Alter Bridge - Walk The Sky

Dodano: 13.11.2019
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

65 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

75 /100

Czternaście nowych utworów Alter Bridge zabiera nas w podróż w czasie.

Napęd: Scott Phillips

Typ silnika: hard rock, post grunge i metal

Trasa: Przez ponad piętnaście lat Alter Bridge zacierał granice między metalem a hard rockiem, tworząc własną wyjątkową przestrzeń muzyczną, jednak Walk The Sky posuwa się o krok dalej. Czternaście utworów zabiera nas w podróż w czasie: od złotej ery ciężkiego rocka rodem z lat 80 przez epokę klasycznego heavy metalu po „nową falę” rodem z Seattle. Już od pierwszego utworu (One Life) wiadomo, że szósty studyjny album kwartetu jest płytą szczerą, niewymuszoną zobowiązaniami kontraktowymi. Wouldn’t You Rather i In the Deep są chyba jedynymi utworami z tej płyty, na których słychać klasyczne Alter Bridge, chociaż ten drugi ma bardzo klasyczną amerykańską metalową płynność. Muzyka albumu łączy post-grunge’owe klimaty (Indoctrination, Walking on the Sky), elektroniczne brzmienia rodem z klasyki symfonicznego metalu (Pay No Mind) z monumentalnymi, epickimi hymnami (Godspeed) i metalowymi riffami (Forever Falling). Mimo to nadal mamy „stare dobre” Alter Bridge czyli Tremonti i Kennedy na pierwszym planie w dobrej formie.

Scott Phillips przyzwyczaił do tego, że trzeba przede wszystkim wykonać swoją pracę, a dopiero później próbować wychodzić zza bębnów. Skoro ma się takie osobowości jak Tremonti i Kennedy, głupotą byłoby, gdyby chciał „portnoyować”. Tak samo jest z jego partiami bębnów, które są jednymi z bardziej usłużnych w tego typu muzyce. Kompletnie nie przyciągają uwagi w kontekście samej perkusji i każde wyjście poza ramy łatwo wyłapać. Scott gra co ma zagrać i zdaje się trzymać roli głównego rytmika zespołu. Z jednej strony to jak najbardziej wskazane, z drugiej jednak jest teraz tyle możliwości, żeby oprócz tej funkcji bębny mogły coś więcej wnieść do kompozycji. Poza tym razi nieco zbyt wyprodukowane brzmienie garów.

Wrażenia z jazdy: W miarę pomysłowy i ambitny album, głównie z racji swojej solidnej objętości. Nie czuć tu elementu wymuszenia nagrania. Ciekawa pozycja dla tych, co nie znają jeszcze zespołu i chcieliby zobaczyć, czym to się je.

Odcinki specjalne: Forever Falling ma interesujący nośny groove. Kilka klasycznych metalowych ruchów w In The Deep, niczym z lat 80.