stdClass Object
(
    [id] => 462
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 768
    [assets_id] => 
    [name] => Zestaw Mapex Orion Limited
    [alias] => zestaw-mapex-orion-limited
    [introtext] => 

Firma Music Info, oficjalny dystrybutor bębnów Mapex na Polskę, podesłała nam specjalny limitowany zestaw bębnów. Bębnów - par excellence, ponieważ zestaw składa się z samych beczek bez hardware?u.

[fulltext] =>
Już sam brak osprzętu oznacza, że pachnie w powietrzu czymś wyjątkowym. Rzeczywiście zestaw Ocean Wave Burst to limitowana wersja Oriona czyli najwyższego modelu Mapexa. Jak sprawdziła się firma na polu garnków ekskluzywnych?

Konstrukcja/budowa


Mamy przed sobą zestaw sześcioelementowy, w którego skład wchodzą: dwa tomy, dwa floor tomy, centralka, no i rzecz jasna, werbel. Po wyciągnięciu pierwszego, najmniejszego tomu z pudełka nie wyglądało to zbyt oszałamiająco. Wykończenie, które tak zachwalał producent nie wywarło większego wrażenia. Sytuacja zmieniła się, gdy wyciągnęliśmy i rozstawiliśmy cały sprzęt. Przed naszymi oczami ukazał się naprawdę ekskluzywny i niezwykle zachęcający zestaw bębnów. Mapex chwalił wykończenie zestawu jako "piękne fale oceanu". No cóż, najbliżej mamy nad Bałtyk, a bębny raczej naszego morza za bardzo nie przypominają? Ale dość żartów. Zewnętrzna warstwa został ręcznie wykonana we Włoszech. Wszystkie korpusy to nic innego, jak wysokogatunkowy klon północnoamerykański. Werbel i tomy są bardzo cienkie, ponieważ składają się z siedmiu warstw o łącznej grubości 6,1 mm.
 
Centralka jest nieco grubsza, ma 7,5 mm. Na uwagę zasługuje czarny hardware, który idealnie komponuje się z kolorem korpusów. Jeżeli chodzi o wykończenie to mamy do czynienia rzeczywiście z typowym przykładem bębnów z najwyższej półki. Firma postarała się o jak najmniejsze obciążenia korpusów, starając się ograniczyć ingerencję w nie do minimum. Dlatego też wszystkie uchwyty są umiejscowione zaraz przy śrubach mocujących naciągi (Isolated Tom Mounting System). Podobnie sytuacja ma się z nóżkami od studni, które także starają się w jak najmniejszym stopniu stykać z  korpusem bębna (w środku nóżek mamy amortyzujące sprężynki). Podkreśleniem akcji "nie dotykamy" jest zawieszenie małych lugów jedynie na jednej śrubce, co drastycznie zmniejsza ilość otworów wykonanych w korpusie bębna. Mapex przyłożył się więc do całości wykończenia bardzo starannie, w końcu jest to sztandarowy zestaw z najwyższej półki. Nieraz będziemy to podkreślać, ponieważ chcemy dokonać prezentacji w oparciu o takie standardy. Tym bardziej, że Mapex wyprodukował zaledwie 12 tych zestawów. Niedopuszczalne są zatem nawet najdrobniejsze uchybienia, które mogłyby przejść w zestawie choćby półprofesjonalnym.

Brzmienie


Przejdźmy więc do przygotowań związanych z brzmieniem zestawu. Szybkie strojenie napawało optymizmem aż do momentu, gdy spotkaliśmy się z ostatnim floor tomem. Mieliśmy trochę problemów, by pozbawić naciąg fałd. Gdy chcieliśmy uzyskać nieco niższe brzmienie pasujące do reszty zestawu, opuszczaliśmy siłą rzeczy naciąg, powierzchnia bębna nie była do końca gładka. Sprawdzaliśmy to na bazie innych naciągów i rzeczywiście firmowa błona była nieco skrzywiona. Okazało się, że floor ma mikroskopijnie nierówną krawędź. Krzywizna ta jest w granicach ułamka milimetra, jednak "goła" studnia postawiona na szybie (niejednej) nie przylegała idealnie krawędziami, przez co z jej jednej strony mogliśmy wsunąć kawałek kartki. Tak, jak wspomnieliśmy jest to zaledwie drobny ułamek milimetra i w przypadku bębnów niższej półki nawet byśmy o tym nie wspomnieli (to naprawdę ułamki), lecz mamy tu do czynienia z modelem exclusive, więc staramy się sprawdzić każdy detal, a ten akurat przykuł naszą uwagę. Po uporaniu się z naciągami przeszliśmy do testu brzmieniowego.
 
Bębny stały w studio kilka dni, dlatego miały czas na zaaklimatyzowanie się z pomieszczeniem i przyzwyczajenie do warunków, jakie w nim panują. Tomy brzmią bardzo klarownie, cienka sklejka warstw daje nam jasne, ale jednocześnie bogate brzmienie dokładnie tak, jak zapewnia producent. Nad centralką należy nieco popracować, ale jest to na tyle uniwersalny bęben, że nie powinniśmy mieć większych problemów z dostosowaniem go do swoich potrzeb. Werbel także współpracuje z całym zestawem, poprawnie dobrze współgrając z całością. Cóż zatem można powiedzieć o brzmieniu tej limitowanej wersji Mapexa? Jest niezłe. Niestety, nie powala ono nie wiadomo jaką szlachetnością. Tym bardziej, że oferta firmy w swoim katalogu ma tak fenomenalne średnie modele, jak np. Meridian (patrz Perkusista 6/09 - przyp. red.). Powtarzamy raz jeszcze, mówimy w przypadku naszego Oriona Limited o najwyższej półce brzmieniowej. Wiele zestawów w cenie około 5 tys. złotych nie będzie nawet w połowie tak dobra, jak niniejszy Orion, jednak jak na standardy, jakimi obecnie rządzi się ta półka perkusyjna nie jest to model, który mógłby wyznaczyć nowy kurs w świecie bębnów. Rozstawialiśmy go z nastawieniem na potęgę, która spowoduje, że podczas gry będzie słychać przesłuchy w mikrofonach od spadających szczęk, tak niestety nie było. Owszem, brzmienie jest naprawdę wysokiego lotu, ale chcemy czegoś więcej w przypadku bębnów, które nie dość, że nominalnie miały kosztować 6 tysięcy "baksów" (bez jednego centa) to do tego były wersją pokazową. Jeszcze jedna uwaga odnośnie możliwości dynamicznych. Bębny ze względu na swoje cienkie korpusy i jakość wykorzystanego do produkcji klonu, klasyfikują się w górnej półce, dając grającemu spore możliwości dynamizowania.

Podsumowanie


Mapex Orion Ocean Wave Burst to bez wątpienia bardzo dobre bębny jakościowo pod kątem brzmienia, jak i - a może przede wszystkim - wykończenia. Prezentowany model pochodzi ze specjalnej limitowanej serii i naprawdę pocieszające jest to, że firma Music Info zadbała o to, byśmy także u nas mieli styczność z tym wyjątkowym instrumentem. Polecalibyśmy je firmom backline?owym, które potrzebują perkusji o wyglądzie bardzo eleganckim, jednocześnie w granicach poczucia estetyki przeciętnego widza. Bębny pasujące na koncerty, festiwale czy chociażby do programów telewizyjnych, gdzie sprawdziłyby się idealnie. Są to bębny solidne, mocne i łatwe do kontrolowania przez perkusistę, a także reżysera nagrań. Współpraca z takim sprzętem to przyjemność. Z drugiej strony pozostaje drobny niedosyt związany z oczekiwaniem czegoś więcej. Tak więc, jeżeli komuś nie odpowiada taki wygląd testowanego Mapexa, to nie ma co się martwić tylko swobodnie może sięgnąć po inne, już standardowe modele Oriona, dostępne i u nas, oferujące szlachetne brzmienie bębnów z wysokiej półki.

Testowali: Drużyna ?Perkusisty" pod kierownictwem Macieja Nowaka i Pawła Sapiji

{podsumowanie Konfiguracja:
22 x 18" centrala
10 x 8" tom
12 x 9" tom
14 x 14" floor tom
16 x 16" floor tom
14 x 5.5" werbel

Kolor:
Ocean Wave Burst}

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2017-12-22 11:21:19 [date_created] => 2010-07-29 00:00:00 [date_publish] => 2010-07-29 00:00:00 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/462-zestaw-mapex-orion-limited [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Zestaw Mapex Orion Limited

Dodano: 29.07.2010
Rodzaj sprzętu: Bębny

Firma Music Info, oficjalny dystrybutor bębnów Mapex na Polskę, podesłała nam specjalny limitowany zestaw bębnów. Bębnów - par excellence, ponieważ zestaw składa się z samych beczek bez hardware?u.

Już sam brak osprzętu oznacza, że pachnie w powietrzu czymś wyjątkowym. Rzeczywiście zestaw Ocean Wave Burst to limitowana wersja Oriona czyli najwyższego modelu Mapexa. Jak sprawdziła się firma na polu garnków ekskluzywnych?

Konstrukcja/budowa


Mamy przed sobą zestaw sześcioelementowy, w którego skład wchodzą: dwa tomy, dwa floor tomy, centralka, no i rzecz jasna, werbel. Po wyciągnięciu pierwszego, najmniejszego tomu z pudełka nie wyglądało to zbyt oszałamiająco. Wykończenie, które tak zachwalał producent nie wywarło większego wrażenia. Sytuacja zmieniła się, gdy wyciągnęliśmy i rozstawiliśmy cały sprzęt. Przed naszymi oczami ukazał się naprawdę ekskluzywny i niezwykle zachęcający zestaw bębnów. Mapex chwalił wykończenie zestawu jako "piękne fale oceanu". No cóż, najbliżej mamy nad Bałtyk, a bębny raczej naszego morza za bardzo nie przypominają? Ale dość żartów. Zewnętrzna warstwa został ręcznie wykonana we Włoszech. Wszystkie korpusy to nic innego, jak wysokogatunkowy klon północnoamerykański. Werbel i tomy są bardzo cienkie, ponieważ składają się z siedmiu warstw o łącznej grubości 6,1 mm.
 
Centralka jest nieco grubsza, ma 7,5 mm. Na uwagę zasługuje czarny hardware, który idealnie komponuje się z kolorem korpusów. Jeżeli chodzi o wykończenie to mamy do czynienia rzeczywiście z typowym przykładem bębnów z najwyższej półki. Firma postarała się o jak najmniejsze obciążenia korpusów, starając się ograniczyć ingerencję w nie do minimum. Dlatego też wszystkie uchwyty są umiejscowione zaraz przy śrubach mocujących naciągi (Isolated Tom Mounting System). Podobnie sytuacja ma się z nóżkami od studni, które także starają się w jak najmniejszym stopniu stykać z  korpusem bębna (w środku nóżek mamy amortyzujące sprężynki). Podkreśleniem akcji "nie dotykamy" jest zawieszenie małych lugów jedynie na jednej śrubce, co drastycznie zmniejsza ilość otworów wykonanych w korpusie bębna. Mapex przyłożył się więc do całości wykończenia bardzo starannie, w końcu jest to sztandarowy zestaw z najwyższej półki. Nieraz będziemy to podkreślać, ponieważ chcemy dokonać prezentacji w oparciu o takie standardy. Tym bardziej, że Mapex wyprodukował zaledwie 12 tych zestawów. Niedopuszczalne są zatem nawet najdrobniejsze uchybienia, które mogłyby przejść w zestawie choćby półprofesjonalnym.

Brzmienie


Przejdźmy więc do przygotowań związanych z brzmieniem zestawu. Szybkie strojenie napawało optymizmem aż do momentu, gdy spotkaliśmy się z ostatnim floor tomem. Mieliśmy trochę problemów, by pozbawić naciąg fałd. Gdy chcieliśmy uzyskać nieco niższe brzmienie pasujące do reszty zestawu, opuszczaliśmy siłą rzeczy naciąg, powierzchnia bębna nie była do końca gładka. Sprawdzaliśmy to na bazie innych naciągów i rzeczywiście firmowa błona była nieco skrzywiona. Okazało się, że floor ma mikroskopijnie nierówną krawędź. Krzywizna ta jest w granicach ułamka milimetra, jednak "goła" studnia postawiona na szybie (niejednej) nie przylegała idealnie krawędziami, przez co z jej jednej strony mogliśmy wsunąć kawałek kartki. Tak, jak wspomnieliśmy jest to zaledwie drobny ułamek milimetra i w przypadku bębnów niższej półki nawet byśmy o tym nie wspomnieli (to naprawdę ułamki), lecz mamy tu do czynienia z modelem exclusive, więc staramy się sprawdzić każdy detal, a ten akurat przykuł naszą uwagę. Po uporaniu się z naciągami przeszliśmy do testu brzmieniowego.
 
Bębny stały w studio kilka dni, dlatego miały czas na zaaklimatyzowanie się z pomieszczeniem i przyzwyczajenie do warunków, jakie w nim panują. Tomy brzmią bardzo klarownie, cienka sklejka warstw daje nam jasne, ale jednocześnie bogate brzmienie dokładnie tak, jak zapewnia producent. Nad centralką należy nieco popracować, ale jest to na tyle uniwersalny bęben, że nie powinniśmy mieć większych problemów z dostosowaniem go do swoich potrzeb. Werbel także współpracuje z całym zestawem, poprawnie dobrze współgrając z całością. Cóż zatem można powiedzieć o brzmieniu tej limitowanej wersji Mapexa? Jest niezłe. Niestety, nie powala ono nie wiadomo jaką szlachetnością. Tym bardziej, że oferta firmy w swoim katalogu ma tak fenomenalne średnie modele, jak np. Meridian (patrz Perkusista 6/09 - przyp. red.). Powtarzamy raz jeszcze, mówimy w przypadku naszego Oriona Limited o najwyższej półce brzmieniowej. Wiele zestawów w cenie około 5 tys. złotych nie będzie nawet w połowie tak dobra, jak niniejszy Orion, jednak jak na standardy, jakimi obecnie rządzi się ta półka perkusyjna nie jest to model, który mógłby wyznaczyć nowy kurs w świecie bębnów. Rozstawialiśmy go z nastawieniem na potęgę, która spowoduje, że podczas gry będzie słychać przesłuchy w mikrofonach od spadających szczęk, tak niestety nie było. Owszem, brzmienie jest naprawdę wysokiego lotu, ale chcemy czegoś więcej w przypadku bębnów, które nie dość, że nominalnie miały kosztować 6 tysięcy "baksów" (bez jednego centa) to do tego były wersją pokazową. Jeszcze jedna uwaga odnośnie możliwości dynamicznych. Bębny ze względu na swoje cienkie korpusy i jakość wykorzystanego do produkcji klonu, klasyfikują się w górnej półce, dając grającemu spore możliwości dynamizowania.

Podsumowanie


Mapex Orion Ocean Wave Burst to bez wątpienia bardzo dobre bębny jakościowo pod kątem brzmienia, jak i - a może przede wszystkim - wykończenia. Prezentowany model pochodzi ze specjalnej limitowanej serii i naprawdę pocieszające jest to, że firma Music Info zadbała o to, byśmy także u nas mieli styczność z tym wyjątkowym instrumentem. Polecalibyśmy je firmom backline?owym, które potrzebują perkusji o wyglądzie bardzo eleganckim, jednocześnie w granicach poczucia estetyki przeciętnego widza. Bębny pasujące na koncerty, festiwale czy chociażby do programów telewizyjnych, gdzie sprawdziłyby się idealnie. Są to bębny solidne, mocne i łatwe do kontrolowania przez perkusistę, a także reżysera nagrań. Współpraca z takim sprzętem to przyjemność. Z drugiej strony pozostaje drobny niedosyt związany z oczekiwaniem czegoś więcej. Tak więc, jeżeli komuś nie odpowiada taki wygląd testowanego Mapexa, to nie ma co się martwić tylko swobodnie może sięgnąć po inne, już standardowe modele Oriona, dostępne i u nas, oferujące szlachetne brzmienie bębnów z wysokiej półki.

Testowali: Drużyna ?Perkusisty" pod kierownictwem Macieja Nowaka i Pawła Sapiji

{podsumowanie Konfiguracja:
22 x 18" centrala
10 x 8" tom
12 x 9" tom
14 x 14" floor tom
16 x 16" floor tom
14 x 5.5" werbel

Kolor:
Ocean Wave Burst}