stdClass Object
(
    [id] => 3009
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Zestaw Ludwig Signet 105
    [alias] => zestaw-ludwig-signet-105
    [introtext] => 

Legendarna firma Ludwig prezentuje zestaw, który składamy od początku do końca sami.

[fulltext] =>


Dosłownie, ponieważ bębny przychodzą do nas w totalnym proszku, łącznie z wypiętymi lugami! Dzięki firmie Ada-Music możemy przyjrzeć się bliżej i upewnić się, że to nie tylko zwykły chwyt marketingowy.

Bębny mieszczą się w jednym pudełku. Na początku myśleliśmy, że dostaliśmy jeden zestaw, ponieważ przyszły dwa pudełka o typowej wielkości, mieszczącej centralę. Okazało się, że w obu znajdują się dwa kompletnie różne zestawy!

Po rozpakowaniu całej zawartości mniej odporni mogą się zachwiać na widok sporej ilości drobnicy. Oczywiście ktoś, kto nazywa się dumnie perkusistą, wie, że to tak musi wyglądać, skoro na bębnach nie ma lugów. Korpusy leżą sobie zawstydzone zupełną golizną i czekają, by je wreszcie przyodziać. Mamy zatem pierwszy ważny punkt całego przedsięwzięcia - czeka nas pyszna zabawa! Tak, jak wielu fanów motoryzacji lubi podłubać przy aucie, tak samo wielu perkusistów lubi podłubać sobie przy bębnach. Okazuje się, że to nie tylko aspekt rozrywkowy ma tu znaczenie, ale o tym później. Na początek kilka suchych faktów potrzebnych do wyrobienia sobie punktu wyjściowego do dalszego korzystania ze sprzętu.

Ludwig Signet 105 są bębnami stworzonymi w Monroe w USA, czyli tam, gdzie powstają słynne Legacy, Classic Maple czy Keystone. Nic dziwnego, niepotrzebne są przecież zwinne chińskie rączki do składania bębnów, skoro robimy to sami. to drewno klonowe w 6 warstwach o łącznej grubości 5,5 mm. Krawędzie ścięte z obu stron pod kątem 45 stopni z płaskim czubkiem. Bębny dostępne są w trzech interesujących rodzajach wykończeń, które nie są dalekie od typowych, często oferowanych przez różne firmy: Indian Teak, Macassar Ebony i Alpine Blue. Są to eko przyjazne wykończenia, które nie pochodzą od jakichś egzotycznych drzew, tylko są specjalnie stylizowane i wykonane z pospolitych gatunków drewna. W środku bębnów mamy ładnie wyszlifowane wnętrze. Mamy dwie podstawowe konfiguracje: Giga Beat i Tera Beat. Pierwszy to: centrala 20"x15", tom 12"x8", floor 14"x14" Tera Beat to: centrala 22"x16", tomy 10"x7,5" i 12"x8" oraz floor 16"x16". Naciągi to Ludwig USA Weather Master pojedyncze, przezroczyste na górze w wersji Heavy i w wersji Medium na dole. Centralka ma Vintage White klasycznym logo na przedzie, uderzamy Clear Power Collar. Weźmy się zatem za składanie naszego zestawu.

SKŁADANIE ZESTAWU


Mamy przed sobą 56 lugów, 3 nogi, 2 nóżki i 2 wejścia tomów, 6 obręczy metalowych i 2 drewniane. Obok tego wszystkiego stoją golusieńkie korpusy. Taki widok nie wywołuje jednak histerii chociaż jedną z pierwszych myśli, jakie przychodzą do głowy to "No to sobie posiedzę…". I tu miłe zaskoczenie. Z zegarkiem w ręku i naprawdę bardzo na spokojnie, bez pośpiechu, z zachowaniem dokładności, złożenie całych bębnów z nastrojeniem zajęło nam niecałą godzinkę. Lugi działają na zasadzie klipsów i nie musimy ich dokręcać jeden po drugim. Jedynie za pomocą kluczyka montujemy wejścia do tomów The Triad. Dwa wejścia, dwa bolce, kluczyk… Bułka z masłem!

Instrukcja obsługi zupełnie nie jest potrzebna i praktycznie wszystko jest tak proste, że chyba łatwiej już się nie da. Jedynie nóżki do centralki (o efektownej nazwie Stiletto) polecamy montować korzystając z instrukcji, ponieważ można się pomylić z ich położeniem. Cały hardware jest bardzo lekki i nie obciąża tomów. Lugi nie ściskają korpusów i mogą na początku budzić wątpliwości, czy sprawdzą się jako stabilne oparcie dla naciągów, które przykrywać będzie 2,3 mm stalowej obręczy. Tu po prostu przychodzi nam z pomocą fizyka i w momencie nakładania membran wszystko nam się ładnie naciąga. Jaki otrzymujemy rezultat? Bardzo lekkie bębny o stabilnej konstrukcji. Zestaw Giga Beat to bębny skierowane bardziej w stronę jazzową podczas, gdy Tera Beat to baniaki przeznaczone do bardziej uniwersalnej gry w kierunku pop/rock. I tu zaznaczmy jedną istotną rzecz, nie są to bębny, które przetrzymają przejazd czołgu. Są to oczywiście stabilne beczki, ale nawet sama firma Ludwig otwarcie mówi, że są na rynku bębny wytrzymalsze. Dlatego też firma nie oferuje rozmiarów przeznaczonych do Bonhamowego wciskania w scenę. Logiczne i zrozumiałe. Kto zatem będzie grał na tych bębnach i czy będzie czerpał z tego przyjemność?

W AKCJI


Pamiętajmy, jak wyglądały nasze gołe korpusy. Jeden z naszych kolegów natychmiast zwrócił uwagę na to, że możemy sobie ich posłuchać w taki sposób, jak ma zwyczaj pokazywać DW ze swoim "timbre-matching". Czyste brzmienie korpusu. Lugi nie dociskają brutalnymi śrubami do drewna, co też wydatnie wpłynie na rezonans. Na centralce 22" mamy 8 lugów zamiast 10, co pozwoli nam na szybsze strojenie, a bęben będzie pracował znacznie swobodniej. Podobny bonus jest w przypadku montowania Triad, który jest modyfikacją Atlasa. Tutaj także konstrukcja i izolacja poszczególnych elementów wpływa na mniejsze obciążenia. Przy składaniu bębnów uzyskujemy pełną wiedzę, jak prezentują się nasze bębny i dosłownie znamy je od podszewki. W kwestii brzmienia niestety będziemy brutalni i niczym zdarta płyta powtórzymy - zmieńmy naciągi. Bębny powinny lepiej "gadać" na naciągach powlekanych, ale nie podwójnych, tylko pojedynczych, dlatego polecamy tu Evans G1.

Zestaw brzmi spójnie i jest rzeczywiście bardzo klonowy. Zakres dynamiczny jest zadowalający i można się pokusić o odważną artykulację. Bębny są ciepłe, selektywne i wybrzmiewają dość szybko, mają w sobie przyjemny "krak", przy mocniejszych uderzeniach. Podczas gry czuć, że korpusy pracują i nie są zadławione, to duży plus. Praca centralki jest również zadowalająca, ma w sobie ciepło i czytelny punkt wystarczający do szybszej gry. Przeznaczenie bębnów? Szeroka gama stylistyczna, praktycznie w każdym gatunku za wyjątkiem ekstremalnej sieczki. W odpowiedzi na pytanie postawione po koniec poprzedniego rozdziału, odpowiadamy - tak i to dużą.

PODSUMOWANIE


Pamiętam, jak na NAMM Show koledzy z innych krajów (jako, że z Polski świat bębnów reprezentowany jest w mediach wyłącznie przez nasz magazyn) kręcili nosem mówiąc, że to chwyt marketingowy, zabawka i generalnie druga liga. Nie jest to prawda. Przede wszystkim bębny wykonane są w amerykańskim Monroe, siedzibie firmy wykorzystano do ich produkcji doskonałe surowce. Instalacja elementów to przemyślane rozwiązania, a nie rzucone lugi i śrubki. Wreszcie sama konfiguracja i brzmienie bębnów. Stąd cena wydaje się być uzasadniona i rodzime sklepy, do których serdecznie zapraszamy oferują Giga Beat za niecałe 4500 (w DrumCenter.pl) i Tera Beat 5470 (w Adamusic.pl). Jeżeli chodzi o tego rodzaju beczki tym bardziej się wydaje zasadnym, by kupować u naszych sprzedawców, którzy mogą doradzić w sytuacjach awaryjnych, chociaż akurat tu nie powinno się nic złego dziać.

Już na sam koniec można się pokusić o odrobinę patosu i powiedzieć o powstającej więzi między bębniarzem a jego perkusją w chwili, gdy składa się zestaw od najmniejszej śrubki. Coś w tym jest. Nie jest to więc tylko jakiś tam model do składania. Profesjonalny sprzęt w przemyślanej formie.

Dostarczył oficjalny dystrybutor: Ada Music (www.adamusic.pl)


Test ukazał się w numerze grudzień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ dostosowanie elementów do konceptu,
+ prostota składania,
+ spójność brzmienia,
+ lekkość.
Pomiędzy:
+/- nieprzeznaczone do katowania.
Minusy:-
- zmiana naciągów.}

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:37:24 [date_created] => 2015-03-11 07:07:34 [date_publish] => 2015-03-11 07:07:34 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/3009-zestaw-ludwig-signet-105 [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Zestaw Ludwig Signet 105

Dodano: 11.03.2015
Rodzaj sprzętu: Bębny

Legendarna firma Ludwig prezentuje zestaw, który składamy od początku do końca sami.


Dosłownie, ponieważ bębny przychodzą do nas w totalnym proszku, łącznie z wypiętymi lugami! Dzięki firmie Ada-Music możemy przyjrzeć się bliżej i upewnić się, że to nie tylko zwykły chwyt marketingowy.

Bębny mieszczą się w jednym pudełku. Na początku myśleliśmy, że dostaliśmy jeden zestaw, ponieważ przyszły dwa pudełka o typowej wielkości, mieszczącej centralę. Okazało się, że w obu znajdują się dwa kompletnie różne zestawy!

Po rozpakowaniu całej zawartości mniej odporni mogą się zachwiać na widok sporej ilości drobnicy. Oczywiście ktoś, kto nazywa się dumnie perkusistą, wie, że to tak musi wyglądać, skoro na bębnach nie ma lugów. Korpusy leżą sobie zawstydzone zupełną golizną i czekają, by je wreszcie przyodziać. Mamy zatem pierwszy ważny punkt całego przedsięwzięcia - czeka nas pyszna zabawa! Tak, jak wielu fanów motoryzacji lubi podłubać przy aucie, tak samo wielu perkusistów lubi podłubać sobie przy bębnach. Okazuje się, że to nie tylko aspekt rozrywkowy ma tu znaczenie, ale o tym później. Na początek kilka suchych faktów potrzebnych do wyrobienia sobie punktu wyjściowego do dalszego korzystania ze sprzętu.

Ludwig Signet 105 są bębnami stworzonymi w Monroe w USA, czyli tam, gdzie powstają słynne Legacy, Classic Maple czy Keystone. Nic dziwnego, niepotrzebne są przecież zwinne chińskie rączki do składania bębnów, skoro robimy to sami. to drewno klonowe w 6 warstwach o łącznej grubości 5,5 mm. Krawędzie ścięte z obu stron pod kątem 45 stopni z płaskim czubkiem. Bębny dostępne są w trzech interesujących rodzajach wykończeń, które nie są dalekie od typowych, często oferowanych przez różne firmy: Indian Teak, Macassar Ebony i Alpine Blue. Są to eko przyjazne wykończenia, które nie pochodzą od jakichś egzotycznych drzew, tylko są specjalnie stylizowane i wykonane z pospolitych gatunków drewna. W środku bębnów mamy ładnie wyszlifowane wnętrze. Mamy dwie podstawowe konfiguracje: Giga Beat i Tera Beat. Pierwszy to: centrala 20"x15", tom 12"x8", floor 14"x14" Tera Beat to: centrala 22"x16", tomy 10"x7,5" i 12"x8" oraz floor 16"x16". Naciągi to Ludwig USA Weather Master pojedyncze, przezroczyste na górze w wersji Heavy i w wersji Medium na dole. Centralka ma Vintage White klasycznym logo na przedzie, uderzamy Clear Power Collar. Weźmy się zatem za składanie naszego zestawu.

SKŁADANIE ZESTAWU


Mamy przed sobą 56 lugów, 3 nogi, 2 nóżki i 2 wejścia tomów, 6 obręczy metalowych i 2 drewniane. Obok tego wszystkiego stoją golusieńkie korpusy. Taki widok nie wywołuje jednak histerii chociaż jedną z pierwszych myśli, jakie przychodzą do głowy to "No to sobie posiedzę…". I tu miłe zaskoczenie. Z zegarkiem w ręku i naprawdę bardzo na spokojnie, bez pośpiechu, z zachowaniem dokładności, złożenie całych bębnów z nastrojeniem zajęło nam niecałą godzinkę. Lugi działają na zasadzie klipsów i nie musimy ich dokręcać jeden po drugim. Jedynie za pomocą kluczyka montujemy wejścia do tomów The Triad. Dwa wejścia, dwa bolce, kluczyk… Bułka z masłem!

Instrukcja obsługi zupełnie nie jest potrzebna i praktycznie wszystko jest tak proste, że chyba łatwiej już się nie da. Jedynie nóżki do centralki (o efektownej nazwie Stiletto) polecamy montować korzystając z instrukcji, ponieważ można się pomylić z ich położeniem. Cały hardware jest bardzo lekki i nie obciąża tomów. Lugi nie ściskają korpusów i mogą na początku budzić wątpliwości, czy sprawdzą się jako stabilne oparcie dla naciągów, które przykrywać będzie 2,3 mm stalowej obręczy. Tu po prostu przychodzi nam z pomocą fizyka i w momencie nakładania membran wszystko nam się ładnie naciąga. Jaki otrzymujemy rezultat? Bardzo lekkie bębny o stabilnej konstrukcji. Zestaw Giga Beat to bębny skierowane bardziej w stronę jazzową podczas, gdy Tera Beat to baniaki przeznaczone do bardziej uniwersalnej gry w kierunku pop/rock. I tu zaznaczmy jedną istotną rzecz, nie są to bębny, które przetrzymają przejazd czołgu. Są to oczywiście stabilne beczki, ale nawet sama firma Ludwig otwarcie mówi, że są na rynku bębny wytrzymalsze. Dlatego też firma nie oferuje rozmiarów przeznaczonych do Bonhamowego wciskania w scenę. Logiczne i zrozumiałe. Kto zatem będzie grał na tych bębnach i czy będzie czerpał z tego przyjemność?

W AKCJI


Pamiętajmy, jak wyglądały nasze gołe korpusy. Jeden z naszych kolegów natychmiast zwrócił uwagę na to, że możemy sobie ich posłuchać w taki sposób, jak ma zwyczaj pokazywać DW ze swoim "timbre-matching". Czyste brzmienie korpusu. Lugi nie dociskają brutalnymi śrubami do drewna, co też wydatnie wpłynie na rezonans. Na centralce 22" mamy 8 lugów zamiast 10, co pozwoli nam na szybsze strojenie, a bęben będzie pracował znacznie swobodniej. Podobny bonus jest w przypadku montowania Triad, który jest modyfikacją Atlasa. Tutaj także konstrukcja i izolacja poszczególnych elementów wpływa na mniejsze obciążenia. Przy składaniu bębnów uzyskujemy pełną wiedzę, jak prezentują się nasze bębny i dosłownie znamy je od podszewki. W kwestii brzmienia niestety będziemy brutalni i niczym zdarta płyta powtórzymy - zmieńmy naciągi. Bębny powinny lepiej "gadać" na naciągach powlekanych, ale nie podwójnych, tylko pojedynczych, dlatego polecamy tu Evans G1.

Zestaw brzmi spójnie i jest rzeczywiście bardzo klonowy. Zakres dynamiczny jest zadowalający i można się pokusić o odważną artykulację. Bębny są ciepłe, selektywne i wybrzmiewają dość szybko, mają w sobie przyjemny "krak", przy mocniejszych uderzeniach. Podczas gry czuć, że korpusy pracują i nie są zadławione, to duży plus. Praca centralki jest również zadowalająca, ma w sobie ciepło i czytelny punkt wystarczający do szybszej gry. Przeznaczenie bębnów? Szeroka gama stylistyczna, praktycznie w każdym gatunku za wyjątkiem ekstremalnej sieczki. W odpowiedzi na pytanie postawione po koniec poprzedniego rozdziału, odpowiadamy - tak i to dużą.

PODSUMOWANIE


Pamiętam, jak na NAMM Show koledzy z innych krajów (jako, że z Polski świat bębnów reprezentowany jest w mediach wyłącznie przez nasz magazyn) kręcili nosem mówiąc, że to chwyt marketingowy, zabawka i generalnie druga liga. Nie jest to prawda. Przede wszystkim bębny wykonane są w amerykańskim Monroe, siedzibie firmy wykorzystano do ich produkcji doskonałe surowce. Instalacja elementów to przemyślane rozwiązania, a nie rzucone lugi i śrubki. Wreszcie sama konfiguracja i brzmienie bębnów. Stąd cena wydaje się być uzasadniona i rodzime sklepy, do których serdecznie zapraszamy oferują Giga Beat za niecałe 4500 (w DrumCenter.pl) i Tera Beat 5470 (w Adamusic.pl). Jeżeli chodzi o tego rodzaju beczki tym bardziej się wydaje zasadnym, by kupować u naszych sprzedawców, którzy mogą doradzić w sytuacjach awaryjnych, chociaż akurat tu nie powinno się nic złego dziać.

Już na sam koniec można się pokusić o odrobinę patosu i powiedzieć o powstającej więzi między bębniarzem a jego perkusją w chwili, gdy składa się zestaw od najmniejszej śrubki. Coś w tym jest. Nie jest to więc tylko jakiś tam model do składania. Profesjonalny sprzęt w przemyślanej formie.

Dostarczył oficjalny dystrybutor: Ada Music (www.adamusic.pl)


Test ukazał się w numerze grudzień 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ dostosowanie elementów do konceptu,
+ prostota składania,
+ spójność brzmienia,
+ lekkość.
Pomiędzy:
+/- nieprzeznaczone do katowania.
Minusy:-
- zmiana naciągów.}