny Yamaha Recording Custom. Oba zestawy miały na sobie kompletne sety talerzy (hi-hat, dwa crashe i ride) Zildjian S-Custom. Po dwóch dniach zmagań trzeba przyznać, że instrumenty sprawdziły się brzmieniowo wyśmienicie! Uczestnicy wybierali sami, na którym zestawie zagrają. W ścisłym finale w stosunku 7:3 częściej korzystano z usług Hybrid Maple (centrala 22” w porównaniu do Recordinga z centralą 20”).

Pierwszy dzień konkursu obejmował przesłuchanie 20 kandydatów, którzy prezentowali się w regulaminowym czasie głównie w oparciu o zagrany utwór z podkładem. Ocena jury dotyczyła nie tylko samej gry, ale także postawy konkursowiczów w momencie szykowania się do występu, reakcję na stresujące sytuacje, sprawność przygotowania, a także prezencję za zestawem w zależności od prezentowanego materiału. Każda z dwóch kategorii wiekowych (pierwsza do lat 16, druga do lat 23) traktowana była niezależnie. W pierwszej kategorii większe różnice wiekowe są bardziej widoczne, ale nie stanowiły bynajmniej taryfy ulgowej dla młodszych. Konkurs jest prezentacją muzyczną perkusistów, a nie paradą atrakcji. Uczestnicy mieli dość szerokie pole do popisu i mieli niemal dowolną możliwość doboru formy prezentacji.

Drugi dzień to ścisły finał 10 kandydatów. Tym razem finaliści mieli kilka minut dłużej do zaprezentowania swoich umiejętności, również w wybranej przez siebie formie.

WERDYKT

Żadna stylistyka muzyczna nie była w żaden sposób faworyzowana, czego potwierdzeniem były obrady jury po pierwszym dniu zmagań. Rozgorzała dyskusja, w trakcie której wskazano dwóch faworytów do zwycięstwa, z czego jeden reprezentował klasyczny jazz, a drugi bardzo mocny rock. Jednak drugi dzień konkursu mocno zweryfikował pierwsze osądy. Drugi dzień finału może boleśnie sprowadzić na ziemię niektórych uczestników, którzy wydawali się pewniakami po pierwszym etapie. Dłuższa forma prezentacji, szersze pole do popisu.

Pierwsza kategoria wiekowa okazała się miłym zaskoczeniem i zagrała znacznie lepiej niż dzień wcześniej. Odwrotnie było z drugą grupą, w której szeregi wdarł się stres i w większości przypadków było to odczuwalne na scenie. Pamiętajmy też o odpowiednim dobrze materiału, jest to jeden z najważniejszych czynników, wpływających na końcową ocenę prezentacji. Można zwyczajnie przedobrzyć i porwać się na coś, co nie jest dobrym odzwierciedleniem naszych umiejętności.

Jak zawsze werdykt wiąże się z wielkimi nerwami zarówno uczestników, jak też opiekunów i osób towarzyszących, z którymi uczestnicy stawili się w Opolu. Pierwsza decyzja dotyczyła wyłonienia 10 perkusistów, którzy zakwalifikowali się do ścisłego finału. Drugiego dnia było jeszcze trudniej, trzeba było wskazać zwycięzców i przyznać nagrody.

Jury w składzie Jerzy Piotrowski, Mariusz Mocarski, Maciej Nowak i Wojciech Lasek miało bardzo ciężkie zadanie, ponieważ poziom finalistów był bardzo wyrównany. Wyrównany do takiego stopnia, że nie dało się wskazać wybitnie wyróżniającej się osoby, zasługującej na Grand Prix. Podobnie było z obsadzeniem pierwszych miejsc. Rozkład nagród jest najlepszym opisem wyrównanego konkursu.

NAGRODZENI

W młodszej grupie wiekowej przyznano dwa trzecie miejsca. Jan Pieniążek zagrał krótkie solo i utwór Petera Erskine’a. Wielki talent, który jest na dobrej drodze, by wejść w zawodowy świat bębnów, widać w nim jednak dużą pracę nad szkolną, klasyczną perkusją.

Maksymilian Myłek w finale zagrał utwory Davida Garibaldiego i Billy’ego Cobhama. W chwili, gdy Maks rozszerzy swój zakres dynamiczny w grze (szczególnie mocniejsza praca lewą ręką) stanie się świetnym muzykiem, do którego będą dzwonić wszyscy, którzy potrzebują bębniarza, który zagra szybko z „kwitów”. Jeżeli chodzi o drugie miejsce to przyznano je również dwóm bębniarzom.

Marceli Dziurleja zaprezentował dynamiczną grę, pełną energii, odważną. Pierwszy dzień sprawiał wrażenie rozgrzewki, bo w finale utwór Pantery zabrzmiał wręcz bezkompromisowo. Porcupine Tree miało jeden moment zawahania, ale całość się obroniła.

Drugi laureat Jakub Hausman zaimponował bardzo stabilnym i mocnym groovem w głównie funkowych kompozycjach. Spokój gry i jednocześnie spora dawka energii daje nadzieję na przyszłość. Jak to powiedział Mariusz Mocarski: „Za parę lat ten chłopak może przyjechać do Warszawy i od razu dostać robotę!”.

W starszej grupie wiekowej poziom był do takiego stopnia wyrównany, że przyznano jedynie 3 drugie miejsca! Stanisław Aleksandrowicz z poznańskiej Akademii Muzycznej pierwszego dnia zauroczył jury swoim wykonaniem kompozycji Matta Garstki. Jako jedyny też zagrał tego dnia solo, z którego rewelacyjnie przeszedł we wspomniany utwór. Drugiego dnia przedstawił utwór Tommy’ego Igoe, co nie do końca było dobrym ruchem i obniżyło ogólne wrażenie. Tak czy inaczej Staszek jest w zasadzie gotowym materiałem na zawodowego bębniarza. Świetne podstawy procentują!

Adrian Trepka to uczestnik konkursu, który miał chyba najmocniejszy cios. Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu, jego uderzenia przeszywały powietrze niczym bite przez Thomasa Langa. W jego grze czuć pewność i wielką stabilność, widoczne jest także wielkie zaangażowanie w grę. Niestety, drugi dzień to porwanie się na materiał, który nie za bardzo oddaje stan gry Adriana i przez to obnażył przed jury kilka słabości.

Trzeci laureat drugiego miejsca to Jakub Pastuszka, który w porównaniu z pierwszym dniem, gdzie zagrał dość zachowawczo kompozycję Dave’a Weckla (i w ostatniej chwili wszedł do ścisłego finału), zaprezentował się znacznie lepiej! Przedstawił kompozycję Asha Soana i solo, które przeważyło w podjęciu decyzji o przyznaniu nagrody. Solówka była dowodem na muzykalność perkusisty i była chyba najlepszą w całym konkursie. Jakub jest już bardzo blisko zawodowej sceny. Trzeba dopracować jednak trochę detali, które w całości stają się kluczowe.

Jak widać, nie było ani Grand Prix, ani pierwszych miejsc. Przyznano za to już tradycyjnie nagrodę specjalną przewodniczącego jury. Był nim Jerzy Piotrowski, który po pierwszym dniu zmagań poprowadził warsztat perkusyjny, gdzie podsunął uczestnikom wiele istotnych wskazówek. Wyszło na to, że najlepiej do nich zastosował się Jakub Hausman, który w drugim dniu wygrał na scenie drugie miejsce. Nagroda przewodniczącego jury jest zawsze indywidualną nagrodą, na wręczenie której nie ma wpływu nikt z wyjątkiem przewodniczącego.

W finale wystąpili także Filip Preisner, Kajetan Pilarski i Wiktor Szklarz (na zdjęciach od góry). Nie ustępowali dużo laureatom, ale zabrakło im troszkę (z różnych względów), by wskoczyć na konkursowe „pudło”.

PODSUMOWANIE

Bardzo wyrównany konkurs perkusyjny. Najważniejszą uwagą dla wszystkich 20 uczestników – bez wyjątku – jest praca nad detalami i częstszym przypominaniem sobie podstaw. Niektórzy perkusiści weszli na wyższy poziom umiejętności, ale wciąż widoczne są u nich drobne zaniedbania podstawowych zagadnień. Do tego prezencja na scenie, gdzie nie chodzi o jakieś bezproduktywne szaleństwa, tylko zwyczajne zaangażowanie całego ciała w grę.

Cały konkurs kolejny raz spełnił swoją rolę. Był poligonem dla młodych perkusistów, którzy musieli walczyć ze stresem na scenie. Takie jest główne zadanie Young Drum Hero! Przygotowanie do gry na profesjonalnej scenie. Konkurs, gdzie jury i współuczestnicy przyglądają się każdemu uderzeniu samotnego na scenie kandydata, jest doskonałym testem charakteru. A to, że można wygrać przy tym świetne nagrody, to już tylko miły dodatek.

Do finału konkursu zakwalifikowali się: Karol Jóźwiak, Iwo Woźniak, Szymon Froń, Tymek Papior, Robert Jurczak, Igor Dernowicz, Filip Małż, Maksymilian Kreft, Karol Żmija i Natan Żakowicz.

Do ścisłego finału konkursu zakwalifikowali się: Jakub Hausman, Jakub Pastuszka, Stanisław Aleksandrowicz, Adrian Trepka, Marceli Dziurleja, Maksymilian Myłek, Jan Pieniążek oraz Filip Preisner, Kajetan Pilarski i Wiktor Szklarz.

Materiał przygotował: Maciej Nowak oraz Artur Baran.

Serdeczne podziękowania dla:
• Zildjian Cymbals i dystrybutora marki w Polsce Musik Meyer
• Polskiego Stowarzyszenia Perkusyjnego w Opolu
• Centrum Edukacji Artystycznej
• Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. im. F. Chopina w Opolu
• Yamaha Drums
• Sklepów Ragtime
• Drumcover.pl
• ekipy technicznej i organizacyjnej
• członków jury, za bardzo poważne potraktowanie swoich ról