stdClass Object
(
    [id] => 2914
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Zestaw Sakae Trilogy
    [alias] => zestaw-sakae-trilogy
    [introtext] => 

Bębny, które podbijają serca perkusistów na całym świecie dostępne są także w Polsce. Nie mogliśmy przegapić okazji i postanowiliśmy przetestować bardzo apetycznie wyglądający zestaw Trilogy.

[fulltext] =>


W związku z tym, że jest to totalna premiera w Polsce, na perkusyjnego "sapera" wytypowany został Michał Żardecki, który to z niejednego taktowca jadł. Efekt? Zapraszamy poniżej.

Jakiś czas temu, na łamach naszego magazynu w dziale nowości, natknąłem się na wzmiankę pod tytułem "Sakae w Music Partners Polska". Tutaj pewna dygresja. Muszę wspomnieć o mojej dysleksji, niewiedzy i ignorancji. Otóż pierwsza myśl, która zaświtała mi w głowie, to: "Ten świat zmierza donikąd. Producenci bimbru (sake) zabierają się za bębny…". I właśnie ta myśl nakłoniła mnie do przeczytania owego newsa. Co więcej. Wszedłem na stronę producenta i wgryzłem się w temat.

Firma Sakae to manufaktura znajdująca się w Osace, prowadzona przez rodzinę Nakata od 1925 r. Jej produkty są doskonale znane perkusistom z całego świata, tyle, że na korpusach znajdowała się tabliczka z napisem Yamaha. Dokładnie! Przez ostanie czterdzieści lat produkty Sakae były nam znane pod takimi nazwami, jak Recording Custom, Maple Custom czy choćby pod szyldami sygnowanych werbli Yamahy. Szczegółów rozwodu nie znam. Zresztą Japończycy są znani z dyskrecji i dobrego wychowania, więc wiele się nie dowiemy. Jednakowoż jedno zjawisko daje się zauważyć. Coraz więcej artystów przechodzi ze stajni Yamaha pod skrzydła "dobrego bytu" (jap. sakae).

W połowie czerwca w mojej placówce macierzystej tj. Akademii Rocka pojawił się Paweł Dobrowolski, taszcząc kartony z zestawem Trilogy. Dwa dni później pojawili się panowie z Music Partners. Opowiedzieli nam wszystko o prezentowanych zestawach (Road Anew i Trilogy), endorsemencie i dystrybucji. Po tym miłym spotkaniu zawiozłem bębny do studia i zacząłem jakże miłą mozolność testów.

BUDOWA I PIERWSZE WRAŻENIE


Aby nie być zbyt subiektywnym i gołosłownym, poprosiłem o pomoc starego znajomego Maćka Ostręgę. Ów gentleman znacznie lepiej ode mnie opanował sztukę szukania dziury w całym i odnajdywania wszelkiego rodzaju skaz, nawet jeżeli ich tam nie ma. Poza tym potrafi ubrać w słowa to, co słyszy, a to rzadkość w dzisiejszych czasach.

Do rzeczy. Prezentowany zestaw to Sakae Trilogy o rozmiarach: bęben basowy 20x16, tomy 10x7, 12x8 i floor tom 14x14. Wykończenie to okleina "Black Oyster Pearl". Korpusy to cieniutkie trzy warstwy klon/topola/klon, wzmocnione czterowarstwowym pierścieniem klonowym (góra i dół). Krawędzie są gładko wyprofilowane, a środek zabezpieczony niebieskim impregnatem.

Nic dodać, nic ująć. Bęben żywcem wyjęty z katalogów Gretscha z lat 1950-1960. Zresztą chłopaki z Sakae nawet specjalnie się z tym nie kryją. Co więcej, są dumni, że udało im się zrobić bęben nowy, a vintage’owy. Membrany to zestaw firmowy z widocznym logo producenta bębnów. Na górze pojedyncze powlekane, podejrzewam Ambassador. Na dole cienkie i przezroczyste - zupełnie jak Diplomat.

Wróćmy do testów. Podczas składania zestawu słyszałem za plecami nieustanne marudzenie Maćka. A to, że nie ma podkładek filcowych pod claw hook’ami (łapki trzymające obręcz bębna basowego), a to, że nie ma plastikowych podkładek pod śruby, że nóżki do bębna basowego, jak w Polmuzie, a okleina jakoś tak odstaje w miejscu łączenia. Ogólnie rzecz biorąc, bębny za takie pieniądze powinny być zapięte na ostatni guzik. Bębny złożyliśmy i nastroiliśmy. Przyjaciel się nabrzęczał i dodał, że ustawi je na swoją stronę, czyli normalnie. Ja jestem mańkutem i bębny mam przestawione na lewą stronę (czego naczelny Perkusisty nie jest w stanie przełknąć po dziś dzień).

Chłopak pograł na zestawie dłuższą chwilę. Po czym odłożył pały i rzekł: "Stary! To są najfajniej brzmiące bębny w tej salce". Dodam tylko, że w tej salce stało jeszcze parę zacnych zestawów, a mimo to Trilogy zostało uznane za "najfajniejszy" zestaw. Czemu?

BRZMIENIE


Bębny zabrzmiały bardzo ciepło i dźwięcznie (klon i cienki korpus). Mimo krótkich korpusów, tomy nie gasną, jak ucięte nożem, tylko elegancko wybrzmiewają, choć szybko (co jest zaletą) przy gęstych nutach. Bęben basowy. Jakby to ująć… Brzmi na o wiele większy niż jest w rzeczywistości. Jakby człowiek zamknął oczy i byłby z tym setem w niewielkim pomieszczeniu to mógłby dojść do wniosku, że obcuje z czymś, co może mieć nawet 24 cale. Wiem, że to brzmi trywialnie, ale ta (nie cierpię tego słowa) centrala brzmi naprawdę na o wiele większą. A floor tom mimo tzw. kwadratowych rozmiarów nie gaśnie, jak większość tego typu korpusów. Odzywa się miłym dźwięcznym dołem, z ciepłym ogonkiem. Całość mimo, iż nie jest za głośna (cienkie korpusy), brzmi bardzo spójnie i wręcz elegancko. Moim zdaniem zestaw sprawdzi się zarówno w małym klubie, jak i z big bandem. Jeżeli chodzi o pracę w studio to bęben obroni się w przedziale od swingujących evergreenów aż po punkowe wbijanie gwoździ. Naprawdę. Bębny brzmią i dźwięcznie, i szybko. A to cenię najbardziej.

REASUMUJĄC


Sakae Trilogy ma w sobie wszystko, co powinien mieć bęben z wysokiej półki. Brzmi na każdym poziomie artykulacyjnym. Odzywa się ładnie i szybko odpowiada na uderzenie. Zadowoli fanów brzmienia spod znaku Vintage, ale i fani Blink 182 będą mieli z tym instrumentem kupę zabawy.

Tylko... Czy jest to instrument warty tych (ok. 10 tys. zł.) pieniędzy? Na pewno jest to zestaw dla świadomego muzyka. Nie polecam kupowania w ciemno. Z jednej strony mamy bęben zrobiony, jak typowy stary instrument. O tym świadczy wykończenie, czyli hardware, typ okleiny i malowanie korpusu wewnątrz. Z drugiej strony widać, że zostało to zrobione nowymi technologiami, znanymi nam z najwyższych setów Yamahy.

Czy kupować? To już zależy od ciebie, drogi czytelniku. Najlepiej sam sprawdź. Z tego, co mi wiadomo, stoją sobie w warszawskiej Pasji. Polecam wpaść i pomęczyć obsługę sklepu. Ostatnio bywali lekko ospali.

P.S. Zestaw testowany z werblem Ludwig Super Sensitive Hand Hammered Bronze 14x6,5 i talerzami Sabian z Seri AA i AAX.

Dostarczył oficjalny dystrybutor Sakae w Polsce - Music Partners: (www.musicpartners.pl)

Test ukazał się w numerze wrzesień 2014

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:38:58 [date_created] => 2014-12-16 07:28:07 [date_publish] => 2014-12-16 07:28:07 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/2914-zestaw-sakae-trilogy [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Zestaw Sakae Trilogy

Dodano: 16.12.2014
Rodzaj sprzętu: Bębny

Bębny, które podbijają serca perkusistów na całym świecie dostępne są także w Polsce. Nie mogliśmy przegapić okazji i postanowiliśmy przetestować bardzo apetycznie wyglądający zestaw Trilogy.


W związku z tym, że jest to totalna premiera w Polsce, na perkusyjnego "sapera" wytypowany został Michał Żardecki, który to z niejednego taktowca jadł. Efekt? Zapraszamy poniżej.

Jakiś czas temu, na łamach naszego magazynu w dziale nowości, natknąłem się na wzmiankę pod tytułem "Sakae w Music Partners Polska". Tutaj pewna dygresja. Muszę wspomnieć o mojej dysleksji, niewiedzy i ignorancji. Otóż pierwsza myśl, która zaświtała mi w głowie, to: "Ten świat zmierza donikąd. Producenci bimbru (sake) zabierają się za bębny…". I właśnie ta myśl nakłoniła mnie do przeczytania owego newsa. Co więcej. Wszedłem na stronę producenta i wgryzłem się w temat.

Firma Sakae to manufaktura znajdująca się w Osace, prowadzona przez rodzinę Nakata od 1925 r. Jej produkty są doskonale znane perkusistom z całego świata, tyle, że na korpusach znajdowała się tabliczka z napisem Yamaha. Dokładnie! Przez ostanie czterdzieści lat produkty Sakae były nam znane pod takimi nazwami, jak Recording Custom, Maple Custom czy choćby pod szyldami sygnowanych werbli Yamahy. Szczegółów rozwodu nie znam. Zresztą Japończycy są znani z dyskrecji i dobrego wychowania, więc wiele się nie dowiemy. Jednakowoż jedno zjawisko daje się zauważyć. Coraz więcej artystów przechodzi ze stajni Yamaha pod skrzydła "dobrego bytu" (jap. sakae).

W połowie czerwca w mojej placówce macierzystej tj. Akademii Rocka pojawił się Paweł Dobrowolski, taszcząc kartony z zestawem Trilogy. Dwa dni później pojawili się panowie z Music Partners. Opowiedzieli nam wszystko o prezentowanych zestawach (Road Anew i Trilogy), endorsemencie i dystrybucji. Po tym miłym spotkaniu zawiozłem bębny do studia i zacząłem jakże miłą mozolność testów.

BUDOWA I PIERWSZE WRAŻENIE


Aby nie być zbyt subiektywnym i gołosłownym, poprosiłem o pomoc starego znajomego Maćka Ostręgę. Ów gentleman znacznie lepiej ode mnie opanował sztukę szukania dziury w całym i odnajdywania wszelkiego rodzaju skaz, nawet jeżeli ich tam nie ma. Poza tym potrafi ubrać w słowa to, co słyszy, a to rzadkość w dzisiejszych czasach.

Do rzeczy. Prezentowany zestaw to Sakae Trilogy o rozmiarach: bęben basowy 20x16, tomy 10x7, 12x8 i floor tom 14x14. Wykończenie to okleina "Black Oyster Pearl". Korpusy to cieniutkie trzy warstwy klon/topola/klon, wzmocnione czterowarstwowym pierścieniem klonowym (góra i dół). Krawędzie są gładko wyprofilowane, a środek zabezpieczony niebieskim impregnatem.

Nic dodać, nic ująć. Bęben żywcem wyjęty z katalogów Gretscha z lat 1950-1960. Zresztą chłopaki z Sakae nawet specjalnie się z tym nie kryją. Co więcej, są dumni, że udało im się zrobić bęben nowy, a vintage’owy. Membrany to zestaw firmowy z widocznym logo producenta bębnów. Na górze pojedyncze powlekane, podejrzewam Ambassador. Na dole cienkie i przezroczyste - zupełnie jak Diplomat.

Wróćmy do testów. Podczas składania zestawu słyszałem za plecami nieustanne marudzenie Maćka. A to, że nie ma podkładek filcowych pod claw hook’ami (łapki trzymające obręcz bębna basowego), a to, że nie ma plastikowych podkładek pod śruby, że nóżki do bębna basowego, jak w Polmuzie, a okleina jakoś tak odstaje w miejscu łączenia. Ogólnie rzecz biorąc, bębny za takie pieniądze powinny być zapięte na ostatni guzik. Bębny złożyliśmy i nastroiliśmy. Przyjaciel się nabrzęczał i dodał, że ustawi je na swoją stronę, czyli normalnie. Ja jestem mańkutem i bębny mam przestawione na lewą stronę (czego naczelny Perkusisty nie jest w stanie przełknąć po dziś dzień).

Chłopak pograł na zestawie dłuższą chwilę. Po czym odłożył pały i rzekł: "Stary! To są najfajniej brzmiące bębny w tej salce". Dodam tylko, że w tej salce stało jeszcze parę zacnych zestawów, a mimo to Trilogy zostało uznane za "najfajniejszy" zestaw. Czemu?

BRZMIENIE


Bębny zabrzmiały bardzo ciepło i dźwięcznie (klon i cienki korpus). Mimo krótkich korpusów, tomy nie gasną, jak ucięte nożem, tylko elegancko wybrzmiewają, choć szybko (co jest zaletą) przy gęstych nutach. Bęben basowy. Jakby to ująć… Brzmi na o wiele większy niż jest w rzeczywistości. Jakby człowiek zamknął oczy i byłby z tym setem w niewielkim pomieszczeniu to mógłby dojść do wniosku, że obcuje z czymś, co może mieć nawet 24 cale. Wiem, że to brzmi trywialnie, ale ta (nie cierpię tego słowa) centrala brzmi naprawdę na o wiele większą. A floor tom mimo tzw. kwadratowych rozmiarów nie gaśnie, jak większość tego typu korpusów. Odzywa się miłym dźwięcznym dołem, z ciepłym ogonkiem. Całość mimo, iż nie jest za głośna (cienkie korpusy), brzmi bardzo spójnie i wręcz elegancko. Moim zdaniem zestaw sprawdzi się zarówno w małym klubie, jak i z big bandem. Jeżeli chodzi o pracę w studio to bęben obroni się w przedziale od swingujących evergreenów aż po punkowe wbijanie gwoździ. Naprawdę. Bębny brzmią i dźwięcznie, i szybko. A to cenię najbardziej.

REASUMUJĄC


Sakae Trilogy ma w sobie wszystko, co powinien mieć bęben z wysokiej półki. Brzmi na każdym poziomie artykulacyjnym. Odzywa się ładnie i szybko odpowiada na uderzenie. Zadowoli fanów brzmienia spod znaku Vintage, ale i fani Blink 182 będą mieli z tym instrumentem kupę zabawy.

Tylko... Czy jest to instrument warty tych (ok. 10 tys. zł.) pieniędzy? Na pewno jest to zestaw dla świadomego muzyka. Nie polecam kupowania w ciemno. Z jednej strony mamy bęben zrobiony, jak typowy stary instrument. O tym świadczy wykończenie, czyli hardware, typ okleiny i malowanie korpusu wewnątrz. Z drugiej strony widać, że zostało to zrobione nowymi technologiami, znanymi nam z najwyższych setów Yamahy.

Czy kupować? To już zależy od ciebie, drogi czytelniku. Najlepiej sam sprawdź. Z tego, co mi wiadomo, stoją sobie w warszawskiej Pasji. Polecam wpaść i pomęczyć obsługę sklepu. Ostatnio bywali lekko ospali.

P.S. Zestaw testowany z werblem Ludwig Super Sensitive Hand Hammered Bronze 14x6,5 i talerzami Sabian z Seri AA i AAX.

Dostarczył oficjalny dystrybutor Sakae w Polsce - Music Partners: (www.musicpartners.pl)

Test ukazał się w numerze wrzesień 2014