Kupujemy zestaw perkusyjny 'vintage'

Dodano: 07.11.2019

Są zestawy perkusyjne, które nie potrzebują znanego właściciela, żeby budzić zainteresowanie kolekcjonerów. Niestety, nie ma w Polsce ekspertów w kwestii wyceny bębnów, uznawanych za vintage, dlatego jesteśmy skazani na podaną przez właściciela cenę. Będziecie zaskoczeni. Może niniejszy artykuł nakreśli nieco obraz rynku starych baniaków? Przygotował go absolutny ekspert!

Kiedyś na naszych łamach wspominaliśmy marki perkusyjne Europy Środkowo-Wschodniej. Bębny z Polski, NRD, Węgier czy też Czechosłowacji. Były to niezwykle interesujące artykuły, które pokazywały, że w komunistycznej rzeczywistości w tej części Europy także starano się konstruować sprzęt dla perkusistów. Różnie to wychodziło, ale ciężko mówić o jakichś spektakularnych wyczynach. Może z biegiem czasu instrumenty te nabiorą wartości kolekcjonerskiej, porównywalnej do tej, jaką mają instrumenty z USA czy Anglii. Są wśród nich zestawy ciekawie brzmiące i wykonane bardzo innowacyjnie. Niestety, nie mamy w zwyczaju doceniać własnego dorobku, wpatrując się w zachodnie produkty. Tam rzeczywiście był cały szereg instrumentów, który stanowi olbrzymią wartość kolekcjonerską. Wystarczy przejechać się do fabryki Sonor, która ma w swoim muzeum kosmiczne wręcz okazy werbli, stopek, zestawów. Wielkie wrażenie robi też „skarbiec” Craigie Zildjian, jaki znajduje się w fabryce w Norwell, a który mieliśmy okazję oglądać. W specjalnym pomieszczeniu znajdują się unikatowe, historyczne okazy talerzy najstarszej perkusyjnej fabryki świata.

Wiedza naszej redakcji nie jest jednak tak wielka, by poruszać się między starymi zestawami. Dlatego też zdecydowaliśmy się na pomoc Geoffa Nichollsa z Anglii. Jest to jedna z najbardziej poinformowanych osób w tej dziedzinie. „Dlaczego kolekcjonować?” – pyta Geoff, po czym dodaje: „Może po prostu podoba ci się ich wygląd? Może to jest jedyna okazja, by uzyskać to specyficzne brzmienie, jakiego potrzebujesz w studio i na żywo? Może ten konkretny sprzęt stanie się bardziej wartościowy na przestrzeni kolejnych lat? Może rozpoznajesz ukrytą wartość w jakimś biednie zaprezentowanym sprzęcie?”. Jak to jednak wygląda cenowo?

„Dobrą rzeczą jest to, że stare bębny i talerze generalnie nie są jeszcze tak drogie jak niektóre gitary czy skrzypce. Problemem jest wciąż fakt, że bębny zajmują więcej miejsca. Poszukiwanie ciekawych bębnów nie jest zajęciem starym. Zasadniczo technologiczna rewolucja w latach 80 spowodowała, że stare bębny wyglądają staro. Wtedy zaczęło się poszukiwanie starych zestawów.”

W naszej prezentacji wyróżniamy klasyczne instrumenty, które mogą być interesujące i kuszące. Mówimy tu o bębnach, na których można grać, a nie o sprzęcie do gabloty. Oczywiście jest to szczyt góry lodowej i istnieje pewna zależność, związana z pochodzeniem sprzętu. Sprzęt europejski można dostać taniej, sprzęt amerykański jest znacznie droższy.

Na sam koniec dodajmy, że nie ma tu zestawów sygnowanych np. bębnów Keitha Moona z któregoś koncertu, Ringo Starra z jakieś konkretnej sesji itp. Opisujemy tu zestawy seryjne!

LICZNIK WARTOŚCI

W miejscach, gdzie było to możliwe, zaznaczyliśmy, jaka jest orientacyjna cena w przeliczeniu na złotówki. Jeżeli cena nie jest możliwa do określenia lub zakres jest zbyt szeroki zastosowaliśmy następującą kategorię oznaczeń:

$ – Przyjazny dla kieszeni, idealny na początek przygody z kolekcjonowaniem.

$$ – Sprzęt wymagać będzie większej inwestycji.

$$$ – Dla poważnych i zdecydowanych kolekcjonerów, gotowych na duży wydatek.

Pamiętajmy! W ogromnej większości przypadków dojdzie do tego cena ściągnięcia sprzętu do Polski, a mamy do czynienia z dużym instrumentem!

 

ROZDZIAŁ I – BĘBNY EUROPEJSKIE

Tematyka jest Geoffowi bardzo bliska, ponieważ swego czasu producenci brytyjscy mieli w swoim arsenale sporo ciekawych instrumentów, na których zasuwała cała armia perkusistów powstającego hucznie rock and rolla. Głównie na tych bębnach się koncentrujemy. Tak, jak wspominaliśmy, są to bębny, które wciąż możemy wykorzystać w grze i jak sami zobaczycie, nie ma tu jakiejś tragedii finansowej!

PERKUSJE PREMIER

OKRES: 1950 do lat 1980
WARTOŚĆ: $$ (Już od 2200 do 3200 i więcej (z werblem)

W swoim szczytowym okresie firma Premier robiła bardzo charakterystyczne bębny, wiodła też prym w innowacjach. Grali na nich nie tylko brytyjscy zawodowcy, ale w latach 60 także spore grono amerykańskich jazzmanów. Wciąż jest na rynku sporo zestawów jak ten prezentowany, a ze względu na jakość stopu metalu i chromowania są w dobrym stanie. Błyszczące wykończenia są już nieco wyblakłe, ale perłowe mają się bardzo dobrze. Dobry zestaw 4-elementowy można dostać za ponad 2 tys. zł, co jest ceną niezwykle śmieszną za instrument światowej klasy. Zniszczone części można spokojnie dokupić online. Z Premierem jest ciekawa sprawa, ponieważ przed 1967 rokiem, tomy były nieco inne niż międzynarodowe standardy, a w związku z tym, że Premier miał zasadę niemarnowania rzeczy to w okresie 1968- 1970 zestawy miały mieszane komponenty stare z nowymi.

PERKUSJE HAYMAN

OKRES: 1968 do połowy lat 1970
WARTOŚĆ: $$ (Już od 2200 (za trzy bębny) i więcej)

Premier był zestawem o międzynarodowym sukcesie. Brytyjczycy mieli jeszcze inne marki, jak Ajax, Autocrat i Carlton, które nie są za bardzo znane. W latach 60 zeszłego stulecia legendarny przedsiębiorca z naszej branży Ivor Arbiter zdecydował, że trzeba w Anglii zacząć robić bębny, które będą odpowiednikiem amerykańskich drogich instrumentów z importu. Przejął starą, przestarzałą fabrykę Carlton i ruszył z bębnami Hayman. Haymany miały obręcze potrójnie zakrzywione w odróżnieniu od klasycznych wtedy die-cast. Nóżki w klimacie Ludwiga i korpusy z wnętrzem Vibrasonic, takie, jakie były właśnie w amerykańskich Ludwigach lub Way/Camco. Bębny miały wzięcie, ale niestety szybko zniknęły ze sceny. Zestaw należący do słynnego technicznego (np. Steve’a Gadda) Yarda Gavrilovic jest pożądany z wielu powodów np. 18” centrali i metalowego werbla MetaSonic, ponieważ większość werbli Hayman jest drewniana. Dodatkowo ma oryginalną tabliczkę George Hayman, która po kilku miesiącach została skrócona do samego Hayman.

PERKUSJE SONOR

OKRES: Lata 1960
WARTOŚĆ: $$

Sonor jest wiodącą europejską firmą, produkującą bębny z korzeniami sięgającymi roku 1875. W latach 60 Sonor nie robił może takich strzałów jak Trixon, ale kilka zestawów można uznać za reprezentantów myśli niemieckiej inżynierii i solidnej techniki, z jakiej znana jest firma dzisiaj. Przykładem jest Chicago Star K170 z połowy lat 60. Tomy i centrala to korpusy z trzech warstw buku z ringami wzmacniającymi i zaokrąglonymi krawędziami oraz ze znakiem towarowym firmy w postaci pionowo ułożonych warstw. Werbel ma wyrafinowany, pięknie skonstruowany mechanizm sprężyn. Obręcze to jeden kawałek, formowanej stali z górnym zakrzywieniem, skierowanym wewnątrz, a nie na zewnątrz, jak to było w Slingerland. Hardware Sonora to także bardzo mądra konstrukcja. To wszystko razem daje zestaw niezwykle pożądany, ale bardzo niedoceniany.

PERKUSJE PREMIER OLYMPIC

OKRES: Od lat 1950 do lat 1970
WARTOŚĆ: $ (W okolicach 1400 zł)

Znowu Premier? Teoretycznie. Premier wprowadził budżetową markę pod nazwą Olympic w 1937 roku. W latach 1950 i 1960 zestawy Olympic były bardzo poważnym graczem na rynku zestawów startowych dla przyszłych brytyjskich legend. Wiele tych zestawów jest wciąż w obiegu zapewne w kiepskim stanie i wymagają restauracji. Wykonane były bardzo dobrze, miały tak samo cienkie brzozowe korpusy, co najlepsze Premiery. W okresie 1976 i 1978 Premier produkował serię Super Olympic (na zdjęciu).

PERKUSJE TRIXON

OKRES: Lata 1960
WARTOŚĆ: $$

Bębny robione w Niemczech, Francji (Asba) i Włoszech (Meazzi) w latach 1960/70. Były bardziej prowokujące niż mainstreamowe zestawy z Anglii i USA. Piękne wykończenia, których nie ma w bębnach amerykańskich. Dużą popularnością cieszyły się bębny z Hamburga. Na bębnach Luxus grał nawet przez krótką chwilę sam Buddy Rich. Mimo to Trixon zostanie zapamiętany przez swoje jajowate Speedfire i zwężane Telstar. Doceniane bardziej pod kątem wizualnym niż brzmieniowym, najczęściej w kolorach czerwonym i niebieskim Croco. Podobne dziwne pomysły konstrukcyjne miały miejsce też w kwestii hardware. Część z nich działała, a część z nich przyprawiała o ból głowy. Ciężko też o części do tych bębnów.

ROZDZIAŁ II – WERBLE

„Serce zestawu” ma to do siebie, że dobrze jest mieć ich kilka. Budowanie kolekcji werbli nie jest zaspokajaniem swojego ego, tylko mądrym zabezpieczaniem się w przypadku różnorodnych sytuacji muzycznych. Co roku pojawiają się nowe modele, tymczasem największe utwory muzyki rozrywkowej zostały zagrane i nagrane na tak naprawdę kilku modelach.

SLINGERLAND RADIO KING

OKRES: 1936 do połowy 1940
WARTOŚĆ: $$$

Przez lata werbel ten był uznawany za Święty Graal. Oryginalnie robiony z jednego kawałka deski z klonu z ringami wzmacniającymi (również „solid”). Dobry Radio King ma piękne, ciepłe, drewniane brzmienie. Mają też reputację nieco krzywych, przez co wymagają dokładnego sprawdzenia. Sukces zaowocował innymi wersjami zarówno metalowymi, jak i typowymi warstwowymi aż do lat 1990. Inne firmy nie robiły jednowarstwowych werbli, przez co Radio King nabierał jeszcze większej wartości. Na zdjęciu jest „solid” 14”x7” Hollywood Ace Krupa Swing Radio King z maszynką Rapid. Należy dokładnie sprawdzać dostępne modele, ponieważ można nadziać się na mocne przeróbki.

LUDWIG BLACK BEAUTY

OKRES: 1920 do dziś
WARTOŚĆ: $$$

Jest to jeden z najbardziej grywalnych, ale też zbieranych werbli. Wczesne modele z lat 1920, ręcznie wykonane mogą kosztować tysiące. Od późnych lat 1970 Ludwig zmodernizował instrument – egzemplarze z brązu, a później znowu z mosiądzu. Na zdjęciu werbel 14”x6,5” Super Sensitive, który był w ofercie grawerowany i niegrawerowany w latach 1979-1981. Ten egzemplarz wart jest około 2000 funtów, czyli bagatela… 12 tys. złotych (!). Podobnie, jak pewne zestawy Gretsch (o nich później), tak samo Black Beauty były ulubieńcami sesji nagraniowych.

ROGERS DYNASONIC

OKRES: 1962 do lat 1970
WARTOŚĆ: $ (Od około 1000 zł i więcej)

Prawie tak samo słynny, jak Supraphonic, ale budził różne opinie. Ze względu na rewolucyjny wygląd nie był tak chwytliwy, jak wspomniany Ludwig czy hardware Rogers Swiv-o. Oryginał z lat 60 „chrome-on-brass” był zaprojektowany dla Buddy’ego Richa celem uzyskania maksimum czułości i zakresu dynamiki. Chodziło o eliminacje duszenia brzmienia poprzez wciśnięcie sprężyn w podwieszaną formę. Pomysł ciekawy i mający tylu zwolenników, co przeciwników. Można spotkać Dyna raczej bez tej listwy, co psuje efekt. Buddy grał raczej na wersji drewnianej, której wykonano kilka wersji, podobnie, jak Ringo i jego Ludwig Jazz Festival. Z tym, że drewniany Dyna jest chyba jeszcze trudniejszy do zdobycia.

LEEDY BROADWAY

OKRES: 1940
WARTOŚĆ: $$ (2500 zł wzwyż)

Obecnie mało słychać o Leedy, ale kiedyś był to ważny gracz na rynku. Znawcy znają wartość tych wspaniałych werbli amerykańskiej produkcji. Na zdjęciu mamy werbel mahoniowy Broadway z maszynką równoległą z okresu po 1939 r. Na Leedy Broadway zwykł grywać często Ginger Baker. Charakterystyczne lugi to pomysł z lat 1938-39 i wykorzystywane były do lat 70. Importowane werble do Anglii „zainspirowały” firmy Premier, Carlton i inne. Pojawiają się czasami okazje do zakupu starych instrumentów, ale nie są zbyt częste.

LUDWIG SUPRAPHONIC

OKRES: 1960 do dziś
WARTOŚĆ: $$ (1500 zł do 2500 zł i więcej)

Supraphonic są popularne nie dlatego, że są rzadkie, tylko dlatego, że są najczęściej nagrywanymi werblami w historii. W latach 1960 każdy grał na aluminiowym 14”x5” 400 z badzikiem Keystone i prostą maszynką P83. Wersja z oliwkowym badzikiem 14”x6,5” 402 z lat 70 to już brzmienie Johna Bonhama, podczas, gdy na 400 grał Steve Gadd w niezliczonej ilości sesji. Wczesne 400 mają korpusy „chrome-over-brass”. Są znacznie droższe i rzadsze, i wielu perkusistów by się dało za nie pociąć. Zdaniem eksperta od Ludwigów Robina Melville’a mosiężne werble z 1959 i początku lat 1960 to koszt około 4500 zł i więcej! Części są ciężkie do zdobycia. 400 i 402 można już zdobyć za 1500 zł. W zależności od ilości „blizn”, które oznaczają, że korpus jest aluminiowy, a nie stalowy, bo chrom nie łączy się dobrze z aluminium.

ROZDZIAŁ III – BĘBNY AMERYKAŃSKIE

Historia zestawów perkusyjnych sięga lat 20 XX wieku, ale już w drugiej połowie XIX na rynku zaczęły pojawiać się kolejne firmy produkujące bębny. Zwróćmy uwagę, że najstarsze wciąż działające marki czyli Sonor, Gretsch i Ludwig (Rogersa ciężko nazwać działającym) to firmy założone przez Niemców (oczywiście tylko Sonor ostał się w Europie). Rynek bębnów vintage opanowany jest przez bębny wykonane w USA, ale to chyba nikogo nie dziwi.

PERKUSJE GRETSCH (tzw. Round Badge)

OKRES: 1955 do lat 1960
WARTOŚĆ: $$$ Od 7000 zł (trzyelementowy zestaw) i więcej

Od połowy lat 50 Gretsch rządził z zestawami o małych rozmiarach, celując w legendarnych jazzmanów. Zestaw „round badge” (okrągła tabliczka znamionowa) z trzech warstw – a później z sześciu warstw – dosłownie stał się w studio tajną bronią niezliczonej ilości perkusistów z każdej stylistyki. Charlie Watts zawsze gra na nim u Stonesów. Mgła tajemniczości wokół tych bębnów pchnęła Gretsch do zbudowania w tym roku replik, nazwanych Broadkaster Vintage. Wykonano wiele zestawów oryginalnej serii, ale stają się coraz rzadsze i droższe, szczególnie mniejsze rozmiary 18” i 20”. Gretsch „round badge” (celowo używamy oryginalnej nazwy, bo pod taką funkcjonują na rynku) z lat 50 są bardzo pożądane. Perkusiści z innych firm też na nich grają. Set w dobrej jakości może kosztować ok 12 tys. zł za 4 bębny.

PERKUSJE LUDWIG KEYSTONE BADGE ’60

OKRES: Lata 1960
WARTOŚĆ: $$$ (7000 zł (trzy bębny) i więcej)

Najbardziej popularnym zestawem typu vintage jest ten właśnie Ludwig. Ringo grał w The Beatles na 20” Downbeat i 22” Super Classic w wykończeniu Oyster Black Pearl. Jest to wykończenie tzw. premium. Ale inne są także bardzo gustowne. Zestaw większy – 22, 13, 16 z werblem Supraphonic został sprzedany w wielkiej ilości, więc jest ich wciąż sporo, ale z racji konotacji ze słynnym zespołem cenowo lecą wciąż do góry. Zestawy o mniejszych rozmiarach są rzadsze, więc musicie się nastawić na jeszcze większą cenę. Ringo grał wyjątkowo na drewnianym werblu Jazz Festival, co nie było standardem. W wykończeniu Oyster Black werbel Jazz Festival (podobnie, jak drewniany Rogers Dynasonic) może osiągać cenę w granicach od 12 tys. do ponad 20 tys. zł. Sam werbel! W związku z tym trzeba uważać na krążące falsyfikaty!

PERKUSJE ROGERS USA

OKRES: Okolice 1964 do 1977
WARTOŚĆ: $$ (Około 5000 zł (trzy bębny) i więcej)

Rogers robił prawdopodobnie najlepsze bębny w połowie lat 60. Hardware Swiv-O-Matic wyprzedzał inne firmy, a korpusy klonowe były absolutnym topem. Prezentowany zestaw 1972 Black Strata jest dodatkowo zaopatrzony w werbel Dynasonic w wersji drewnianej, którego ceny sięgają nawet 20 tys. zł. Dominujące wersje metalowe są oczywiście tańsze, ale drewniane… Trzeba jednak uważać, bo hardware jest dość łatwy do zdobycia, co powoduje, że jest sporo fałszywek. Wczesne rodzaje lugów w tych bębnach były skłonne do pękania, dlatego zestaw z widocznymi na zdjęciu lugami (po roku 1964) to znacznie lepsza inwestycja. Ciekawostką jest to, że bębny Rogersa były też produkowane na licencji w Anglii. Zestawy te mają korpusy Ajax i są znacznie tańsze (o połowę), ale wciąż są atrakcyjne. Mają charakterystyczne horyzontalne tabliczki, podczas, gdy amerykańskie mają zwrócone ku górze.

PERKUSJE SLINGERLAND

OKRES: Lata 1960 i 1970
WARTOŚĆ: $$ 5000 zł (trzy bębny) i więcej

Slingerland jest łączony z Genem Krupą i jego Radio King, ale Buddy Rich również był wielkim fanem tych bębnów, kończąc karierę właśnie na Slingerland Radio King. Anglicy pamiętają Buddy’ego, grającego na zestawie 24”, 13”, 16”, 16” z 1974, jak ten prezentowany na zdjęciu. Buddy porzucił Rogersa dla Slingerlanda w okolicach 1969 roku w momencie, gdy pojawił się Set-O-Matic hardware (odpowiedź na Swiv-O-Matic Rogersa). Grał na nich dekadę, po czym znowu przeskoczył na Ludwiga. Dlatego większość klasycznych płyt Buddy’ego (wiele na żywo) było nagrywane właśnie na tym – widocznym na zdjęciu – modelu bębnów. Jedne z najbardziej lubianych bębnów na świecie, jakie ludzie słyszeli. Slingerland twierdził wtedy, że ma największą fabrykę na świecie w Niles w Illinois. Podobnie, jak wykończenie White Marine Pearl szukajcie bębnów w psychodelicznym klimacie lub rarytasy w chromie, a nawet miedzi.

PERKUSJE LUDWIG VISTALITE

OKRES: Połowa 1970 do połowy 1980
WARTOŚĆ: $$ (4000 (trzy bębny) i więcej)

Syntetyczne korpusy były popularne na początku lat 70. Włókno szklane, włókno węglowe i akryl. Ludwig trafił akrylami w rynek w momencie, gdy zasiadł za słynnym bursztynowym zestawem John Bonham. Produkowane w sześciu kolorach od 1972 roku, sześć wersji Rainbow z różnymi spiralami i paskami od roku 1975. Bonzo grał na metalowym werblu, ale jego werbel Vistalite jest dostępny, chociaż bardzo ciężko i swoje kosztuje. Wczesne Vistalite miały tendencje do pękania, ale poprawiło się to w późniejszych modelach. W połowie lat 70 pojawił się kryzys olejowy, przez co akryle nie rozwinęły się, ale ostatnio widać poprawę sytuacji i firmy wpisują zestawy akrylowe w swoje katalogi. Ludwig obecnie produkuje Vistalite w czterech kolorach. Wcześniej było wiele podróbek z niebiesko-oliwkowym badzikiem. W Polsce spora kolekcja jest na stronie vistalite.eu

ROZDZIAŁ IV – HARDWARE I TALERZE

Z hardware sprawa ma się nieco inaczej. Obecnie potrzebujemy mocnych urządzeń, płynnie działających i stabilnych. Podczas, gdy bębny nabierały niczym wino swojego charakteru, to osprzęt nie do końca przechodził próbę czasu. Teraz jednak widać powrót do stylistyki dawnych lat. Z talerzami sprawa ma się kompletnie inaczej. Liczą się zasadniczo dwie firmy z wartościowymi instrumentami pod kątem brzmienia: turecki Zildjian i estońskie Paiste.

PEDAŁ BĘBNA BASOWEGO LUDWIG SPEED KING

OKRES: 1950 do dziś
WARTOŚĆ: $ Od 300 zł wzwyż

John Bonham przeniósł grę na centrali na kolejny poziom (podobnie, jak Ian Paice) w rocku i uczynił to za pomocą tej stopy. Bracia Ludwig zasłynęli stopką z 1909 roku, by później w 1938 roku dokonać kolejnego przełomu i stworzyć Speed King. Wielki sukces stał się faktem. W roku 1950 pedał został zmodernizowany do postaci, jaka towarzyszyła nam do zeszłego roku. Na rynku jest wciąż wielu fanów Speed King oraz samego sprzętu. Stopka działa na dwóch sprężynach zamiast tradycyjnej pojedynczej, przez co ma większy ciąg.

HARDWARE ROGERS SWIV-O-MATIC

OKRES: 1958 do połowy 1970
WARTOŚĆ: $

Przez całe dekady amerykańskie marki wypuszczały tony żelastwa w postaci statywów pod werbel, uchwytów do tomów, które były tworzone zazwyczaj przez firmę Walberg & Auge. Stworzyli pedały Gretsch Ghost, Slingerland Epic, Ludwig Speed King itd. W momencie pojawienia się rock and rolla trzeba było coś mocniejszego. W 1958 Rogers wystrzelił z hardware Swiv-O-Matic, pierwszym kompletnym systemem hardware. Dobrze zaprojektowane, przyjazne i łatwe w transporcie. Znalezienie sprzętu w dobrej kondycji jest trudne i staje się coraz kosztowniejsze.

HARDWARE PREMIER

OKRES: 1960 i lata 1970
WARTOŚĆ: $

Powojenny Premier tworzył klasyczny hardware z klasycznymi płaskimi nóżkami o mocnej konstrukcji z gumowymi nakładkami. W praktyce bywało różnie, ale do okresu Rogersa i ich Swiv-O-Matic był to najlepszy dostępny hardware. W latach 60-70 sprzęt został zmodernizowany. Perkusiści są w stanie zapłacić sporo za hardware z tego okresu, chociaż pedały nie są zbyt drogie.

VINTAGE K ZILDJIAN CONSTANTINOPLE, ZROBIONE W STAMBULE

OKRES: Początki do połowy XX wieku
WARTOŚĆ: $ do $$

Gretsch importował do USA wykonane w Turcji K Zildjian Constantinople. Talerze te stały się synonimem bepopu. Talerze z lat 40 i 50 wciąż krążą po rynku. Ich jakość jest różna z racji ręcznego wykonania, ale otoczka wokół nich jest tak duża, że wiele firm próbuje naśladować ich brzmienie. Nie ma gwarancji, że obecnie będą brzmiały dobrze, ale jeżeli masz talerz, który przetrwał ponad 50 lat tzn. że masz instrument, który trzeba docenić i który może mieć sporą wartość.

PAISTE 602 i 2002

OKRES: 1950 do lat 1980
WARTOŚĆ: $$

W latach 1960 muzyka rockowa nieco podbiła poziom decybeli, dlatego brąz B8 od Paiste zaczął się sprawdzać w przecinaniu głośnych wzmacniaczy. Serie Big Beat i 2002 (lata 71 do 79/80) sprzedawały się niesamowicie dzięki Bonhamowi. Brąz B20 w talerzach 602 to rok 1957 do połowy lat 80. Talerze z lat 60/70 wciąż brzmią bardzo dobrze, a zgodnie z tym, co mówi Paiste, ich brzmienie jest coraz lepsze z wiekiem. Ciężko jednak znaleźć dobrego starego 602 podobnie, jak 2002. Ich ceny mogą być wysokie.

COŚ ZUPEŁNIE INNEGO

Na koniec pięć zestawów, które są albo super drogie, albo bardzo rzadkie lub po prostu bardzo dziwne.

TOTALNY VINTAGE

Zestaw Slingerland Sea Green Pearl i werbel Black Beauty
OKRES: Około 1930
WARTOŚĆ: $$$

Prawdziwie stary zestaw z USA to cel każdego prawdziwego kolekcjonera. Black Beauty od Ludwiga ze Slingerlandem. Właściciel tego zestawu wycenia sam werbel na kwotę pomiędzy 9000 a 14000 dolców (przeliczcie sami na złotówki). Kto tyle da?

SUPER RZADKI

Gretsch Broadkaster Bop w Cadillac Green Nitron
OKRES: Późne lata 1950
WARTOŚĆ: $$$

W późnych latach 50 Gretsch scementował swoje relacje z nowojorską sceną bepop poprzez Gretsch Drum Night w Birdland. Urządził jazzmanów w zestaw „round-badge” w wykończeniu Cadillac Green Nitron z 24-karatowym złotym okuciem. Zestaw został odrestaurowany i ma właściciela.

BARDZO POŻĄDANY

Zestaw George Way Aristocrat w Black Pearl
OKRES: 1957-1961
WARTOŚĆ: $$$

Prawdopodobnie najlepsze klasyczne zestawy bębnów były wykonane przez George’a Waya w późnych latach 50. Way stracił swoją firmę na rzecz Camco, którego zestawy także są poszukiwane. Hardware Camco zostało kupione przez DW i reszta pozostaje historią. Niniejszy zestaw z 1959 roku jest w doskonałym stanie.

DZIWNY PROTOTYP

Zestaw Premier Perspex
OKRES: Około 1973
WARTOŚĆ: $$ (Powyżej 3800 zł)

Każdy robił akrylowe (Perspex) bębny w latach 70. Nawet Premier zrobił kilka prototypów, ale nigdy nie zdecydował się na większą produkcję. Mówi się, że jest około pół tuzina, co czyni je bardzo rzadkimi i jednocześnie interesującymi.

ZANIEDBANY TWÓRCA

Zestaw Zickos Transparent Acrylic
OKRES: Początki 1970
WARTOŚĆ: $$

Ludwig Vistalite z 1972 zgarnął śmietankę, ale to Bill Zickos był pierwszy na rynku bębnów akrylowych w 1969 roku z zestawem, na którym grał Ron Bushy w Iron Butterfly. Ćwierćcalowe korpusy, sprytne lugi i masywne obręcze.

 

AUTOR

Geoff Nicholls – stały współpracownik magazynu Rhythm, pasjonat i ekspert w kwestiach związanych ze sprzętem perkusyjnym. Od lat prowadzi dział prezentujący bębny typu „vintage” a także rubrykę z radami dla czytelników, gdzie odpowiada na pytania związane ze sprzętem. Materiał przygotowany we współpracy z największymi brytyjskimi kolekcjonerami.